Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Indonezja - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Sfera prywatna nie jest aż tak ostro strzeżona jak w Europie. Często jednym z pierwszych pytań, które się pojawia w rozmowie, jest „czy jesteś zamężna / żonaty”.

Jeśli wybieracie się na wspólny posiłek – płaci z reguły jedna osoba za wszystkich, najczęściej ta, która zaproponowała wyjście. Jednak niekiedy wśród młodych ludzi funkcjonuje też zachodnia idea „zrzutki”. (GD)

Mandi - indonezyjski patent - to łazienka składająca się jedynie z dużego zbiornika z wodą i/lub kranika oraz małego naczynka do jej nabierania. Nie należy nic myć w dużym zbiorniku, bo służy on wszystkim, a tylko nabierać z niego wodę garnuszkiem lub miseczką i polewać po kolei myte części ciała. Taki sam zestaw bywa w toalecie - uzupełniony o sedes lub częściej otwór w podłodze. W mandi nie ma co szukać papieru toaletowego, więc dobrze jest mieć go ze sobą (i zostawiać w koszu obok). Jeśli się go nie ma - przydaje się naczynko z wodą i lewa ręka. Naczynko służy też do spłukiwania kibelka. Można się przyzwyczaić albo poszukać normalnej łazienki czy WC w innym miejscu. (AK)

 

Mieszkańcy. Życzliwi, mili, uczynni, ciekawscy, szczerzy, rozmowni, religijni niezależnie od wyznania. Zawdzięczamy im wiele wrażeń i informacji o świętach, życiu rodzinnym, planach na przyszłość, dzieciach, pracy, kraju.

Pytaliśmy np. o ceny przejazdów. "My płacimy za przejazd na trasie XY powiedzmy 10 tys. rupii, od was wezmą 30 tys. rupii, targujcie się przynajmniej do 15 tys. i cieszcie się, że nie jesteście Japończykami, od nich biorą najmniej 50 tys.".

Dodatkowym bonusem w kontaktach polsko-indonezyjskich jest miłość do piłki nożnej. Na hasło "Polandia" odzewem był  "Dudek" (ew. Boniek, jeśli właściciel warungu był ze starszego pokolenia) i w zatłoczonym barze znajdowało się jeszcze parę stołków dla nas.

Sensację budziło nasze dziecię (włoski blond, wstręt do opalania), co najmniej pięć razy dziennie ktoś chciał je dotknąć, pogłaskać albo zrobić sobie z córą fotkę. W Prambanan ustawiła się kolejka wycieczek szkolnych do robienia sobie z nią zdjęć grupowych. Jak z miśkiem na Krupówkach. (AK)

Indonezję zamieszkuje kilkaset rożnych grup etnicznych, a każda z nich ma swoją odrębną kulturę. Zwiedzając kraj warto dowiedzieć się kto zamieszkuje dany region, gdzie obecnie przebywacie i czym się ta grupa charakteryzuje.
Na przykład Jawę zamieszkują Sundajczycy (część zachodnia wyspy) i Jawajczycy (cześć centralna i wschodnia), dodatkowo Jawajczycy z centrum i ze wschodu tez różnią się od siebie. (AA)

 

Przydatne języki. Młodzi Indonezyjczycy chyba bez wyjątku mówią po angielsku, chętnie dają się wciągnąć w rozmowę, wyczerpująco odpowiadają na pytania. Pewnie ćwiczą angielski. Starsi mówią bahasa lub językiem własnej wyspy, więc język migowy i sto uśmiechów w cenie. I kalkulator.

Urzędowym językiem jest bahasa indonesia. Dla nas dość łatwy, wymowa prawie polska, łącznie z wyraźnym polskim "r",  tylko "c" wymawia się "cz", a "j" jak "dż" i prawie już.

Nie namawiam do nauki, ale kilka zwrotów badzo przydatnych: ya/tidak, terima kasih (tak/nie, dziękuję), selamat pagi/siang/sore/malat (dobre rano/dobry dzień/dobre popołudnie/dobry wieczór), permisi (przepraszam), selamat tinggal (do widzenia).

Przydają się liczebniki i "Polandia" na ciągłe pytanie "Dari mana?". (AK)

Czasami można się też porozumieć w holenderskim, niemieckim i francuskim. (AA)

 

Święta. Jako że jest to kraj wieloreligijny, święta są też wzięte z każdej z religii oficjalnych. Dniem wolnym od pracy jest teoretycznie niedziela (ze względu na tradycje kolonialne), ale ze względu na dominujący w kraju islam w piątek urzędy też nie pracują na pełnych obrotach. A skoro sobota jest między niemal wolnym piątkiem, a wolną niedzielą, to kto by się fatygował... Każda okazja do zrobienia sobie dnia wolnego jest dobra, a dzień wolny przed świętem narodowym i po, też jest powszechnie praktykowany (mimo że w teorii nigdzie nie ma tego zapisanego).

