Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Boliwia - Transport i poruszanie się po kraju

Drogi w Boliwii są w bardzo słabym stanie, pozbawione asfaltu, wąskie. Głównymi drogami najlepiej poruszać się komunikacją lokalną – dość dobra i tania sieć połączeń autobusowych między głównymi miastami. 400 km trasy to koszt około 5-7 USD. Prędkość przemieszczania się lokalnym autobusem zależy od kierunku jazdy i waha się od 40 do 50 km/h. Wynajętym samochodem to około 60-80 km/h na salarach czy na bezdrożach pampy, a na głównych drogach szybciej. (Sz)

Zachodnia cześć kraju to góry. Podróż autobusem to pokonywanie różnic wysokości serpentynami. Na niektórych gringo robi to duże wrażenie, szczególnie drogi górskie na północ od Jeziora Titicaca.

Na południowym wschodzie wiele dróg nie jest wyasfaltowanych. Dużo ludzi, udając się z Oruro lub la Paz do Uyuni lub Villazon, wybiera pociąg ze względu na wygodę (10 godzin telepania się po gruzie bywa uciążliwe).

Zawsze trzeba pamiętać, że Boliwijczycy mają manię blokeo. ¨Blokeo ¨ to jest blokada ulicy w ramach protestu lub demonstracji. Czasem blokują drogę na 2-3 dni.. Jeśli to dotyczy dróg między miastami – stoi się, nie ma innego wyjścia... (dlatego właśnie tutaj się nie da niczego zaplanować na 100%).

http://www.boliviaentusmanos.com/ - przydatna strona odnośnie transportu (MM)

 

Autobus. Przemieszczanie się po kraju jest możliwe praktycznie tylko dzięki autokarom. Podróże mogą być bardzo wygodne - jeżeli jedziecie autokarem semi-, albo full-cama (czyli z dużymi rozkładanymi fotelami) i z dobrą firmą (najbardziej polecane przez nas i Boliwijczyków to Bolivar i Trans Copacabana).

Większość dróg w Boliwii nie ma asfaltu, więc w porze deszczowej warto zapytać na dworcu, w jakim stanie są drogi. Niektóre podróże mogą być dość uciążliwe, na niektórych trasach do autokaru wsiada też znacznie więcej osób niż jest miejsc.

Ceny autokarów dziennych są mniej więcej takie same we wszystkich firmach. Większość biletów bezpieczniej jest kupić dzień wcześniej, jednak jeśli macie ochotę zaryzykować i kupicie bilet przed samym odjazdem, możecie liczyć na zniżkę.

Cenami różnią się natomiast autobusy nocne. Są ich trzy typy: zwykły (najtańszy), semi-cama (czyli pół-łóżko), oraz najdroższy cama (łóżko). Na długie nocne trasy, jeśli planujecie od razu po podróży zwiedzać, najlepiej wybrać semi-cama lub cama.

Przykładowa cena Cochabamba-La Paz (300km, 7 godzin drogi):
- 45 Bs normalny.
- 65 Bs semi-cama (wygodne rozkładane siedzenia z podnóżkami, nowocześniejsze autokary).
- 100 Bs cama - bardzo duże i wygodne fotele. (P-B)

Przykładowe ceny przejazdu autobusem z La Paz: Oruro 2–3 USD, Sucre 8–10 USD, Copacabana 3 USD, Sorata 4–5 USD, Potosi 6–8 USD. Przejazd Potosi – Uyuni 3,5–5 USD, Sucre–Potosi 3–5 USD. (Sz)

Przejazdy autobusami są bardzo tanie. Ważne, żeby negocjować ceny biletów i nie kupować dzień wcześniej. Przykładowo cena biletu z Cochabamba do Santa Cruz dzień wcześniej wynosi 40 boliwiano. Przed wyjazdem kupicie za 25. Pierwsza cena, jaką się słyszy za bilet z Cochabamba lub Oruro dlo Aricki w Chile to 110 – 120 boliwiano. Można utargować na 80... (autobus jest komfortowy, w cenie jest obiad).

