Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Francja - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Nikogo nie powinno zaskoczyć, gdy w czasie porannej kawy bądź spaceru Francuz zacznie nas podpytywać o tematy powszechnie uważane w Polsce za poważne, nie sprawdzające się w konwencji „small talk”. Jak wyglądało życie codzienne w Polsce w epoce komunizmu, jakie przekonania polityczne mają młodzi Polacy – dla Francuzów czas na taką rozmowę w czasie przegryzania porannego croissanta jest równie dobry, jak każdy inny.

Zdarza się, że Francuzi ignorują turystę, który chce prowadzić rozmowę po angielsku. Nawet mimo nieznajomości języka warto więc rozpocząć rozmowę grzecznościowym „bonjour” by następnie przejść na angielski – nasze starania na pewno zostaną docenione. (BM)

Francuzi uważani są za kuluralny naród, jednakże w paryskim metrze panuje tzw. prawo dżungli. Kobietom czy osobom starszym nikt nie ustępuje miejsca, a rzadkością jest ustąpienie miejsca w metrze kobiecie w ciąży. Niestety metro rządzi się swoimi prawami, nie oczekujcie więc zbyt wiele w tym miejscu.

Nigdy nie należy pytać Francuzów o ich zarobki. To jest bardzo nie na miejscu.
Natomiast długo mogą rozmawiać o kuchni: nowe potrawy, ciasta, tarty... A o serach i o winach można rozmawiać czasami godzinami.

Jeśli jesteście zaproszeni na obiad, bardzo miłym gestem będzie wręczenie gospodarzom kwiatów i czegoś na deser. (RM-C)

We Francji przyjęte jest, że przy spotkaniu ze znajomymi wymienia się powitalne pocałunki. „Bisou bisou” w policzek. Zazwyczaj dziewczyna z dziewczyną i chłopak z dziewczyną, ale zdarza się, że dobrzy znajomi płci męskiej też się cmokną. Problem polega na tym, że liczba całusów różni się w zależności od regionu - w Bretanii 2, w Paryżu nawet 4, co może skutkować dziwnymi „unikami”. Bywa to dosyć komiczne podczas spotkań w większym gronie, kiedy każda kolejna osoba wchodząca do pomieszczenia robi rundkę wkoło stołu. Bisou, bisou, bisou...

Od 2008 roku we wszystkich barach i restauracjach obowiązuje zakaz palenia tytoniu. Aż dziw, że obyło się bez strajku generalnego. Palimy na zewnątrz. (KW)

 

Mieszkańcy. Francuzi są święcie przekonani, że żyją w najpiękniejszym z możliwych krajów, posługują się najpiękniejszym językiem i mają najwykwintniejszą kuchnię. Nie próbujcie im tłumaczyć, że jest inaczej. Pozwólcie raczej dać się przekonać.

Widocznie zarysowują się różnice pomiędzy regionami. Południe ma inny akcent i trochę inną mentalność niż północ. Mówi się, że ludzie na południu są bardziej wylewni, ale trudniej tak naprawdę ich poznać. Bretończycy z północy są za to bardzo gościnni i łatwo nawiązują przyjaźnie. Dumni ze swojej zielonej krainy niekiedy mawiają, że nie są Francuzami, tylko Bretończykami.

Spierają się nieustannie z sąsiadami z Normandii o to, czyj cydr jest smaczniejszy, a czyje masło bardziej słone. Paryżanie w samej Francji nie cieszą się zbyt pochlebną opinią (trochę jak nasza „warszawka”), ale z własnego doświadczenia wiem, że sporo w tych ocenach przesady. (KW)

Arogancja Francuzów stała się już przysłowiowa. Kiedy stoimy bezradnie na ulicy z mapą w ręku albo gdy kobieta próbuje przepchnąć przez wysokie schody ciężką walizkę, nie należy liczyć na pomoc. Ostatnio przez Francję przeszła fala strajków związanych z propozycją przedłużenia czasu pracy (35godzinny czas pracy w tygodniu to tutaj nietykalna świętość!). Z tego powodu komunikacja w miastach i w ogóle w całym państwie stanęła.

