Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Argentyna - Co warto

Miasta. Poza Buenos polecam Mendozę z jej winnicami, Bariloche (tutejsze Zakopane), równie piękne w lecie, i okolice. (JP)

Purmamarca, Tilcara, Maimara - urokliwe wioski w "kolorowych" Andach (w Purmamarca jedna z gór ma aż siedem kolorów, niestety miasteczko jest turystyczne, przez co handlowe, ale bogate w pamiątki).  

Cachi - spokojne, białe miasteczko. 

Salta - dla wielbicieli dużych miast jest ok. (JS)

 

Przyroda. Najbogatsza nad wodospadami Iguazú. (JP)

Półwysep Peninsula Valdez - w zależności od pory roku masz gwarancję zobaczyć tam wieloryby, orki, foki, słonie morskie i pingwiny, wszystkie w liczbach hurtowych.

Tierra del Fuego - Wyspa H i wody kanału Beagle'a - wygrzewające się słonie morskie i stada kormoranów.   

Okolice Aconcagua to pewnik, że zobaczysz kondory.

Pancerniki i guanako (zwierzaki podobne do lamy) są widokiem codziennym, a stada dzikich koni, bez względu na szerokość geograficzną - także.

Los Glaciares National Park - spotkanie z lodowcami, szczególnie polecam jęzor lodowca Perito Moreno. Można podpłynąć do jego stóp na katamaranie. Największą atrakcją jest moment, w którym jego płaty wpadają do wody. Na pewno usłyszysz ten huk, bo globalne ocieplenie robi swoje.

Dla miłośników otwartych przestrzeni Argentyna jest najwłaściwszym miejscem na ziemi - stepy Pumpy będą nieocenioną radością.

Gigantyczne kaktusy i czerwoną ziemię spotkasz kierując się na północny-zachód.
Warto jechać wzdłuż Andów, gdyż to widok stale się zmieniający. Andy mają mnóstwo obliczy.   

Reserva Provincial Talampaya, a w nim Valle de la Luna - miejsce z krajobrazem księżycowym, tu żyły dinozaury, wciąż czujesz ich obecność. (JS)

Zwiedzanie. W Buenos jest masa miejsc do zwiedzania. Ja wiodę gości na cmentarze, które są w Buenos niesamowite, tak Recoleta (historyczny) jak i Chacarita (miejski). Kawiarnia Tortoni, la Boca (dzielnica imigrantów), Delta Tigre, dorzecze z niezliczoną ilością kanałów, porośniętych i tworzących niezwykły klimat. (JP)

Cuevas de las Manos - jaskinie, w których Indianie z plemienia Tehuelchów przed tysiącami lat odbili swoje dłonie, wcześniej smarując je tłuszczem guanako i pyłem z czerwonej ziemi oraz wymalowali na ścianach sceny polowań na guanako. Jedynym właściwym sposobem, żeby się tam dostać, a gwarantuję każdemu, że będzie to jedno z najpiękniejszych wspomnień z Patagonii, jest droga z Estancia "Casa de Piedra" i 7-km trekking w kierunku jaskiń, przez kanion Rio Pinturas.

El Chalten - była prywatna baza wypadowa na Fitz Roya, zamieniła się w wietrzne miasteczko. Trochę jak z Przystanku Alaska. Opuszczone, bezludne, bez zasięgu, bez ciężkich butów cywilizacji. Z rewelacyjnymi terenami do trekkingu, w sercu Patagonii.

Ushuaia - bo fajnie znaleźć się na Końcu Świata (Fin del Mundo). (JS)

 

Kultura. W Buenos Aires wiele koncertów gratis, muzea, targ staroci w niedziele na San Telmo z pokazami tanga na każdym kroku, zwiedzanie starych piwnic pod centrum miasta...

Warto posłuchać tanga w jakimś zakątku miasta, niekoniecznie na głównej alei, wmieszać się w tłum na deptaku Florida, pooddychać dymem przygotowujących się w południe grillów, wejść do sklepu skórzanego itp. (JP)

Rozglądaj się za informacjami o fiestach. Bo trafić na lokalną imprezę z łapaniem byka na lasso, zajeżdżaniem koni, lokalsami, co żują kokę i zapijają gorycz litrami wina, a potem tańczą folkowe numery - np. Cachacarera i są bardzo serdeczni, to sama radość.
 
San Jose de Jachal - rdzenna mieścina, gwarantuję, że nie spotkasz tam blondyna. Życie płynie na patrzeniu się przed siebie... (JS)

 

Jedzenie. Kuchnia głównie hiszpańska i włoska, ale są też i inne. Każdy znajdzie cos dla siebie, ale z przewagą mięs nad rybami.

Na pewno befsztyk argentyński (choć mnie bardziej smakuje jagnięcina), tradycyjna yerba mate, nieodzowna dla Argentyńczyka, alfajor (ciastko przekładane dulce de leche). (JP)

 

Sport i nurkowanie. Piłka nożna jest drugą (a może pierwszą?) religią Argentyńczyków. Mecze są dwa razy w tygodniu, warte obejrzenia.

Trekking. Na zdobywanie Aconcagua zjeżdżają się alpiniści z całego świata, sezon w lecie. (JP)

U stóp szczytu Fitz Roy - wszystkie barwy Patagonii i szczytu Aconcagua - Andy, które budzą respekt.

Kanion Rio Pinturas w kierunku Cuevas de Los Manos, jeśli nie straszne ci szkielety zwierząt...

Park Nardowy Tierra del Fuego - porośnięte mchem potężne lasy, nigdy nietknięte przez człowieka, porastające wzgórza, usadowione nad jeziorem.

