Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Peru - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Robiąc zdjęcia, szczególnie Indianom zawsze pytajcie o pozwolenie. W miejscach turystycznych często są oni ubrani szczególnie kolorowo po to, by robić im zdjęcia za pieniądze. W takim przypadku należy zapłacić zazwyczaj 1 sola. Ale „off the beaten track” może zdarzyć się, że po prostu nie będą chcieli zdjęcia i trzeba to uszanować. Przydatny jest tutaj dobry teleobiektyw, żeby „ściągnąć” ich z daleka, wtedy nie ma problemu z pytaniem o pozwolenie. (MP-N)

Mieszkańcy. Peruwiańczycy to naród wieloetniczny. Po podboju hiszpańskim napłynęli imigranci z Europy i społeczeństwo wymieszało się. Na szczycie piramidy społecznej stoją Kreole, czyli dziedzice czystej krwi hiszpańskiej, zamieszkujący głównie stolicę – Limę. W Limie osiedliło się również większość imigrantów innych narodowości europejskich.

Za nimi stoją mestizos, czyli mieszańcy ludności białej z indiańską. Na dole piramidy stoją - paradoksalnie - rdzenni mieszkańcy Peru czyli Indianie, którzy stanowią ok. 40% całości i zamieszkują regiony wysokogórskie i małe wioski. W regionie Cuzco przeważają Indianie Keczua, a na południu kraju, w okolicach jeziora Titicaca, Indianie Ajmara.

Rozwarstwienie dochodów i sposób życia społeczności jest szokujący. Najlepiej to widać na przykładzie Limy, gdzie w ekskluzywnych dzielnicach willowych Miraflores, San Isidro czy Barranco zamieszkuje rasa biała, głównie właściciele firm, prawnicy, lekarze, specjaliści czy pracownicy korporacyjni. Jeżdżą dobrymi samochodami, jedzą w drogich restauracjach, a w domu mają gosposię i nianię do dzieci. Na wakacje jeżdżą na Karaiby albo do Stanów Zjednoczonych, a zakupy robią w wielkich shopping center z multipleksami.

W tym samym mieście w okolicach centrum spotkać można mestizos, pracujących jako taksówkarze, pucybuci, sprzedawcy i uliczni handlarze, na noc udający się do swoich rodzin w biedniejszych dzielnicach jak La Victoria. Jedzą ryż, ziemniaki i rozrzedzoną zupę, mięso jest od święta. Dotknęłam z bliska tego podziału, gdyż bywałam u znajomych prawników na obiadach,  a także miałam przyjemność zaprzyjaźnić się z wielodzietną rodziną mieszkającą w dzielnicy nędzy.  Dwa światy, nędza obok luksusu. Co więcej, biali boja się parkować swoje samochody w centrum, w ogóle rzadko się tam wybierają, bo po co – „brud, złodziejstwo, strach”, jak sami mówią.

Indianie stanowią chyba najbiedniejszą w sensie materialnym grupę społeczną, ale najbogatszą jeśli chodzi o kulturę i sposób życia. Przypuszczam, że mieszkańcy wsi andyjskich, pomimo braku elektryczności czy innych dóbr cywilizacji, mają się lepiej od nędzarzy z Limy. Jak to na wsi, zawsze jest co zjeść i zawsze jest sąsiad, który pomoże. Tym bardziej, że Indianie nadal żyją według starej inkaskiej zasady wzajemności opartej na wspólnocie chłopskiej. Każdy, jak trzeba, pomaga drugiemu. I tu nie chodzi tylko o pomoc materialną, ale przede wszystkim o pracę. Jeden we wsi buduje dom, wszyscy mu pomagają. Podobnie jest przy pracach polowych, zbieraniu ziemniaków etc. A po wykonanej pracy wszyscy radośnie spędzają czas popijając piwo albo chicha.

W Peru możecie liczyć na pomoc, życzliwość i gościnność. Prawdopodobnie każdy zapytany o drogę wskaże wam prawidłowy kierunek, przy zakupie biletów czy w autobusie również możecie mieć nadzieję na serdeczną pomoc.

