Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Niemcy - Transport i poruszanie się po kraju

Dla mnie najlepszym i najtańszym środkiem transportu jest autostop. Jeśli ktoś lubi wygodę i nie przepada za niespodziankami to dojedzie wszędzie szybko i bezpiecznie koleją, ale wyda sporo. Samochód też się raczej nie opłaci z powodu wysokich kosztów paliwa (1,50 euro za litr benzyny czy diesla nikogo już nie dziwi). (MM)

Autobus. Autobusy miejskie nie są drogim środkiem transportu, gorzej z dalekobieżnymi – w nich ceny mogą już działać odstraszająco. (RM)

Praktycznie nie ma ogólnokrajowej sieci, jak u nas PKS. Połączenia są tylko lokalne a kursy rzadkie. Zdarza się, że dziennie jadą tylko dwa autobusy, a w weekend w ogóle nie ma nic.

Ceny niższe od kolei (n.p. 70 km z Itzehoe do Kiel za 7 euro), ale z powodu krótkich tras i różnych przewoźników trzeba prawie na każdy autobus kupić nowy bilet, co w sumie pewnie wypadnie nawet drożej niż pociągiem. Bilety kupujemy zwykle u kierowcy.

Istnieją jednak prywatne połączenia, n.p. z Hamburga do Berlina 12 kursów dziennie od 12,50 euro, ale to wyjątki. (MM)

 

Minibusy/shared taxi. (dodaj swoje informacje)

Samochód. Wypożyczalnie samochodów oferują atrakcyjne ceny (100 euro za weekend), co może być dobrą alternatywą dla pociągów. (RM)

Drogi i autostrady w Niemczech są na najwyższym poziomie - dobra nawierzchnia, szerokie drogi, pobocza, skrzyżowania bezkolizyjne, ronda i sygnalizacja świetlna, wszystko cacy. Do tego dochodzi brak winiet, bezpieczne tunele, dobre zaplecze gastronomiczne i dużo parkingów. W sumie to jechać i cieszyć się. Tylko że paliwo drogie (około 1,50 euro za litr), no i jazda samochodem po Niemczech to zerowa przygoda... Ale jeśli szczytem szaleństwa dla ciebie będzie jazda własnym samochodem po bezpiecznych, prostych szosach, to Niemcy są do tego doskonale...

Niemcy to chyba ostatni kraj Europy zachodniej, który nie wprowadził jeszcze maksymalnej prędkości na autostradach, czyli jak droga wolna i warunki na to pozwalają, to gaz do dechy. Jednak jeśli spowodujecie wypadek przy prędkości powyżej 130 km/h, ubezpieczenie nie pokryje kosztów.

Samochody mijające was z prędkością ponad 200km/h to na Autobahnach norma. Wiele autostrad jest jednak często przeciążona i szczególnie w okresie ferii można dostać się w korki o długości do 30 km.

Na drogach podrzędnych limit to 100 km/h i nawet jak ruch jest duży, można spokojnie jechać minimum 80km/h. Wśród zabudowań nie wolno przekroczyć 50 km/h, a natkniemy się też na strefy uspokojone, z ograniczeniem do 30 km/h.

Dobra infrastruktura pozwala przejechać cały kraj obojętnie w którym kierunku w ciągu zaledwie kilku godzin (np. z Flensburga na granicy duńskiej do Basel w Szwajcarii, jakieś 1000 km, w 8,5 godziny). (MM)

 

Promy/łodzie. Wzdłuż rzek kursują co prawda statki turystyczne, na ogół nie nadają się one jednak na środek transportu jako tako. Alternatywą jest dostanie się na jedną z barek kursujących po większych rzekach. Nie jest to łatwe, ale możliwe. (RM)

Promy w Niemczech nie są przesadnie drogie i nie ma przymusu z nich korzystać, gdyż pełno wszędzie mostów i tuneli. Ceny zależą od odległości, ale nawet półgodzinny rejs przez Elbę kosztuje tylko 1,50 euro od osoby, a wszystkie promy przez kanały są darmowe.

Z północnych miast można dostać się do wielu miejsc w Skandynawii a także do krajów bałtyckich i polski. Główne terminale znajdują się w Kiel, Lübeck i Rostock. (MM)

 

Pociągi.  Kolej to najpopularniejszy środek transportu masowego, a to przede wszystkim z powodu braku alternatywy. Ceny są niezwykle wysokie (np. Itzehoe - Kiel, 70 km, 18 euro), ale za to wysoki komfort jazdy, chociaż w weekendy pociągi regionalne są zwykle zawalone.

Pociągi dzielą się na regionalne (Regionalbahn - RB), Regional Express (RE), InterCity (IC) i InterCityExpress (ICE). Różnią się komfortem, prędkością i oczywiście ceną.

Jako przykład trasa Hamburg - München:
ICE: 6:30 godzin, 0 przesiadek, 127 euro
RE: 13:09 godzin, 8 przesiadek, 87 euro.