W tym czasie przebywałam we Francji na stażu organizowanym przez baaardzo poważną instytucję dysponującą niemałymi środkami finansowymi. Jednak organizatorzy pobytu uznali, że jedyna rzecz, jaką są mi dłużni to sprawy organizacyjne związane ze stażem. Przemieszczenie z lotniska do placówki, a następnie z Paryża do innej części Francji nikogo nie obchodziło. To był mój problem, z którym musiałam się samodzielnie uporać. Tak naturalne – wydawałoby się –  rozwiązanie, jak przysłanie służbowego wozu na lotnisko, nikomu nie przyszło na myśl. (BM)

 

Przydatne języki. Przede wszystkim francuski, chociaż w dużych miastach można pytać np. o drogę po angielsku. Francuzi są bardzo dumni ze swojego języka, chętnie też prawią komplementy jeśli usłyszą obcokrajowców mówiących ich językiem. Często właśnie w ten sposób ekspedientki w sklepie nawiązują z obcokrajowcami rozmowę. (RM-C)

Angielski jest faktycznie piętą achillesową Francuzów. I moim zdaniem nie chodzi wcale o to, że nie chcą się go uczyć ze względu na uwielbienie dla swojego języka. Jest im po prostu bardzo trudno pozbyć się charakterystycznego akcentu. Mogą znać gramatykę, słownictwo, ale gdy mówią, to i tak mało kto ich rozumie. Łatwo się zniechęcają i jeśli mogą, to unikają angielskiego jak ognia. Na szczęście są też przyzwyczajeni do tabunów turystów mówiących najróżniejszą francuszczyzną, więc jeśli choć trochę znacie język, możecie liczyć na cierpliwość i życzliwość z ich strony.

Dla lingwistów: ze względu na fakt, że około 9% mieszkańców Francji to mniejszość pochodzenia maghrebskiego, jest szansa porozmawiać po arabsku.
W Bretanii odradza się powoli tradycja i moda na tępiony przez lata bretoński (podobny do irlandzkiego). We francuskiej części Kraju Basków nazwy miejscowości widnieją na tablicach po francusku i baskijsku, ale tym przedziwnym językiem posługują się nieliczni. (KW)

Święta. Styczeń/luty. Francuzi pałaszują pączki w tłusty wtorek (w 2009 roku przypada 24 lutego), a nie w czwartek jak w Polsce. Natomiast podczas karnawału, 6 stycznia w Święto Trzech Króli Francuzi ofiarowują sobie tak zwaną Galette des rois (francuskie maślane ciasto, w którym schowana jest malutka figurka jakiejś postaci). Kto ją znajdzie, jest królem lub królową i musi nosić koronę dostarczoną wraz z ciastem. Jeśli więc podczas karnawału zobaczycie Francuzów w koronie na głowie, oznaczać to będzie, że ten szczęściarz znalazł «la fève» czyli figurkę i tym sposobem stał się królem.

Wyprzedaże czyli soldes (to też coś w rodzaju “święta”), bardzo polecam. Są organizowane dwa razy w roku: zimowe (styczeń) i letnie (lipiec-sierpień).

Luty.
Walentynki. Większość sklepów korzysta z okazji, żeby klienci kupili coś dla swojej drugiej polowy. Wszędzie w witrynach są czerwone serduszka. Nie jest to jakieś szczególne święto, ale się o nim pamięta.

Marzec/kwiecień.
Wiosna to przede wszystkim Pâques, czyli Wielkanoc. Symbolem Wielkanocy są: zajączek i dzwony. Najbardziej cieszą się wtedy dzieci, gdyż rodzice chowają w każdym kąciku domu lub ogrodu czekoladowe jajka, a w niedzielny poranek dzieci rozpoczynają wesołe poszukiwania tych słodyczy. Oficjalnie to właśnie dzwony przynoszą dzieciom czekoladowe jajka (według legendy w Wielki Czwartek dzwony poleciały do Rzymu, a wracając zrzuciły ludziom na ziemię jajka czekoladowe).

Na północy Francji (w Alzacji) to zajączek wcześnie rano chowa czekoladowe jajka w różnych zakątkach ogrodu i zadaniem dzieci jest ich szukanie.

