Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Ekwador - Co warto

Miasta. Quito – piękne stare miasto z budowlami z okresu kolonialnego, niezliczona liczba kościołów, w tym najpiękniejszy kościół Ameryki Łacińskiej – La Compaña de Jesus. Nowoczesna część z dobrymi klubami, szkołami języka hiszpańskiego i salsy. (MP-N) Nie tylko odnowioną część, ale też i zapomniane boczne uliczki (tam ostrożnie!). Wzgórze Panecillo. Warto też wyjechać teleferico na pod Rucu Pichincha, widok z góry na miasto jest porażający. Chętni mogą potem przejść się na Rucu Pichincha (4.698 m n.p.m., 3h, z czego ostatnia na pałę pod górę bez szlaku, można pobłądzić). Muzeum Banco Nacional najlepiej z przewodnikiem. Vivarium i ogród orchidei w Parque Carolina. Muzeum wody. (KM)

Baños – słynne z gorących źródeł. Baseny są na otwartym powietrzu, z widokiem na wulkan Tungurahua. Miasto pełne jest turystycznych knajpek i noclegowni. Jest to też idealna baza wypadowa dla miłośników pieszych wędrówek. (MP-N)

Cuenca – wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, uchodzące za najpiękniejsze miasto Ekwadoru. Czuć nadal powiew kolonialnych czasów przechadzając się brukowanymi uliczkami, mijając zaciszne dziedzińce i bielone domy z balkonami z kutego żelaza czy przyglądając się błękitnym kopułom katedry. W Cuenca są też najlepsze lody w promieniu 1000 km. (MP-N) Museo del Sombrero, Museo de Identidad Cañari, Museo Pumapungo, nowa katedra. (KM)

Vilcabamba – urocze małe miasto położone w dolinie długowiecznych, piękne widoki na okolicę. Jest to punkt wypadowy do parku Podocarpus. (MP-N)

Ambato – Quinta de Juan Leon Mera, poza tym nudy. (KM)

Riobamba -  garkuchnie przy Mercado de la Merced, zwłaszcza część z hornado. (KM)

Guayaquil – wieczorem promenada z widokiem na przeciwległy brzeg, wszelkie targi i stare miasto. (KM)

 

Przyroda. Region Oriente – gęste lasy amazońskie, mnogość fauny (m.in. piranie, kajmany, małpy, niedźwiedzie okularowe, kwezale, kolibry, wyjce, pumy). Obszar ten jest trudno dostępny. (MP-N) Wyprawy najłatwiej zorganizować w Tenie lub Macas – przewodnicy dostosowują się do naszych potrzeb – od oglądania kolibrów do polowania na kajmany. (KM)

Aleja wulkanów – nazywana kręgosłupem Ekwadoru. Górujący wulkan Cotopaxi (5897 m n.p.m) oraz Antisana czy Rumiñahui. Wulkany podziwiać można na drodze Quito – Alausi. Niesamowite  widoki są z dachu pociągu, linia kolejowa biegnie do samego Alausi.

Park Narodowy Podocarpus – najpiękniejsze lasy deszczowe, dostępne do zwiedzania pieszo albo konno, co szczególnie polecam. Nie trzeba nawet umieć jeździć – konie są specjalnie wyszkolone na potrzeby turystyki.

Park Narodowy Cajas – wydaje się, że nie zaglądają tam turyści. Stepowy płaskowyż paramo jest piękny i spokojny. Lodowate jeziorka i pagórki to idealne miejsce do pieszych wędrówek i medytacji wśród dzikiej przyrody. (MP-N)

Mindo – 70 km. na zachód od Quito pod wulkanem leży subtropikalna wioska Mindo, w pobliżu Bosque Protector Mindo-Nambillo – raj dla wielbicieli motyli i orchidei.

Pailon del Diablo – przepiękny wodospad niedaleko Baños, można tam dojechać na rowerze (wypożyczalnia na każdym rogu). W nocy – też z Baños - wycieczki pod Tungurahua – obecnie czynny wulkan: czasem tylko dymi, czasem pluje trochę ogniem.

