Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki.


Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.

Chiny - Państwo Środka od srodka

Chiński brat Chrystusa, cz. 3

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po owocach. (…) Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień.
Ewangelia wg św. Mateusza, 7, 18-20.

Banicja Króla Wiatru Shi Dakai’a to cios dla Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju. Schizma, czystki, a teraz jeszcze wycofanie się najwybitniejszego dowódcy. Morale upada nisko, zaufanie sięga zera. Hong Xiuquan wierzy już tylko najbliższej (ziemskiej) rodzinie i zamyka się na dobre w swoim pałacu. Ma kolejną ważną misję do spełnienia. Musi poprawić błędy Pisma Świętego. 

Skupia się przede wszystkim na dwóch aspektach. Jednym jest usunięcie kompromitujących i niemoralnych fragmentów Starego Testamentu. Hong, jako młodszy syn Boga i Brat Chrystusa dziedziczy w oczywisty sposób po Jezusie jego genealogie sięgającą Dawida, a co za tym idzie – Judy, Jakuba, Izaaka i Abrahama. W tej rodzinnej historii wiele jest jednak wątków niebezpiecznych. Żarliwi „wyznawcy Boga”, uczeni o ontologicznym wręcz źle alkoholu, czy seksu, mogliby pewnych fragmentów nie zrozumieć. Jak chociażby tego o pijaństwie Noego po wyjściu z Arki. Czy też – uczynku córek Lota. Albo historii o Judzie i Tamarze. W trosce o zbawienie swych ludzi, Hong przepisuje wszystko na nowo, wykreślając fragmenty i piciu, czy żądzy. Tam, gdzie się to nie daje – skreśla całe akapity. Wyczerpująca to praca, wszak Stary Testament dość obszerny jest. Pod koniec jednak wypaczenia udaje się naprawić. Honor rodziny zostaje uratowany. Z lektury tego dzieła w naturalny sposób wynika harmonia myśli i czynów Boga, Mojżesza, Jezusa i Hong Xiuquana. 

Drugi aspekt Hong Xiuquanowskiej korekty jest znacznie istotniejszy. Sięga samego fundamentu wiary Tajpingów, jakim jest objawienie otrzymane przez Niebiańskiego Króla we śnie. Hong jest dotknięty zdradami doradców (przede wszystkim „Ducha Świętego” Yang Xiuqinga). Później zostaje również skonfrontowany z protestanckimi misjonarzami, którzy przybywają do Nankinu, by sprowadzić tę wyjątkowo niesforną owieczkę na dobrą drogę. Wszystko to sprawia, że – nijako w odpowiedzi – tworzy on podstawy teologiczne swojego ruchu.

Wykreśla więc, wszędzie gdzie to ma miejsce w Biblii, słowa o Jezusie jako Jedynym Synu Boga. Musi wszak zrobić miejsce dla siebie. Zresztą swą rolę w dziejach Zbawienia też uwypukla. Utożsamia się z Melchizedekiem, mianując się tym samym nie tylko Niebiańskim Królem, ale i Arcykapłanem przy okazji. Nankin staje się teraz długo upragnionym przez ludzkość Nowym Jeruzalem. Nie koniec zmian na tym. Przeczytawszy wysłane mu przez misjonarza postanowienia Soboru Nicejskiego i potępienie arianizmu, spokojnie odpowiada, że w takim razie Ariusz miał rację, a nie Sobór. Odrzuca dogmat o Trójcy Świętej, a właściwie go w nowatorski sposób interpretuje. W jego nauczaniu Bóg (Ojciec) jest ponad wszystkim, nową zaś Trójcę tworzą: Jezus, Hong oraz… nie kto inny, jak Yang Xiuqing!

Jego śmierć też musi jakoś wytłumaczyć, by nie było nieporozumień. Przyrównuje ją więc do męczeństwa Jezusa na Krzyżu. Yang Xiuqing musiał cierpieć i umrzeć z… rąk demonów rzecz jasna, by zbawić Królestwo Niebiańskie. Na wszelki wypadek ta wersja śmierci Yanga zostaje uznana za objawioną. Z dogmatami się wszak nie dyskutuje.