Wielkanoc to głównie okazja wyjechania za miasto czy do rodziny, to po prostu czas wakacji, nie ma tutaj tak duchowego podejścia jak w Polsce, aczkolwiek spędza się bardzo miłe chwile w gronie rodziny oraz…dłuugie godziny przy suto zastawionym stole.

1 maja - Święto Pracy.
W tym dniu należy obdarować bliskich bukietem konwalii, które kupić można na każdym rogu ulicy. Uwaga: przynosi szczęście!

Lipiec.
- 14 lipca, Narodowe Święto Francji. Dzień wolny od pracy.
- Obniżki letnie (to też coś w rodzaju „święta”, polecam, bo można kupić naprawdę ciekawe ubrania po atrakcyjnej cenie).

Sierpień.
Paryż pustoszeje, metro nie jest przepełnione, przyjemnie się jeździ metrem czy autobusami. Odradzam w tym okresie wakacje na Lazurowym Wybrzeżu. Na plaży nie ma miejsca żeby przejść, a co dopiero rozłożyć ręcznik… pełno turystów.
 
Listopad - Wszystkich Świętych.
Nie ma tutaj tak podniosłego klimatu jak w Polsce. To przede wszystkim okazja do wypoczynku czy spotkania z rodziną.
 
Grudzień to głównie szaleństwo prezentowe, pięknie udekorowanie Pola Elizejskie, wspaniałe wystawy sklepowe (polecam szczególnie dla dzieci piękne, ruchome wystawy w Galeries Lafayette w Paryżu). W Wigilię Bożego Narodzenia głównym daniem jest indyk, na przystawkę są owoce morza (głównie ostrygi), podaje się także foie gras, ślimaki... Przy stole spędza się ładnych kilka godzin, od ok. 20.00 do 24.00. O północy zaś otwiera się prezenty. W następnym dniu tak jak u nas, odwiedza się rodzinę. (RM-C)

 

Jedzenie. Jedzenie jest fetyszem Francuzów. Gotowanie i konsumowanie to rytuały, pożywki w równym stopniu dla ciała jak i dla ducha, ważny element życia rodzinnego i socjalnego.

Śniadanie jest lekkie. Jego najważniejszym elementem jest kawa. Pita jest na tę okoliczność zazwyczaj w specjalnej misce, czyli w „bolu”. Do tego maślany rogalik (croissant) lub kawałek bagietki z masłem i marmoladą lub miodem.

Obiad jada się w okolicach 11.30-13.30. Wszyscy mają wtedy przerwę w pracy lub nauce i udają się tłumnie na lunch. Nie próbujcie czegokolwiek w tym czasie załatwić. Banki, poczta, urzędy – wszystko jest zamknięte, wszak posiłek to rzecz święta. Stołówki studenckie wypełniają się po brzegi, piekarnie sprzedają setki bagietkowych kanapek, kelnerzy uwijają się w restauracjach.

Pełny francuski obiad składa się z czterech elementów. Na początek przystawka, czyli „entrée”. Może być to sałatka, zupa, albo ślimaki w maśle czosnkowym. Coś na zabicie pierwszego głodu. Potem danie główne, czyli „plat principal”. I tutaj otwierają się przed wami nieskończone możliwości wyboru. W końcu deser – na słodko lub słono. Albo mus czekoladowy, albo paleta serów. A na koniec obowiązkowo filiżanka kawy.

Restauracje mają w ofercie zestawy obiadowe i kolacjowe w różnych cenach, od 20 euro w górę. Dla młodych osób istnieje opcja spróbowania swojego szczęścia w kantynie uniwersyteckiej (restaurant universitaire). Są one dotowane przez państwo i pełny obiad kosztuje tam 2,8 euro. Nigdzie nie zjecie pełnego, ciepłego posiłku taniej. Niestety, pani przy kasie może was zapytać o legitymację studencką (francuską). Wtedy pomóc może powtarzanie najbardziej łamaną francuszczyzną na jaką tylko was stać magicznego słowa „Erasmus”.