Jest jednak wiele promocji opłacających się przede wszystkim podróżującym w grupie: Wochenendticket (bilet weekendowy) za 37 euro umożliwia 5 osobom jazdę wszystkimi pociągami regionalnymi po całym kraju (tylko sobota albo niedziela), a Landestickets pozwalają na przejazdy na obszarze zwykle 2-3 graniczących ze sobą landów bez ograniczeń (też na 5 osob) i kosztują poniżej 30 euro. (MM)

Warto wcześniej zarezerwować bilet (www.db.de) i zwrócić uwagę na oferty specjalne. Jeśli masz trochę wytrzymałości i chcesz zobaczyć sporo miejsc to polecam bilet Eurorail – za jednorazową opłatę można podróżować wszystkimi pociągami po Niemczech, Danii, Szwajcarii i Austrii. (RM)

 

Autostop. No, autostop w Niemczech to bułka z masłem: szybko, bezpiecznie, miło... W lecie bez problemu można przejechać z Danii do Austrii w ciągu jednego dnia. Konkurencji prawie nie ma, autostop nie ma tradycji wśród Niemców, jedyny okres gdy robią się kolejki na postojach przy autostradzie to gdy polscy studenci ruszają z plecakami w Europę.

Na autostradach to już prawie zbyt proste: na dużych trasach przelotowych postoje (Raststätten) są co około 50 km, zwykle ze stacją benzynowa, restauracją i dużym parkingiem. Wystarczy stanąć na zjeździe i po kilku minutach już jedziemy. Można też bezpośrednio pytać kierowców - niemieckie rejestracje są bardzo wygodne: pierwsze 1-3 litery to skrót miasta albo okręgu (np. B-Berlin, KI-Kiel, BBG-Brandenburg...), więc można szybko ocenić, czy ktoś jedzie w naszą stronę.

Nie ma też schematu kto zabiera, a kto nie: starzy, młodzi, robole w gratach, biznesmeni w limuzynach, skini, kobiety z małymi dziećmi, obcokrajowcy... Zatrzymują się wszyscy. Jedyne co odradzam, to jazda TIR-ami. Lepiej poczekać jeszcze z pół godziny i śmignąć kilkaset kilometrów w osobówce, niż snuć się 80km/h prawym pasem, chociaż jeśli masz czas, to nawet fajnie jest płynąć w amortyzowanej kabinie.

Trudno się wydostać z dużych miast, więc zawsze wygodniej będzie podjechać autobusem czy metrem poza miasto niż próbować szukać na piechotę dobrego miejsca.

Innym problemem może być policja, która często gdy nie ma nic lepszego do roboty lubi szykanować autostopowiczów, przeganiając ich z podjazdów (ale autostrada zaczyna się dopiero za niebieskim znakiem, przed nim wolno stać) czy przeprowadzając rewizje (zawsze tak samo: zabierają dowód do kontroli, po kwadransie stania przy wozie każą ci rozpakować plecak i opróżnić kieszenie, po czym rzuciwszy okiem oddają ci dowód, każą opuścić miejsce w którym stoisz i zostawiają cię z całym wybebeszonym bagażem na poboczu... Szczególnie przyjemne gdy pada.). Chociaż zdarzało się, że mnie nawet radiowozem podwozili do lepszego miejsca, gdy stałem na jakimś zadupiu. (MM)

Bardzo rozpowszechnione są strony internetowe, na których wybierający się w podróż oferują wolne miejsca w samochodzie, na ogół za niedużą opłatą. Polecam stronę www.mitfahrgelegenheit.de. (RM)

 

Taksówki. Ogólnodostępne, z zasady prowadzone przez obcokrajowców i dosyć drogie. (RM) Niewiele wytargujesz z niemieckimi kierowcami, taryfy są ustalane przez związki zawodowe i najwyżej na długich, nietypowych trasach można spróbować szczęścia. Ale nawet hojna cena ciągle jeszcze będzie o wiele wyższa niż pociąg. Krótkie trasy do 5 km będą kosztować około 10 euro, ale w wielu miastach istnieją konkurencyjne firmy oferujące nawet o połowę niższą taryfę. (MM)

Riksze. Od czasu do czasu w miastach można je spotkać. (RM)

Rower. Jazda rowerem po Niemczech zachodnich jest bardzo przyjemna: przy większości tras z dużym natężeniem ruchu (Bundesstrasse, oznaczenie np. B206) oraz wielu lokalnych drogach (Landstrasse) znajdują się ścieżki rowerowe (Fahrradweg). Są przeważnie w dobrym stanie, asfaltowe i szerokie na minimum dwa metry. Ruch na nich między miastami jest raczej niewielki, od czasu do czasu minie was może jakiś skuter, poza tym spokojnie.

W miastach ścieżki ciągną się wzdłuż wszystkich głównych ulic, także w małych miejscowościach są oddzielone od reszty chodnika. Niektóre miasta są szczególnie przyjazne dla rowerzystów (głównie uniwersyteckie, jak Münster czy Freiburg), z osobnymi pasami jezdni i sygnalizacją świetlną.

