Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Boliwia - Na co uważać

Mieszkańcy. Na ulicach dużych miast spotyka się młodych chłopaków w czarnych kominiarkach na głowach i twarzy oraz w czapkach lub baseballówkach. To pucybuci, którzy tylko proponują wyczyszczenie obuwia. Są męczący, czasem chcą czyścić sandały, ale niegroźni.

Należy bardzo uważać podczas fotografowania ludzi. Boliwijczycy bardzo tego nie lubią i mogą rzucać kamieniami, krzyczeć, a w skrajnych wypadkach wyrwać aparat. Zdarzyło się, że kilka lat temu Polak został śmiertelnie pchnięty nożem, gdy fotografował zakrapianą alkoholem fiestę. (Sz)

Mieszkańcy miast są ogólnie przyjaźnie nastawieni do turystów, choć często nieprzyzwyczajeni do ich widoku, szczególnie w mniej turystycznych miejscowościach. Boliwia do tej pory pozostaje najmniej odwiedzanym przez turystów krajem w Ameryce Południowej.

W miejscach ciemnych lub tłocznych należy zachować ostrożność, jak w każdym innym kraju. Mieszkańcy mniejszych miejscowości, wsi i gór, szczególnie obecnie, są często podburzeni przeciwko białym przez retorykę Evo Moralesa. Nie spotkaliśmy się jednak z żadnymi objawami agresji. (P-B)

Trzeba uważać na to, że Boliwijczycy często kłamią. Ponadto nigdy nie mówią „nie wiem”, jest to uważane za niegrzeczne. Jak nie wiedza, to kłamią. Dlatego jak pytamy np: o drogę, to najlepiej kilku osób. 

Większość kraju popiera Evo Moralesa, ale nie mieszkańcy Santa Cruz. 

Ponieważ wiele rodzin jest rozbitych i skłóconych, w rozmowach na tematy rodzinne trzeba być bardzo delikatnym. 

Boliwijczycy są bardzo dumni ze swoich tradycji, głównie ze strojów narodowych i tańców. (MM)

 

Kanty i oszustwa. Należy uważać na kieszonkowców, ale także na duży bagaż, gdyż znane są przypadki kradzieży plecaków. Najczęściej samotny turysta (lub ktoś z grupy pilnujący bagażu), zostaje zaczepiony przez Boliwijczyka, który pokazuje mu kartę kredytową, którą rzekomo znalazł na ulicy. Gdy turysta zajmuje się pokazywanym przedmiotem, ktoś inny zabiera plecak, wsiada do samochodu i znika.

Trzeba bardzo uważać podczas wsiadania do autobusów. Plecaki w luku bagażowym dobrze jest związać stalową linką, nie należy kłaść rzeczy na półkach nad siedzeniem.

Nie należy pokazywać dokumentów nieumundurowanym ludziom oraz wsiadać do obcych samochodów. (Sz)

Zakupy.
Jako turyści, w Boliwii tak jak w każdym obcym kraju, w którym na towarach i w sklepach nie ma wywieszonych cen, jesteście narażeni na oszustwa. Ceny, które podają wam sprzedawcy widząc, że macie białą skórę, mogą być zawyżone, tzn. ceny dla gringo (gringo - początkowo określenie Amerykanina, obecnie na każdą białą osobę).

W Boliwii tradycja targowania się nie jest tak rozwinięta jak w krajach arabskich, ale praktycznie każdy sprzedawca będzie chciał zedrzeć z was więcej niż z Boliwijczyka. Nie spodziewajcie się, że kiedy odejdziecie od stoiska po usłyszeniu niekorzystnej ceny, sprzedawca za wami pobiegnie. Targujcie się jednak zawsze - podając cenę o 20, 30% tańszą, niż tego sobie życzy sprzedawca. Na targu prawie zawsze można wytargować 1-2 Bs na jednostce wagi.

Warto wiedzieć, że łatwiej was oszukać, jeśli pytacie o towar w kilogramach. Prosząc o kilogram czegoś pokazujecie, że nie znacie się na rzeczy i zapłacicie dużo więcej. Przyjęte na targach miary wagi to:
monton - czyli mniej więcej garść
libra - pół kilo
quartilla - prawie 3 kilo

Robiąc zakupy na targu warto kupować dużo. Często kilko może kosztować 5 Bs a quartilla 8, albo 10. Podobnie z bananami - jeżeli poprosicie o dwa zapłacimy 1 Bs, jeżeli poprosicie o 25 - zapłacicie 5 Bs. Jeśli nie na cen, możecie zostać oszukani na ilości towaru, np. zamiast kilo dostaniecie 85 deko towaru.