Park Narodowy Talampaya - spacer po czerwonej, spękanej słońcem ziemi, która pamięta czasy Indian i zachowała ślady ich bytności - jaskinie, malunki. Fajnie jest zjechać ten płaski teren na rowerze (wynajem przy wjeździe do parku). Koniecznie krzyknij coś w długich kominach uformowanych przez skały, echo niesie się przez wiele sekund.

Wszystkie parki narodowe, których jest w Argentynie mnóstwo, są płatne dla obcokrajowców - ok 20 USD, Argentyńczyk zapłaci 20% sumy.

Wyspa H - wyspa w kanale Beagle'a. (JS)

 

Freak show. (dodaj swoje informacje)

Adventure. Centrum sportów ekstremalnych Extremo Sur w Bariloche zabierze cię na świetny rafting w sercu Andów, stopień trudności od II do IV (impreza trwa od 10 h do 3 dni, profesjonalne podejście).

Jeżeli jeździsz konno, tzn. utrzymujesz się w siodle (nie musisz być specjalistą), warto udać się na Pampę i pędzić stada dzikich koni, by poczuć ducha Pampy i na chwilę stać się jednym z gaucho. Galopowanie w głębokich siodłach argentyńskich jest dość łatwe. W okolicach Bariloche pytajcie o Toma i jego Campy oraz Estancie. Jeśli będziecie mieli trochę szczęścia, zbierze was do swojej chaty na odludziu, w okolicy wulkanu i jeziora w którym poją się flamingi. Bez prądu, wody, ze stepem po horyzont.   (JS)

 

Plaże i wyspy. Jest jedno miejsce nad morzem, które mnie urzekło - Playa de la Raza, niedaleko zatoki Samborombón. Z jednej strony cypla basenik, brodzik dla dzieci, z drugiej ostre fale. Plaża szerokości 200 m i 5 km długości, ubita na beton. Dobre miejsce na wyścigi. Pozostałe plaże są nieciekawe, piasek brunatny, woda chłodnawa, nic ciekawego. (JP)

Plaże Atlantyku są puste i szerokie. Tubylcy jeżdżą po nich jeepami, żeby ulokować swój ręcznik. Polecam plaże przy miasteczku Dunamar, skąd tylko spacerem dochodzi się do miejsca w którym Atlantyk wyrzuca olbrzymie muszle. W miasteczku można odwiedzić rodaka, który ma piekarnię o nazwie Los Polacos.

Jak wyspa, to tylko Tierra del Fuego. (JS)

Kluby i imprezy. Buenos Aires: dzielnica Palermo i jej plaza Cortazar oraz jego okolice - mekka klubowiczów z B.A. Dzielnica San Telmo - plaza Dorrego w niedziele, milongi pod chmurką i tłum tańczący i grający sambę na ulicach, które tego dnia są zamknięte. Dołącz się, jeśli chcesz i wiruj z nimi do wieczora. Mnóstwo muzyki na żywo, bardzo energetycznej.

Bariloche - backpackerski pub Che Papas - samozwańczy muzycy dają świetne koncerty, spontaniczne śpiewy gwarantowane. (JS)

Odpoczynek. Można sobie wyjechać do Delty, nad brzeg Rio de la Plata lub nad okoliczne jeziora, których nie ma za dużo, ale są. Lub do jednej z estancii, których jest trochę w okolicy i taki całodzienny pobyt może być nie lada gratką. (JP)

Jeżeli wypoczywasz na bezludziu, wśród natury, to w Argentynie możesz się popisać. Opuścisz Buenos Aires i odpoczywasz. Nic prostszego. (JS)

 

Zakupy. W miasteczku Ushuaia na Tierra del Fuego są sklepy bezcłowe ze sprzętem fotograficznym i kosmetykami. W zależności od kursu dolara, zakupy mogą się bardzo opłacać.

Dla wielbicieli jazdy konnej - sklepy jeździeckie oferują wyśmienity sprzęt w bardzo dobrych cenach. Wszystko zależy od naszych możliwości przewozowych. Maniacy mogą sprowadzić sobie "terenowego" i wyjątkowo dzielnego konia za 200 USD. Ci, którzy chcą tam zostać, tanio kupią hektary gdzieś na Pampie. (JS)

 

Komu się spodoba. Wielbicielom otwartych przestrzeni, bezludnych terenów, zapierających dech w piersiach widoków, fotografom krajobrazu - miłośnikom natury. Kilka stref klimatycznych funduje pełną paletę możliwości natury - lodowce, upalne plaże, prehistoryczne lasy, spękana słońcem pustynna ziemia, kaktusy, połacie pól winogron itd. Jeżeli jesteś uzależniony od metropolii, nie opuszczaj boskiego Buenos. (JS)

Znasz dobrze Argentynę?

Uzupełnij jej opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autorzy

Janusz Ptak - urodził się na Kaszubach 60 lat temu, 25 lat temu wyemigrował do Argentyny. Ma żonę Argentynkę i trójkę dzieci. Od początku mieszka i pracuje w Buenos Aires.

Joanna Skrzyniarz - 28 lat. Dziennikarka i fotoreporterka, która z tematów "policyjno-społecznych" czmychnęła do świata przygody. Nie zamierza wracać. Odtąd pióro i aparat stały się wiernymi towarzyszami jej podróży. Temperamencik uspoja na lekcjach tańca w rytmach muzyki, która zabiera ją w sentymentalną podróż do odwiedzonych krajów. Dla wzmocnienia efektu zajada się wietnamskimi potrawami albo popija argetyńskie wino.

Obejrzyj zdjęcia z Argentyny.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)