Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki.


Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.

Tajlandia - Transport i poruszanie się po kraju

Autobus. Drogi są niezłe (kierowcy gorsi), więc poruszanie się autobusami ma sens. Popularne jest łapanie nocnych kursów na dłuższych trasach. Autobusy w Tajlandii dzielą się na kilka kategorii, z których trzeba rozpoznawać: local/express (typowe świniobusy), VIP/S-VIP (porządne, klimatyzowane maszyny na długie trasy, zwłaszcza S-VIP nocą to dobry pomysł).

Z lotniska do centrum Bangkoku jedzie Airport Express, który ma cztery linie. Bilet kosztuje 150 bahtów. (TM)

Autobusy miejskie w Bangkoku czy małe pickupy (songthaew) z zadaszeniem i ławeczką w innych miastach - minimum 6 baht. Autobusy miejskie bez klimatyzacji mają stałą cenę - 6 - 8 bahtów, w klimatyzowanych cena zależy od dystansu. Opis trasy często jest tylko po tajsku, a sprzedający bilety na mniej uczęszczanych przez turystów trasach nie mówią po angielsku, dlatego dobrze jest zaopatrzyć się w mapę linii autobusowych, którą można dostać w centrach informacji turystycznej.
W Bangkoku są 3 dworce autobusowe :
Mochit w północnej części miasta obsługuje autobusy jadące na północ kraju (telefoniczna informacja po angielsku pod numerem (02) 272 0299).
Sai Taj Mai na wschodzie po drugiej stronie rzeki dla autobusów udających się na południe i zachód (telefoniczna informacja po angielsku pod numerami (02) 435 1199 i (02)434 5558).
Ekkami (Sukhumwit), dla autobusów jadących na wschód (telefoniczna informacja w języku angielskim pod numerami  (02) 391 2504 i (02) 392 2521). 
Przykładowe ceny transportu  w klimatyzowanym autobusie do różnych części kraju z biura podróży z przyzwoitymi cenami:
granica z Kambodżą - 300 baht,
Phnom Phen - 1300 baht,
Koh Phanghan - 450 baht,
Phi Phi - 650 baht,
Koh Lanta - 520 baht,
Satoon  - 730 baht,
Vientian - 900 baht,
Singapur - 1480 baht,
Kuala Lumpur - 1280 baht,
Krabi - 280 baht,
Penang - 980 baht,
Kanchanburi - 200 baht,
Ayuthaya - 250 baht,
Pattaya - 280 baht.

W cenę biletu na wyspy wliczona jest opłata za prom. (PD)

 

Minibusy/shared taxi. Na niektórych, szczególnie tych mniejszych trasach w północnej części kraju nie ma autobusów VIP. Jedyne możliwości publicznego transportu to lokalne autobusy albo minibusy. Minibusy kosztują więcej, ale mają air con i możesz być pewny, że dojedziesz do celu nawet o kilka godzin wcześniej niż miejscowym autobusem, który często zabiera pasażerów do drodze. Czasem kierowca pełni także rolę listonosza. Minibusami dojedziesz z Chiang-Mai do Pai, Chiang-Rai i Fang.

Chcąc podróżować na małych trasach pytaj o tzw. sawngthaew, czyli żółte, białe, czerwone lub zielone tutejsze cudaki (coś jak małe samochody dostawcze), które kursują między głównymi wioskami i miasteczkami. Niesamowicie tanie i zatrzymają się w każdym miejscu na drodze, żeby zabrać pasażera, ale bądź przygotowany na podroż z liczbą ludzi kilkakrotnie przekraczającą liczbę miejsc siedzących. Zdarza się jechać z kozą w środku, worami ryżu, a w popołudniowych godzinach ruchu nierzadko na dachu sawngthaew, jeśli nie było miejsca w środku. Ciężko jest też o rozkład jazdy. sawngthaew kursują zazwyczaj od rana do późnego popołudnia. (AG)

 

Samochód. Nie ma problemu z wynajęciem samochodu we wszystkich większych miastach oraz na lotniskach. Cena zaczyna się od 1000 bahtów za dzień. Wynajem samochodu jest dobrym pomysłem jeśli nie lubisz polegać na rozkładzie jazdy publicznych środków transportu, jedziesz z całą rodziną i zależy ci na czasie lub wygodzie.