National Prque Podocarpus – niedaleko od Loja, na granicy z Peru – 5 ekosystemów, jeziora, i skały, dobrze ozanczone szlaki turystyczne, od kilkugodzinnych do parudniowych, możliwość wypożyczenia koni.

Wodospady Peguche – niedaleko Otavalo, nie tylko piękne, mają też znaczenie obrzędowe, można się tam natknąć na Indian dokonujących rytualnych ablucji (zwłaszcza w okolicach Inti Raymi).

Laguna Cuycocha – też niedaleko Otavalo, dojazd najlepiej taxi (10 USD) – jezioro w kraterze wulkanu, z wysepkami pośrodku i z widokiem na inny wulkan – Cotacachi. Przy okazji można się też wybrać do Lagunas de Mojanda – trzy jeziorka owiane jakimiś legendami o miłości u stóp wulkanu FuyaFuya.

Piamidas de Cochasqui – niedaleko od Guayllabamba, 15 dziwacznych pagórków, w V wieku było to centrum rytualno-astronomiczne. (KM)

 

Zwiedzanie. 23km od Quito: Museo Mitad del Mundo (państwowe i nudne, ale za to z robiącym dobre wrażenie na zdjęciach równoleżnikiem „0”) – teoretycznie na równiku, ale to nieprawda. prawdziwy równik leży ok. 200m dalej i tam jest cudowne prywatne muzeum Inti Ňan (droga słońca). Obowiązkowo! Dużo informacji o miejscowych kulturach i przyrodzie, do tego eksperymenty pokazujące, że naprawdę jesteśmy na równiku.

Ingapirca – najlepiej zachowane ruiny inkaskiej twierdzy. Same w sobie nie robią zbyt dużego wrażenia, warto jednak zwrócić uwagę na pobliskie wzgórze – jeśli je sobie wyobrazicie obrócone o 90 stopni zobaczycie profil Indianina... (KM)

 

Kultura. Targi! Zwłaszcza te „nieturystyczne” – Saquisili (czwartki) – czysto indiański, wszystko w jednym – od płodów ziemi, poprzez kapelusze i słomiane maty, do osłów i świnek morskich (na obiad). Też w czwartek targ w Guamote, warto głównie ze względu na kolory i indiańskie stroje. W drodze do/z w autobusie jedzie się ze wszelkim żywym inwentarzem, to też robi wrażenie.

Poza tym wszelkiego rodzaju miejscowe fiesty, zwłaszcza w niewielkich, odciętych od świata wioskach (zawsze pytać w nieco większych miasteczkach!) – tam, gdzie nie ma turystów, Indianie nie bawią się w przebieranki i sztuczne tańce, wszystko jest żywe i autentyczne.

Warto wybrać się też do miejscowego curadero bądź szamana (ale to też nie w miejscach turystycznych, raczej pytać w niewielkich miasteczkach) – w zależności od waszego życzenia będziecie oczyszczeni (jajkiem, spirytusem, świnką morską – tu uważać – czasem świnka bywa na koniec obrzędu uśmiercana), zamówicie dobrą pracę (mnie się udało!), miłość, wyleczycie się z bezpłodności, bądź sprowadzicie na wybranego bliźniego (nie)szczęście.

Święto Inti Raymi w niewielkich wioskach, zwłaszcza w okolicy Riobamby, Otavalo i Saraguro.

W okolicach Teny, jeśli dacie się złapać nielicencjonowanemu miejscowemu przewodnikowi, jest szansa, że zabierze was do swojej rodziny gdzieś w dżungli i da np. lekcje wyrobu biżuterii z nasion, które najpierw samemu trzeba zebrać. (KM)

 

Jedzenie. (dodaj swoje informacje)

Sport i nurkowanie. (dodaj swoje informacje)

Trekking. Tysiące możliwości – od parodniowego trekkingu z Alausi do Ingapirca (do 5000 m n.p.m.), poprzez Rucu Pichincha, Cayambe, Cotopaxi, aż po najwyższy wulkan Ekwadoru – Chimborazo (6310 m n.p.m.).