Na wielu targach są wystawione publiczne wagi, na których można sprawdzić czy was nie oszukano - bardzo do tego zachęcamy. Im więcej wytargujecie, tym większa szansa, że dostaniecie po prostu mniej.

Kradzieże.
W gronie turystów w Boliwii dość często słyszy się o kradzieżach, dlatego należy zachować ostrożność szczególnie, kiedy przemieszczacie się z całym bagażem oraz w środkach komunikacji miejskiej i międzymiastowej.

Przeczytaj nasz poradnik, jak się chronić przed złodziejami.

W ogóle nie należy spuszczać bagażu z oka, a kiedy podróżujecie, najlepiej zapakować plecak w worek kupiony na targu, aby nie wyróżniał się spośród innych bagaży. Bagaż podręczny radzimy kłaść pod siedzeniem, a nie na półce bagażowej.

W hotelach, szczególnie tych najtańszych, należy zawsze pamiętać o zamknięciu drzwi na klucz (także w nocy), i dodatkowo, w nocy, można postawić krzesło lub stół pod drzwi. Lepiej nie przyjmować rekomendacji hotelu od spotkanych na ulicy przechodniów - uprzejma osoba może okazać się złodziejem, który będzie wiedział, do którego hotelu poszliście. (P-B)

Straszliwie kradną na dworcach. Najlepiej mieć oczy naokoło głowy. Należy uważać w mikro i busach. W mieście często w busach jest tłok, jedzie się na stojąco. Najlepiej plecak czy torbę trzymać z przodu. Choć to i tak nie eliminuje niebezpieczeństwa.

Notoryczne są kradzieże na canchiach (targowiskach).

Zawsze należy przeliczyć resztę. Wielu sprzedawców zagaduje na rozmaite tematy, aby odwrócić uwagę kupującego i zatrzymać sobie całą resztę.

Jeśli kupujemy wycieczkę z biura turystycznego, najlepiej zapłacić pół kwoty z góry, a pół po wycieczce. Jak zapłacimy z góry – mała szansa, że boliwijski turoperator będzie zmotywowany zrealizować to, na co się z nami umówił.

Należy sprawdzać ceny, nigdy nie kupować u pierwszego sprzedawcy. Pierwsza cena jest zawsze wygórowana, a dla gringo, często jest to taryfa podwójna. (MM)  

 

Woda. Wodę należy kupować butelkowaną i najlepiej sprawdzać, czy jest zabezpieczona. Nie należy pić wody z kranu, rzek czy źródeł. (P-B)

W górach warto odkażać wodę, ze względu na intensywny wypas lam i alpak, których odchody dostają się do potoków – istnieje zagrożenie problemami żołądkowymi. Poza tym woda raczej bezpieczna.

Należy uważać pod prysznicem, gdyż woda podgrzewana jest elektrycznymi podgrzewaczami. Zdarza się lekki dreszczyk emocji czyli małe porażenie prądem... Lepiej zwrócić uwagę, czy nie sterczą gdzieś kable. (Sz)

 

Ciemne miejsca. Lepiej unikać zgromadzeń protestujących rolników, górników czy innych, niezadowolonych w danej chwili, grup społecznych. Odbywają się one na placach w La Paz np. na Plaza San Francisco lub pod Pałacem Prezydenckim na Plaza P. de Murillo. (Sz)

Generalnie niezbyt bezpiecznie jest spacerować samemu nocą. Samotna kobieta to zaproszenie do podrywu, a może nawet gwałtu. Mężczyźni też nie powinni spacerować sami, gdyż niestety w Boliwii zdarzają się lincze. Grupa bandytów napada na człowieka, bije go, okrada. Czasem takie lincze kończą się śmiercią ofiary.

Bezwzględnie nie należy chodzić wieczorami w Villa Tunari, stolicy przemytu kokainy. Tam bardzo często zdarza się, że ktoś widział jakiś samochód, którego nie powinien był widzieć – i taka osoba znika.

Jeśli wybieramy się do dżungli – to z przewodnikiem lub kimś miejscowym, kto dobrze zna teren. Dżungla usiana jest nielegalnymi plantacjami koki i fabrykami kokainy. Jak ktoś zbliży się do nich, może być bardzo nieciekawie. (MM)

 

Jedzenie. Mówi się, że każdy, kto przyjechał do Boliwii musi przejść chociaż jedno zatrucie, które często nie jest konsekwencją zjedzenia nieświeżego posiłku, ale jest po prostu zmianą flory bakteryjnej żołądka.