W przeciwnym razie, nie tylko że drogo, to i może być niebezpiecznie, szczególnie jeśli nie jesteś przyzwyczajony do azjatyckiego stylu jazdy. Jeździ się po lewej stronie jezdni i bardzo często jest to jedyna przestrzegana w Tajlandii zasada ruchu drogowego. W Bangkoku wynajmują samochody tylko ci, którzy lubią stać godzinami w popołudniowych korkach. (AG)

Jeśli chcecie wynająć samochód możecie prowadzić na międzynarodowym prawie jazdy z Polski, albo zaryzykować kupno międzynarodowego, za kwotę 150 - 200 baht na Kao San Rd (zależy jak dobrze się targujecie). Policjanci z reguły, zwłaszcza na prowincji, nie znają angielskiego, a łapówki są bardzo mile widziane. Szczególnie dużo policji jest na drogach pod koniec miesiąca  oraz w piątkowe i sobotnie noce.

Łapówki - 100 baht na prowincji i 200 baht w stolicy i dużych miastach rozwiązują problem, oczywiście przy drobnym przekroczeniu przepisów. W samochodzie nie wolno rozmawiać przez komórkę, chyba że ma się słuchawki. Trzeba mieć zapięte pasy. Dotyczy to pasażera z przodu i oczywiście kierowcy. 

Można praktycznie wszędzie dojechać. Drogi są bardzo dobre i dobrze oznaczone, nieco gorzej jest w miastach. Bangkok to dżungla pełna jednokierunkowych pułapek, na których czyhają bezlitośni policjanci. Przydatny jest GPS.

Na wyspach czy gdzieś w terenie warto wynająć skuter. Za taki z automatyczną skrzynią biegów trzeba zapłacić za dzień 150 - 200 baht. Paliwo we własnym zakresie, sprzedawane wzdłuż drogi w małych sklepikach w butelkach po whiskey. Zwracając motorek poziom paliwa ma być podobny do poziomu gdy motorek braliśmy. Prawo jazdy nie jest wymagane. (PD)

 

Promy/łodzie. W Bangkoku po rzece kursuje Chao Phraya Express – łodzie działające jak tramwaje. Są cztery linie bilety kosztują od 13 do 28 bahtów. Dobry środek transportu, choć nie najszybszy.

Promy kursują między stałym lądem i najpopularniejszymi wyspami na wschodnim i zachodnim wybrzeżu. Promem można też się przedostać do Malezji (na Langkawi).

Popularna trasa na południu to Surat Thani – Koh Samui – Koh Phangan – Ko Tao – Chumporn.

Promy różnych firm mają różne ceny (do 500 bahtów za jeden odcinek). Najtańsze są towarowe promy płynące całą noc (np. Chumporn-Koh Tao). (TM)

W Bangkoku do transportu publicznego po mieście pozostał tylko 1 kanał, nie oferuje on żadnych atrakcji widokowych, ale najszybciej można się nim dostać z Khao Sanu w okolice Siam Square, Central World, Sukhumwit. Przystań jest pod Złotą Górą.

Są trzy rodzaje łodzi Chao Praya Express: bez flagi – zatrzymuje się w każdej przystani, z pomarańczową flagą – ma przystanki w większości przystani oraz z dużą żółtą flagą – najszybsza, zatrzymuje się w kilku przystaniach. Wszystkie łodzie mają małe żółte flagi z godłem króla. Warto sprawdzić, która łódź zatrzymuje się tam gdzie chcemy wysiąść, żeby nie pływać tam i z powrotem.