Najważniejszym wydarzeniem religijnym jest Idul Fitri następujące na koniec Ramadanu, kiedy to większość muzułmańskich rodzin stara się zebrać razem, co winduje ceny biletów lotniczych. Oprócz tego obchodzi się święta chrześcijańskie, hinduistyczne czy buddyjskie – wszystkie są doskonałym pretekstem, żeby zrobić sobie dzień wolny, paradę czy pokaz tradycyjnych tańców.

Najbardziej hucznie obchodzonym świętem państwowym jest dzień niepodległości 17 sierpnia, który łączy się z licznymi festynami i zabawami i ogólną radosno-jarmarczną atmosferą w najmniejszym stopniu nie przypominającą patetycznego polskiego odpowiednika tej uroczystości. (GD)

 

Jedzenie. Ze względu na dominujący islam większość jedzenia jest halal, więc raczej się nie spotkacie z wieprzowiną. Wyjątkiem jest Bali i niektóre chrześcijańskie regiony, ale i tam wieprzowina nie jest niestety rajem dla podniebienia.

Warto spróbować tutejszych wyrobów sojowych: tahu (to coś takiego jak nasze tofu, tylko że bardziej gąbczaste), tempe (pełne ziarna soi w masie z ziaren zmiażdżonych i nieco sfermentowanych – wbrew temu jak to brzmi – smażone na głębokim oleju pychota!).

Soto – zupa zbliżona do naszego rosołu, kurczak, ryż, warzywa w wywarze. To opcja dla oszczędnych: smaczne, tanie i zapycha żołądek.

Miłośnikom procentów polecam arak, wszechobecny na Bali i powszechnie dostępny na Flores. Od 20 do 40 procent zawartości, smaczny, a i nastraja dużo bardziej pozytywnie niż kilkuprocentowy tuak.

Jeśli coś jest „goreng” to jest smażone na głębokim tłuszczu, „bakar” pieczone na grillu, „rebus” - gotowane. (GD)

Wyjątkowe! Raj dla łakomczuchów. Kawa wspaniała w smaku, choć najpopularniejsza zalewana (pół szklanki kawowego błota, nad nim pyszny i nawet klarowny napar), do tego słodkie skondensowane mleko leją bez opamiętania, fuu.

Dania, które w nazwie mają "nasi" lub "si" (nasi goreng, nasi campur, nasi Padang) to dania z ryżem, dania z "mie" (mie goreng) - z makaronem. Wszystkie pyszne: smażony makaron/ryż z jarzynami, mięskiem, rybą lub hydronogami, w wielgachnych porcjach, świeże, gorące... miło wspomnieć.

Ostrożnie z nasi Padang i daniami kuchni Rendang - nadają nowy sens słowu "pikantny" i działają W OBIE STRONY. Ryby i hydronogi zasługują na peany, wszystkie, bez wyjątku. I jeszcze sate - szaszłyczki z różnych mięs lub ryb podawane często na naczynku z węglem drzewnym z ostrym sosem sambal oelek z orzeszków ziemnych.

O owocach można bez końca, zwłaszcza zmiksowanych z lodem w szklankach 0.3l, tylko durian ze względu na zapach niejadalny (no nie mogłam się przemóc i teraz żałuję). Ani brem (wino ryżowe), ani tuak (bimberek palmowy) nie znieczulają aż tak, żeby durian gładko wszedł. Piwoszem nie jestem, więc wszechobecne piwo Bintang jakoś nie robiło wrażenia, zimne było tylko.

Trzeba spróbować Rijstaffel (taki szwedzki stół ze wszystkim, co dobre plus ryż), gado gado (jarzynki gotowane na parze z ostrym sosem), za to można sobie darować tradycyjną potrawę bali guling - kaczkę po balijsku, która jest po kolei gotowana na parze, pieczona i duszona tak długo (zamawia się ją dzień wcześniej), że już nie ma smaku kaczki, fuj. (AK)

 

Religia. Totalny mix:

Jawa – w znakomitej większości muzułmanie.

Bali – hindu.

Lombok – na zachodzie, ze względu na wpływy balijskie, sporo hindu, ale w głębi islam.

Sumbawa – islam.

Flores – katolicyzm (można spotkać kilku polskich misjonarzy).

Papua – protestanci.