Zresztą Yang, mimo swej śmierci (a może właśnie dlatego) nie znika całkiem z dziejów Tajpingów. Niebiański Król w kilku edyktach opisuje swoim wyznawcom jak to co pewien czas wędruje do Nieba i omawia z Yangiem kampanie wojenne. Mistyczna atmosfera Pałacu Królewskiego udziela się jego synowi, Tiangui Fu, który również zaczyna mieć wizję. Ojciec jest z niego bardzo dumny.

Hong Xiuquan może sobie pozwolić na zajmowanie się sprawami Nieba, gdyż sytuacja na ziemi Tajpingom sprzyja. Mimo wyniszczających Królestwo Wielkiego Pokoju walk wewnętrznych, Mandżurowie nie są w stanie tego wykorzystać, gdyż w tym czasie przegrywają z kretesem II Wojnę Opiumową. Połączone siły angielsko-francuskie zdobywają Pekin, niszczą Stary Pałac Letni i narzucają Qingom upokarzające warunki pokoju. W drodze powrotnej dowódca oddziałów alianckich, Lord Elgin, płynie koło Nankinu. Hong Xiuquan wysyła do niego list, sądząc, iż jest on specjalnie wysłanym przez Starszego Brata Jezusa generałem mającym mu pomóc w zwycięstwie. Wita go serdecznie w Niebiańskiej Drużynie. Elgin fawory zbywa milczeniem. W raporcie do Parlamentu napisze z typowo brytyjską wyrozumiałością, iż pismo Honga było „pełne ich niezwykłej teologii”.   

Niebiański Król otrzymuje jednak wsparcie z zupełnie innego miejsca. Przybywa do niego kuzyn, Hong Rengan. Jest on człowiekiem wszechstronnie utalentowanym, świetnie wykształconym, długi czas mieszkającym w Hong Kongu. Zna on obcokrajowców i rozumie – co jest wśród Tajpingów rzadkością – świat współczesny. Szybko awansuje na najważniejszego doradcę Honga, otrzymując tytuł „Króla – Tarczy”. Zmodernizuje i unowocześni on państwo. Będzie również twórcą nowej strategii Tajpingów, którą realizować ma ostatni z utalentowanych generałów Królestwa Li Xiucheng. Planu mającego dać im upragnione zwycięstwo.
 
Zakłada on zdobycie całej delty Jangcy, przejęcie Szanghaju, zakupienie nowoczesnego sprzętu, stworzenie marynarki i dokonanie desantu na Pekin. Początkowo wszystko idzie sprawnie: generał Li w błyskotliwej kampanii zajmuje strategiczne miasta Hangzhou i Suzhou. W połowie sierpnia 1860 r. siły Niebiańskiego Królestwa osiągają przedmieścia Szanghaju. To moment kluczowy całej historii Tajpingów. Przyczyna ich ostatecznej klęski. 

Generał Li Xiucheng pisze do obcokrajowców bardzo serdeczny list, w którym zapewnia, że jeśli tylko zachowają neutralność – albo najlepiej pomogą swym braciom w wierze, Tajpingom – w zdobyciu miasta, ich interesy nie zostaną naruszone. Będą oni nadal mogli handlować w chińskim Szanghaju. Problem polega na tym, że dla obcokrajowców Szanghaj nie jest chiński. Jest wolnym portem wydartym Mandżurom dzięki traktatom. Szanghaj jest ICH.

Ku zaskoczeniu i oburzeniu generała Li, obcokrajowcy stają po stronie Qingów i aktywnie uczestniczą w obronie miasta. Wysyła on list do konsulatów Anglii i USA pełen autentycznego oburzenia i smutku na „ludzi też wyznających Jezusa, a nie mających zasad i przeliczających wszystko na diabelskie pieniądze”. Tajpingowie zwijają oblężenie, lecz wracają w styczniu 1862 r. Liczniejsi i potężniejsi niż kiedykolwiek. 