Są też super szybkie i super głośne łodzie motorowe, z charakterystycznym długim dyszlem, na którego końcu jest śruba. Są atrakcją turystyczną i są drogie. Tajowie używają ich tylko w ostateczności. (PD)

Łódką też dostaniesz się z Chiang-Rai aż to Tha-ton. Drogo, ale niezapomniane widoki i wygodniej niż lokalnymi autobusami. (AG)

 

Pociągi. Pociągi jeżdżą z Bangkoku w kilku kierunkach – do Chiang Mai, do granicy z Laosem (dwie linie), do Pattai, w kierunku Birmy oraz na południe kraju. Można złapać np. nocny z głębokiego południa, z Chumporn, do Bangkoku (8,5 godziny, rusza ok. 20) i się w nim przekimać.

Pociągi mają trzy klasy, od wygodnych przedziałów w pierwszej klasie (klimatyzacja, sypialne), do twardych siedzących ławek dla localsów w klasie trzeciej. Jazda trzecią klasą jest świetnym przeżyciem, bo zazwyczaj jest się jedynym białym pasażerem i jednocześnie ośrodkiem zainteresowania. Przez trzecią klasę na każdej stacji przechodzą sprzedawcy zupy rybnej i suszonych kalmarów, orzeszków, ciasteczek itp. Możesz też zobaczyć buddyjskiego mnicha łojącego w karty, żołnierzy popijających lokalne specyfiki albo ludzi śpiących po turecku z głową opartą o oparcie ławki. Na I i II klasę bilety trzeba koniecznie rezerwować z wyprzedzeniem. (TM)

W Bangkoku są dwa dworce kolejowe. Główny, Hualamphong, obsługuje cały kraj i dworzec w Thonburi (Bangkok Noi) tylko dla pociągów do Kanchanburi. Do Hualophong można dojechać z okolicy Khao San Rd autobusem 53 (przystanek na ulicy Phra Athit, równoległej do rzeki). Taxi, tuk tuki mogą kosztować 80 - 100 baht w zależności od korków. Do Hualopmhoneg dojeżdża też metro. Do dworca w Thonburi trzeba przeprawić się przez rzekę. (PD)

 

Autostop. Rewelacja. Nie stałem nigdy dłużej niż 10 minut (na południe od BKK). Kierowcy pomagają, organizują transport do następnego miasta, podwożą kawałek dalej itp. Jeśli masz do wyboru autobus lub stopa – bierz stopa. Będziesz na miejscu szybciej, wygodniej i z większą frajdą. Stop w Tajlandii jest tak dobry, że jeśli kierowca jedzie 60 km/h, a chcesz szybciej, opłaca się wysiąść i poczekać kilka minut na następną okazję.

Warto pamiętać, że kciuk wyciągnięty w górę jest niezrozumiałym gestem. Stopa łapie się machając ręką, dłonią skierowaną do dołu, jakby wołając samochód do siebie (szeroki, widoczny gest, praktycznie całą ręką). (TM)

 

Taksówki. Taksówki są tanie jak barszcz, można się nimi swobodnie poruszać po dużych miastach. Trzeba tylko dopilnować, że taksówkarz włączył licznik, bo kierowcy mają często skłonność do wyceniania podróży na oko, co rzadko się opłaca. Można jeszcze przed wejściem do taryfy spytać kierowcy, czy jedzie zgodnie z licznikiem. Jazda taksówką często kosztuje tyle samo co identyczny kurs tuk-tukiem, a zdarza się że i taniej.

Taksówka z lotniska do centrum może kosztować nawet horrendalne 600 bahtów (wliczając stanie w korku, opłatę za odjazd z lotniska i przejazd autostradą). Autobus z lotniska jest dużo lepszym rozwiązaniem – 150 za bilet. (TM)

Jeśli chcesz dojechać taksówką z lotniska do Khao San Rd, to będzie cię to kosztowało przeważnie od 300 do 400 bahtów. A robi się to tak: przy wyjściu z lotniska zignoruj wszystkich ludzi, którzy będą ci oferowali „super ofertę” i znajdź stoisko z taksówkami, tam powiesz panu lub pani zza lady gdzie chcesz się dostać, a oni dadzą ci bilecik, z którym następnie udaj się do taksówki. Wtedy pan taksówkarz ma obowiązek zabrać cię we właściwe miejsce z włączonym licznikiem (jeśli nie, to zwróć mu uwagę).

