Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Malezja - Czego nie warto

Wyświetla nowości od 4 do 6 ze wszystkich 6

Nocny spacer po Taman Negara, organizowany przez każdą agencję turystyczną. Jeśli liczysz na nocną przygodę w dżungli, srogo się rozczarujesz. Ten spacer to dosłownie spacer, wygląda jak szkolna wycieczka w dużej, głośnej i wesołej grupie.

(TM)

Borneo – Można by się spodziewać, że miejsce o tak owianej legendą nazwie przywita was lawiną przygód i pożegna kopiąc tyłki. Pamiętam książki o wyprawach antropologów do serca dżungli, opisy dzikich plemion i przygód na miarę Indiany Jonesa... I wszystko to tam nadal jest do obejrzenia, lecz za odpowiednią opłatą i z odpowiednio wcześniejszą rezerwacją, najlepiej 6 miesięcy. Tak więc, jak nie trudno się domyślić, towarzystwo oscyluje w obrębie żądnych przygód mieszkańców resortów, poszukujących miejsc, w których mogliby się poczuć jak kowboj z reklamy Marlboro.

Turystyczne dolary płynące szerokim strumieniem zapewniają wysoki standard usług i niestety wysokie ceny. Dżungla, niestety już nie dziewicza lecz zorganizowana w ramy parków narodowych, wstęp do lasu przez furtkę i za opłatą, noclegi w wypełnionych po brzegi weekendowymi globtroterami resortach. Podobna sytuacja na słynnej górze Mt. Kinabalu – wstęp przez furtkę i z rezerwacją...

(ŁS-N)

Na pewno nie warto korzystać z wycieczek organizowanych przez biura podroży z Malezji. Kosztują ogromne pieniądze.

Inne atrakcje opisywane w przewodnikach (wesołe miasteczko, rezerwat leśny) są mocno naciągane. Szkoda czasu i pieniędzy. Można sobie darować: Bintulu, Miri, Sabah, Kota Kinabalu i źródła.


Wycieczki, żeby zobaczyć orangutany tylko z Orangutan Center.

Wyspa Palau Labuan, no chyba że ktoś jest 50 -letnim Amerykaninem uwielbiającym kiepskie steki, karaoke, country i przyjeżdża w celach  uciech seksualnych.

(AB)
Wyświetla nowości od 4 do 6 ze wszystkich 6

Autor

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Łukasz Szolc-Nartowski - właśnie dochodzi do siebie po czternasto miesięcznej tułaczce po Azji. Fascynat leniwej egzystencji oraz poznawania życia poprzez doświadczania go na własnej skórze i we własnej osobie.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)