Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki.


Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.

Chiński brat Chrystusa, cz. 2

Strzeżcie się, aby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: to ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą
Ewangelia wg św. Mateusza, 24, 4-6

Zdobycie Nankinu to dopiero początek. Król Niebieski Hong Xiuquan wie, że walka o zbawienie Chin wciąż się nie zakończyła. Pobite w Delcie Jangcy siły mandżurskich diabłów z dynastii Qing nadal kontrolują większą część kraju. By to zmienić Tajpingowie rozpoczynają wielką ofensywę zwaną pod nazwą „Wyprawy Północnej”. Wiedzie ona ku „Prowincji Przestępców” (Zhili), a jej głównym celem jest zdobycie „Siedliska Demonów” (Pekin), którymi to pieszczotliwymi nazwami powstańcy określili mandżurskie stołeczne posiadłości. Nie tylko je zresztą.  

Po zdobyciu Nankinu do Honga przyłącza się wielu dawnych urzędników cesarskich. Jest wśród nich pewien człowiek, Qiao Yancai, który wkrótce osiągnie najwyższe honory w nowej administracji. Wielu z owych nowo-nawróconych na wiarę Tajpingów biurokratów zgadzało się ze odgórną zmianą nazw. Tylko on wskazał, dlaczego należało to zrobić. 

Pisze on, że „świat był długo omamiany przez mandżurskie demony. By unicestwić diabły, musimy zdobyć ich bazy. By zaś podkopać ich siły, musimy najpierw zniszczyć ich nazwy”. Tym samym Tajpingowie w swej walce nieświadomie sięgają po starożytną, konfucjańską metodę „nadawania nazwom ich właściwego znaczenia”.   

Konfucjanizm ma w Niebiańskim Królestwie Wielkiego Pokoju swego zadeklarowanego obrońcę. Jest nim Tajpingowski „numer 2”  – jak bezceremonialnie określił go pewien irlandzki najemnik – Yang Xiuqing, „Wschodni Król”. Jego kariera sięga preludium ruchu „wyznawców Boga”. Chociaż Bóg Ojciec na samym początku tej historii, we śnie ujawnił Hong Xiuquanowi, kim on jest i co ma uczynić, to potem wizje się skończyły. Niebiosa wybrały inną formę komunikacji ze swym Synem. Przez dwóch ludzi. Górnika Xiao Chaogui oraz chłopa Yang Xiuqinga.

Obaj nagle zapadali w trans i przemawiali głosami, odpowiednio, Starszego Brata Jezusa oraz Boga Ojca. Hong zaakceptował ten moduł dialogu ze swą Niebiańską Rodziną i był posłuszny „woli Nieba”. Zresztą – bez niej trudno byłoby się obejść. Nie można by było tropić zdrajców w szeregach. Dokonywać, liczonych w dziesiątkach tysięcy, egzekucji diabłów ukrytych wśród lojalnych wyznawców, demaskowanych dzięki wizjom Xiao i Yanga. Po drodze do Nankinu Xiao, „głos Jezusa”, popada w niełaskę i zostaje odsunięty od władzy. Wkrótce też ginie w walce, co rozwiązuje protokolarny problem jego egzystencji. Yang pozostaje, lecz milknie jako „głos Boga Ojca”. Za to nadal pnie się w hierarchii. W końcu stanie się „Wschodnim Królem” – najważniejszym z doradców Niebiańskiego Króla Hong Xiuquana, a także naczelnikiem sił zbrojnych Tajpingów. 

To głównie dzięki jego umiejętnościom Tajpingowie, mimo klęski „Wyprawy Północnej” (udało jej się dotrzeć na przedmieścia Tiencinu, nieopodal Pekinu, gdzie armia została otoczona i wybita przez Mandżurów), utrzymują inicjatywę strategiczną na wojnie. Najzdolniejszy z generałów Niebiańskiego Królestwa, „Król Wiatru”, Shi Dakai, zajmuje całą Jiangxi jak również spore połacie Hubei, Honanu i Fujien. Tworzy z tych bogatych w zasoby naturalne prowincji, solidną podstawę zaopatrzeniową i militarną państwa. Tajpingowie zdobywają Luzhou, ważny punkty strategiczny w Delcie Jangcy. W grudniu 1853 roku Niebiańskie Królestwo Wielkiego Pokoju kwitnie.

