Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Holandia - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Holendrzy szczycą się swoją tolerancją i bezpośredniością. Holender powie ci w twarz, co o tobie myśli – to nie Anglik, który ucieka się do wymownego milczenia bądź zawoalowanej elegancją ironii.

W większości miast i miasteczek w środy i soboty odbywa się targ. Jest to okazja do kupienia świeżych warzyw, owoców, ryb, serów, czy mięsa. Na targach oprócz produktów spożywczych, oferowane są też tekstylia, ubrania, tandetne zabawki czy popularna biżuteria. (AK)

Narkotyki nie są dozwolone, nie są też zakazane - są tolerowane. Kupować wolno TYLKO  w coffee shopach (jednorazowo do pięciu gramów). Nie wolno palić na ulicy ani próbować wywieźć narkotyków z Holandii (zwłaszcza samolotem).  W coffee shopach wolno palić jedynie czystą marihuanę bez domieszki nikotyny, bo w Holandii obowiązuje zakaz palenia nikotyny w miejscach pracy, a takowym jest również coffee shop. Dostępne są też grzybki, haszysz i nasionka marihuany wraz z instrukcją uprawy. Obojętnie jak bardzo Holendrzy są zniesmaczeni faktem, że ich kraj jest kojarzony z miękkimi narkotykami i prostytucją - to jest część ich kultury. (EC-S)

 

Mieszkańcy. Mieszanka kulturowa kontrolowana. Daje się zauważyć podział na dzielnice tureckie, marokańskie, surinamskie i tym podobne. Nie mniej jednak w dużych miastach na ulicach jest kolorowo i przyjemnie. Widuje się stroje kojarzone z Indiami, jest też bardzo dużo rzucających się w oczy muzułmanek noszących od bardzo konserwatywnych burek z siateczką na oczach po dość współczesne interpretacje. (EC-S)

Przydatne języki. Na pewno wszędzie porozmawiasz po angielsku. Od kiosku z gazetami do urzędu podatkowego. Większość Holendrów zna również niemiecki, ale trzeba mieć farta żeby się do tego przyznali. Na południu również znajomość francuskiego może się przydać. (KP)

Niderlandzki jest trochę mieszanką niemieckiego i angielskiego. Angielskim porozumiewają się ludzie w każdym wieku. Niemiecki jest mało popularny. Francuski jeszcze mniej. Na północy, we Fryzji, pomocny będzie angielski i niemiecki.

Jeśli ktoś chciałby uczyć się niderlandzkiego, jest w Polsce kilka możliwości. Raz, kurs w ESKK. Dwa, studiować ten język można w Warszawie po trzech latach zaliczonej filologii (raczej niemieckiej) i egzaminie z języka. Trzy, pięcioletnie studia magisterskie są we Wrocławiu. (AK)

Święta. Największa feta to Dzień Królowej, obchodzony 30 kwietnia. Cała Holandia bawi się na ulicach, a obchody zaczynają się już od północy. W praktyce oznacza to więc dwie noce balangi i dzień koncertów, zabaw, sprzedawania na ulicy wszelkich dupereli i każdej możliwej usługi.

Tego dnia można też handlować bez odprowadzania podatków. Holendrzy więc – w dużej mierze także dzieci – już dzień wcześniej rezerwują sobie kredą miejsce na ulicy, by potem ustawić tam swój kramik. Dzieci sprzedają swoje zabawki, dorośli bibeloty, a studenci schłodzone napoje czy przyrządzane na miejscu kanapki. Tego dnia można zrobić wszystko – kupić świeżą watę cukrową, zapleść sobie warkoczyki, albo skoczyć na bungee.

Dzień Królowej przyciąga wielu turystów, głównie do Amsterdamu czy Hagi. Obchodzony jest w całym kraju.

Prinsjesdag jest kolejnym wyjątkowym świętem. W trzeci wtorek września w Hadze odbywa się niezwykła parada – królowa przejeżdża złotą karocą z Pałacu Noordeinde do Ridderzaal. Jest to wydarzenie ważne ze względów politycznych, ponieważ królowa ogłasza wtedy budżet na kolejny rok. Dla „gawiedzi” jest to okazja do obejrzenia królowej w osławionej złotej karocy.