Cochabamba –  La Paz – 25 – 30 boliwiano
La Paz - Copacabana – 20 boliwiano
La Paz – Sucre – 25 – 30 boliwiano
Potosi – Uyuni – 25 boliwiano
Uyuni – Villazon – 60 boliwiano
Jeśli jedzie się z dworca, należy pamiętać o kupieniu tax, tak zwanego podatku za korzystanie z terminala. Są to grosze 1,5 do 2,5 boliwiano. Bez tego nie wsiądzie się do autobusu. A jest to sprawa dość upierdliwa: zawsze jest kolejka do kiosku, w którym to sprzedają. Lepiej, zatem nie czekać na ostatnią chwilę, bo z Boliwijczykami to nigdy nie wiadomo, czy autobus odjedzie punktualnie (bez sprawdzenia, czy ma wszystkich w środku) czy odjedzie pół godziny po planowanym czasie podróży.
 
http://www.boliviaentusmanos.com/terminal - tu można sprawdzić rozkłady jazdy

Uwaga. Autobusy zatrzymują  się raz, nawet te, co jadą 8-9 godzin. Najwyraźniej odporność boliwijskich pęcherzy jest dużo wyższa. Proszenie kierowcy o postój uważane jest za bardzo niegrzeczne. Wielu gringos z tego powodu wybiera podróże nocą tzw. bus cama, jest to autobus o wyższym komforcie, z toaletą (bywa 2-3 razy droższy, ale nie jest to zasada). (MM)

 

Minibusy/shared taxi. Na wielu trasach funkcjonują minibusy lub taksówki. Pełna taksówka oznacza zwykły samochód (zwykle Toyota Corolla), w którym na przednim siedzeniu pasażera mieszczą się dwie osoby, a z tyłu cztery (czasem do tego dochodzą dzieci, które nie są liczone). Kilkugodzinna podróż taką taksówką to chyba najbardziej uciążliwy sposób przemieszczania się po kraju. Z busami jest zwykle o wiele lepiej. Za 100 km zapłacicie 20-30 Bs. (P-B)

Minibusy są bardzo popularne. Są dwa rodzaje: w obrębie miasta i międzymiastowe. W obrębie miasta mają numery i litery, litery z numerami. Lepiej trzy razy zapytać, gdzie się wysiądzie, bo często ten sam numer z innym kolorem chorągiewki jedzie gdzie indziej... Nie ma czegoś takiego jak rozkład jazdy. Po prostu czekacie na swój bus. Za to możesz wysiąść gdzie chcesz. Są przystanki, ale nikt ich nie używa. Żeby wsiąść do busa machasz ręką. Żeby wysiąść – krzyczysz: ¡Parada, por favor! Busy to stare mercedesy, pewnie z lat czterdziestych, kolorowe, upstrzone. W środku są plakaty Madonny, Michaela Jacksona i wszelkich gwiazd oraz napisy typu Dios te Ama i wizerunki świętych. 

Minibusy międzymiastowe często odjeżdżają z dworca, ale też dodatkowo z rożnych miejsc miasta w różne kierunki.

Ceny:
La Paz – Sorata  - 25 boliwiano
La Paz –Thiuanaco – 18-20 bolowiano
La Paz – Copacabana – 20 boliwiano

Shared taxi –  są mniejsze (auta osobowe lub jeepy) - bardzo szybka metoda przemieszczania się.

Ceny:
Sucre – Potosi 30 boliwiano za osobę, 2,5 h jazdy
Villa Tunari –  Cochabamba - 30 boliwiano za osobę, 2 godziny jazdy (polecam, autobus jedzie prawie 5)
Santa Cruz –  Concepcion – 40 boliwiano za osobę 5,5 – 6 h jazdy

Shared taxi jeżdżą też na krótkich odcinkach między pueblami w tropiku. Wtedy mają swoją cenę za dany odcinek. Cena wynosi 3-5 boliwiano od osoby, przy czym nieistotne, ile osób zapakuje się do pięciocioosobowego auta. Jedzie np 3 osoby na przednim siedzeniu, 6 na tylnym i 3-5 osób w otwartym bagażniku.