Indianie są bardzo skryci i nieśmiali – zdarza się, że kobiety pytane o cokolwiek nie odpowiadają, zasłaniają twarz albo przyspieszają kroku. Pamiętajmy, nie wynika to z ich ignorancji czy niechęci, a raczej z zakłopotania, wstydu czy słabej znajomości hiszpańskiego. Zdarza się, że gdy pokażecie im mapę czy jakiś napis, również nie zechcą wam pomóc – wielu jest niepiśmiennych, więc nawet gdyby bardzo chcieli, nie są w stanie. (MP-N)

 

Przydatne języki. Hiszpański to język urzędowy. Niezbędny przy swobodnym poruszaniu się po kraju. Nie liczcie, że kupicie bilet autobusowy, zamówicie wycieczkę czy jedzenie w lokalnej knajpie nie znając hiszpańskiego chociażby w stopniu podstawowym.

Języki oficjalne, używane przez Indian, to keczua i ajmara. Bardzo często są oni dwujęzyczni, między sobą rozmawiają w keczua, zaś do turystów mówią po hiszpańsku. Jeśli chcecie kupić wyroby rękodzielnicze, jeździć lokalnymi środkami transportu i jeść w tanich knajpach, konieczne będzie nauczenie się liczebników i co najmniej kilkunastu podstawowych zwrotów. (MP-N)

 

Święta. Najważniejsze są święta katolickie, jak Boże Narodzenie, Dzień Zaduszny, Trzech Króli czy Wielkanoc, kiedy kościoły są pełne wiernych, a na ulicach robi się gwarno i wesoło. Obrządki katolickie połączone są z inkaskimi (a nawet z dawniejszych kultur), zatem święta obchodzone są hucznie, a na ulice wylegają tłumy.

Inne ważne święta to:
2 lutego – La Virgen de la Candelaria.
1 maja – Święto Pracy.
24 czerwca – Inti Raymi (największe święto Inków obchodzone w Cuzco).
16 lipca – La Virgen del Carmen.
28-29 lipca – Dzień Niepodległości Peru.
8 października – bitwa pod Angamos.
18 pażdziernika – El Señor de los Milagros (wielkie procesje w całym kraju, pokutnicy ubrani w fioletowe stroje). (MP-N)

 

Jedzenie. Kuchnia peruwiańska jest niezwykle różnorodna i bardzo smaczna. Oprócz steków argentyńskich i soków kolumbijskich postawiłabym ją na piedestale ulubionych smaków latynoskich. W zależności od regionu mamy tu pełną gamę ryb, owoców morza, dań mięsnych, zup i napojów.

Ryby i owoce morza – u brzegów Pacyfiku Prąd Humboldta zderza się z innymi prądami morskimi, co powoduje masę planktonu przyciągającego ryby. Dlatego też w Limie istnieje cały szereg knajp wyspecjalizowanych tylko w owocach morza i rybach. Są one świeże i bardzo smaczne. Szczególnie polecam ceviche - surowe ryby marynowane w soku z limonki z cebulą, papryką i kolendrą. Ceviche może być również z owoców morza albo mixto czyli mieszane. To potrawa tylko dla smakoszy, polecam zjedzenie jej w jednej z licznych cevicherias. Jest to potrawa droga, a ze względu na pewne zagrożenie zatruciem (jest to w końcu surowizna) absolutnie nie zalecam próbowania tańszych wersji na targu czy w marnej knajpie.

Pyszne są również krewetki (camarones), kalmary (calmares) i małże (choros) – szczególnie grillowane lub smażone na oliwie z czosnkiem i kolendrą.

W jeziorze Titicaca hodowany jest pstrąg tęczowy (trucha) – warto spróbować tej potrawy w Puno lub na wyspie Taquile. Do potraw rybnych zazwyczaj dostaniecie dodatki jak: ryż, maniok, smażone banany.