Wszystkie wyprawy można organizować na własną rękę (z wyjątkiem Chimborazo). Cotopaxi i Chimborazo wymagają aklimatyzacji i umiejętności poruszania się po lodowcach z użyciem raków i czekanu. El Altar i Iliniza Norte wymagają wspinaczki skałkowej.

Jeśli chcecie wychodzić gdzieś z przewodnikiem, najlepiej załatwiać to przez agencje w Quito i Riobambie – jest ich dosyć dużo, wiele z nich oprócz przewodnika ma w ofercie także wypożyczenie sprzętu wspinaczkowego i gratisowy dojazd do pierwszej bazy. (KM)

Jeśli chcesz zobaczyć w Ekwadorze coś ponad standard, coś co leży z dala od „tradycyjnych” szlaków turystycznych musisz zapłacić za to wysoka cenę. Nie jeżdżą tam turyści wiec nikt nie weryfikuje kosztów, które naprawdę ponoszą agencje turystyczne.
Zainteresował nas Reventador, niewysoki bo sięgający zaledwie 3485 m n.p.m. ale za to bardzo aktywny wulkan wyrastający ze wschodnich stoków amazońskiej dżungli. Reventador słynny jest z częstych erupcji a ostatnie dwie miały miejsce w minionym 2008  roku, w sierpniu i listopadzie. Poza tym jedna z erupcji w latach wcześniejszych była na tyle silna że spowodowała zamknięcie lotniska w Quito.
Sprawdzamy oferty agencji turystycznych i okazuje się że ceny są zaporowe. Jedna z agencji w Quito za 4 dniową „wycieczkę” dla 2 osób na wulkan Reventador  oczekuje wynagrodzenia w wysokości 1145 $ za osobę. Cena innej agencji oscyluje w przedziale 600-1000 od osoby w zależności od ilości osób w grupie.


Reventador 3485 mnpm

Najlepszy termin:
Cały rok, ale grudzień i styczeń to najbardziej suche mięsiące.

Czas trwania: 3 dni

Niezbędny sprzęt:
Oprócz tego, co niezbędne na każdej wyprawie przede wszystkim kalosze (można je wynająć u przewodnika), szybko schnąca bielizna i nieprzemakalna kurtka czy peleryna. Ponadto dobre buty trekkingowe w których wchodzi się już na sam szczyt po przedostaniu się przez dżunglę.

Dojazd:
Z Quito łapiesz autobus do wioski Reventador. Pamiętaj by poprosić kierowcę autobusu aby wysadził Cię w okolicach kaskady San Rafael inaczej trzeba będzie się cofać z wioski Reventador do hostalu, a to spory kawałek. Przejazd z Quito do wioski Reventador to około 6h.

Opis drogi:
Dzień pierwszy - Hostal (Reventador lub inny w okolicach wodospadu San Rafael) – obóz pod wulkanem, czas przejścia około 4h.

Dzień drugi - Obóz pod wulkanem około 2200 mnpm– szczyt 3485 mnpm, czas przejścia 4h. Powrót do obozu zajmuje 2,5 h.

Dzień trzeci - Obóz pod wulkanem – hostal.


Koszty:
Przejazd autobusem na trasie Quito- wioska Reventador  - 5 $
Doba w hoterii Reventador – 15$
Śniadanie – 2,50$
Obiad – 3,50 $
Przewodnik który przeprowadzi Cię przez amazoński las – 60$ (za 2-3 dniowy trip od całej grupy).

Istotne kontakty:
Przewodnik na wulkan Reventador i amazonie to Victor Cansino. Znajdziesz go na stronie  www.altamazoniatour.com ale możesz tez do niego napisać pod adres turismovolcanreventador[at]yahoo.com  lub zadzwonić 094716998. 
Viktor komunikuje się po hiszpańsku.