Ciekawy jest też 5 grudnia. Wtedy do Holandii, na łodzi parowej, przyjeżdża święty Mikołaj. Towarzyszy mu pomocnik – Czarny Piotruś. A przypływają z... Hiszpanii. Towarzyszy temu miły zwyczaj obdarowywania się czekoladowymi literkami, które są pierwszą literą imienia obdarowanego. Do literki dodaje się jeszcze śmieszny bądź głupkowaty wierszyk. Po 5 grudnia literki są przeceniane w sklepach. (AK)

 

Jedzenie. Jeśli już musicie zjeść oryginalne holenderskie potrawy, polecam surowe śledzie z cebulką oraz Stampoot (po polsku tłuczone ziemniaki) - mogą być one zmieszane z różnymi warzywami lub mięsem. (KP)

Ze względu na kolonialną historię w Holandii nietrudno o bardzo dobre specjały kuchni orientalnych.

Z rodzinnej produkcji najbardziej zapadło mi w pamięć bardzo proste danie – młody śledź. Rozpoczęcie sezonu na śledzie to też powód do święta w Holandii (Święto Młodego Śledzia – Jonge Haring). Wtedy na targach hitem jest śledź zjadany na surowo. Z głową. Ha! (AK)

Za typowo holenderska potrawę uważa się tez Erwten Soep czyli bardzo gęstą i sycącą grochówkę. Je się to zwykle zimą, smak przeciętny. (EC-S)

 

Religia. Nieoficjalna większość to ateiści, następnie katolicy oraz muzułmanie i wyznawcy hindu. (KP)

Co warto przywieźć na pamiątkę. Warto się wybrać do holenderskiego odpowiednika cepelii i kupić sobie na pamiątkę „klompy”- buty z drewna lub replikę wiatraka. W sklepie monopolowym warto kupić butelkę „Jenevera” (rodzaj ginu pędzony tylko w Holandii) - będzie się przy nim łatwo opowiadało o wycieczce do Amsterdamu. (KP)

Ja przywożę stroopwaffels, czyli okrągłe miękkie wafelki z karmelem. Pycha!
Dla mamy, babci czy innych miłośników kwiatów – cebulki nietypowych tulipanów lub innych gatunków. Dla amatorów odmiennych stanów świadomości - duży wybór gadżetów ze smartshopu. (AK)

Gadżety do sera. Po pierwsze przydatne, po drugie te kupowane w sklepach z pamiątkami są „po holendersku” wyposażone w porcelanowe elementy zdobione typowym niebieskim wzorkiem. (EC-S)

Autor

Kamil Piasecki - Od ośmiu lat mieszka i pracuje (jest szefem kuchni) w prowincji Zuid-Holland w mieście Den Haag (Hadze). Poza tym zwiedza kraje europejskie, ćwiczy Aikido i gra na basie.

Agnieszka Kruk, "Pinezka" - Z wykształcenia anglistka, niderlandystka, fotografka i scenarzystka. Generalnie kolekcjonerka dyplomów - w tym z kursów tajskiego masażu ze świątyni Wat Pho w Bangkoku i rzeźbienia w owocach z Chiang Mai. Zawodowo głównie scenarzystka. Trochę fotografka. Prywatnie azjofilka i mama. Do tej pory podróżowała w pojedynkę. Przed pójściem syna do szkoły (w 2010) planuje pierwszą wspólną wyprawę - wybrał Szaolin.

Ela Chojecka-Sarnowicz - Jej hobby to emigracja. Do tej pory, w porządku chronologicznym, mieszkała już w Finlandii, Szkocji i Anglii. Obecnie jest w Holandii i chciałaby zachować generalny kierunek przemieszczania się na południe, w marzeniach aż do CapeTown.
Z zawodu jest architektem, hobbystycznie trenuje TaiChi.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)