Najważniejszym posiłkiem jest chyba jednak kolacja. Układ dań podobny jak w przypadku obiadu. Dodatkowo, bardzo często lampka wina (która zdarza się też przy obiedzie). Je się powoli i długo, często w gronie rodziny lub przyjaciół.

Jedzenie jest dla Francuzów czynnością bardzo socjalną. Mają w związku z tym szereg wynalazków, które pozwalają im nie tylko konsumować, ale też wspólnie przygotowywać dania. Są nimi np. „raclettes” i „fondue”. Na środku stołu ustawia się pojemnik w podgrzewanym stale olejem lub serem, a goście już indywidualnie maczają w nim nabite na drewniane kijki kawałki mięsa albo chleba. Zabawa działa też z rozpuszczoną czekoladą. (KW)

 

Religia. Francja jest państwem laickim. Żadna religia nie ma tam statusu wyznania oficjalnego, nie jest nauczana w szkołach i nie jest dotowana przez państwo. Przeważają katolicy, ale praktykujący są w mniejszości. Drugą największą pod względem ilości wyznawców religią jest islam. (KW)

Co warto przywieźć na pamiątkę. Z Prowansji najlepiej przywieźć pyszną oliwę z oliwek, woreczki lawendowe do umieszczenia w szafie  z ubraniami oraz przyprawy prowansalskie.

Z Paryża: oczywiście miniaturki wieży Eiffela. Można je kupić właściwie wszędzie, przy każdym miejscu z zabytkami. W takich turystycznych miejscach można też kupić ciekawe akwarele (od ok. 10 euro) z widokami Paryża (miły prezent dla znajomych).

Jeśli szukacie oryginalnego prezentu, polecam piękne organizery i notesy w skórzanej albo papierowej oprawie, które można kupić w Instytucie Świata Arabskiego (swoją drogą polecam zwiedzanie tego Instytutu, często są tutaj organizowane ciekawe wystawy, np. dotyczące Fenicjan, pisma, religii - http://www.imarabe.org).

Natomiast w dzielnicy Montmartre (to tutaj zwiedzacie Sacré Coeur, skąd jest przepiękny widok na Paryż) możecie kupić w przystępnej cenie materiały (np. na suknię ślubną).

Wysiadając przy stacji metra “Republique” znajdziecie się natomiast w dzielnicy, w której można skosztować czy też przywieźć ze sobą wspaniałe koszerne wypieki (różne pyszne ciasteczka). Victor Hugo: “Wszystko, co istnieje w dowolnym miejscu na ziemi, istnieje też w Paryżu”.

Polecam też dobre wina i sery, no i żabie udka dla odważnych (wyposażonych w lodówkę). (RM-C)

Autor

Renata Mrozowicz-Cabas - tłumacz techniczny, absolwentka studiów doktoranckich na Sorbonie (Master 2). Miłość do podróży zaszczepił w niej mąż. Uwielbia książki podróżnicze i kryminały, w każdą podróż zabiera ze sobą „Moje podróże z Herodotem” Kapuścińskiego. W wolnych chwilach gra na skrzypcach albo wsłuchuje się w przepiękne głosy szwedzkich piosenkarek jazzowych (Lisa Ekdahl, Frederica Stahl). Codziennie mogłaby jeść sushi i polski rosół (ulubione potrawy). Marzenie: wydać swój tomik wierszy w przyszłym roku.

Kasia Wrona - jadąc do Polski po roku spędzonym na Erasmusie w Bretanii wiedziała już, że na pewno tam wróci. Wkrótce znów była we Francji. Nosi ją tu i tam. Najchętniej z plecakiem, piechotą lub stopem. Jak najbliżej ludzi. Fotografuje, tańczy i uczy tańczyć z ogniem.

Bogusia Marszalik - z wykształcenia antropolog kultury i muzykolog, pracuje jako dziennikarz. Planując kolejne podróże stara się wybierać wciąż nowe kierunki, ale do Francji powraca przynajmniej raz do roku. Najkrótsze pobyty w tym kraju ograniczały się do kilku dni, dłuższe obejmowały miesiące. Być może wreszcie zdecyduje się na przeprowadzkę na stałe.

Obejrzyj zdjęcia z Francji.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)