Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Dania - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. W Danii nie spotkacie wielkich niespodzianek. Możecie zachowywać się podobnie jak w Polsce i nie będzie to odbierane źle. Jeden wyjątek - zwłaszcza w małych miasteczkach całowanie się na ulicy prawie na pewno skończy się ironicznych komentarzem, które brzmi „Ismen” (co znaczy bałwan).

Duńczycy mają obsesję na punkcie swojej flagi. Uwaga! Nie można jej wywieszać w nocy, a podczas zwijania nie może dotknąć ziemi.

Dzień urodzin także świętuje się patriotycznie - tort urodzinowy przystraja się dziesiątkami małych flag. Przykleja się je także na drzwi pokoju solenizanta.

Obywatele tego niewielkiego kraju uwielbiają piwo. Tak jak u nas mówi się „na zdrowie” tak w Danii „Skol”. Wiele razy podczas zabawy ktoś podnosi do góry szklankę i krzyczy ,,skoooooo……l” przeciągając „o” dopóki wszyscy nie włączą się do okrzyku.

Dania to kraj bardzo liberalny z polskiego punktu widzenia. Małżeństwa homoseksualne czy aborcja są tu legalne. U nas w Polsce jednak wielu uważa, że jeżeli ktoś jest za aborcją, to popiera także eutanazję. Połączenie tych dwóch faktów będzie jednak błędem, który Duńczyk może uznać za dużą obrazę.

Zaskoczeniem dla wielu może być, iż mimo że Duńczycy jedzą kanapki, używają do tego celu noża i widelca. Zdarza się nawet, że hamburgery je się właśnie w ten sposób. (MB)

Duńczycy są strasznie dumni ze swego kraju, historii, kultury i tradycji. Ich chorobliwość w tym kierunku prowadzi często (głownie wśród młodzieży) do traktowania siebie ponad innymi narodami, co często ma przykre konsekwencje. Młodzież chłodno podchodzi do mieszkańców Europy Wschodniej, ale także Włochów czy Portugalczyków. Uważają ich za tanią siłę roboczą, a także czują zagrożenie przed wykwalifikowanymi i dobrze wyedukowanymi pracownikami pochodzącymi z tych państw. Obawiają się, że pozbędziemy ich miejsc pracy. Sami niechętnie podejmują studia, gdyż zawód piekarza czy stolarza przynosi w przyszłości znacznie większe korzyści finansowe. Prawda jest taka, że gdyby nie otwartość uczelni na studentów zagranicznych, to z braku środków wiele fakultetów zostałoby zamkniętych. Dla przykładu podam, że ponad połowa studentów magisterskich na Uniwersytecie w Aalborg, na wydziale Budownictwa i Inżynierii Środowiska to… Polacy. Inaczej wspaniale wyposażone laboratoria trzeba byłoby zamknąć.
Ta niechęć przenosi się czasem do klubów. Efektem takich relacji jest dość wyraźny podział między studentami: Duńczycy i „Internationale”. Ale zdarzają się oczywiście również wyjątki. (MJ)

 

Mieszkańcy. Duńczycy są niezwykle dumni ze swojego kraju oraz swoich przodków - Wikingów. Prawie w każdym ogródku zobaczycie flagę powiewającą na białym maszcie. Według badań wskaźnik szczęścia ludzi jest tu największy Europie - najwięcej obywateli (ponad 90%) mówi, że jest szczęśliwa. Obywatele tego małego kraju są bardzo zaangażowani w życie polityczne i społeczne. Do wyborów chodzi nawet 85% ludzi uprawnionych do głosowania.

Jedna z dewiz mieszkańców Danii brzmi „Nic nie jest święte”. To oddaje ich stosunek do religii, ale także wielu kwestii, takich jak miłość (połowa małżeństw rozpada się) czy sztuka, która jest zwykle bardzo naturalistyczna i chłodna. (MB)

Danię zamieszkują głównie Duńczycy. Ale nie brakuje też innych narodów skandynawskich oraz Polaków, Bośniaków, Turków, Libańczyków, Arabów czy Kurdów. (MJ)

 

Przydatne języki. Praktycznie każdy mówi płynnie po angielsku.

Język oficjalny to duński. Mimo że gramatyka nie jest skomplikowana, to wymowa- bardzo. Nawet osoby, które uczyły się tego języka w Polsce będą miały problemy ze zrozumieniem akcentów w różnych regionach. Problemem może być nawet wymówienie nazwy miasteczka, do którego chcecie kupić bilet kolejowy czy autobusowy.