Dania mięsne – w regionie andyjskim i na nadbrzeżnych pustyniach możecie spróbować jagnięciny (seco de cordero), koźliny (seco de cabrito), kurczaka (pollo), zdrowego i pysznego mięsa z lamy lub ekstrawaganckiej potrawy ze świnki morskiej (cuy), uważanej za specjalność kuchni peruwiańskiej. Dodatkiem do mięs są ziemniaki, kukurydza, fasola, ryż, czasami sałatka warzywna. Niekiedy mięsa są przyprawiane pikantną papryką.

Zupy, ziemniaki, kukurydza – Zupy są gęste i zawiesiste, z dużą ilością ziemniaków, kukurydzy (różnych rodzajów) oraz mięsa. Możecie znaleźć w zupie np. kurze łapki albo ryjek świński – dlatego też zupy są bardzo pożywne, dla niejadków może być to danie główne. Dobrze przyrządzane są również zupy–kremy.

Sporo jest też dań z ziemniaków, w końcu pochodzą one z Peru. Popularne są zapiekanki z dodatkiem jajek i papryki oraz papa rellena czyli ziemniaki nadziewane mięsem, cebulą i jajkami (bardzo smaczne i pożywne np. podczas długiej drogi w autobusie).

Kukurydza może nie jest tak popularna jak w Meksyku, ale na każdym targu można kupić gotowane kolby nazywane choclo, a do piwa na pewno dostaniecie słoną przekąskę – prażone ziarna kukurydzy.
Bogata w wartości odżywcze jest kaszka quinoa dodawana do zup. Potrawę tę kupicie jedynie w Andach, gdyż quinoa rośnie w wysokogórskich regionach, często tam gdzie nic już nie wyrasta.

Napoje – problemem może być zamówienie zwykłej czarnej herbaty, gdyż Peruwiańczycy zwykli pić manzanille (rumianek) albo mate de coca czyli herbatę z liści koki. Korzystajcie z miejscowych zwyczajów, tym bardziej że liście koki niwelują problemy związane z chorobą wysokościową.
Kawa z ekspresu jest na wagę złota, najczęściej dostaniecie zwykłą rozpuszczalną albo też kubek wody i słoik z kawą. Samoobsługa.

Napoje gazowane – najpopularniejsze to Coca Cola oraz Inca Cola – wariacja tradycyjnej coli, w żółtym kolorze i o smaku lemoniady. Ciekawostką jest fakt, że Peru jest jedynym krajem w którym spożycie innego napoju gazowanego niż Coca Cola jest wyższe. Inca Cola swój sukces zawdzięcza niskiej cenie, lokalnej nazwie, charakterystycznym słodkim smaku i agresywnej kampanii marketingowej.

Napoje alkoholowe – najpopularniejsze jest piwo. Jest dużo lokalnych marek, mnie najbardziej smakuje Cusqueña. Jeśli chodzi o wina to owszem, Peru produkuje wina, ale tutejsze winnice nie mają tak dobrych warunków uprawy jak chilijskie, dlatego winogrona są marnej jakości. Jedyne wino, które da się wypić to Tacama, ale lepiej kupić jakieś z importu. Większość winogron jest przerabiana na brandy nazywaną pisco. Najpopularniejszym drinkiem jest pisco sour, będącym mieszanką pisco, jajek kurzych, cukru i soku cytrynowego. Podawany jest w kieliszkach do brandy, z charakterystyczną kremową pianką na wierzchu. Uwaga! Do drinka dodawane są surowe białka jaja kurzego, zatem najlepiej go próbować w polecanych  knajpach dla turystów. (MP-N)

Papa a la huancaina to ziemniaki w sosie serowym,  najczęściej podawane jako przekąska albo przystawka. Pycha, warto spróbować.
Jeśli ktoś ma ochotę przygotować peruwiański przysmak w domu podaję przepis na dwie osoby i postaram się produkty peruwiańskie już na poziomie przepisu zastąpić produktami dostępnymi w Polsce.
 