Powinno cię to kosztować nie więcej niż 300 bahtów, włącznie z 50 baht za opłatę lotniskową. 75 bahtów za autostradę radzę zapłacić samemu. W ten sposób nie zostaniesz oszukany ani wywieziony nie wiadomo gdzie.

Jeśli jednak się nie boisz i wierzysz w swoją siłę negocjacyjną, możesz udać się prosto do kierowcy taksówki, gdzie doradzam ustalenie ceny z góry. Dobrze jest upewnić się, że kierowca rozumie konkretną sumę za cały kurs, gdyż często się zdarza, że ty podasz cenę, on kiwnie głowa, a później się okaże, że on coś innego miał na myśli, albo nie dodał opłaty za przejazd autostradą.

Coraz częściej kierowcy liczą na napiwek, więc jeśli uważasz, ze zasłużyli dołóż z 20-30 bahtów.

W Bangkoku napotkasz się również na motory-taksowki - tanie, ale nie polecam jeśli masz ze sobą duży bagaż. (AG)

Są do dyspozycji praktycznie tylko w Bangkoku, ale za to można przebierać w kolorach od żółtych do fioletowych. Cena za wejście - 35 baht. Taksówkarz nie ma prawa wozić pasażerów bez użycia taksometru.
Taksówki mogą wykonywać też dłuższe trasy poza miasto np. do Pattaya czy Hua Hin. Ceny są ustalone, wiszą w taksówce najczęściej przypięte do przedniego siedzenia pasażera. Na dłuższe trasy jednak warto spróbować wynegocjować cenę.
Najszybciej poruszać się można motorkiem-taksówką. Stoją one przy wylocie do praktycznie każdej większej uliczki. Kierowcy mają charakterystyczne kamizelki z numerami. Cena jest do negocjacji, podobnie jak w tuk tukach, ale z reguły gdzieś na ścianie wisi tablica z wypisanymi cenami, co prawda po tajsku, ale można się z grubsza zorientować. Pytajcie o cenę przed, a nie po dojechaniu na miejsce. Zawsze pytajcie o kask - są kary za jazdę bez. (PD)

 

Riksze. Riksze są już praktycznie niespotykane, można przy okazji przejechać się rikszą za 20 bahtów udając się do Nonthaburi – ostatniej przystani na północy. (PD)

Tuk-tuki (motoriksze). Podstawowy środek transportu po mieście, a do tego odjazdowy. Tuk-tuki to trzykołowe pojazdy z budą na dwóch pasażerów z tyłu, które kierowcy żyłują niemożliwie, ciągnąc czasem 80-90 km/h. Nie mają żadnych zabezpieczeń, są strasznie głośne, a większość manewrów przyprawia pasażerów o gęsią skórkę. Tuk-tuki są super.

Tuk-tukowcy narzynają turystów jak mogą, zawyżając niemiłosiernie ceny. Jeśli kierowca nie chce zejść do podanej poniżej ceny, obraża się, śmieje lub chce odjeżdżać, oznacza to tylko tyle, że bardziej mu się opłaca na następnym skrzyżowaniu złapać frajera z Anglii, który zapłaci dziesięć razy więcej, niż jechać z tobą za lokalną stawkę. Nie należy się zrażać - postoisz najwyżej 10 minut i któryś z kolei tuk-tukowiec na pewno cię zabierze za ludzką cenę.

Dobrym pomysłem jest proponowanie samemu ceny, zamiast pytać „how much?”. Jeśli podajesz rynkową cenę, kierowca wie, że znasz miasto i albo się zgodzi, albo odjedzie szukać lepszej okazji, ale nie wyskoczy z kosmiczną propozycją, z którą trudno się dyskutuje.