Tym razem, pozbawiony złudzeń, generał Li Xiucheng nie jest już tak pobłażliwy. Mówi wprost, że każdy biały, który stanie po stronie Mandżurów zostanie zabity. Tym niemniej obcokrajowcy, podbudowani przez misjonarzy, wybierają walkę. Tajpingowie otaczają miasto, mają miażdżącą przewagę w ludziach i sprzęcie. Los Szanghaju wydaje się być przesądzony. 

I wtedy spada śnieg. Ogromny, potężny, nieustający. Tak intensywny, jakiego od ponad wieku w Szanghaju nie widziano. Taki, na którego odziani w lekkie stroje Tajpingowie nie są w żadnym razie przygotowani. W przeciwieństwie do przywykłych do takich amplitud obcokrajowców. Po ponad miesięcznych nieudanych próbach zdobycia Szanghaju, generał Li Xiucheng zmuszony jest zwinąć oblężenie. Śnieg ten będzie tym, co zasypie Niebiańskie Królestwo Wielkiego Pokoju. 

Dla obcokrajowców śnieg ten to cud i znak z nieba. Traktują to jako oznakę, że Opatrzność Boża nie była już w stanie zdzierżyć tylu bluźnierstw. Podbudowani, idą za ciosem. Anglicy tworzą oddziały ochotników o skromnej nazwie „Zawsze Zwycięska Armia”. Francuzi nie mogą pozostać w tyle – swój korpus nazwą „Zawsze Triumfalną Armią”. Wojska te łączą się z oddziałami mandżurskimi, uzupełnione są jeszcze zagranicznymi oficerami na czele ze słynnym później ze swej Chartumskiej śmierci kpt. Charlesem Gordonem. Rozpoczynają generalną kontrofensywę. 
 
Dla ludzi żyjących pod rządami Tajpingów będzie ona wybawieniem. Niebiańskie Królestwo Wielkiego Pokoju przyniosło powszechny głód, terror, nędzę. Wsie i miasta poszły z dymem, wyludniły się, opustoszały. Maszerujące armie widzą wraki ludzkie, których obraz robi wrażenie nawet na przywykłych do okrucieństw angielskich i francuskich weteranach. W osadach, przez które przechodzą nie ma ani jednego całego domu. Po latach okaże się, że bunt Tajpingów był największym w historii świata powstaniem ludowym. Sen Hong Xiuquana kosztował życie ponad 20 milionów ludzi. Kolejne dziesiątki milionów wpędził w straszliwą biedę.

Czas Niebiańskiego Królestwa dobiega końca. Pomimo, iż generał Li Xiucheng jest świadom zagrożenia, niewiele może zrobić. Mimo heroicznych wysiłków jego armia zostaje zdziesiątkowana podczas próby przekroczenia Jangcy. Wycofuje się do Nankinu. Organizuje obronę, prosząc Niebiańskiego Króla o zgromadzenie zapasów zboża na kilkuletni okres. W tym czasie można będzie przetrzymać napastników i zorganizować pomoc dla miasta. Hong lekceważy zagrożenie. Wiarę pokłada w interwencji Starszego Brata Jezusa. Efekt jest taki, że Dwór Niebiański rozkrada zboże, którego w kluczowym momencie zabraknie. W październiku 1863 r. wojska mandżurskie odcinają linie zaopatrzenia Nankinu. Po miesiącu pada Suzhou. W grudniu zaczyna się oblężenie Niebiańskiej Stolicy.

Tymczasem w odległym Syczuanie wojskom Qingowskim poddaje się Król Wiatru Shi Dakai. Od czasu, gdy opuścił Nankin, prowadził kampanie wojenne w ponad 15 prowincjach, stopniowo tracąc w walkach, z powodu ran i chorób większość żołnierzy. Otoczony, idzie na piechotę do namiotu mandżurskiego dowódcy, mając nadzieję, że swą odwagą wyjedna życie pozostałych przy nich 2 tysiącom najwierniejszych towarzyszy. Zostaje poćwiartowany. Chwile po tym Mandżurowie wyrżną do nogi jego ludzi. 

Tymczasem w Nankinie generał Li Xiucheng otwarcie stwierdza, że nie ma nadziei na obronę miasta i trzeba się wycofać. Hong Xiuquan go nie słucha, twierdzi, że jak sytuacja stanie się krytyczna, to Bóg Ojciec i Starszy Brat Jezus wyślą Niebiańską Armię, która zmiecie z powierzchni ziemi mandżurskich demonów i ich sojuszników. Potem na odwrót jest już za późno.

