Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Irlandia - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Generalnie życie towarzyskie toczy się w pubach, więc również i tam obowiązują pewne zasady. Nie pośpieszaj barmana przy nalewaniu Guinnessa. Najlepiej usiądź przy swoim stoliku a barman go ci przyniesie. Raczej też nie zamawiaj dla siebie dwóch rodzajów alkoholu: piwa i cydru.

Jeżeli zależy ci na zwiększeniu ilości wspólnych tematów, to zainteresuj się futbolem irlandzkim (połączenie rugby i piłki nożnej). Zasadniczo, w pubie nie poruszaj tematów związanych z polityką i religią. W Irlandii jest dostrzegalny silny związek tożsamości narodowej z religijną, więc nawet jeśli jesteś Irlandczykiem, to zawsze lepiej rozmawiać o sporcie. (MN)

Dużą wagę przywiązuje się do patrzenia sobie w oczy w chwili wymieniania pozdrowień. Ludzie, którzy mijają się na ulicy, wspólnie czekają na autobus w pobliżu przystanków, mijają się w biurze czy na korytarzach, mają zwyczaj wymieniania pozdrowień, w rodzaju ‘Hi’ czy ‘Hello’. Rytuał ten pozwala rozładować napięcie i przezwyciężyć swoistą niezręczność i napięcie, które zazwyczaj towarzyszy tego typu sytuacjom. (SC)

 

Mieszkańcy. „Są tylko dwa powody do zmartwień: albo jesteś zdrów albo chory. Jeśliś zdrów, nie ma się co o martwić. Jeśli chory są dwa powody do zmartwień: albo wyzdrowiejesz, albo umrzesz. Jeśli wyzdrowiejesz, nie ma się co o martwić. Jeśli umrzesz, są tylko dwa powody do zmartwień: albo pójdziesz do nieba, albo do piekła. Jeśli pójdziesz do nieba, nie ma się co o martwić. Jeżeli do piekła, będziesz tak zajęty witaniem się z kumplami, że nie będziesz miał czasu żeby się martwić. To po co się martwić?”

Ten tekst, który jest nadrukowywany na różne pamiątki dla turystów, obrazuje irlandzkie podejście do życia. Koniec z narzekaniem. (MN)

Irlandczycy są bardzo pogodni i niesłychanie przyjaźnie nastawieni do turystów, którzy od lat napędzają ich gospodarkę. Są niezwykle pomocni i skorzy do ucinania wszelkiego rodzaju pogawędek na każdy temat. (SC)

 

Przydatne języki. Angielski oczywiście. Z ciekawostek natomiast nadmienię, iż niewielu rdzennych mieszkańców tego kraju potrafi skonstruować choćby jedno poprawne zdanie w języku irlandzkim, a przecież na każdym znaku drogowym i urzędzie nazwy własne podane są najpierw po irlandzku, a dopiero pod spodem po angielsku. (MC)

Polecam przyswojenie sobie kilku słów w języku irlandzkim. Pomoże to przełamać pierwsze lody i wpłynie na ocieplenie stosunków. Podaję (chyba jedyny) tytuł pozycji do nauki „An Ghaeilge. Podręcznik języka irlandzkiego” autorstwa Aidan'a Doyle i Edmunda Gussmann'a . (MN)

 

Święta. W Irlandii dni świątecznych jest dziewięć. Są to: 1 styczna, 17 marca, Wielkanoc (Easter Monday), pierwszy poniedziałek maja (Bank Holiday), pierwszy poniedziałek czerwca (Bank Holiday), pierwszy poniedziałek sierpnia (Bank Holiday), ostatni poniedziałek października (Bank Holiday), 25 i 26 grudnia ( X-mas Day i St. Stephens Day). (MN)

Najważniejszym świętem jest dzień patrona Irlandii – Św. Patryka, obchodzony 17 marca. Jest to dzień wolny od pracy, a Irlandczycy szykują się na tę uroczystość na długo przed jej rozpoczęciem. Organizowane są festyny, koncerty, jarmarki, przedstawienia przygotowywane przez najmłodszych, warto też zobaczyć orszak przemierzający hucznie przez cale miasto. (AK)