UWAGA. Jeśli shared taxi to minibus (nie ma tabliczki z nazwami miejscowości, tylko symbol taxówki), należy się upewnić, czy to rzeczywiście jest shared taxi. Bo czasem są to wycieczki organizowane przez biuro podróży, a kierowca próbuje ¨na lewo¨ wziąć dodatkowe „łebki”, a kasę do kieszeni... Jest dobrze, dopóki turyści nie zdenerwują się i nie zadzwoni do touroperatora. Jeśli tak się stanie, kierowca pseudo-sharedtaxi wysadza „łebków” gdzie bądź (na szczęście oddaje pieniądze, ale można się znaleźć w środku nocy w szczerym polu...) (MM)

 

Samochód. W miejscach trudno dostępnych i bezludnych, np. na salarach, trzeba wynająć samochód, często 4x4. (Sz) Ze względu na zły stan dróg i małą dostępność benzyny poza miastami - na dłuższych trasach trzeba zabrać zapas. Podróż swoim samochodem nie będzie należała do najłatwiejszych. Średnia prędkość: w terenach górzystych - 40-50km/h, w niżej położonych - 70km/h. (P-B)

Promy/łodzie. Na pampie warto popłynąć wynajętą łódką. By dostać się na Isla del Sol na jeziorze Titicaca trzeba wynająć małą łódkę dla siebie lub można popłynąć większą łodzią razem z Boliwijczykami (tańsze). Boliwia nie ma dostępu do mórz i oceanów. (Sz)

W Boliwii jest wiele miejsc, do których jedyna droga to rzeka. Miedzy małymi pueblami pływają łódki – drewniane, ale w większości z silnikiem motorowym i canoe (czolna).

W niektóre miejsca można zabrać się z misjonarzami (raz do roku odwiedzają każde pueblo, nie raz oznacza to siedem dni płynięcia w jedną stronę). Wtedy to nie kosztuje prawie nic. Trzeba jednak móc jakoś pomóc np. zabawić dzieci w pueblo, wygłosić katechezę, podleczyć ludzi.

Najdrożej kosztuje specjalnie organizowana wyprawa dla gringos. Ale ceny też są rożne. W podobnej okolicy mogą zaproponować sto dolarów za dzień spływu albo 200 boliwianow... (cena za łódkę).

Najlepiej, jak uda się załapać ¨przy okazji¨, np: jak dzieci wracają czółnem ze szkoły, albo jak ktoś wybiera się na ryby. Są takie atrakcje specjalnie dla gringos – np: Rurrenbaque - piękna pampa – ale drogo.

Można się załapać na statki towarowe na głównych szlakach rzecznych, np: Puerto Villarroel – Trinidad (5-7 dni płynięcia, nocki w hamakach, tłum ludzi, kogutów, kurczaków i wszystkiego no i nigdy nie wiadomo, kiedy statek będzie w porcie, a jak już będzie, to, kiedy wyruszy. (MM)

 

Pociągi. Przejazdy koleją są bardzo niepewne. Jest linia kolejowa z Oruro, z którego raz, dwa razy w tygodniu jeździ pociąg do Uyuni, do Tupizy i dalej na południe do granicy z Argentyną. Z Uyuni jest odbicie linii kolejowej na zachód do Chile, do Calamy. Inna linia kolejowa wiedzie z Santa Cruz do granicy z Brazylią i jest to tak zwany „Pociąg śmierci” – podróż nim może trwać dowolnie długo... Boliwijscy kolejarze często strajkują, dlatego podróż tym środkiem transportu nie jest godna polecenia, chyba że ktoś ma dużo czasu i mocne nerwy. (Sz)

Pociągiem warto jeździć na trasach, gdzie nie ma asfaltu. Bardzo popularne  są pociągi z La Paz przez Oruro do Uyuni.

Jeśli ktoś chce z Uyuni jechać do Argentyny, to również dużo wygodniej pociągiem (cena podobna, ok. 65 boliwiano). Pociąg do Villazon jest dwa razy w tygodniu, na pewno we wtorek. Jedzie nocą. Kolej (zwana koleją andyjską) jest całkiem nowoczesna, przyjemne wagony.

