Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Tajlandia - Ludzie i kultura

Wyświetla nowości od 7 do 12 ze wszystkich 18
Mieszkańcy

Tajowie są niezwykle uśmiechnięci i weseli, ale tylko do momentu gdy „stracą twarz”, czyli zostaną ośmieszeni lub upokorzeni publicznie. Wtedy zamieniają się w mściwych i bezwzględnych zapaleńców, którzy za wszelką cenę będą dążyć do wyrównania rachunków. Koncepcja „straty twarzy” jest bardzo istotnym punktem tajskiej kultury. (TM)

Czy dobrze jest, czy źle, Tajom towarzyszy nieustanny uśmiech. Według tajskiej kultury złość, grymasy czy zniecierpliwienie są oznaką złych manier. Nie należy obwiniać nikogo za błędy i nawet gdy jest jakiś problem, nie mówi się o nim głośno. Uśmiech więc jest nie tylko oznaką sympatii, ale również przykrywką dla złego humoru.

Okazywanie „mocnych” uczuć, takich jak złość, pasja czy rozczarowanie, nie jest mile widziane. Jesteś gościem w Tajlandii, więc nawet gdy nie wszystko idzie po twojej myśli, radzę wziąć głęboki oddech i ugryźć się w język, bo krzykiem w tym kraju dużo nie osiągniesz.

Jeśli podroż do Tajlandii jest twoją pierwszą wizytą w Azji, warto wiedzieć, że koncepcja czasu jest troszkę inna niż w Europie. Tak więc nie zdziw się, jeśli Taj powie, że zaraz wróci, a pojawi się dopiero po godzinie, albo gdy rozkład jazdy czy godziny otwarcia sklepów nie zawsze są dokładne. To nie lenistwo, po prostu aspekt kultury. Tak więc uczulam, żeby nie planować niczego dokładnie co do godziny, bo może się nie udać.  Wyluzuj, a zaoszczędzisz sobie nerwów i złego humoru na wakacjach.

(AG)

Prawdziwi Tajowie to nie okolice Kao San Rd czy innych enklaw turystycznych, ale prowincja kraju.

Można powiedzieć, że ludność północy jest spokojniejsza, wolniejsza niż ludność południa. Przejawia się to między innymi w tajskim masażu. Styl północny jest delikatny, powolny, a południowy mocny i szybszy.

W Tajlandii jest sporo transwestytów, często trudnych do odróżnienia na pierwszy rzut oka. Oto kilka rzeczy, na które należy zwrócić uwagę, żeby nie mieć potem kaca moralnego: duże ręce, stopy, duża szczęka, niski głos, duże piersi, przesadnie żeńskie gesty i chód, seksowne ubranie.

Tajowie bardzo często zapytani o drogę, pomimo, że nie wiedzą, albo nie są pewni, gdzie coś jest, nie przyznają się do tego. Wskażą kierunek, który im się wydaje prawidłowy.

Białych obcokrajowców określa się mianem „farang”, jest to też nazwa owocu. Nie ma ono negatywnego znaczenia.

(PD)
Przydatne języki

Angielski.

(TM)
Święta

W każdym miesiącu Tajowie znajda powód do świętowania. Większość uroczystości jest poświęcona ich religii oraz żniwom. Do najważniejszych oraz najciekawszych świąt narodowych zaliczyłabym:

Urodziny króla i królowej (sierpień i grudzień),

Loi Krathong (w listopadzie) – wtedy to Tajowie wznoszą swoje przeprosiny do „bogów rzek” za zanieczyszczanie ich wód przez cały rok. Tradycyjnie wykonują ręcznie malutkie lampiony z liści bananowych, zapalają na nich świeczkę i puszczają z prądem rzeki. Widok niezapomniany, ale najpiękniejsza część tego festynu odbywa się dopiero po zmierzchu, kiedy Tajowie puszczają w niebo tysiące wielkich lampionów. Lampiony te zrobione są z papieru typu serwetka, kawałka druta i tekturki zatopionej w wosku. Tekturkę się podpala, co wypełnia lampion ciepłym powietrzem i powoduje, że wznosi się on naprawdę wysoko i jest widoczny nawet pół godziny. To najpiękniejszy widok z jakim się spotkałam w Tajlandii.

Sonkran, czyli Tajski Nowy rok (w kwietniu) - świętowany jak nasz Lany Poniedziałek, tylko że tutaj trwa przez cały tydzień. Nie zdziw się na widok Tajów w każdym wieku stających na ulicy z wielkimi beczkami wody i oblewających każdego przechodnia. Nie robią tego na złość, a raczej w celu pobłogosławienia.

Święto, które poleciłabym wszystkim poszukującym przygód, to tzw. festyn materiałów wybuchowych (!). Odbywa się na początku maja w południowej części kraju (Yasothon jest - według mnie - najlepszym miejscem do świętowania). Podczas tego festynu odbywa się pokaz robionych domowo fajerwerków. Jeśli czyjeś fajerwerki nie wystrzelą, właściciel zostaje wrzucony do błota. „Bung Ban Fai”, jak to święto nazywają Tajowie, to niezapomniane doświadczenie - spotkasz tu mało turystów i będziesz miał okazję zaobserwować, jak świetnie bawią się Tajowie. Nie muszę chyba dodawać, że naprawdę należy na siebie uważać podczas pokazów.

(AG)
Jedzenie

Bardzo dobre, zwłaszcza zupy z mlekiem kokosowym i smażony makaron lub ryż z dodatkami. Mniej dobre są chińskie propozycje, ale to łatwo ocenić na oko. Posiłek kosztuje jakieś 40-70 baht.

Je się łyżką i widelcem. Widelcem rozdrabnia się pożywienie i nakłada na łyżkę, a łyżką wkłada jedzenie do ust. Otwarte przyuliczne bary i hawker stalls rozstawiane nocą nie są może najczystsze, ale za to tanie i smaczne. Obowiązuje stara backpackerska zasada – im więcej localsów w jadłodajni, tym lepsza to knajpa. Pusta sala nie świadczy o lokalu dobrze i należy go ominąć.

(TM)

Ryż we wszystkich możliwych formach jest podstawą tajskiej kuchni. Tajski zwyczaj nakazuje, że w restauracji każda osoba zamawia jedno danie, które później wszyscy będą dzielić. Porcja ryżu dla każdego jest obowiązkowa. Tradycja ta nie jest powszechnie kultywowana przez turystów i prawie zanikła ona w popularnych miejscach turystycznych, więc nikt się nie obrazi jeśli zamówisz jednoporcjowe danie dla siebie.

Bardzo dobre są też makarony i rożnego rodzaju curry. Przekąski takie jak koniki polne, smażone robale bambusowe oraz żaby można kupić na ulicznych straganach - smakują jak normalne smażone mięsko.

Z ulubionych smakołyków polecam czerwoną curry z ziemniakami oraz mango z ryżem w mleku kokosowym na deser.

(AG)
Wyświetla nowości od 7 do 12 ze wszystkich 18

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Obejrzyj więcej zdjęć.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)