Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Filipiny - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. (dodaj swoje informacje)

Mieszkańcy. (dodaj swoje informacje)

Przydatne języki. Językiem urzędowym jest Tagalog na północy. Na południu Visaya i Tagalog. Oprócz tych dwóch głównych, Filipiny porozumiewają się niezliczoną ilością narzeczy i dialektów. Angielski jest powszechny, bez problemu porozumiemy się nim w miastach. Na prowincjach to już tylko łut szczęścia... Przewodnicy turystyczni mówią po angielsku lepiej lub gorzej. Jeśli jednak chcecie zejść ze szlaku i pogadać z miejscowymi, przyda się mowa ciała i szeroki uśmiech. (MK)

Święta. Moim zdaniem warte zobaczenia jest Kadayawan – festiwal zbiorów owoców. Odbywa się co roku w sierpniu w Davao. Trwa mniej więcej tydzień. Miasto wypełnia się wtedy ulicznymi paradami, przedstawieniami i pokazami. Wieczorem można podziwiać koncerty, połączone z prezentacją ludowej sztuki, rożnych regionów Mindanao. (MK)

 

Jedzenie. Jednym słowem – bajka. Mieszanka smaków o zaskakującym dla podniebienia efekcie. W owoce można warto zaopatrywać się na tzw. Wet Markets. Polecam np. grillowane kalmary. Moja ulubiona potrawa to Adobo Manok (Manok - kurczak), kurczak posiekany z kością, gotowany w sosie sojowym i vinegarze, z dodatkiem czosnku i brązowego cukru. Jest to domowa potrawa, więc raczej znajdziecie ją w ulicznych jatkach niż restauracjach (nawet tych średniej klasy).

Godne polecenia są lody zwane halo halo (znaczy: mieszać mieszać). Wytwarzane tak z owoców jak i warzyw – o ile dobrze zrozumiałem recepturę. Fioletowa część wytwarzana jest z jakiejś bulwy przypominającej buraka. Są tam kolorowe fasolki i cała masa różności. Lody trzeba przed zjedzeniem solidnie wymieszać, tak żeby wszystkie składniki wymieszały się z rozdrobnionym lodem, który stanowi dużą część porcji.

Jedzenie to prawdziwa frajda - więcej niż smaczne i tanie. Bardzo popularne są tzw. Turu–Turu ( tłumaczenie: „to i to”). Są to uliczne jadłodajnie, z domowym jedzeniem. Garnki stają z reguły przed lokalem. Są to pokaźne sagany stojące na paleniskach zrobionych z felg ciężarówek albo z cegieł. Podchodzi się do nich podnosi pokrywkę, sprawdza co w garnku bulgoce, po czym mówi się pani po drugiej tronie gara - turu, turu... wskazując gary z potrawami, które przypadły nam do gustu.

Porcja bez względu na styl, kosztuje 15-20 php, ryż 5 php za kubek. Trzeba jednak uważać na jakość i świeżość jedzenia. Osobiście jadałem turu turu bardzo często i nigdy nic złego mi się nie przytrafiło. Minus tych tanich jatek jest taki, że są one otwarte tak długo, jak długo jedzenie jest w garnkach, więc trzeba się śpieszyć. Zwykle zamykają się koło godziny 13.

Restauracje to wydatek rzędu 130 PHP za np. porcję kurczaka z dwoma porcjami ryżu i sok czy piwko. W niektórych restauracjach, jak np. Penong's, jeśli w menu ryż występuje jako unlimited – może się zdarzyć, że za zostawienie resztek niezjedzonego ryżu na talerzu zostaniemy skasowani dodatkowe 15 PHP. Z reguły na ścianach wiszą kartki przypominające o tym. W Penong's  jeśli chcecie dokładki ryżu, unieście ręce i głośno klaśnijcie w dłonie – to nie żart. (MK)

 

Religia. W około 80% rzymskokatolicka oraz - zwłaszcza na południu – Islam. (MK)

Co warto przywieźć na pamiątkę. Myślę, że dość unikalnym podarkiem dla znajomych mógłby być np. dżem czy cukierki z duriana. Choć cukierki pozbawione są paskudnego odoru – który to nadal sławę temu owocowi. Filipińczycy mówią o nim „ Smells like hell, taste like heaven”.  Na przelicznych targach spotkacie cala plejadę rożnego rodzaju wisiorków, bransoletek i talizmanów, ręcznie robionych w lokalnym stylu. (MK)

Autor

Maciej Kuźnicki - jest podróżującym fotografikiem. Kocha oglądać świat i sprawia mu wiele radości utrwalanie tych pięknych miejsc, ludzi czy osobliwości w całej gamie sposobów i możliwości jakie oferuje fotografia. Cyfrowa matryca czy klatka filmu to dla niego tylko najprostsze z nich. Na Filipinach mieszkał przez pół roku, choć w paszporcie pozwolenia ma tylko na cztery miesiące.

Magda Biskup - zakochana w podróżach. Od kilku lat systematycznie zmienia zawody i szuka swojego miejsca na ziemi. Cztery lata mieszkała i pracowała w Australii. Wczesniej rok w Malezji. http://careerbreak.wordpress.com

Obejrzyj zdjęcia z Filipin (fot. Maciej Kuźnicki).

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)