Niezbędne produkty:
4 średniej wielkości papryki, dość ostre
3 ząbki czosnku
40 g krakersów
1 ugotowane na twardo jajko
125 ml mleka (najlepiej skondensowane aby sos był gesty)
Około 20 dkg sera najlepiej zakopiański bunc albo cos podobnego w konsystencji
Sól do smaku
Ziemniaki (tyle ile zjesz)
 
Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy „w mundurkach” a po ugotowaniu obieramy, kroimy w plastry i układamy na talerzu wcześniej ozdobionym sałatą, oliwkami i pomidorem (zresztą talerz możesz przygotować tak jak lubisz i tak jak Ci się podoba). Obieramy czosnek i paprykę. Krakersy kruszymy na drobne kawałki. Na drobne kawałki kroimy też ser. Dodajemy jajko i mleko. Mieszamy w blenderze wszystkie składniki aż do uzyskania sosu o gęstej konsystencji. Polewamy sosem ziemniaki i SMACZNEGO!!!!
 
Soki owocowe
W Huaraz warto wejsc do Juice Busieness na pyszny sok owocowy. Wszystkie soki sa przygotowywane ze świeżo wyciskanych lub mielonych owocow a te z dodatkiem wody przygotowywane sa na wodzie przegotowanej. Miejsce przytulne a soki pyszne i bezpieczne nawet dla europejskich przewodow pokarmowych. "Soczkarnia" znajduje sie na rogu ulic Jr. Juan De la Cruz Romero N 465-467 i Pasaje Jose De la Mar (w zasadzie jest to centrum, blisko Plaza de Armas). Gdybyscie nie mogli trafic podaje adres e-mail do właściciela Daniela  -  ldmd[at]hotmail.com
 
Rocoto relleno – danie typowe w Arequipie. Bardzo ostra papryka nadziewana mięsem mielonym z rodzynkami i innymi dodatkami. Podaje się z zapiekanymi z serem ziemniakami. Papryka jest na tyle ostra że lepiej zadbać o piwo.
 
Papa rellena przekąska podawana tak w restauracjach jak tez sprzedawana w autobusach. To ziemniaki z warzywami uformowane w postaci wielkiej ziemniaczanej kulki zapiekane w gorącym tłuszczu.

W autobusie kupisz też empanady. Najpopularniejsze są te z kurczakiem i mięsem. Pyszne. Naprawdę warto spróbować. (IS)

 

Religia. Peruwiańczycy to w większości katolicy, bardzo religijni. Jak już wspomniałam w dziale „Święta”, obrzędy chrześcijańskie mieszają się z pogańskimi z czasów inkaskich a nawet preinkaskich. Doskonale widać to na przykładach takich jak: oddawanie czci Pacha Mamie czyli Matce Ziemi (czczonej za czasów inkaskich) czy diabelskie tańce z maskami, tzw. diablada.

W kościołach przy wizerunkach świętych palone są świece (albo tea lighty), wierni modlą się żarliwie, całują rzeźby i obrazy, kościoły są pełne również w ciągu tygodnia. Otwarte często przez cały dzień wizytowane są non-stop przez modlących się, dla których zajście na krótką modlitwę jest tak samo normalną codzienną czynnością jak zakupy na targu.

Fiestowaniu towarzyszą często wielobarwne stroje, piękne nakrycia głowy, kolorowe maski, muzyka, tańce, jedzenie i picie, w tym chicha po której od razu robi się wesoło. Nie ma co nawet porównywać wesołego sposobu obchodzenia peruwiańskich świąt do smutnych zazwyczaj w formie świąt katolickich w Europie.