Uwagi:
- W jedzenie na wyprawę najlepiej zaopatrzyć się w Quito.
- Na górę lepiej wybrać się z przewodnikiem którego głównym zadaniem jest przeprowadzić Cię przez amazoński las. Często droga jest zarośnięta i trzeba ją wycinać maczetą choć nie to jest największym problemem. Największy problem jest taki, że drogi po porostu nie widać. Nie wspomnę o zagrożeniach typowych dla dżungli, mrówki, węże itp.
- Droga do stóp wulkanu jest bardzo błotnista. (IS)

 

Freak show. Głównym punktem programu każdej niemal miejscowej fiesty w Sierra są toros del pueblo, czyli coś w rodzaju corridy. W Ekwadorze byków się nie zabija, należy tylko wykazać się odwagą (?), np. łapiąc takiego byka za ogon, drażniąc go z bliska itd. i nie dając się przy tym nabrać na rogi. Na arenę może wyjść każdy w dowolnym momencie, zwykle też jest wypuszczany niewielki byczek para mujeres, czyli dla kobiet. Dodatkową atrakcją są często zawalające się trybuny i calva – whisky z kompotem na ciepło. (KM)

Adventure. Na Rio Napo jest możliwość raftingu i spływów kajakowych – do 5 stopnia trudności. Punktem wypadowym jest Tena i Misahualli. (KM)

Aktywny wulkan Sangay 5230 mnpm - wybuchający co kilkanaście minut.

Najlepszy termin:
Grudzień – styczeń. W tym czasie jest najmniejsza ilość opadów.

Czas trwania:
Co najmniej 5 dni jeśli idziesz od Guarguallia (jeśli chcesz zdobywać górę w spokojniejszym tempie zdecyduj się na 6 dni) lub 7-8 dni jeśli idziesz od wioski Alao (tu teren jest bardziej wilgotny i krótsza droga na której możesz wspomagać się mułami).

Aklimatyzacja:
Tungurahua 5016 m n.p.m. w okolicach Banos. Na Sangay najczęściej wyrusza się z Banos lub Riobamby i w związku z tym góra najbliżej położona to Tungurahua.  Góra jest bardzo aktywna i często wejście na sam wierzchołek nie jest możliwe. Warto też wspomnieć o tym, że ostatni obóz przed atakiem szczytowym jest na wysokości 3900 m n.p.m., więc nawet jeśli nie wejdziesz na sam szczyt Tungurahua to i tak wyjście będzie miało pozytywne skutki dla twojej aklimatyzacji.

Stopień trudności: PD za John Biggar.

Niezbędny sprzęt:
Koniecznie kask bo wulkan pluje kamieniami co kilkanaście minut, czasami przydają się raki bo nigdy nie ma pewności czy nie spadnie śnieg, czekan. Niezbędne są też kalosze na te etapy drogi w których trzeba pokonać wiele rzek i błotnistych odcinków, szybkoschnąca bielizna i przeciwdeszczowa peleryna. Dobre buty trekkingowe na atak szczytowy.

Dojazd:
Z Riobamby trzeba dojechać do wioski Guargualla Chica. Można to zrobić transportem prywatnym który wynajmiesz prawie w każdej agencji czy tez chętnie pomoże obsługa hotelu w  którym mieszkasz. Koszt takiego transportu to około 50$ w jedną stronę.
Do wioski można też dotrzeć transportem publicznym z wieloma przesiadkami.

Opis drogi: - start od wioski Guarguallia Chico.

Dzień pierwszy - Z Guarguallia Chico 3345 mnpm do Campamento Plaza Pampa 3600 mnpm.
Ilość kilometrów: 25. Czas: 7h.

Dzień drugi - Z Campamento Plaza pampa 3600 mnpm do Campamento Playa 3900 mnpm.
ilość kilometrów: 18. Czas: 5 h.

Dzień trzeci - Campamento Playa 3900 mnpm na szczyt Sangay 5230 mnpm.
Czas wejścia: 6h. Do góry: 1330m. Czas zejścia: 2,5h.

Dzień czwarty - Pada wiec wychodzimy z Camapmento Playa i mijamy po kolei planowane obozy bo nikt nie chce spędzać dnia w mokrym namiocie. Po około 35 kilometrach zakładamy obóz na dużym plato.
Czas przejścia: 8 h

Dzień piaty - Powrót do Guarguallia Chico.