Wtedy właśnie Bóg Ojciec postanawia znów odezwać się ustami Yanga. Musi to zrobić, by napomnieć swojego młodszego syna. Hong Xiuquan popadł był bowiem w pychę. Stał się arogancki. Odgrodził się wyznawców w swym kipiącym przepychem pałacu. Traktował służbę i swe liczne kobiety jak swoją własność. Źle wychowywał swego syna Tiangui Fu. Teraz Yang, z woli Boga Ojca, ma wytłumaczyć Jego słowa. I wcielić je w życie. 

Yang Xiuqing postuluje przede wszystkim powrót do konfucjanizmu. Wie, że Mandżurowie w propagandowej walce z Tajpingami głoszą, iż ci chcą zniszczyć tradycyjną, chińską kulturę i zastąpić ją obcą, barbarzyńską religią. W walce o rząd dusz niepoliczalnych mas Chińczyków odparcie tych oskarżeń ma to niebagatelne znaczenie. Decydujące dla wyniku wojny.  

Po drugie Yang chce złagodzić purytańskie obyczaje. Panujący w Niebiańskim Królestwie system zakazowo – represyjny. Proponuje znieść bezlitosne karanie chłostą (nawet weteranów) za najdrobniejszych wykroczenia. A przede wszystkim – cofnąć zakaz kontaktów seksualnych między Tajpingami i zastąpić go cotygodniowymi „wizytami domowymi” dla najgorliwszych.
Rzecz jasna owe obyczajowe obostrzenia nie dotyczą Niebiańskiego Króla, posiadającego liczne żony i prawie harem konkubin. Hong Xiuquana obowiązuje prawo boskie. Jego prawo.

Młodszy brat Chrystusa pokornie przyjmuje krytykę. Nadaje Yangowi, znany z Ewangelii św. Jana, tytuł Pocieszyciela (Parakleta), utożsamiając go w ten sposób z Duchem Świętym. Ma to podkreślać kolejny tytuł: „Wiatr Ducha Świętego”. Yang Xiuqing rośnie w siłę. Jego wizje stają się coraz częstsze, a co za tym idzie – ich wpływ na kierowanie Niebiańskim Królestwem rośnie. Bóg Ojciec z ustami Yanga roztrząsa sprawy małe i wielkie, kwestie ważkie i najdrobniejsze szczegóły. A także upokarza osobistych wrogów Yanga: pozostałych doradców Niebiańskiego Dworu: „Północnego Króla” Wei i markiza Qin. W tym momencie na horyzoncie dziejów Tajpingów pojawiają się biali.

Pierwsze kontakty obcokrajowców z Tajpingami miały miejsce zaraz po zdobyciu Nankinu. Podpływały doń statki angielskie, francuskie i amerykańskie. Jednakże pomimo, zdawałoby się, wspólnej wiary, porozumienie rozbiło się o kwestie protokolarne. Biali nie chcieli złożyć hołdu Hongowi jako Królowi Niebiańskiemu, co dla Tajpingów – wychowanych w chińskiej tradycji władzy sprawowanej przez Mandatariusza Nieba – było warunkiem podstawowym. Obcokrajowcy odpływali więc z niczym. 

Nie mogli jednak pokonać ciekawości. Nie wiadomo, czy była ona bardziej spowodowana fascynacją tym nowym ruchem religijnym, czy też przemożną chęcią dobicia targu z Tajpingami. Tak, czy owak, w czerwcu 1854 r. Brytyjczycy wysyłają do Nankinu mały statek handlowy celem nawiązania kontaktów z Niebiańskim Królestwem Wielkiego Pokoju. Tajpingowie odmawiają im wpłynięcia do portu. Marynarze wysyłają więc list z szeregiem pytań dotyczących tak spraw handlowych, politycznych, jak i doktrynalnych. Chcą usłyszeć, czemu Hong Xiuquan nazywa siebie młodszym bratem Chrystusa, a Yang Xiuqing zowie się Duchem Świętym i Pocieszycielem.

