Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Travelling and fashion show

Co spakować, co zabrać, a czego nie żeby w podróży czuć się kobietą.

Znajomy z którym często podróżuję doradzał mi zawsze, „pamiętaj podróżowanie to nie jakiś pokaz mody – spakuj połowę tego co przygotowałaś, weź wszystko wygodne,  praktyczne i lekkie, i na tyle niewartościowe, żebyś nie miała problemu z wyrzuceniem i zostawieniem tych rzeczy na miejscu”.

No i dzięki tym złotym radom na pierwszej swojej wyprawie malezyjsko-singapurskiej ubrana chodziłam w same gratisowe t-shirty, co by ich potem nie żałować. Promowałam więc w tej części globu m.in –„Rzeczpospolitą”, film „Impostor”, maść na blizny Cepan.

Wszystkie t-shirty – w nudnych kolorach bez wyrazu i ikry w rozmiarze L, choć jestem raczej small.

Nie dość, że chodziłam wystrojona w rzeczy które kompletnie mi się nie podobały, to praktyka jak zwykle zrobiła teorię w konia.. i wszystkie te niezwykle atrakcyjne ciuchy przywiozłam z powrotem do kraju. A więc założenie, że będziemy je wyrzucać jest błędne.

Może i niechlubna pamięć o tych wykwintnych garderobianych wybrykach szybko by uleciała. Gdyby nie zdjęcia z podróży… Maść cepan nie gra jakoś wybitnie z Petronas Tower w tle. I dziś przeglądając te obrazki, zastanawiam się, co by szkodziło ubrać się trochę inaczej?

Oczywiście, wiadomo - w podróżowaniu najważniejsi są ludzie, przygoda i kultura.

Ale drogie Panie, trochę stylu jeszcze nikogo nie zabiło. A mnie osobiście wzmacnia.

 

Ciuchy

  • Podróżowanie niskobudżetowe to nie jest opcja dla wyfiokowanych panienek. Oczywiście poza podróżami może zakładamy garsonki i buty na obcasie. Ale w podróży liczy się komfort.
  • Obowiązuje ta sama zasada co u facetów: ma być lekko, tanio i wygodnie. Ale...
  • Ponieważ w trakcie peregrynacji jesteśmy potargane, umorusane, bez makijażu, warto znać parę stosunkowo prostych patentów które urozmaicą wasz backpackerski styl. Jeżeli na urlop wybieracie się raz lub dwa razy do roku – i ma to być najprzyjemniejsza jego część – dlaczego macie ograniczać się względem jakości i „fajności” zabieranych ubrań? Rady męskiej części populacji przyjmijcie jak zwykle z chęcią, wdzięcznością i szczerym uśmiechem, ale .. róbcie po swojemu.
  • Packlista. Klimat Gorący (tylko ciuchy, wersja dla pań, czyli bardziej zorientowanych):
  • - buty górskie – koniecznie wygodne i rozchodzone, z materiału odpowiedniego na dany klimat, ważne żeby nie przemakały.
    - sandały/klapki – typ sportowy, lekkie, najlepiej zamykane na rzepy przez kostkę, z materiału który szybko schnie.
    - szorty – najlepiej długości rybaczek lub kończące się tuż nad kolanem – ale szerokie.
    - długie spodnie (na pewno nie jeansy – nie schną i są za ciepłe, za dużo ważą). Dobre i sprawdzone w podróży, choć figurze nie służą są bojówki.
    - skarpety x 3.
    - majtki – naturalne materiały.
    - t-shirty x 4 -  wersja dla panów mówi dwie sztuki, ale my dziewczyny nie obciążamy się bardziej, gdyż nasza jedna koszulka waży tyle co ich dwie. Proponuję, część z odsłoniętymi ramionami, a część z rękawkami – kolorowe o ciekawym kroju – żadnych gratisowych bezkształtnych t-shirtów!
    - koszula – najlepiej dwie, niebieska i zielona lub beżowa.
    - polar - najlepiej jak jest choć trochę dopasowany w talii, może być też lekki sweterek.
    - czapka z daszkiem – nie stosuję, ale też nie odradzam.
    - bandamka – must have.
    - kostium kąpielowy, najlepiej dwuczęściowy – bo i od razu do opalania i najlepszy pod piankę do nurkowania. A góra od kostiumu doskonale zastępuje stanik.
    - pasek – lekki.
    - szal lub chusta.
    - ozdoby z poprzednich wypraw.
  • Być może zauważyłyście, że brak tu spódnic i sukienek. Wiem, że sukienka jest świetnym strojem zwłaszcza w ciepłych krajach, to też ten element garderoby który najlepiej uwydatnia i zakrywa co trzeba – więc jeżeli parę dni zamierzacie spędzić nad jakąś plażą – to zamiast jednego t-shirta zabierzcie zwiewną sukienkę – tym bardziej gdy partnerem w podróży jest facet. Ale generalnie spódnice i sukienki nie są praktyczne – wsiadanie na pakę ciężarówki i odpoczywanie na ziemi lub chodniku w sukience wyjątkowo ze sobą nie konweniuje.