Wielu z nas sądzi, że Halloween przywędrowało z USA, a to przecież święto wywodzące się z celtyckiego obrządku Samhain, co oznacza koniec lata, odprawianego od dawien dawna w Irlandii. W przeszłości palono ogniska i odprawiano modły za dusze zmarłych, dziś przebrani Irlandczycy bawią się w pubach i na ulicach, dzieciaki biegają od domu do domu prosząc o słodkości. Jedynie wydrążone, podświetlone dynie z wyciętymi rysami ludzkich czaszek i szkieletów przypominają o tradycji sprzed wieków. (MC)

Wielkanoc i Boże Narodzenie - tak jak u nas. (AK)

Poza listą oficjalnych świąt, funkcjonujących w Irlandii pod nazwą ‘Public Holiday’, znalazł się Wielki Piątek (Good Friday). Jest to dzień, który ustawowo nie jest dniem wolnym od pracy. Jednak od lat wiele funkcjonujących w Irlandii szkół i firm traktuje go w ten właśnie sposób. (SC)

 

Jedzenie. Tanio można zjeść w barach typu bufet „eat what you can”. Płacąc 8 -10 euro posilicie się do syta zajadając krewetki w sosie słodko-kwaśnym lub kaczkę po pekińsku, a kończąc na deserze. Idea jest taka: płacisz raz, a zajadasz ile chcesz. W takowych miejscach zjecie głównie dania kuchni azjatyckiej w najlepszym wydaniu. (MC)

Warto spróbować irlandzkiego steka wołowego, a także jagnięciny, która wprost rozpływa się pod językiem.

Na lunch dostaniecie zapiekane kanapki, panini, ale ja polecam zapiekany kozi ser, który jest naprawdę wyśmienity.

Na deser apple pie lub pyszne banoffe pie z bananami i toffi, przykryte warstwą śnieżnobiałej bitej śmietany. (AK)

Warto spróbować tradycyjnego fish&chips (smażony na głębokim oleju wędzony dorsz i domowe frytki z octem). Uwierzcie, pychota. Nie mylić absolutnie z fast foodem z Mc Donald’sa. Ryba jest świeżutka, a porcje tak duże, że nie można przejeść. Najlepsze w Dublinie są w Leo Burdock’s (2 Werburgh Street).

Śniadaniowym przysmakiem jest typowe irlandzkie full irish breakfast. Śniadanie jest tak obfite, że przez cały dzień aż do kolacji nie poczujecie głodu. Składa się nań jajko sadzone, smażone kiełbaski i bekon, biały i czarny pudding (nie ma polskiego odpowiednika, wyglądem zbliżony do polskiej kaszanki), fasolka w sosie pomidorowym, smażone pieczarki i pół pomidora oraz hash brown – uderzająco podobny do naszych placków ziemniaczanych.

Lżejszą opcją śniadaniową, ale równie tradycyjną, są scones, podawane z masłem i marmoladą. Niebo w gębie.

Spróbujcie też koniecznie typowej irlandzkiej zupy chowder, na bazie bekonu, ryb i owoców morza. Pyszne, sycące i tylko 5 euro za talerz. Oczywiście wraz z chlebem sodowym. Smacznego.

Szwajcarzy wymyślili absynt, a Irlandczycy Poteen (czyt Poczin) - wysokoprocentowy (70%) alkohol, oparty na wieloletniej tradycji pędzenia bimbru w tym kraju. Z ciekawostek - produkcja Poteen była zakazana w Irlandii aż do marca 1997 roku. Obecnie nie jest także łatwo dostępny. Nie kupicie go w zwykłym supermarkecie, tylko w specjalnych sklepach na lotniskach i promach, które posiadają licencję na sprzedaż trunku. (MC)

Świeżą i/lub organiczną żywność można dostać na targu, jakim jest np. „Moore street market” w Dublinie, „English market” w Cork i „Milk market” w Limerick. Można tam znaleźć m.in. słynne irlandzkie sery „Gubbeen” i „Cashel Blue”. Takie miejsca powinny być również ciekawe dla oka fotografa.

Z napojów, oprócz ciemnego piwa, jak Guinness czy Beamish, polecam czerwone piwo Kilkenny. Z cydrów polecam Bulmers (dostępnego również pod nazwą „Magners”), który dobrze smakuje z lodem. Jeżeli chodzi o coś mocniejszego, to może być Bushmills whiskey (Irlandczycy dla podkreślenia odmienności tego rodzaju trunku od whisky dodali „e” i powstało whiskey). Z takim alkoholem jest podawana m.in. kawa po irlandzku, czyli mocna kawa, bita śmietana i whiskey.