Koszty:
Transport z Riobamby do Guargalla i z powrotem ok. 50$
Ariero - człowiek od koni 15$ /dzień
Koń 15$/dzień
Przewodnik 55$/ dzień
Jedzenie na osobę 150$ (świeże owoce, warzywa, mięso, ryż , makaron, ziemniaki, picie, słodycze, żadnych paskudztw w proszku)
Kalosze 6,50$.

Mapy:
EIGM sheets 3987-IV „volcan Sangay” i 3988-III „llactapamba de Alao” 1:50 000.

Uwagi:
- Podane w Internecie kontakty są nieaktualne (maile wróciły, telefony nieaktualne)
- Kalosze podczas podejścia pod Sangay są niezbędne.
- Oszczędzanie na koniach wydaje się nie mieć sensu. Droga w kaloszach, w głębokim błocie z ciężkimi worami grozi przedwczesnym zakończeniem wyprawy.

Dodatkowe informacje:
- www.franschi17.tripod.com  - strona pasjonata który zafascynowany jest Sangayem i był na tej górze kilka razy z różnych stron. Znajdziesz tam wiele praktycznych informacji na temat  zdobywania góry.
- Jest tez możliwe wejście na górę od strony wioski Alao. Jednak droga ta jest dłuższa i bardziej wilgotna.
- Największe niebezpieczeństwo to ogromna aktywność wulkanu. Wulkan wybucha kilkanaście razy dziennie często wypluwając z krateru sporych rozmiarów kamienie.


Najwyższy na świecie czynny wulkan Cotopaxi 5897 mnpm.

Najlepszy termin: październik, listopad, grudzień, styczeń.
Czas trwania: 2 dni.
Aklimatyzacja: W okolicach Quito - Rucu i Guagua Pichincha 4800m.
Stopień trudności drogi klasycznej: F/PD za John Biggar.
Niezbędny sprzęt: Raki, czekan uprząż, lina, kask, szable śnieżne, śruby lodowe.

Dojazd:
Z Quito autobusem podmiejskim w kierunku Riobamba, który wyjeżdża z terminala autobusowego, dojeżdżamy do Parku Narodowego Cotopaxi. Autobus zatrzymuje się tu na żądanie. Tam trzeba wynająć samochód terenowy, który w godzinę dowozi nas na wysokość 4600 m npm, stad czeka nas 200 w górę marszu z plecakami do schroniska.

Opis drogi:
1 dzień - Quito – schronisko 4800 mnpm

2 dzień - schronisko 4800 mnpm – szczyt Cotopaxi 5897 m n.p.m., czas przejścia około 6h, schronisko 4800 mnpm - Quito


Koszty:
Nocleg w schronisku pod Cotopaxi – 15$
Wstęp do Narodowego Parku Cotopaxi – 20$
Wynajem auta terenowego z Panamericany którym dojedziesz do schroniska pod Cotopaxi – 40$ (ceny dotyczą roku 2002)

Istotne kontakty: Schronisko pod Cotopaxi.
Mapy: EIGM sheets 3991-IV “Cotopaxi”.

Uwagi:
- Schronisko jest dość luksusowe- wygodne miejsca do spania, zawsze czyste naczynia, no i woda. W 2002 roku możliwość gotowania ale brak możliwości kupienia gotowego jedzenia.
- Rewelacyjne miejsce do polowania na zachody słońca i piękne widoki nurzających się w chmurach wulkanów. Park Cotopaxi jest jednym z najpopularniejszych miejsc wśród turystów
- W drodze na Cotopaxi są liczne szczeliny.


Najwyższy szczyt Ekwadoru Chimborazo 6310 mnpm.

Najlepszy termin: Październik, listopad, grudzień, styczeń.
Czas trwania: 2 dni.

Aklimatyzacja:
W okolicach Quito: Rucu i Guagua Pichincha 4800m, w okolicach Banos Tungurahua 5023 mnpm (ze względu na duża aktywność wulkanu często wejście na sam szczyt nie jest możliwe).

Stopień trudności drogi klasycznej: F/PD za John Biggar.
Niezbędny sprzęt: Raki, czekan uprząż, lina, kask, szable śnieżne.

