Wielonarodowy, malowniczy, niewielki kraj muzułmański tuż po wojnie.
Przez wiele lat Liban był krajem, którego odwiedzanie było odradzane przez większość ministerstw spraw zagranicznych. Wojna domowa oraz konflikt izraelsko-palestyński, w który zaangażowanych jest większość państw regionu pozostawiły po sobie ślady nie tylko w sercach mieszkańców, ale również w architekturze i krajobrazach. Ostatni konflikt skończył się zaledwie 3 lata temu. Rany są świeże, ale mimo to kraj jest zaskakująco otwarty na nowych przybyszów.
Kraj jest malutki, lecz bardzo zróżnicowany – 200 km linii brzegowej, ośnieżone trzytysięczniki, bogactwa starożytnego świata, perły architektury muzułmańskiej, nowoczesne centra miast i tradycyjne arabskie dzielnice tętniące życiem, skarby natury i fantastyczne jedzenie – to niektóre z powodów dla których warto wybrać się do Libanu.
Ślady wojny są widoczne, zwłaszcza w Bejrucie – całe dzielnice podziurawionych budynków czy pomnik libańskiej wojny domowej – szkielet hotelu Holiday Inn. Konflikt z Izraelem nadal trwa i w każdym momencie, bez ostrzeżenia mogą nadlecieć izraelskie samoloty jak w 2006 roku. (Anna Myśliwiec)
Komu się spodoba: miłośnikom Bliskiego Wschodu, zwiedzaczom, religioznawcom, poszukiwaczom lokalnej kultury. Na pewno nie dla imprezowiczów i plażowiczów.