Ile powinieneś zapłacić za tuk-tuka w Bangkoku (wyda ci się to niemożliwe gdy usłyszysz propozycje kierowców, ale uwierz – to SĄ prawdziwe ceny i za nie należy jeździć, a nie dwa razy drożej):

MBK-Chinatown – 60 bahtów
MBK-Patpong – 30-40 bahtów
Khao San – MBK – 50 bahtów
Patpong-Dusit (prawie całe miasto) – 100 bahtów
MBK-Talling Chan (praktycznie poza miastem) – 140 bahtów. (TM)

 

Rower. Moim zdaniem najlepszy środek transportu po dużych miastach. Tani jak barszcz, ekologiczny, ominiesz korki i zobaczysz o wiele więcej niż przez okno w taksówce czy nawet z tuk-tuka. Z wynajęciem nie ma problemu, uważaj tylko na stan roweru, który wypożyczasz. Często z rowerem dostaniesz mapę - jeśli nie, to pytaj o mapę w swoim hostelu czy biurach podroży.

Na dłuższe wycieczki rowerowe pomiędzy miastami spędź trochę czasu na poszukiwaniu porządnego roweru, który wytrzyma dłuższe trasy. Podróżowanie z rowerem w pociągu czy autobusie nie jest trudne. W większości wypadków poproszą cie, żebyś złożył rower, albo odkręcił koła aby zmieścić go w bagażniku autobusu.

Jeśli masz zamiar zwiedzić dużą część kraju, nie masz czasu i nie jesteś pewny swojej kondycji, to odradzam. Tajlandia to duży kraj, a w północnej części górzysty, więc przedostanie się z jednego miejsca do drugiego na rowerze może zająć ci dobrych kilka dni. (AG)

 

Samolot. Samolotem można w miarę tanio dolecieć na północ i południe kraju, na wyspy na zachodnim lub wschodnim wybrzeżu i do przybrzeżnych miejscowości turystycznych (Koh Samui, Phuket). Obsługuje te rejsy głównie Bangkok Airways, ale sprawdź też Thai Airways i Air Asia. Ceny zazwyczaj nie przekraczają 150 zł za kurs w jedną stronę. Inne linie latające po Tajlandii to: One-Two-Go, PB Air, Nok Air i SGA.

Bilet AirAsia bookowany przez agencję będzie 30% droższy, warto go kupić samemu przez stronę (np. Krabi-BKK, 200 baht). AirAsia ma już nieźle rozwiniętą w Tajlandii sieć, więc zawsze sprawdź, czy nie lecą tam gdzie chcesz się dostać. (TM)

 

Metro. Skytrain, kolej miejska biegnąca po estakadach przez Bangkok jest wygodna, ale nie dociera wszędzie. Na zachód miasta (Chinatown, Banglamphu, Khao San Rd, Grand Palace) nie dojeżdża. Można się nią poruszać tylko po nowej, raczej nieciekawej części miasta. Bilet – od 20 bahtów w górę. (TM)

Bangkok ma swoją własną sieć metra (MRT http://www.bangkokmetro.co.th) i kolejki nadziemnej (BTS http://www.bts.co.th). Cena za przejazd jednej stacji - 15 baht, bilet dzienny - 120. Jest to zdecydowanie najszybszy środek transportu po stolicy. (PD)

 

Kraje, do których łatwo się przedostać. Laos, Kambodża, Malezja i Birma, ale należy się dowiedzieć o godzinach otwarcia przejść granicznych i najważniejsze - jak wygląda sprawa z wizami na przejściach lądowych z Tajlandią.

Laos - jest sześć przejść granicznych, nie ma problemu z dostaniem wizy na granicy. Wyjątek to przejście graniczne Beung Kan.

Birma - należy ubiegać się o wizę wcześniej. Wiza do Birmy, którą dostaniesz na granicy to raczej tzw. przepustka, która uprawnia cię do pozostania w kraju tylko przez dwa tygodnie i poruszania się tylko po trzech miastach. Musisz również opuścić kraj tym samym przejściem granicznym, przez które się przedostałeś. Z chwilą wkroczenia do Birmy straż graniczna robi ci zdjęcie i wydaje przepustkę, przy czym zabiera twój paszport, który odda dopiero gdy opuścisz Birmę.

Kambodża - są trzy popularne przejścia graniczne, na których dostaniesz wizę od ręki (pomimo tego, co ci mówią agencje turystyczne w Bangkoku).

Malezja - cztery przejścia graniczne, wiza-stempelek na granicy. (AG)

TypoScript object not found (lib.feedback_info)

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)