Sulawesi – na południu muzułmanie, ale w Tana Toraja - chrześcijanie (choć bardzo specyficzni). W centralnym ponownie islam, a na północy ponownie chrześcijanie.

Sumatra Północna – chrześcijańskie plemię Bataków, a także bardzo wielu Chińczyków z ich własnymi zróżnicowanymi religiami.

Sumatra Zachodnia – dość konserwatywni muzułmanie, wyspy Mentawai – chrześcijanie.

Kalimantan – konserwatywni muzułmanie (uwaga: alkohol tu jest słabo dostępny i dość drogi). (GD)

Na Jawie jest też sporo chrześcijan, zarówno katolików jak i protestantów.

Kalimantan to w większości Dayacy, czyli chrześcijanie (i jednocześnie animiści). Jedynie na wybrzeżach jest dużo muzułmanów, którzy przybyli tu z innych wysp, głównie z Jawy. I nie są oni aż tak konserwatywni jak na przykład ludzie w Acehu. (AA)

 

Co warto przywieźć na pamiątkę. Warto kupić sarong (dotyczy panów). Najlepiej pierwszego dnia pobytu w Indonezji. Albo mnóstwo sarongów (dotyczy pań). I przyswoić sobie ideę używania sarongu:
- jako prześcieradła lub nakrycia, bo w tańszych miejscach do spania na łóżkach są materace przykryte prześcieradłem i nic więcej. A te prześcieradła też bywają niezachęcające...
- jako stroju codziennego dla pań, bo jest lepszy niż wszystkie szorty, sukienki i spodnie, wygodny i przewiewny, łatwy do uprania, nie wymaga prasowania, nie krępuje ruchów, łatwo go założyć (zasupłać) i zdjąć (rozwiązać).
- jako stroju odświętnego dla pań i panów (!!!). Bez sarongu nie można wejść do żadnej świątyni na Bali!
- jako ręcznika w łazience (po wieczornym prysznicu ręcznik rano jest tak samo mokry).
- jako ręcznika plażowego (dobrze się na nim leży na plaży i dobrze się nim wyciera po kąpieli).
- jako torby na zakupy (związany i przewieszony przez ramię).
- jako podkładki pod noszenie kosza na głowie. Widziałam, chociaż nie próbowałam.

Można kupić turystyczny erzac, wtedy nie żal go nieco podniszczyć, ale można też wyszukać oryginalny batik sarong (najładniejsze są z Cirebon na Jawie). Pięknie kolorowe są sarongi ikat (ikat to materiał utkany z kolorowych nitek, a nie farbowany już po utkaniu).

Warto przywieźć choćby malutki tradycyjny balijski obrazek ptaków lub kwiatów, a jeśli nie - to chociaż album z balijskim malarstwem.

Warto przywieźć książkę kucharską. Już miesiąc po powrocie zatęsknicie do indonezyjskiego jedzonka i wtedy będzie jak znalazł. Przysięgam! 

Warto przywieźć muzykę: gamelan lub sundanese na CD lub fantastyczne drewniane maski. (AK)

A poza tym na Sumatrze i Sulawesi można kupić ciekawe wyroby z drewna, na Kalimantanie i na Sulawesi biżuterię i ozdoby z koralików, na Flores można dostać tradycyjny ręcznie tkany ikat (rodzaj materiału), z którego robi się szale czy sarongi. W większości prowincji można natknąć się na tradycyjne rzemiosło tkackie z tradycyjnymi motywami regionalnymi. (GD)

Koniecznie przyprawy i kawę. Pachną i smakują o wiele lepiej niż te kupowane w Polsce. (AA)

Autor

Aldona Kalinowska - Pracuje, żeby podróżować, podróżuje, żeby żyć. A wszyscy jej w tym przeszkadzaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaają! Pomiędzy podróżami robi to, co prawie wszyscy: pracuje, wychowuje dziecko, karmi męża, szkoli psa i myśli o dżonkach na zatoce Ha Long i dzbanach w Laosie.

Gosia Drewa - Skończyła jedne studia, rzuciła drugie i pojechała na rok do Indonezji. Z wykształcenia polonistka, powołania życiowego wciąż poszukuje, bo musi być przecież związane z podróżowaniem. Uwielbia poznawać kulturę dalekich krain, a Indonezyjczycy mówią o niej hebat – pełna energii i niemogąca ustać w miejscu.

Anna Adamczyk - 10 lat doświadczenia w Indonezji. W tym czasie zwiedziła prawie cały kraj, a na dłużej zatrzymała się na Jawie, Bali i Sumatrze. Na co dzień zajmuje się planowaniem odległych wypraw po tym kraju.

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)