Najciekawszym miejscem na zjedzenie obiadu jest mercado, czyli targ miejski. Jeśli nie odstraszy was hałas, tłum i nagabywania kucharek, radzimy zająć miejsce przy stoliku gdzie jest dużo ludzi, co świadczy o jakości podawanego jedzenia. Należy unikać sałaty, lodu oraz galaretek, które mogą być robione z nieprzegotowanej wody. (P-B)

Unikać smażonego jedzenia na ulicy (olej jest używany 7-10 razy) oraz spacerowania jedząc – wszędzie unosi się mnóstwo pyłu bogatego w bakterie i drobnoustroje. W Boliwii popularne jest oddawanie moczu gdziekolwiek, wszystko potem unosi się w powietrzu. 

Nie wolno jeść pestek papai – powodują plamy na skórze. 

Po owocach tropikalnych wielu gringo ma rewolucję w żołądku. (MM)

 

Ruch drogowy. Pojęcie zasad ruchu drogowego w Boliwii to nie lada wyzwanie, a praktyka często graniczy z narażaniem swojego życia. Przejść dla pieszych praktycznie nie ma, a jeśli istnieją, nie są respektowane przez kierowców. Brak także świateł dla pieszych (są tylko te dla kierowców).

Przy przechodzeniu przez ulicę należy szczególnie uważać na samochody, które wykorzystują prawo skrętu w prawo na czerwonym świetle. Szczególna ostrożność należy zachować przy wsiadaniu lub wysiadaniu z micro, które zatrzymują się często na środku ulicy (nie ma w ogóle przystanków).

Warto pamiętać, o tym, że większość kierowców nie ma prawa jazdy (jego wyrobienie jest bardzo drogie, uczą się więc jeździć od dorabiających sobie w ten sposób policjantów) oraz często zdarza im się jeździć po alkoholu. (P-B)

Jeżdżą dość ciekawie. Dwa kliknięcia klaksonu to prośba o pierwszeństwo – kto pierwszy dwa razy zatrąbi na skrzyżowaniu – jedzie.

Światła są dla aut, nie dla ludzi. Ale jeśli nic nie jedzie – i tak jeżdżą na czerwonym świetle. Kierowcy nie mają zwyczaju przepuszczać pieszych, nawet na rogach ulic. Bycie pieszym lub rowerzystą nie należy do komfortowych sytuacji.

No i temat „blokeo”. To zjawisko może pokrzyżować najfajniejsze plany. (MM)

 

Przyroda. Na pampie należy uważać na piranie i krokodyle w rzekach. W Rurenabaque utrapieniem mogą być moskity – moskitiera wskazana. (Sz)

W tropiku trzeba uważać na komary roznoszące dengę, na węże i jadowite mrówki i pająki.

Binchuca – to jest taki bardzo niebezpieczny robaczek. Dostaje się do organizmu (zostaje czerwona dziurka), zostawia bakterie w krwi. Choroba uaktywnia się po 10 latach: krew zmienia swoją gęstość, mięśnie serca źle pracują, mdleje się, krew nie może płynąć. Konieczny jest rozrusznik serca (w początkowych stadiach można zahamowywać stan chorobowy farmakologicznie). Jeśli robak ugryzie kobietę w ciąży, krew dziecka też jest już zakażona. (MM)

 

Choroby. Problemem jest duża wysokość na Altiplano, która często zwala z nóg, gdy ktoś przyleci do La Paz, a raczej El Alto na wysokości ponad 4000 m n.p.m. Należy jak najszybciej zjechać do miasta (wysokość około 3600 m n.p.m.) i powoli aklimatyzować się lub w ogóle wyjechać z La Paz na mniejsze wysokości np. do Sucre 2800 m. n.p.m. Można zaopatrzyć się przed wyjazdem w leki odwadniające organizm np. Diuramid, by nie doprowadzić do groźnych dla życia obrzęków.

W dżungli istnieje zagrożenie malarią, dengą, żółtą febrą oraz różnymi pasożytami, które mogą się zagnieździć pod skórą lub wniknąć do organizmu podczas kąpieli w stojącej wodzie. (Sz)

Przed przyjazdem do Boliwii koniecznie trzeba się zaopatrzyć w międzynarodową książeczkę szczepień, której mogą od was zażądać przy przekraczaniu granicy (książeczka jest koloru żółtego i ma znak Międzynarodowej Organizacji Zdrowia, inne zaświadczenia szczepień nie są uznawane!). (P-B)

Zarówno malaria, jak i denga. Obie choroby występują w tropikach, najwięcej zachorowań w porze deszczowej. Leki przeciwmalaryczne można kupić w każdej aptece, są tanie (1 tabletka – 1 boliwiano, trzeba zacząć je brać na trzy dni przed wyruszeniem w miejsca ryzyka).