Dostają odpowiedz, że to wszystko dzieje się z woli Boga Ojca i że Hong Xiuquan ma tym samym boskie prawo do władania całym światem. Otrzymują też listę 30 pytań, które dobrze pokazują, jakie to transcendentalne kwestie najbardziej nurtują Niebiański Dwór. Są wśród nich pytania w stylu: „jakiego wzrostu i jakiej postury jest Bóg?”, „jaki jest jego wygląd?”, „jak duży brzuch ma?”, „jaką ma brodę? Jakiego koloru? Jak duża ona jest?”, „Jaką nosi czapkę?”, „W co się ubiera?”, „czy ma, podobnie jak my, śmiertelnicy, kilku synów?”, „czy jego Pierwszą Żoną jest Niebiańska Matka, ta sama, która urodziła Starszego Brata Jezusa?”, „Czy do narodzin Jezusa miał jakichś synów?”, „Ile ma w tym momencie wnuków?”, itp. Podobne pytania o wzrost, wagę itp. dotyczą Jezusa, uzupełnione jeszcze zapytaniem o ilość Jego synów i córek oraz ich wiek. Do tego dochodzą wątpliwościami natury ogólnej:, „Ile jest Niebios?”, „Czy są takie same?”, „Które jest najwyższe?”, „Czy Bóg układa wiersze?”, „Jakie ma usposobienie?”.  

Skonfundowani marynarze – z których żaden nie ma wykształcenia teologicznego – urządzają zebranie, które sarkastycznie nazwą „Synodem”. Wspólnie uchwalą odpowiedzi na pytania Yanga. Odpisują, że Bóg nie ma wzrostu ani wagi, że jest Duchem i nie żeni się oraz nie ma synów (ani wnuków). Że jest Miłosierny i Wszechmocny. Co do Jezusa odpowiadają, że Pismo Święte nie podaje szczegółów na temat jego postury. List wieńczą, choć utrzymanym w kurtuazyjnym tonie, to stanowczym wyznaniem wiary chrześcijańskiej w Jednego Boga w Trójcy Świętej, bez żadnych młodszych braci i wiatrów Ducha Świętego. Następnego dnia odpływają.

Gdy tylko Yang Xiuqing otrzyma odpowiedź „Synodu”, natychmiast wpadnie w trans. Bóg Ojciec jego ustami przemówi, że „przybył, by powiedzieć dziś tylko jedno. Stary i Nowy Testament, które zachowały się u obcokrajowców, zawierają szereg błędów i fałszerstw. Nie mogą już być podstawą wiary. Musicie je poprawić”. Bóg ogłasza, że od tej pory jedynym źródłem prawdy są wizje Yanga.

Yang Xiuqing staje się teraz wręcz wszechmocny. Na dobre zastępuje zamkniętego w swoim pałacu i pogrążonego poprawianiem Biblii, Niebiańskiego Króla Hong Xiuquana. Mimo, iż jest chory i kieruje państwem z łóżka, to podejmuje decyzje w sposób arbitralny i nieznoszący sprzeciwu. Koordynuje działania wojenne, rozpoczynając ofensywę na Anhui. Dostrzega strategiczne znaczenie miasta Zhengjiang, kluczowego punktu dla kontroli Wielkiego Kanału, zwanego „bramą do Nankinu”. Po wielomiesięcznej kampanii Tajpingowie zdobywają go, a idąc za ciosem unicestwiają ostatni obóz qingowski koło własnej stolicy, uwalniając ją tym samym od wciąż tlącego się zagrożenia.

Po tych zwycięstwach Yang wysyła najważniejszych generałów: Północnego Króla Wei, Markiza Qin i Króla Wiatru Shi Dakaia, na kolejne kampanie, daleko od Nankinu. Gdy już odjadą, idzie do Hong Xiuquana z prośbą, by i jemu przyznać, zarezerwowany do tej pory dla Niebiańskiego Króla, tytuł „Pana 10 tysięcy lat” (czyli wieczności, gdyż w Chinach 10.000 jest najwyższym liczebnikiem, metaforycznie oznaczającym nieskończoność – przyp. M.L.). Yang uważa, że jego własny tytuł „Pan 9 tysięcy lat” jest za skromny, nie odzwierciedla w pełni jego nowego znaczenia.

