Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Indie - Transport i poruszanie się po kraju

Na drogach panuje istne wariactwo: wszystkie możliwe pojazdy takie jak autobusy, samochody, motory, skutery, ryksze, rowery poruszają się według tylko sobie znanych zasad, klaksony trąbią nieustannie, a krowy maszerują niewzruszone w sobie tylko wiadomym kierunku. Poziom „wariactwa” drogowego osiąga tu szczyty. (KC)

Średnia prędkość poruszania się po kraju? Nie mam pojęcia, nikt się tym specjalnie nie przejmuje – najważniejsze jest, żeby krowa na drodze była bezpieczna, prędkość, styl i bezpieczeństwo pozostałych użytkowników drogi całkowicie dowolne. (DZ)

 

Autobus. Tam, gdzie nie ma rozwiniętej sieci kolejowej – jedyna (obok minibusów) forma przemieszczania się. Ekstremalnie tanie. Kierowcy autobusów to zwykle psychopaci, którzy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość, wymijają na zakrętach i wykonują dziesiątki manewrów, podczas których co wrażliwsi pasażerowie będą się modlić by autobus nie spadł w przepaść. (DZa)

Połączenia istnieją między prawie wszystkimi miejscowościami. Na dłuższych trasach warto wziąć autobus typu de lux (jest ciut wygodniejszy i czystszy od zwykłych autobusów, no i nie tak zapchany).

Autobusy na krótkich odcinkach są z reguły trzeszczące, powolne, często z brakującymi oknami i niesamowicie zatłoczone.

Często rzeczywisty czas przejazdu nie zgadza się z tym podawanym przez kierowcę czy podczas zakupu biletu - zależy to od warunków na drodze i poczucia czasu kierowcy, któremu się często wydaje, że dojedzie do celu szybciej. Jeśli chcecie zabrać plecaki do środka autobusu (zalecane w porze monsunowej w autobusach bez bagażnika, jeśli na dachu nie ma plandeki do przykrycia bagaży) będziecie musieli za to prawdopodobnie zapłacić, chyba że macie wyjątkowy dar przekonywania.

Czasami kierowcy zdarza się pomylić drogę. Zdarza się mu też prowadzić przez kilkanaście godzin bez przerwy popalając hasz. (AM)

W Bombaju przydaje się umiejętność rozpoznawania numerów w hindi. (DZ)

 

Minibusy/shared taxi. Minibusy są popularne – zwłaszcza w rejonach górskich. Żeby dotrzeć z Manali do Leh (Ladakh) trzeba wynająć jeepa. Podróż trwa ok. 18 godzin i jest niesamowicie ciężka. Za to widoki za oknem wynagradzają trudy podróży. (DZa)

Warto korzystać, jeśli podróżujecie większą grupą (4-8 osób). Do niektórych miejsc, jak np. dolina Nubry lub jezioro Tsomori Ri w Ladakhu nie dojedziecie inaczej, jak wynajętymi jeepami. Przykładowe ceny za jednego jeepa (najlepszy dla 4-6 osób): wycieczka wokół Leh do klasztorów buddyjskich - 1400 rs, 3-dniowa wycieczka do Nubry – 7500 rs. (AM)

 

Samochód. Jeździ się wedle zasady kto pierwszy ten lepszy - zależy od kierowcy, środka transportu i trasy. Zdarzyło mi się jechać miejscami 100km/h po krętej drodze górskiej w Kaszmirze (bardzo krętej!), bo kierowca miał manię wyprzedzania, ale zdarzyło mi się też, ze policja zatrzymała naszą motorikszę za przekroczenie prędkości (!) na pustej drodze (jechaliśmy ok. 60km/h).

Drogi są w miarę dobre, poza obszarami górskimi, gdzie często zdarzają się obsunięcia ziemi, błotne lawiny (zwłaszcza w porze monsunowej), a drogi są kręte i wąskie, w głębi gór bez asfaltu. Dość często widzi się wraki samochodów lub autobusów, dla których droga okazała się za wąska. (AM)

 

Motor. Mieszkając  w Indiach warto pomyśleć o kupnie motoru. Bardzo pomaga w miastach, w których prawie nie istnieje transport publiczny (albo bardzo kuleje). Poruszanie się na motorze jest znacznie tańsze niż taksówki i riksze.