Konieczne szczepienie przeciwko żółtej febrze.

W wysokich partiach niektórzy turyści cierpią na chorobę wysokościową (Acute Mountain Sicness) - w języku Quechua zwaną sorojche (jest człowiekowi słabo, kręci się w głowie, niektórzy mają różne wizje). W aptekach można kupić „sorojche pills” - tabletki, które eliminują objawy. Tabletki kosztują 2-3 boliwiano za sztukę, trzeba brać co 6-8 godzin. (MM)

 

Szczepienia.
WZW A (wirusowe zapalenie wątroby typu A) - zalecane
WZW B (wirusowe zapalenie wątroby typu B) - zalecane
Żółta gorączka (żółta febra) - zalecane
BTP (błonnica, tężec, polio) - zalecane
Dur brzuszny (tyfus) - zalecane
Wścieklizna - zalecane (w zależności od charakteru pobytu)
Japońskie zapalenie mózgu - niekonieczne
Meningo-koki (a+c) - niekonieczne

 

Trudności w poruszaniu się po kraju. Przemieszczanie się po Boliwii dla jednych najeżone jest niewygodami, a dla innych przygodami. Jest ono utrudnione ze względu na słabą jakość dróg, stare autokary oraz porę deszczową, w której niektóre drogi są nieprzejezdne. Ze względu na niską jakość dróg oraz brak ich oświetlenia nawet krótkodystansowe podróżne mogą trwać całą noc.

Stare autokary czasami się psują i nigdy nie macie pewności, czy dojedziecie na miejsce w tym samym autokarze, w którym rozpoczęliście podróż. W porze deszczowej, czyli od listopada do marca-kwietnia, najlepiej w ogóle unikać terenów tropikalnych, takich jak Chapare, gdyż drogi są nieprzejezdne.

Jeśli podróżujecie z Oruro do Uyuni, jeśli to możliwe, zaopatrzcie się wcześniej w bilet na pociąg do Uyuni, aby uniknąć wykańczającej, kilkugodzinnej, nocnej jazdy po nie-asfaltowej drodze. (P-B)

Problemem mogą być strajki kolejarzy, górników, rolników... są one bardzo częste. Dochodzi wówczas do blokad dróg, torów, przejść granicznych a nawet miast (La Paz w 2005 przez dwa tygodnie było odcięte od świata). Również często dochodzi do zmian rządów, jest to jedno z mniej stabilnych politycznie państw w Ameryce Południowej – w ciągu 183 lat istnienia republiki rządy zmieniały się ponad 190 razy...

Nie należy więc planować przejazdów „na styk”. Wielokrotnie zdarzało się, że turyści utykali np. w Rurrenabaque lub w innymi miejscu, z którego podróż do stolicy zajmowała kilka dni drogi, a w tym czasie uciekał im samolot do Europy. (Sz)

Blokady – dotyczy całego kraju

Dżungla – z przewodnikiem lub miejscowym, niebezpiecznie ze względu na plantacje koki i fabryki kokainy. (MM)

Autor

Anna i Marcin Szymczakowie - Wspinali się w Ałtaju, górach Elburs, Alpach Japońskich, Himalajach i Pamirze. W boliwijskich Andach zdobyli sześciotysięcznik, a w Tien-Szanie przemierzyli pieszo jeden z dłuższych lodowców górskich. Zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w Zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Autorzy albumów: „Boliwia – Tybet Ameryki” oraz „Japonia – od tropików Okinawy po zabytki Kioto”. Prowadzą serwis www.fotografiapodroznicza.pl.

Michał Braun i Aneta Popiel - zwiedzają świat, poznając ludzi, pracując, uczestnicząc w konferencjach i szkoleniach. Michał pracował w więzieniu w Boliwii i z dziećmi w Indiach, uczył się pracować z młodzieżą w Stanach, Kanadzie i na Węgrzech. Aneta opiekowała się młodymi bezdomnymi w Boliwii, uczestniczyła w szkoleniach z pracy z młodzieżą w Austrii, Macedonii i Słowacji oraz koordynowała liczne projekty młodzieżowe w Polsce. Obradowała na Harwardzkich symulacjach obrad ONZ w Meksyku.

Magda Moll - Podróżniczka, psycholożka, autorka tekstów literackich. Zafascynowana miejscami, w których jeszcze nie była i ludźmi, których jeszcze nie zrozumiała. Dziesięć miesięcy mieszkała w Boliwii, pracując z dziećmi w Domu Dziecka w Cochabambie.

Obejrzyj zdjęcia z Boliwii.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)