Chusta, bandamka, sarong

  • Chusta, bandama, szal – absolutnie niezbędna sprawa podczas podróży. Taka chusta może przeistoczyć się bez problemu w: poduszkę, czapkę, koc, matę, szalik, moskitierę, pasek, gumkę do włosów, sznurek lub torbę.
  • To także ciekawy element garderoby, który urozmaica strój podróżnika. Nonszalancko zarzucona na szyję, chroni dekolt w zależności od potrzeb: przed słońcem, wiatrem lub wścibskimi spojrzeniami facetów.
  • W ciepłych krajach, gdy z namiotu wyjdziecie wprost na słoneczną plażę, mamy z chusty eleganckie pareo. Ja preferuje noszenie chusty jako paska, fajnie prezentuje się na biodrach i wprowadza trochę egzotyki do traperskiego stroju.
  • Mniejsza chusta lub tzw. bandamka, świetnie wygląda zawinięta na nadgarstku – styl rockowo-hardcorowy, w razie potrzeby – jak frotka na nadgarstku tenisisty – znakomicie wchłania pot.
  • Podczas mojej pierwszej samotnej podróży spotkałam dziewczynę, która sprzedała mi świetny patent. Nie miała ze sobą ręcznika, poduszki, koszulek i butów na różne okazje... Miała za to kilka tetrowych pieluch. Taka pielucha spełniała kilka funkcji, w zależności od potrzeby. Owinięta wokół ubrań była poduszką. Świetnie sprawdzała się jako ręcznik – dobrze chłonie wilgoć i szybko wysycha. Można na niej siadać, przykrywać nią głowę, owinąć rękę, zwilżyć i myć się nią... Innymi słowy: pielucha rulez.

  • Widziałam też dziewczyny, które do podobnych celów używały znoszony sarong. Takim czymś można dodatkowo owinąć się, idąc do kąpieli w jakimś hotelu, albo na plażę. Można też zmienić go w torebkę, a raczej worek wiązany skośnie przez tułów. 

Dodatki

  • Osobiście jest jeden element garderoby który polecam zarówno w podróży, jak i w biurze – niebieską koszulę. Dlaczego? Bo co by o tym elemencie garderoby nie twierdzić – w niebieskim wygląda się zawsze świeżo i  porządnie, a co najważniejsze wzbudza ona zaufanie. Świetnie sprawdza się podczas łapania stopa.
  • Dziewczyny generalnie nie mają zazwyczaj problemów z zatrzymaniem kierowców. Ale schludny strój pomaga. Jeżeli znajdziecie niebieską koszulę – w miarę dopasowaną z przewiewnego materiału – to warto w taką rzecz zainwestować.
  • Ja swoją niebieską koszulę (dokładnie białą w niebieskie paski) noszę w ciepłe dni do biura w Warszawie i mam ją także gdy podróżuję po świecie. Jestem zwolenniczką rozwiązania, że stroje do podróżowania nie stanowią jakiejś specjalnej kategorii w szafie tylko mieszają się z ciuchami które noszę na co dzień.
  • Wyjątek od tej reguły stanowią dla mnie bojówki. W podróży – 7 kieszeni jest bardzo przydatne - na co dzień ten typ spodni wpycham na dno szafy. Nawet szczupłym nogom i biodrom takie bojówkowe kroje urody nigdy nie dodają.
  • Nic tak „nie robi” stroju jak dodatki. I nie myślę tu o torebce i butach, tylko o wisiorkach, bransoletkach i kolczykach. Szmaciane bransoletki na nadgarstkach to nawet pewien znak rozpoznawczy backpackerów.  Im więcej i im bardziej zmęczone życiem, tym lepiej. To są rzeczy, które najlepiej kupować podczas podróży. To takie pamiątki które ma się zawsze ze sobą – a do tego zazwyczaj są tanie jak barszcz.

  • W ciepłych krajach do kostiumu kąpielowego świetnie wyglądają bransoletki zawieszone na kostce nad stopą. Nie muszą być masywne i ciężkie – delikatne łańcuszki, albo sznurki są w tym miejscu idealne.

Autor

Marianna Lutomska - na co dzień dyrektor w jednej z firm rynku medialnego. W wolnych chwilach zajmuje się rozpoznawaniem drugo- i trzecioplanowych aktorów filmowych i podróżowaniem (przede wszystkim po Azji Południowo-Wschodniej). Specjalizuje się w wyjazdach z lekkim bagażem, w którym jest wszystko, co może byc potrzebne kobiecie nawet na końcu świata. Jej miejsca na świecie: nowojorskie Soho i koralowe wyspy w Tajlandii.

Agnieszka Kruk, "Pinezka" - Z wykształcenia anglistka, niderlandystka, fotografka i scenarzystka. Generalnie kolekcjonerka dyplomów - w tym z kursów tajskiego masażu ze świątyni Wat Pho w Bangkoku i rzeźbienia w owocach z Chiang Mai. Zawodowo głównie scenarzystka. Trochę fotografka. Prywatnie azjofilka i mama. Do tej pory podróżowała w pojedynkę. Przed pójściem syna do szkoły (w 2010) planuje pierwszą wspólną wyprawę - wybrał Szaolin.