Ważna, rzecz, o której należy pamiętać - w duńskim litery „aa” wymawia się „o”, a więc Aarhus czytamy jako Orhus, a Aalborg - Olborg. (MB)

Jeśli planujemy pracę zawodową w Danii to nieoceniona będzie znajomość języka duńskiego. Sam w sobie jest on strasznie trudny, ale nie niemożliwy do nauczenia. Wymaga ciągłej pracy. Komuny miejskie oferują darmowe kursy, ale o bardzo rygorystycznym podejściu do nauki. Sami Duńczycy oceniają swój język jako trudny (słynne zawiłości w liczebnikach, których nawet oni nie rozumieją).
Natomiast jeśli Dania będzie naszym celem turystycznym, to język angielski w zupełności wystarczy. Właściwie każdy zapytany o pomoc odpowie nam po angielsku. (MJ)

 

Święta. Obchodzone są tu Święta Bożego Narodzenia oraz Wielkiej Nocy i inne uznawane przez chrześcijan. Świętowane są też takie dni jak: Dzień pracy 1 maja (pochody i wiece).  Dzień Konstytucji 5 czerwca (spotkania z politykami, festyny, spotkania przy piwie). Obchodzone są też urodziny Królowej - 16 kwietnia. (MB)

Jedzenie. Przysmakiem na śniadanie i kolacje jest kanapka z żółtym serem i dżemem. Ser jest ostrzejszy niż ten w Polsce - długo wstrzymywałem się przed spróbowaniem, ale teraz… szczerze polecam! Wyśmienity jest także rugbrød (czytane mniej więcej /rulbrul/) czyli chleb z ziaren oraz smørrebrød.

Nie można także odmówić sobie pasztetu z wątróbki.

Tradycyjne jedzenie duńskie jest dość tłuste: przykładowy obiad - mięso, smażona skóra świni, ziemniaki i gęsty sos przypominający angielski „gravy”.

Jednym z przysmaków jest frikadeller - kulki z mięsa mielonego podawane z ziemniakami i sosem. Na wybrzeżu jada się dużo ryb, popularny jest śledź w śmietanie.

W Danii znajdziecie jednak restauracje z kuchnią z całego świata, ze szczególnym uwzględnieniem przysmaków tureckich.

Polecam także duńskie piwa - najważniejsze marki to Carlsberg i Tuborg. Duńczycy uwielbiają też żelki - zwłaszcza te o smaku anyżku obklejone gródkami soli (mimo to nazywają je słodyczami!). (MB)

Duńczycy chętnie spożywają ryby i oczywiście piwo. Samego Carlsberga można kupić w kilkunastu odmianach, do tego „siostrzana” marka Tuborg oraz tańsze Pilsnery w butelkach 0,33l pite przez Duńczyków na każdą okazję (studenci, jak i pracownicy, mają prawo napić się butelkę piwa dziennie, co jest powszechnie stosowaną praktyką). Specjalne serie piwa produkowane są także na specjalne okazje, takie jak np. wygrana klubu piłkarskiego z danego miasta w lidze duńskiej. (MJ)

 

Religia. Dania jest jednym z niewielu europejskich krajów, który w konstytucji ma zapisaną religię państwową - luteranizm, a w skład rządu wchodzi minister do spraw religii. Jednak mimo tego Dania to jeden z bardziej laickich krajów, o bardzo luźnym i liberalnym podejściu do wiary. Wielu mówi o sobie, iż są chrześcijanami na czterech kołach - tzn. pojawiają się w kościele cztery razy w życiu - na chrzcie, bierzmowaniu, ślubie i pogrzebie.

Dla Polaków rozmowy na temat religii mogą być niezwykle ciekawe. Podejście protestanckie wielu Duńczyków może być wrogie i bardzo krytyczne w stosunku do kościoła katolickiego. Co ciekawe, sam kościół duński jest bardzo podzielony. Na północy bardziej konserwatywny (brak kobiet księży), a na południu liberalny, gdzie kobieta może zostać pastorem i nikogo to nie dziwi.

W Kopenhadze, Aarhus i Aalborgu znajdziecie katolickie msze po polsku.

Przez bardzo duży napływ Turków, obecnie 5% kraju to muzułmanie (to 5 razy więcej niż katolików!). (MB)

Największą grupa religijną Danii są wyznawcy luteranizmu. (MJ)

 

Co warto przywieźć na pamiątkę. Żelki w soli. (MB)

Oczywiście produkty z duńskich browarów. (MJ)

Znasz dobrze Danię?

Uzupełnij jej opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Michał Braun - podróżuje i zwiedza świat pomagając i angażując się w życie wspólnot lokalnych. Studiował w Polsce, Czechach i Danii. Pracował z dziećmi w Indiach, młodzieżą w USA oraz studentami i dorosłymi w Boliwii.

Michał Jasieński - absolwent Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu w duńskim Aalborgu. Instruktor narciarstwa i snowboardu. Włóczy sie z plecakiem od 17-tego roku życia. Jak najdalej, jak najtaniej i jak najwięcej wrażeń. Stroni zaś od kisielu i sera topionego. Najlepiej czuje sie ze swoim 80-litrowym plecakiem na grzbiecie, plandeką pod pachą i mapa w ręku. Razem z Bratem Szymonem wyznaje zasadę że najlepszy plan to żaden plan.

Obejrzyj zdjęcia z Danii.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)