Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Kobieta w podróży

Wszystko co chcecie wiedzieć przed pierwszym wyjazdem, czego się boicie, o czym myślicie i co was niepokoi. 

 

Na początek

  • Najtrudniejszą rzeczą jest przełamanie strachu przed wyprawą. Nie tysiące, lecz dwa pytania zazwyczaj ograniczają możliwość podjęcia decyzji o wyjeździe: „czy sobie poradzę?” oraz „czy to bezpieczne?”. 
  • OK. Czy boisz się sama pojechać do Krakowa, Gdańska, czy Poznania? A na rajd w Bieszczady? Jeśli odpowiedziałaś „nie”, to nie powinnaś także bać się podróży w odleglejsze rejony.  Często, jadąc nawet na drugi koniec świata, wybieramy się w miejsca turystycznie standardowe – tak, jak odwiedzający Polskę jadą do Krakowa, Warszawy, czy Gdańska. Zgadza się? Tak.
  • Wybierając taką „standardową” trasę powinnaś sobie poradzić. Bo transport nie będzie stanowił problemu. Bo baza noclegowa będzie rozbudowana. Bo będzie duży wybór agencji turystycznych i znających języki przewodników. Więc – tak, poradzisz sobie.
  • Co do bezpieczeństwa. Nie jestem ryzykantką, chcę wrócić do domu - do mojego faceta i do synka. Nie pcham się więc tam, gdzie może być niebezpiecznie, w miejsca zamieszek, czy wojny domowej. Przed wyjazdem sprawdzam informacje o sytuacji politycznej w kraju, do którego się wybieram. Czytam o klęskach żywiołowych i klimacie w tamtym rejonie. Zdarzyło mi się panikować przed wyjazdem, gdy na Sumatrze kilka razy zatrzęsła się ziemia. Zdrowy rozsądek przede wszystkim. I – na wszelki wypadek - dobre ubezpieczenie podróżne.

Rzeczy, których się obawiamy

  • Niemoralne propozycje. Jedną z najbardziej upierdliwych rzeczy może być słuchanie niedwuznacznych propozycji od mężczyzn. Te niewyszukane będą pochodziły raczej od lokalnych samców niż od backpackerów. Podróżnicy, których spotkasz w hostelu czy innej noclegowni, będą pewnie subtelniejsi i wycofają się po pierwszym odmownym sygnale z twojej strony.
  • W rozmowie z samotnie podróżującym chłopakiem jak najszybciej pomiędzy zdania wplatam jakąś wzmiankę o moim facecie i dziecku. To zazwyczaj wystarczy, by z wieczoru wykluczyć opcję na romantyczne uniesienia. W podręcznym notesiku mam też nasze rodzinne zdjęcia i chętnie je pokazuję.
  • Miejscowi potrafią być naprawdę namolni. Żyję w nieformalnym związku, jednak jadąc do muzułmańskich krajów w Azji, zaopatrzam się w obrączkę. Małe kłamstewko, ale kilka razy zamachałam tym krążkiem przed oczami chętnych do oprowadzenia mnie po mieście młodzieńców.
  • Moja znajoma pytana dlaczego jeździ sama, odpowiada: Jadę do męża, który czeka na mnie tu i tu; albo: Mąż zachorował, jadę tu i tu po lekarstwa dla niego. Innymi słowy: mam faceta, jest niedaleko, nie wchodź na jego terytorium.
  • Z drugiej strony jednak... Jeżeli jesteś kobietą wolnego stanu, i masz ochoty na tego typu rozrywki, nie będziesz miała problemu ze znalezieniem sobie wspólnika do gorącej przygody. Tu jest chyba jedna z niewielu przewag, jakie mamy nad facetami. Oni mają kosza wkalkulowanego w ryzyko. A jaka jest szansa, że podróżujący samotnie od dłuższego czasu chłopak ci odmówi? Close to nothing, jak mawiają na Wyspach. 
  • Jeśli już poznasz fajnego faceta w drodze i postanowisz pojeździć z nim przez jakiś czas, pamiętaj o jednej rzeczy. Nie, nie chodzi mi tu o prezerwatywy – nie moja sprawa! Jeśli podróżujecie w krajach muzułmańskich, przydadzą się obrączki. Znam kilka historii nieformalnych par, którym odmówiono noclegu, gdy właściciel usłyszał, że nie są małżeństwem. Nawet późno w nocy w małej miejscowości bez możliwości znalezienia innego noclegu.  
  • Naganiacze. W wielu krajach nie mają stałej pensji, żyją wyłącznie z prowizji od każdego klienta, który zrobi jakieś zakupy. Gdy nie mam ochoty na zakupy, prowadzę rozmowę tak, by musiał mi odpowiedzieć „nie”. Np. na namolne prośby egipskich naganiaczy sklepikowych, którzy udając przyjaźń zachęcają „come inside, one minute, one minute”, zadawałam pytanie: "Do I have to?" Konsternacja w oczach gościa. Hm... musi mi dać wolny wybór, bo inaczej wyjdzie na bezczelnego chama, a on przecież jest „friend”. Co odpowiada? "No." Thank you. Have a good day. – odpowiadam z umiarkowanie przyjacielskim uśmiechem i odchodzę dalej. A on atakuje kolejnego białasa. 