W Peru odbywają się również procesje przy okazji wszelkich świąt katolickich, podczas których wynoszone są obrazy i posągi świętych, ubrane w piękne stroje i przyozdobione naręczami świeżych kwiatów. Takie procesje spotkać można nawet w zwykłą niedzielę po południu, jest to standard w mniejszych miejscowościach. Na wsiach fiesty trwają czasami kilka dni, przygotowane są posiłki z lamy i chicha morada – napój alkoholowy z kukurydzy, dzięki któremu fiesty nigdy nie bywają smutne. (MP-N)

 

Co warto przywieźć na pamiątkę. Rękodzieło, czyli tkactwo, ceramikę i metalurgię wykonywaną według dawnych technik i tradycyjnych wzorów. Jest wiele małych targów w miastach, np. w Cuzco, jednak polecam zakupy na targu w Pisac (tam będzie najtaniej). Lepsza jakość sprzedawana jest w sklepach i galeriach, ale odpowiednio drożej. Koniecznie należy się targować, zawsze coś można ugrać, ale nie tyle ile w krajach arabskich, gdzie cena wyjściowa jest dwukrotnie wyższa od ceny sprzedaży. W Peru możecie liczyć na 10-20% upustu.

Co warto: swetry robione z tradycyjnie przędzonej wełny alpaki, czapki, szaliki, poncho, narzuty na łóżko, obrusy, makatki, rękawice, opaski, skarpety, naszyjniki z kamieni lub nasion (bardzo oryginalne i niedrogie), kolczyki, wyroby ze srebra i złota, ceramikę: misy, talerze, donice etc., obrazy o tematyce andyjskiej – niekiedy bardzo ładnie wykonane, a akcent andyjski w domu na ścianie będzie przypominał o podróży przez lata. Dla małych dzieci absolutny hit – ręcznie robione zwierzątka z wełny do teatru lalek, takiego gdzie kukiełki zakłada się na palce. Super tanie, a jaka radość gdy maluchy bawią się pingwinem, tukanem, kondorem czy wężem. Do kupienia na każdym targu.

Ja jestem wierna zasadzie: jeśli coś mi się podoba np. na straganie przy wyjściu z ruin w Ollantaytambo, to kupuję. Nie czekam, kiedy będzie taniej, nie porównuję, nie martwię się, że jeszcze dwa tygodnie do końca i zakupy trzeba nosić. Ci, którzy czekają do ostatniej chwili zazwyczaj kupują dwa razy drożej w Limie albo na lotnisku i niekoniecznie to, co im się najbardziej podobało. Ciężko znaleźć dwie identyczne czapki, właśnie z takim odcieniem bordo czy też narzutę z wzorem inkaskiego słońca, ale w pomarańczach, takich ciepłych jakie widziało się tydzień temu. Wszystkie przedmioty są prawie identyczne, ale gdy dochodzi do zakupu okazuje się, że rozmiary czapek są różne, poncho jest z różnych rodzajów wełny (kupować te najściślej utkane), a naszyjniki mają różne długości. Jak się podoba – targować cenę i kupować, a radocha będzie w domu. (MP-N)

Znasz dobrze Peru?

Uzupełnij jego opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autorzy

Marta Podleśna-Nowak – przemierzyła samotnie z plecakiem Amerykę Południową od Wenezueli, przez kraje andyjskie, do Argentyny. Geograf i pilot wycieczek specjalizujący się w krajach latynoskich. W ciągu 6 lat zwiedziła prawie wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej, w większości z nich była po kilka razy. Prowadzi wyprawy: www.latinotour.pl

Mirosław Oleksy - po maturze odbył samotną podróż do Ameryki Południowej i Północnej, odwiedzając Peru, Ekwador, Kolumbię, Wenezuelę, Arubę i USA. W Peru spędził 7 tygodni, podróżując i pracując jako wolontariusz w Pisco, co pozwoliło mu dokładnie poznać ten kraj, jego ludzi oraz dobre i złe strony.

Iza Sapuła - Od wielu lat zafascynowana Ameryka Południową, w której spędza tak dużo czasu jak to tylko możliwe. Tam zwiedza, podróżuje, wspina się i fotografuje. Ostatnio ta wielka fascynacja zaowocowała wielomiesięczną wyprawą podczas której Iza przemierzała cały południowo–amerykański kontynent z północy na południe. W Peru była wielokrotnie a podczas ostatniej podróży spędziła tam 5 miesięcy. www.odkryte.pl

Obejrzyj zdjęcia z Peru.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)