Niebiańska Armia nie nadchodzi. Mimo bohaterskiej obrony do samego końca, Nankin pada 19 czerwca 1864. Wojska Qingowskie dokonują masakry obrońców i całkowicie niszczą miasto. Wkrótce też zaczną systematyczne starania o zatarcie wszelkich śladów po istnieniu Niebiańskiego Królestwa.

Li Xiucheng, Hong Rengan i syn Niebiańskiego Króla, Tiangui Fu, przebrani w mandżurskie stroje, wymykają się z miasta. Pod generałem Li w trakcie ucieczki pada koń. Zostaje wydany przez chłopów i poćwiartowany. Hong Rengana i Tiangui Fu złapią na południu. Obaj przed taką samą śmiercią napiszą prośbę o łaskę. Tiangui Fu, syn Hong Xiuquana, uzasadni ją… chęcią zostania urzędnikiem konfucjańskim!!! Oszczędzenie go i umożliwienie mu kariery, jakiej ongiś pragnął jego ojciec, byłoby ze strony dowódców mandżurskich przykładem iście sardonicznego poczucia humoru. Nie zdobywają się na nań.  

Sam Niebiański Król, Hong Xiuquan, tego nie doczeka. W kwietniu 1864 r., sytuacja oblężonego Nankinu stanie się krytyczna z powodu wyczerpania się zapasów. Wtedy młodszy brat Chrystusa oświadcza, że należy jeść rosnące na ulicach chwasty. Zamienią się one w ustach wierzących w mannę i w ten sposób Bóg Ojciec uratuje ich, tak, jak ongiś wyratował Naród Wybrany. Hong sam daje dobry przykład. Szybko zapada na nieznaną chorobę. Umiera 1 czerwca 1864 r. Nie zmartwychwstaje.

No, prawie. Niecały wiek po swej śmierci, Hong Xiuquan, Młodszy brat Chrystusa, doczeka się nieoczekiwanego sympatyka… Mao Zedonga! Ten napisze historię „wyznawców Boga” na nowo. Tajpingowie staną się oto… protosocjalistami, walczącymi z uciskiem feudalnym i kolonializmem! Zaś Hong Xiuquan okaże się być rewolucjonistą dbającym o dobro ludu. Par excellance postępowym.

Przewodniczącemu Mao wyraźnie do gustu przypadną też metody rządów Honga, a szczególnie totalitarne praktyki i próby inżynierii społecznej. Twórczo rozwinie też takie pomysły Tajpingów jak chociażby publiczna spowiedź, tworząc spektakle samokrytyki. Znacznie udoskonali metody inwigilacji i kontroli społeczeństwa. Z oficjalnej historii Tajpingów usunie tylko wszystkie odniesienia do chrześcijaństwa. W jego państwie prawdą objawioną będzie inna quasi-religia. Maoizm.

Koniec części trzeciej, ostatniej.

Michał Lubina

Na podstawie:
Jonathan D. Spence, „God’s Chinese Son. The Taiping Heavenly Kingdom of Hong Xiuquan”, Nowy Jork – Londyn 1996r.


Najtańsze bilety lotnicze w sieci
+/- 3dni
+/- 3dni

Autor

Michał Lubina - jest doktorantem Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Zjeździł z plecakiem większość krajów Azji, docierając lądem najdalszych zakątków Rosji, Chin, a także Indii, Pakistanu, Iranu czy Bangladeszu. Autor przewodników po Litwie i Rosji oraz licznych wystaw fotograficznych – m.in. z Rosji, Chin czy Armenii. Przewodnik i autor programów po Chinach w Klubie Laurazja (www.laurazja.pl). Fascynuje się Dalekim Wschodem, a Chinami w szczególności, o których związkach z Rosją pisze doktorat. Od sierpnia 2009r. jest stypendystą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Pekinie.



Obejrzyj zdjęcia z Chin w naszej galerii.

Komentarze? Zaloguj się.

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

zaloguj się: