Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Kambodża - Czego nie warto

Angkor Wat – do Kambodży większość ludzi jedzie właśnie po to, by zobaczyć ten gigantyczny kompleks świątynny z XII wieku. Uwierzcie, nie warto ani trochę. Angor Wat pięknie prezentuje się na zdjęciach – po prostu rewelacja. Na żywo jest zupełnie inaczej. Przede wszystkim tysiące turystów, po prostu dzikie tłumy, przez które trudno dojrzeć choćby kawałek muru (obejrzyj galerię z Kambodży, żeby się przekonać). Do tego nachalna „infrastruktura” turystyczna – sprzedawcy pamiątek, koszulek, kowbojskich kapeluszy itp. Wszędzie dzieciaki proszące o pieniądze. Głośne wycieczki po 50 osób z megafonami, aparatami i śpiewem na ustach. Sam główny kompleks jest w połowie przysłonięty rusztowaniami konserwacyjnymi i zieloną folią ochronną. W środku wszystko co dało się wynieść lub odłupać, zostało już zrabowane, wiec są gołe ściany. Najgorsze momenty to wschód i zachód słońca, kiedy przez świątynie przewalają się po prostu pielgrzymki turystów. Najmniej zatłoczony moment to lunchtime, 12-14 – kiedy jest szansa złapać ujęcie bez obcego ciała w kadrze, ale tylko gdy się głośno krzyczy. Naprawdę z tego „zdjęciowego” majestatu, grozy i widoku świątyni w dżungli nie ma nic.

Killing Fields - spodoba się tylko fascynatom historii, którzy wiedzą, jak wyglądał reżim Czerwonych Khmerów i chcą złożyć hołd ofiarom w jednym z miejsc pamięci. Z „turystycznego” punktu widzenia nie ma tam nic ciekawego. (TM)

Cambodian Culture Village w Siem Reap to taka cepelia w najbardziej tandetnym wydaniu. Artyści poprzebierani w stroje ludowe mniejszości narodowych i wszelakich plemion górskich odgrywają niezbyt ambitne scenki rodzajowe w całości po khmersku (bez tłumaczenia). Jedyną atrakcją, ale niewartą ceny biletu wstępu, są chwilami imponujące wyczyny cyrkowe tychże artystów.

Wat Phnom (świątynia na górze) w Phnom Penh. Za dolara zobaczysz pagodę jakich wiele na szczycie niewysokiej górki. Nic godnego zachodu.

Nie warto chodzić do klubów karaoke, a zwłaszcza do tzw. VIP roomów.

Nie polecam jedzienia mango, bo panuje zwyczaj jedzenia go zanim dojrzeje, kiedy jest jeszcze zupełnie kwaśne. Nie powinny dziwić dziwne dla nas połączenia smaków – do mango lub ananasa często dostaniecie torebeczkę z solą i chili. (DS)

Znasz dobrze Kambodżę?

Uzupełnij jej opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Dawid Stępniewski - Niedoszły polonista, który w związku ze swoimi marzeniami o podróżach po Ameryce Łacińskiej trafił do Kambodży, aby uczyć tam polskiego ludzi, którym język ten, mimo pierwotnych założeń, okazał się zupełnie nieprzydatny.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)