Dojazd:
W Riobambie wynajmujemy pick-up i jedziemy bezpośrednio do schroniska pod Chimborazo na wysokości 4800 mnpm.  Część osób nocuje w tym schronisku, jednak znaczna większość tego samego dnia udaje się do schroniska Whympera na wysokości 5000 m n.p.m.

Opis drogi:
1 dzień  - Riobamba: schronisko na wysokości 4800 mnpm (dojeżdżamy tu autem). Dalej wchodzimy z plecakami do schroniska Whymper 5000 mnpm.

2 dzień - Schronisko Whymper 5000 mnpm – szczyt Chimborazo 6310 mnpm.
Czas wejścia na szczyt zależy od kondycji i waha się od 7-9 godzin. Chimborazo posiada aż 5 wierzchołków- a najwyższy z nich nazywa się The Whymper (lub Ecuador z racji położenia niemal na równiku). Warto wyruszyć w górę około północy. Pierwszy etap drogi wiedzie trawersami przez kamieniste zbocze i zajmuje około godziny.
Wchodząc na lodowiec idziemy trawersem aż do skalnej krawędzi zwanej Castillo. Dalej w górę stromym, ośnieżonym zboczem, dochodzimy do szerokiej grani, którą podążamy do przed wierzchołka, zwanego Ventimilla, który jest o około 40 m niższy niż wierzchołek główny zwany The Whymper.. Z przedwierzchołka ok. 150 m schodzimy w dół i dalej na szczyt. Droga z północnego Ventimilla do szczytu głównego wiedzie przez bardzo grząskie, pełne głębokiego śniegu pole.

Zejście ze szczytu zabiera około 3-4 godziny


Koszty:
Nocleg w schronisku pod Chimborazo – 15$
Wstęp do Parku Narodowego – 10$
Koszt transportu z Riobamby do schroniska na wysokość 4800 mnpm – 40$
Wynajęcie przewodnika z Banos, który gwarantuje oprócz usług przewodnickich transport w obie strony oraz jedzenie – 200$
(ceny dotyczą roku 2003)


Mapy: EIGM sheet 3889-IV Chimborazo 1:50 000.

Uwagi:
- Schronisko E. Whympera to najwyżej położone schronisko na świecie -jest tu woda, kuchnia, nie ma wiec potrzeby zabierania ze sobą gazu. Trzeba mieć własny śpiwór, karimatę jeśli nie ma miejsc na posłaniach.
- Ze schroniska przy dobrej widoczności widać 70% drogi na szczyt.
- Mimo tego iż droga na szczyt obstawiona jest tyczkami, ze względu na częste zamiecie śnieżne i mgły łatwo tam pobłądzić.
- Na Chimborazo występuje znaczne oblodzenie i bardzo silne wiatry (nazwa góry w języku Quichua oznacza „wiatry księżyca”) - temperatura w nocy w okolicach wierzchołka może spaść do – 15 C.
- Po drodze występują szczeliny (największe z nich jednak omija się wchodząc drogą klasyczną), konieczne wiązanie się liną - struktura śniegu na szczycie przypomina wypełnione powietrzem  „śnieżne kalafiory”. Wchodząc na takie obszary chwilami zapadamy się w śniegu po pas.


Wulkan Cayambe 5790 mnpm.

Najlepszy termin: Październik – styczeń.
Czas trwania: 2 dni

Aklimatyzacja:
W okolicach Quito: Rucu i Guagua Pichincha 4800m, w okolicach Otavalo: Imbabura 4560m, Fuya Fuya 4263m.

Stopień trudności drogi klasycznej: PD za John Biggar.
Niezbędny sprzęt: Raki, czekan uprząż, lina, kask, szable śnieżne.

Dojazd:
Z miejscowości Cayambe (lub odpowiednio wcześniej z Quito lub Otavalo przez Cayambe) przez Hacjenda Piemonte Bajo i Hacjenda Piemonte Alto (3600m) do schroniska na zachodnich stokach Cayambe (konieczne auto 4x4 – można zorganizować przez agencję w Otavalo lub Quito lub na Plaza w Cayambe, dobrzy kierowcy dojeżdżają do samego schroniska, słabsi wysadzają cię dwa kilometry przed schroniskiem).