Gdzie szukać pomocy w sytuacjach awaryjnych

  • Oczywiście po pierwsza ambasada lub konsulat.
  • W razie problemów, gdy w pobliżu nie ma żadnej informacji turystycznej, agencji, czy policjanta... zwracaj się do tutejszych. Kobiet i mężczyzn. Ryzyko nieprzychylnego potraktowania jest bardzo niskie. Samotnie podróżująca kobieta budzi raczej pozytywne uczucia, chęć pomocy, troskliwość. Więc bez obaw, podejdź i poproś o pomoc. Kilka razy miejscowi podwieźli mnie w miejsce, którego szukałam. Pomogli kupić bilety, czy znaleźć nocleg.
  • Zdarzyło mi się w desperacji szukać noclegu o dziewiątej w nocy w mało turystycznej dzielnicy japońskiego miasta Kanazawa. Weszłam do baru sushi i zapytałam, kto mówi po angielsku. Podzwonili po hotelach, znaleźli wolne miejsce i jeden z kucharzy zdjął czapkę i podwiózł mnie do hotelu, do samej recepcji. Miło? Dla mnie wielka ulga.

  • Jeśli korzystasz z podwózki, warto uważać. Czasem można wyczytać radę, by nie wsiadać do samochodu, gdzie jest dwóch mężczyzn. Decyzja należy do ciebie.

Noclegi

  • Staraj się jak najwcześniej meldować w miejscu kolejnego noclegu – może nie o szóstej rano, ale lepiej w południe niż wieczorem. Jeśli nie będzie wolnych miejsc, albo hostel okaże się zamknięty, da ci to szansę na znalezienie nowego miejsca. 
  • Dla superozrganizowanych są zawsze rezerwacje przez Internet z dużym wyprzedzeniem, dla idących bardziej na żywioł – wczesny meldunek. Kilka razy zdarzyło mi się, że miejsca opisane w „Lonely Planet” były już zamknięte. Jeśli wolisz uniknąć takich niespodzianek, sprawdź wcześniej. 

Przejdź do: zawartość kobiecego plecaka.

Autor

Marianna Lutomska - na co dzień dyrektor w jednej z firm rynku medialnego. W wolnych chwilach zajmuje się rozpoznawaniem drugo- i trzecioplanowych aktorów filmowych i podróżowaniem (przede wszystkim po Azji Południowo-Wschodniej). Specjalizuje się w wyjazdach z lekkim bagażem, w którym jest wszystko, co może byc potrzebne kobiecie nawet na końcu świata. Jej miejsca na świecie: nowojorskie Soho i koralowe wyspy w Tajlandii.

Agnieszka Kruk, "Pinezka" - Z wykształcenia anglistka, niderlandystka, fotografka i scenarzystka. Generalnie kolekcjonerka dyplomów - w tym z kursów tajskiego masażu ze świątyni Wat Pho w Bangkoku i rzeźbienia w owocach z Chiang Mai. Zawodowo głównie scenarzystka. Trochę fotografka. Prywatnie azjofilka i mama. Do tej pory podróżowała w pojedynkę. Przed pójściem syna do szkoły (w 2010) planuje pierwszą wspólną wyprawę - wybrał Szaolin.