Pozbawiony dowódców Hong Xiuquan zgadza się, ale proponuje przełożyć termin przyznania tego tytułu na przypadające za dwa miesiące urodziny Yanga. Jednocześnie obawiając się szpiegów „numeru 2”, wysyła potajemnie gońców do generałów rozkazując im natychmiastowy powrót. Wei i Qin, mający do Nankinu bliżej, przybywają, na czele weteranów zwycięskich kampanii, 1 września 1856 r.. Shi Dakai wciąż jest w drodze. Mimo kolejnych wizji Boga Ojca, od połowy sierpnia mówiącego ustami Yanga o ich zdradzie, generałowie wkraczają do miasta. Wieczorem, nie czekając na Shi Dakaia, masakrują Yanga, całą jego rodzinę i wszystkich, którzy przebywali w jego pałacu. 
Następnego dnia Hong Xiuquan edyktem ogłasza, że w jego pałacu odbędzie chłosta 500 batów (równoznaczna ze śmiercią) Wei’a i Qina, morderców Yanga. Jak tylko wymierzanie kary się rozpoczyna, do pałacu tłumnie schodzą się kolejni wyznawcy Yanga. Zostawiają broń u bram, wygodnie siadają w dwóch hallach otaczających dziedziniec. Gdy wydaje się, że wszyscy stronnicy Yanga zgromadzili się na tym spektaklu, drzwi pałacu zamykają się.  Rozpoczyna się rzeź. Nikt nie wyjdzie stamtąd żywy.

Generałowie nie są jednak zadowoleni. Przez następne 3 miesiące trwają nieustające mordy dziesiątków tysięcy ludzi podejrzanych o sprzyjanie Yangowi. Wreszcie z południa kraju powraca Król Wiatru, Shi Dakai. Po drodze dowiaduje się o masakrach. Jest wściekły. Krzyczy na generałów, że jak tak dalej pójdzie, to doprowadzi to do zwycięstwa Mandżurów. Ci w odpowiedzi zarzucają mu zdradę i planują skrytobójczo go zabić. Ostrzeżony Shi ucieka, ale ludzie generałów wybijają do nogi całą jego rodzinę. Król Wiatru wycofuje się na zachód, gdzie gromadzi swoje siły, a także wszystkich innych zniesmaczonych takich obrotem spraw w Królestwie Wielkiego Pokoju. Shi Dakai jest najzdolniejszym, najsprawniejszym i najpopularniejszym z dowódców Tajpingów. Szybko uzyskuje ogromne wsparcie i rusza na Nankin. Ogłasza, że tylko głowy generałów go satysfakcjonują. Ci z kolei planują pozbycie się Hong Xiuquana, ale ten ich uprzedza. Zabija obu i wysyła ich głowy Shi Dakai’owi, a następnie urządza mu triumfalny wjazd do stolicy.

Nie daje mu jednak władzy. Najbliższymi doradcami Niebiańskiego Króla zostają jego starsi (ziemscy) bracia. Ich jedynym walorem jest to, że są rodziną Honga. Rozczarowany, zawiedzony i złamany osobistą tragedią, lecz wciąż lojalny Shi Dakai, opuszcza Nankin. Wyrusza ze swą armią na zachód. Żywy już tu nigdy nie powróci.

Jest lato 1857 r. Nikt jeszcze nie wie, że odejście Króla Wiatru będzie początkiem końca Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju.

Koniec części drugiej.

Michał Lubina

Na podstawie:
Jonathan D. Spence, „God’s Chinese Son. The Taiping Heavenly Kingdom of Hong Xiuquan”, Nowy Jork – Londyn 1996r.

Autor

Michał Lubina - jest doktorantem Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Zjeździł z plecakiem większość krajów Azji, docierając lądem najdalszych zakątków Rosji, Chin, a także Indii, Pakistanu, Iranu czy Bangladeszu. Autor przewodników po Litwie i Rosji oraz licznych wystaw fotograficznych – m.in. z Rosji, Chin czy Armenii. Przewodnik i autor programów po Chinach w Klubie Laurazja (www.laurazja.pl). Fascynuje się Dalekim Wschodem, a Chinami w szczególności, o których związkach z Rosją pisze doktorat. Od sierpnia 2009r. jest stypendystą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Pekinie.

Obejrzyj zdjęcia z Chin w naszej galerii.

Komentarze? Zaloguj się.

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)