Opis drogi:
Pierwszy dzień - Z miejscowości Cayambe (lub odpowiednio wcześniej z Quito lub Otavalo przez Cayambe) do schroniska na zachodnich stokach Cayambe na wysokości  4650 mnpm.

Drugi dzień - Schronisko 4650 m n.p.m. – szczyt Cayambe 5790 m n.p.m., czas przejścia 6-7h.
Powrót do schroniska około 2,5 – 3h i dalej powrót już autem do Otavalo albo Quito.


Koszty:
Wyjazd z agencją z Otavalo -  180$ od osoby
Możesz też wyjazd zorganizować we własnym zakresie:
Koszt noclegu w schronisku – 10 $ od osoby
Koszt transportu autem 4X4 z Otavalo do schroniska – około 150-200$

Mapy: EIGM sheet 3994-II “Cayambe” i 4094_III “Nevado Cayambe” 1:50 000.

Istotne kontakty:
- Henryk Wladimir Moya. Z Henrym możesz kontaktować się pod adresami  henry.moya[at]lycos.com  lub henry.climber[at]yahoo.com  Henry komunikuje sie w jezyku hiszpańskim i angielskim.
- Schronisko pod Cayambe – rezerwacje miejsc Quito: 222-240 / 254-798, Fax: 265-530
Cayambe: 09 783 628

Uwagi:
W schronisku pod Cayambe jest kuchnia w której można przygotować jedzenie, nie ma więc potrzeby zabierania gazu. (IS)

 

Plaże i wyspy. Wyspy Galapagos – może plaże nie są rewelacyjne, gdyż to ziemie wulkaniczne, ale niezliczona ilość fauny powala. Pełno tu głuptaków, fregat, zięb, kormoranów, pingwinów, żółwi olbrzymich, iguan, jaszczurek, fok i innych niespotykanych zwierząt i ptaków. (MP-N)

Kluby i imprezy. (dodaj swoje informacje)

Odpoczynek. (dodaj swoje informacje)

Zakupy. (dodaj swoje informacje)

Komu się spodoba. Na pewno tym co kochają góry i przyrodę. Botanikom, lubiącym zwierzęta i morskie bujanie (wyspy Galapagos), pragnącym ucieknąć od tłumu turystów (szczególnie południowy obszar), fotografom, ludziom otwartym na inną kulturę, backpackerom (tanie jedzenie i bilety, krótkie dystanse pomiędzy miejscami) oraz tym, którzy lubią się powłóczyć i poczuć niezwykłości „innego” świata. (MP-N)

Znasz dobrze Ekwador?

Uzupełnij jego opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Marta Podleśna-Nowak – przemierzyła samotnie z plecakiem Amerykę Południową od Wenezueli, przez kraje andyjskie, do Argentyny. Geograf i pilot wycieczek specjalizujący się w krajach latynoskich. W ciągu 6 lat zwiedziła prawie wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej, w większości z nich była po kilka razy. Prowadzi wyprawy: www.latinotour.pl

Katarzyna Machl – w podróżach, oprócz przyrody, najbardziej interesują ją ludzie - ich sposób myślenia, widzenia świata, styl życia, smutki i radości… Dlatego, jak już gdzieś jedzie, stara się na dłużej niż parę tygodni - żeby poznać wszytsko bliżej. Ostatnia jej miłość to  Ameryka Południowa, wcześniejsza to Syberia - ale i tam jeszcze powróci. Na codzień spełnia się jako psycholog w Niemczech, w klinice uzależnien dla repatriantów z byłego ZSSR i Europy Wschodniej.

Iza Sapuła - Od wielu lat zafascynowana Ameryka Południową, w której spędza tak dużo czasu jak to tylko możliwe. Tam zwiedza, podróżuje, wspina się i fotografuje. Ostatnio ta wielka fascynacja zaowocowała wielomiesięczną wyprawą podczas której Iza przemierzała cały południowo–amerykański kontynent z północy na południe. W Ekwadorze była kilkakrotnie. www.odkryte.pl

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)