W nowych landach na wschodzie (Mecklemburg-Vorpommern, Brandenburg, Sachsen-Anhalt, Sachsen, Thüringen) sprawa wygląda już inaczej: ścieżki są tylko na niewielu odcinkach, zwykle tych remontowanych w ostatniej dekadzie, a w miastach można natknąć się jeszcze na kanciaste chodniki, takie jak u nas. Dróg jest mniej i są węższe, stare aleje nie mają pobocza, za to natężenie ruchu bardzo duże. Przez wprowadzenie na autostradach myta dla ciężarówek zwiększyła się ich liczba na drogach podrzędnych, co może być uciążliwe...

W sumie jednak warunki do jazdy na rowerze są nawet we wschodnich Niemczech o niebo lepsze niż u nas w Polsce.

Znalezienie sklepu czy serwisu to żaden problem, ceny za usługi różnią się jednak bardzo: za wymianę szprychy zapłaciłem w Münster 2 euro, w Ludwikshafen za to 12. Podstawowe części, jak dętki, opony, oświetlenie, hamulce czy łańcuchy można kupić też w wielu supermarketach i wszystkich Baumarktach. (MM)

Warto zwrócić uwagę na odpowiednie wyposażenie naszego „pojazdu”, niemiecka policja lubi bowiem sprawdzić, czy wszystkie lampki są w odpowiednim miejscu. (RM)

 

Samolot. Naprawdę nie warto latać wewnątrz Niemiec, bo oszczędność czasu jest niewielka. Np. z Hamburga do München (jakieś 650 km w linii prostej) ceny regularne zaczynają się od 140 euro, lot trwa ponad godzinę, a doliczając dojazdy do lotnisk i czas na check-in itd., w sumie lepiej wynająć auto, a nawet pociągiem wyjdzie taniej i niewiele dłużej. (MM)

Metro. Większość dużych miast w zachodnich Niemczech posiada dobrze rozbudowaną sieć metra (U-Bahn albo S-Bahn), np. Berlin, Hamburg, München, Köln, Düsseldorf, Frankfurt. Gdzie nie ma podziemnych kolei, tam na pewno będzie gęsta siec linii naziemnych, często dodatkowo do tramwajów.

Bilety jednak do tanich nie należą. Dla przykładu w Hamburgu jednorazowy przejazd przez trzy strefy (a krótsze jazdy się nie opłacają, bo w kwadrans można przejść na piechotę) kosztuje 2,60 euro, a karta całodniowa - 9,70 euro (na całe miasto już 16 euro). Istnieje jednak mnóstwo ofert specjalnych, np. bilet na cały dzień, 3 strefy dla 5 osób to 13 euro.

Pociągi jeżdżą co kilka minut, także na podmiejskich stacjach nie trzeba czekać dłużej niż kwadrans. (MM)

Jeśli zamierzasz odbyć kilka jazd podczas jednego dnia na ogół opłaca się kupić bilet dzienny (Tageskarte). (RM)

Kraje, do których łatwo się przedostać. Austria, Czechy, Szwajcaria, Francja.

Podróżowanie z i do Niemiec jest proste i bezproblemowe. Kontroli na granicach praktycznie nie ma, obsadzone są tylko przejścia do Szwajcarii, chociaż zwykle można przejść bez kontroli, ale mnie się już zdarzyło dostać zakaz wstępu na teren Szwajcarii za to, że nie zauważając granicy przeszedłem po prostu bez podejścia do budki (była dość niepozorna...).

Inna "problematyczna" granica to holenderska: tam w pociągach, na autostradach i drogach a także w całej przygranicznej strefie jest bardzo dużo kontroli narkotykowych. Oficjalnie posiadanie nawet małych ilości marihuany jest karalne, jednak za posiadanie do 4 gram zwykle nie ponosi się konsekwencji: po prostu zabierają, sporządzają notatkę i puszczają. Jednak jeśli wyglądasz choć troszkę "alternatywnie" i kręcisz się przy granicy, możesz być prawie pewien kontroli.

Poza tym połączenia międzykrajowe są bardzo dobre, granice praktycznie nie istnieją i często tylko po szyldach można się połapać, że jesteś już w innym kraju. (MM)

Autorzy

Marceli Malewski – chłopak z Huty, rocznik ‘83, zarobkowy nomad, kocha uciekać ze swojego szarego miasta i wracać do niego. Miłośnik dalekich wypraw rowerowych i piwa. Liczą się dla niego tylko cele osiągnięte siłą woli i mięśni, dojechać każdy może...

Robert Mężyk – 23 lata, student prawa i filozofii, miłośnik przygód, podróży i motocykli. Zawsze chętny na spontaniczne wyprawy, nowe wyzwania i słuchanie dobrego jazzu przy chłodnym piwie. Od czerwca 2007 do lipca 2008 w Niemczech.

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)