Cenniki i rozkłady na: http://www.fca.com.bo/Servicios_archivos/Pasajeros/itinerario.jpg (MM)

 

Autostop. Słaby, a to za sprawą małej liczby samochodów, czasem można czekać kilka godzin. Boliwijczycy też próbują jeździć na stopa i często to właśnie oni są zabierani a nie turyści. Jeśli uda się już zabrać to trzeba zapłacić za przejazd. (Sz)

Taksówki. Bardzo tani środek transportu, ale niebezpieczny. Zdarzają się uprowadzania turystów i grabież wszystkich rzeczy. Zdecydowanie nie polecamy dla samotnie podróżujących kobiet lub par. Najlepiej brać taksówkę dla trzech osób i dobrze, żeby w grupie było dwóch chłopaków. Jeśli nie ma wyjścia, spytać umundurowanej policji turystycznej czy dana taksówka to bezpieczny środek transportu. (Sz)

Nie używa się taksometrów - cenę najlepiej ustalić przed wzięciem taksówki - zwykle powinna być o 1 do 3 Bs mniejsza niż ta, którą na początku zażyczy sobie kierowca. Typowa stawka na terenie miasta to od 5 do 10Bs w ciągu dnia i 10 do 15Bs w nocy. 

Są dwa rodzaje taksówek - te „oficjalne”, które działają w ramach firm radio taxi oraz samochody prywatne, na których właściciel napisał TAXI. Te drugie są zwykle tańsze, jednak odradzamy samotnym dziewczynom podróżowanie takimi samochodami. Znane są przypadki gwałtów i kradzieży przez „fałszywych” taksówkarzy. Szczególnie odradzamy branie nie-firmowych taksówek spod klubów i dyskotek. (P-B)

 

Riksze. Popularne w rejonach Copacabany (bardziej funkcjonują w Peru).

Funkcjonują też mototaxi (to jest taksówka, tylko że motorem) w Villa Tunari. (MM)

 

Rower. W niektórych miastach (np. Copacabana) są wypożyczalnie rowerów. Poruszanie się po mieście na rowerze jednak nie jest popularne, ze względu na bardzo duży ruch i nieuważnych kierowców. (P-B)

W Boliwii popularną  atrakcją jest zjazd rowerem z Coroico- tzw. Drogą Śmierci.

W miastach jest troszkę dróg rowerowych, ale poza tymi drogami to bardzo niebezpieczny środek lokomocji (wszyscy jeżdżą tu z impetem), a po kamienistych drogach też niezbyt komfortowo... (MM)

 

Samolot. Niedrogi i jak na Boliwię zdecydowanie najszybszy środek transportu. W porze deszczowej jedyny sposób, by dotrzeć w podmokłe miejsca w północnej, północno-wschodniej i wschodniej części kraju (selwa, pampa). Przelot w jedną stronę z Rurrenabaque do La Paz to koszt 100 USD. Boliwijskie linie lotnicze AeroSur mają sporo połączeń (www.aerosur.com). (Sz)

Istnieją sprawne połączenia lotnicze między dużymi miastami. Należy ich szukać na stronach boliwijskich linii lotniczych AeroSu i LABr. Lot La Paz – Cochabamba można kupić za 50 USD – trwa 30 minut. (P-B)

60-80 dolarów kosztują przeloty między boliwijskimi miastami. Czyli około 14 – 20 razy drożej, niż autobus.

Jeśli kupujemy bilet Aerosur i płacimy kartą kredytowa, trzeba mięć tę samą kartę kredytową podczas check-in. Jeśli się jej nie ma – są na prawdę duże problemy. Na lotniskach boliwijskich są podatki za korzystanie z lotniska – przy locie zagranicznym 23 USD, wewnętrznym 2 USD. Trzeba, zatem być przygotowanym...
 
Przewoźnicy nie informują o zmianach w biletach. Najlepiej udać się do biura odpowiednich linii lotniczych i trzy razy wszystko sprawdzić. Jeśli mamy bilet łączony, złożony z lotów różnymi liniami, najlepiej sprawdzić lot u wszystkich operatorów. (MM)

 

Kraje, do których łatwo się przedostać. Chile (przez przejścia graniczne na Altiplano), Argentyna, Paragwaj, Brazylia, Peru.