Nauka jazdy na motorze: jeśli jesteś doświadczonym kierowcą samochodu, nauczysz się raz-dwa. Nie zaczynaj od Royal Enfield! To bardzo skomplikowany i ciężki motor, tylko dla doświadczonych dwukołowców. Mnie nauka pod okiem jednego ze znajomych zajęła godzinę, reszta to nauka poruszania się na drodze – generalnie zacznij od trzymania się z lewej strony, wolnej jazdy i pierwszym dniem jazdy niech będzie niedziela, i nie wcześniej niż 2-4 tygodnie po przyjeździe, kiedy zrozumiesz zasady. Podstawowa zasada: obchodzi cię tylko to co z przodu, zapomnij o lusterkach. Klaksonu używaj ostrzegawczo i na początku, nie bój się.

Prawo jazdy: na 99% nikt nie zatrzyma cię na drodze. Nawet jeśli, na pewno zadowolą  się jakimkolwiek dokumentem z Polski. W najgorszym razie zapłacisz do 300 rs (5 euro) łapówki.

Uwaga! Indyjskie prawo jazdy można zamienić na polskie, po zapłaceniu opłat skarbowych w Polsce, oraz zdania egzaminu teoretycznego! Mając residential permit, a można wystąpić o Learner’s Driving Licence (różne opłaty 200 rs). Musisz mieć a) list od uczelni/pracodawcy, czym się zajmujesz w Indiach, b) kopię paszportu i wizy, c) kopię residential permit, d) 2 zdjęcia, e) wypełnione wnioski kupione na miejscu (i zrobione tam „badanie lekarskie za 110 rs”).

Urzędy załatwiają tego typu sprawy między 8:30 a 13:30 i procedura zajmuje przynajmniej 2 godziny, trzeba odwiedzić 6 okienek. Po otrzymaniu prawa jazdy możesz umówić się na egzamin (trzeba mieć motor), a na egzaminie dać łapówkę (bez łapówki nie zdasz). Cała procedura zajmuje 3-4 miesiące. W przypadku prawa jazdy na samochód, trzeba mieć wyjeżdżone 7,5 godziny jazd. Uwaga: bardzo wiele osób jeździ z zupełnie fałszywym prawem jazdy, za około 500 rs. Aktualnie w całych Indiach wprowadzane są nowe prawa jazdy, z czipami.

Kupno motoru: największy rynek znajduje się w dzielnicy Karol Bagh w Delhi. Wybierz się tam z obeznanym znajomym Hindusem, który będzie prowadził negocjacje cenowe. Kupiłem mojego 4-letniego TVSa, 150 cc, 23.000 km przebiegu, obdrapanego, ale w bardzo dobrym stanie technicznym, za 23.000 rupii. Do tego prowizja sprzedawcy 750 rs, ubezpieczenie (500 rs), kask (od 250 rs niechroniący szczęki, około 1000 rs przyzwoity). Motor możesz bez problemu sprzedać za 2/3 ceny. Jeśli chcesz sprzedawać w innym stanie, musisz mieć tzw. NOC (no objection certificate).

Ekonomia: na motorze przejedziesz 400 km na 10 litrach paliwa za 500 rs. Jest dużo taniej niż taksówka. (RP)

 

Promy/łodzie. (dodaj swoje informacje)

Pociągi. Najlepszy i najtańszy sposób przemieszczania się w Indiach. Najlepsza klasa pociągów dla backpackerów to tzw. „second sleeper”. Nawet jeżeli nie uda wam się dostać rezerwacji na bilet, warto wsiąść do pociągu i spytać konduktora o wolne miejsce (czasem trzeba mu za to zapłacić). Hindusi są tak mili i uczynni, że czasem sami odstąpią wam miejsce. Jadąc pociągiem nie dziwcie się też, gdy na waszym łóżku usiądzie pięcioosobowa rodzina i będzie z wami podróżowała. (DZa)

Sypialne pociągi najniższej klasy są stosunkowo tanie i bardzo wygodne - łóżka są długie, dlatego nawet wysokie osoby nie powinny narzekać. (KC)

Bilety najlepiej kupować z wyprzedzeniem, bo może się okazać że w dniu przejazdu nie będzie już żadnych wolnych miejsc, na niektórych trasach bilety są wyprzedane nawet parę tygodni przed odjazdem.

Generalnie jeśli znacie trasy i terminy przejazdów w czasie całego pobytu, warto kupić bilety w Delhi, w specjalnym biurze dla turystów (na głównym dworcu na I piętrze). Wypełniamy tam karteczkę, na której wpisujemy interesującą nas trasę i termin, a sympatyczny pan lub pani sprawdzi nam w komputerze dostępność miejsc i sprzeda bilety. Jeśli jesteście grupą, a tylko jedna osoba idzie po bilety, należy pamiętać żeby zabrać ze sobą paszporty pozostałych osób.