Jeżeli Twoja wyprawa przekształci się w „city survival” (czego nikomu nie życzę), to wiedz, że istnieją miejsca, w których możesz liczyć na pomoc, w tym i jedzenie.  Capuchin Day Centre w Dublinie to miejsce, które codziennie zapewnia około 100 śniadań i 300 obiadów dla bezdomnych, bezrobotnych i wykluczonych społecznie. (MN)

Irlandia jest wyspą, a więc nikogo nie powinna dziwić wiadomość, iż kuchnia tego kraju w dużym stopniu opiera się na daniach rybnych. Najlepiej smakują one w nadmorskich knajpkach i jadłodajniach.

Lokalna dieta opiera się także na baraninie, co również nie powinno być zbytnią sensacją, wziąwszy pod uwagę fakt, że kraj ten od wieków słynie z hodowli owiec. (SC)

 

Religia. Ok. 98% to chrześcijanie. (AK) Z ciekawych, polskich akcentów można znaleźć kaplicę w Limerick, poświęconą Janowi Pawłowi II. Znajduje się w ciekawym miejscu, bo jest to centrum handlowe (Dooradoyle shopping center). (MN)

Co warto przywieźć na pamiątkę. W każdym miasteczku znajdziecie mnóstwo małych sklepików z pamiątkami. Warto przywieść trufle, wełniane swetry (robione z wełny owiec pasących się na wyspach Aran), porcelanę, a także oryginalny irlandzki alkohol (Baileys i Jameson Whiskey). (AK)

W sklepach z pamiątkami znajdziecie też takie rarytasy jak marmoladę na bazie wspomnianej irlandzkiej whiskey Jameson lub musztardę z dodatkiem piwa Guinness. Szczerze polecam.

Symbol Irlandii, koniczynę, możesz zerwać na łące lub kupić w gift shopie w maleńkiej glinianej doniczce z mchem.

Miłośnikom muzyki polecam bodhran, czyli celtycki jednostronny bęben, wykonany w tradycyjny sposób. Najbardziej znane są te z Ballycastle, obciągnięte kozią skórą z wymalowanymi ręcznie wzorami celtyckimi. (MC)

Z tradycyjnego rzemiosła możesz nabyć kryształ ze słynnej fabryki w Waterford, czy wełniane tekstylia lub ceramikę. W Dublinie są one dostępne przy Grafton St. oraz w okolicy Henry St. Rękodzieło i odzież możesz znaleźć w Kilkenny Shop przy Nassau St. (Dublin). (MN)

Autorzy

Magdalena Choroszy - ma 28 lat. W Polsce studiowała turystykę, w Irlandii jest od czterech lat i przez ten okres mieszkała w różnych miejscach: Lisdoonvarnie, Killarney i Dublinie. Irlandię uwielbia za nieprzewidywalność, Guinnessa i cudowne krajobrazy. Kiedy tylko ma czas, bierze aparat i ucieka w irlandzką dzicz.

Asia Kielan - ma 21 lat, jest studentką psychologii klinicznej. Spontanicznie wyrusza na poszukiwanie przygód. w Irlandii spędziła rok.

Michał Nowak - ma 28 lat, z wykształcenia jest antropologiem kultury. Obecnie studiuje animację społeczno-kulturalną i zajmuję się koordynowaniem WWOOF w Polsce. Lubię trekking, również rowerowy oraz aletrnatywne formy turystyki. Pasjonuje się architekturą i filmem m.in. surrealistyczym.

Sebastian Czerwiński - Urodzony w roku 1980 w Olsztynie. Z wykształcenia dziennikarz oraz politolog. Od lat związany z polonijnymi mediami w Irlandii. Po ukończeniu nauki zdecydował się na kilkumiesięczny wyjazd do Baile Átha Cliath, jak w języku irlandzkim określa się stolicę Republiki Irlandii - Dublin. Po czterech latach spędzonych na Szmaragdowej Wyspie, jest żywym dowodem na to, iż planowanie bardzo często bierze w łeb, gdyż życie pisze własne scenariusze. 

Obejrzyj zdjęcia z Irlandii.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)