Większość przejść jest drogowych i nie ma problemu z ich przekraczaniem autobusem lub lub pieszo. Trzeba uważać by nie dać się naciągnąć pogranicznikom, którzy mogą twierdzić, że potrzebujemy do Boliwii wizy. Należy się wykłócić, ewentualnie poprosić o telefon do konsula honorowego w La Paz lub do ambasady w Peru w Limie – powinno zadziałać.

Jadąc z Boliwii do Brazylii lub mając nawet tylko międzylądowanie w Brazylii w drodze do Boliwii wymagane jest szczepienie na żółtą febrę. (Sz)

Najtrudniej będzie dostać się właśnie do Brazylii, z powodu dużej odległości od większości znanych punktów turystycznych. (P-B)

Do Chile można pojechać z CBBA, La Paz lub Oruro autokarem. Niektórzy przewoźnicy jeżdżą do Ariki, niektórzy do Iquique. Koszt 80 – 120 boliwiano. Na granicy stoi się trochę, gdyż Chilijczycy prześwietlają każdy bagaż. Nie wolno mieć owoców, najlepiej zjeść przed granicą. 

Do Argentyny można przedostać się w Villazon. Najlepiej pojechać pociągiem do Villazon i przejść granicę pieszo. Autobusy już po stronie argentyńskiej będą tańsze, niż te międzynarodowe. Na tej granicy też kontrolują, ale wybiórczo, raczej Boliwijczyków niż gringo. 

Do Brazylii przedostajemy się w Puerto Suarez.

Do Paragwaju najlepiej kupić bilet na autokar Santa Cruz – Asuncion. 20 godzin jazdy, sprawnie i przyjemnie. Dawniej nie było drogi i ta podroż trwała tydzień. Teraz cała trasa jest wyasfaltowana, nawet jak jest deszcz, jazda jest płynna. Bilet z Asuncion do Santa Cruz kosztował 50 USD (samolot dla porównania ponad 300).

Do Peru przedostajemy się w okolicach Jeziora Titicaca. Można pojechać autobusem z Copacabana do Puno. Jest to bardzo zabawne przejście graniczne. Trzeba wyjść z autobusu i wszystko zabrać, oczywiście nie ma żadnej informacji, po co. Granice pokonujemy pieszo, po stronie peruwiańskiej czeka drugi autobus. A w między czasie podchodzi mały chłopczyk i pyta, z jakiego kraju jesteście, po czym w twoim języku pyta, czy wymienisz mu walutę na sole (peruwiańskie pieniądze). (MM)

Autor

Anna i Marcin Szymczakowie - Wspinali się w Ałtaju, górach Elburs, Alpach Japońskich, Himalajach i Pamirze. W boliwijskich Andach zdobyli sześciotysięcznik, a w Tien-Szanie przemierzyli pieszo jeden z dłuższych lodowców górskich. Zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w Zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Autorzy albumów: „Boliwia – Tybet Ameryki” oraz „Japonia – od tropików Okinawy po zabytki Kioto”. Prowadzą serwis www.fotografiapodroznicza.pl.

Michał Braun i Aneta Popiel - zwiedzają świat, poznając ludzi, pracując, uczestnicząc w konferencjach i szkoleniach. Michał pracował w więzieniu w Boliwii i z dziećmi w Indiach, uczył się pracować z młodzieżą w Stanach, Kanadzie i na Węgrzech. Aneta opiekowała się młodymi bezdomnymi w Boliwii, uczestniczyła w szkoleniach z pracy z młodzieżą w Austrii, Macedonii i Słowacji oraz koordynowała liczne projekty młodzieżowe w Polsce. Obradowała na Harwardzkich symulacjach obrad ONZ w Meksyku.

Magda Moll - Podróżniczka, psycholożka, autorka tekstów literackich. Zafascynowana miejscami, w których jeszcze nie była i ludźmi, których jeszcze nie zrozumiała. Dziesięć miesięcy mieszkała w Boliwii, pracując z dziećmi w Domu Dziecka w Cochabambie.

Obejrzyj zdjęcia z Boliwii.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)