W pociągach w 2 klasie nie ma przedziałów, w oknach są pręty i czasami brakuje szyb. Za to na każdej stacji wsiadają sprzedawcy samosów,  kanapek, zimnych napojów, owoców, herbaty itp., więc spokojnie można przejeżdżać dłuższe trasy bez potrzeby robienia zapasów na drogę.

Plecaki dobrze jest przypiąć łańcuchem do poręczy łóżka, a torby z aparatem itp. trzymać podczas snu pod głową (złodzieje!). (AM)

Koleje indyjskie mają świetną stronę internetową www.irctc.co.in. Bilety można kupować na dwa miesiące wprzód.

Kilka najważniejszych porad:
- Stacje główne oznaczone są przeważnie „JN”, więc w formularzu wyszukiwania Jaipur JN oznacza odpowiednik „Jaipur Główny”.
- Kupując przez Internet nie możecie rezerwować miejsc-kwoty dla turystów (w każdym pociągu 2-10 miejsc). Bilety turystyczne można kupić tylko w nielicznych tourist offices na wybranych dworcach. Pociągi są wyprzedane zwykle na wiele tygodni wprzód. Dla spóźnialskich jest jednak kwota „Tatkal”, kilkadziesiąt miejsc w każdej klasie uruchamianych na 5 dni przed odjazdem. Bilet kupowany w  Tatkalu jest droższy o 150 rs od normalnego. Aby sprawdzić, czy na dany pociąg są miejsca w Tatkalu, trzeba to wybrać na samym początku wyszukiwania (zaznaczyć „Quota - Tatkal”).
- E-ticket oznacza bilet do druku, i-ticket to bilet przesłany pocztą na wskazany adres (odradzam, zaginie).

Aby zapłacić polską kartą kredytową, trzeba wybrać płatność „Payment by Credit Cards and Debit Cards (If enabled by card Issuer)” oraz Axis Bank – jedyna platforma, przez którą zawsze przechodziło bez problemu. (RP)

 

Autostop. Możliwy – zwłaszcza na obszarach słabo zaludnionych, np. Ladakh. (DZa) Dostępność tanich riksz i innych środków transportu wykluczają jednak przeważnie konieczność korzystania ze stopów. (KC)

Taksówki. Najlepiej cenę ustalić z góry. Zarówno na lotnisku w Bombaju, jak i w Delhi najlepiej skorzystać z tzw. opcji „pre-paid taxi”. Niezależnie od tego, trzeba uważać by kierowca zawiózł was tam gdzie chcecie. Kierowcy dobrze mówią po angielsku i zwykle będą chcieli was zabrać do hotelu swojego kuzyna, wujka, kolegi itd. Wracając na lotnisko, najlepiej zamówić taksówkę w hotelu. (DZa)

Opłaca się brać, jeśli jesteścię grupą i wytargujecie dobrą cenę. Na pewno warto zamówic taksówkę z/na lotnisko w Delhi. Jeździ co prawda na tej trasie autobus, ale nie zawiezie was on pod hotel, a lądując pierwszy raz w Indiach łatwo stracić orientację w terenie. Z hotelu na Pahar Ganj w Delhi na lotnisko zapłacicie 300 rs, jeśli chcecie jechać za dwa dolary mniej, możecie iść na parking pod dworcem kolejowym i tam się targować. Na lotnisku funkcjonuje specjalny punkt, gdzie można zamówić taksówkę do centrum miasta. (AM)

 

Riksze. Najlepszy krótkodystansowy środek transportu w Indiach – motorowe i zwykłe, rowerowe. Trzeba się targować, rikszarze często proponują niższą cenę kursu, jeśli po drodze zgodzicie się odwiedzić jakiś sklep (rikszarz dostaje prowizję od właściciela sklepu, nawet jeśli nic w nim nie kupicie, podobnie dostanie prowizję od właściciela hotelu, do którego was przywiezie). Jeśli macie czas, a chcecie zaoszczędzić pieniądze, warto skorzystać z takiej propozycji. (AM)

Wygodne, tanie i niemal wszędzie można je spotkać. (KC) Chętnie na turyście zarobią, więc warto negocjować cenę przed podróżą i być czujnym, czy wiozą cię aby na pewno w dobrym kierunku.  (DZ)

Mając do wyboru motorikszę i rikszę rowerową, gdy wam się zbytnio nie spieszy lepiej wybrać drugą opcję. Właściciele rikszy rowerowych to zwykle bardzo biedni ludzie, dla których jest to jedyna forma zarobku. Nie ma co się zbytnio z nimi targować. Praca, jaką wykonują, jest niesamowicie ciężka a zarobki wystarczają im co najwyżej na ciepły posiłek i herbatę. Dając im kilka rupii więcej nie zbiedniejecie a będziecie mieli lepszą karmę. (DZa)

W mieście uczciwa cena za rikszę rowerową to 15 rs / 1 km, ale bardzo ciężka do uzyskania bez doświadczenia. Motoriksze są w teorii jeszcze tańsze. W Delhi jeśli działa taksometr, to uczciwa stawka to 10 rs za pierwszy kilometr i 5 rs za każdy następny. W praktyce, jeśli zostaniesz orżnięty na dwa razy więcej, powinieneś być zadowolony. Dobrą metodą, ale wymagających żelaznych nerwów i sporej wprawy, jest niedyskutowanie o cenie na starcie. Oszacuj odległość, zaokrągl cenę w górę, wejdź do rikszy/motorikszy, a dopiero na koniec rzuć odliczoną kwotę. Jeśli kierowca będzie się awanturował (w miastach turystycznych będzie!), nie dawaj mu więcej. Jak będzie się wzbraniał przed przyjęciem, połóż na siedzeniu i pewnym, ale nie szybkim krokiem odejdź. Pamiętaj, że silniejszy i większy w Indiach rządzi. (RP)

 

Rower. Czasem można wypożyczyć, np. w okolicach Hampi w Karnatace lub na Goa. Dobrym sposobem jest wypożyczenie skutera, np. na Goa właśnie. (DZa)

Samolot. Możliwe są przeloty wewnątrz kraju liniami India Airlines, Kingfisher i Spice Jet, ale jest to dość drogi, w porównaniu do zwykłych, środek transportu. Jeśli dysponujecie odpowiednim budżetem, możecie się pokusić o przelot ze Srinagaru do Lehu, unikając długiego i uciążliwego na tej trasie przejazdu autobusem, przy okazji podziwiając z góry panoramę Himalajów.

Przelot na trasie Delhi – Śrinagar kosztuje ok. 60-70 USD, z Delhi do Lehu ok. 100 USD. (AM)

 

Metro. Metro w Delhi jest stosunkowo nowe i wciąż jest rozbudowywane – wejścia do niego można poznać po niebieskich ogrodzeniach z napisem Delhi Metro. Cena za przejazd waha się od kilku do kilkunastu rupii, w zależności od strefy. (AM)

Kraje, do których łatwo się przedostać. Pakistan – jedyna otwarta granica znajduje się w Wagah niedaleko Amritsar w Punjabie. Przejście tej granicy zajmuje ok. dwóch godzin (wypełnianie deklaracji, papierków, odprawy etc.) i jest niezapomnianym przeżyciem. (DZa)

Nepal - d granicy nepalskiej można dojechać autobusem z Delhi, jadąc na przejście graniczne w Sonauli. (AM)

Autorzy

Dominik Zawadzki - zafascynowany kulturą i przyrodą Azji Południowej (zwłaszcza Indie – w sumie 4 miesiące w podróży, Sri Lanka, Pakistan). Wraz z żoną Sylwią od 8 lat podróżują po miejscach dalekich i bliskich.

Anna Maciejowska - absolwentka geografii oraz Studiów Blisko- i Dalekowschodniach UJ. Pilot wycieczek, były współpracownik klubu podróży ”Obieżyświat”, obecnie współpracuje z biurem podróży„TOP”  (www.top.turystyka.pl). Współorganizatorka wypraw do krajów Azji Południowej (Indie, Pakistan, Nepal), na Bliski Wschód (Turcja, Syria, Jordania, Liban) oraz na Zakaukazie (Gruzja i Armenia). Cztery lata mieszkała i pracowała w Irlandii. Pasjonatka Indii, fotografii, fajki wodnej i dżinu  z tonikiem.

Radek Pawłowicki - uwielbia wędrówki górskie: prowadził wyprawy w Góry Północnoalbańskie, w azerski Kaukaz, w Kodar i Wielki Sajan na Syberii. Dwukrotny prezes Klubu Turystycznego Ekonomistów TRAMP. Mieszkał i studiował w Indiach pod Delhi przez dziewięć miesięcy. W Indiach najbardziej lubi jazdę na motorze pod prąd na autostradzie. Więcej na www.buka.livenet.pl/voyage/indie

Kasia Czupryńska - Ślązaczka nad morzem i dziennikarz-inżynier. Zawsze tęskni za podróżami i żeglowaniem już po pierwszej porcji pierogów i kęsie pieczonej gęsi po powrocie skądkolwiek.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)