Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki.
Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.

Mieszkańcy. Tajlandia jest popularnym seksturystycznym kierunkiem. W związku z tym wielu białych zachowuje się, jakby mogli kupić każdą spotkaną kobietę, i to tanio. Bez żenady komentują, rzucają niedwuznaczne propozycje, patrzą z lekka lekceważąco.
Tymczasem wiele dziewczyn, które faktycznie oferują seksusługi, przyjeżdża z Kambodży lub Laosu, ewentualnie z głębokiej tajskiej prowincji, bo w tydzień zarabiają więcej niż ich ojciec w pół roku. Warto pamiętać, że są one często praktycznie zmuszane przez rodzinę lub sytuację materialną do takiej pracy i tylko dla ciebie jest to zabawa.
W związku z powyższym wiele Tajek patrzy na białych facetów z obrzydzeniem albo omija ich z pogardliwą wyższością. Należy bardzo uważać z uśmieszkami, strzelaniem oczami itd. – nie wpadniecie w kłopoty, ale na pewno obrazicie dziewczynę, która właśnie wyskoczyła na lunch z biura maklerskiego, w którym pracuje.
Tajlandia ma w sobie coś, co sprawa że turyści robią sobie tatuaże. Jest to przedziwne zjawisko. Nawet ci, którzy wcześniej nigdy nie myśleli o wzorach na ciele, nagle decydują się na tribale. Higiena w salonach tatuażu to jedno, nieodwołalność tej decyzji to drugie. Tak tylko uczulam, bo nie raz widziałem ludzi, którzy po miesiącu nie mogli uwierzyć w to, co zrobili pod wpływem chwili. (TM)
Nie należy pod żadnym względem krytykować króla czy rodziny królewskiej. Odradzałabym wszelkie tematy polityczne, które przedstawiają króla w nie najlepszym świetle. Książka pod tytułem „King never smiles” oraz film „Anna i król” są tutaj ocenzurowane.
Jeśli masz skłonności do używek, mocno zastanów się zanim ulegniesz pokusie spróbowania miejscowych nielegalnych specjałów. Tajlandia to nie sąsiedzka Kambodża czy Laos, gdzie podają herbatkę halucynogenną i „wesołą pizzę” z zielem marihuany. Mimo że kraj dawno temu zyskał reputacje miejsca, gdzie wszystko wolno, tajski rząd dokłada wszelkich starań, żeby to zmienić.
Akcje tajskiej policji są często radykalne i nie najmilsze jeśli chodzi o narkotyki. Mimo to, spotkasz ludzi, którzy będą ci oferowali jointy i grzybki halucynogenne. Raz spróbujesz i nic się nie stanie, ale innym razem twój dealer okaże się miejscowym policjantem (często podczas full-moon party in Ko Pha-Ngan) i aż do rozprawy sadowej czekać cię będzie tajskie wiezienie, którego warunki różnią się od więzień w Europie. A możliwości pomocy polskiej ambasady są raczej ograniczone... (AG)
Unikaj trzech wysuniętych najbardziej na południe prowincji kraju: Yala, Pattani i Narathiwat. Trwa konflikt między mieszkającą tam ludnością muzułmańską a rządem. Muzułmanie żądają autonomii i oddzielenia się od reszty kraju. Zamachy są niemal na porządku dziennym. (PD)
Kanty i oszustwa. Pod Wielkim Pałacem już chyba etatowo czatują naganiacze, którzy informują wszem i wobec, że dziś pałac jest nieczynny i że w zamian warto się udać do innej świątyni nieopodal, do której wejście kosztuje słono, a w środku nic ciekawego nie ma. Pałac oczywiście jest otwarty.
W Bangkoku klasycznym kantem jest numer z wyprzedażą biżuterii. Za każdym razem wygląda tak samo: dowiesz się, że w małym sklepiku za rogiem jest dziś super promocja / wyprzedaż / sklep się zamyka i musi się pozbyć towaru, i warto się obkupić w drogie kamienie za pół darmo, żeby potem wrócić z nimi do Polski i sprzedać z wielkim zyskiem. Przychodzisz, oglądasz, kupujesz, wracasz do Polski i okazuje się że to bezwartościowe szkiełka. Modyfikacją tego numeru jest wciągnięcie klienta do spółki („mamy stałego kontrahenta w Polsce, on od ciebie odkupi te kamienie po normalnych hurtowych cenach, a my zaoszczędzimy na transporcie”). Wielu już straciło w ten sposób majątek.
Również w Bangkoku łatwo się nadziać na któryś z confidence tricks, zwłaszcza w dzielnicach rozrywki. Może się okazać, że drink postawiony dziewczynie kosztuje 100 USD, a goryle odprowadzą cię w razie czego do najbliższego bankomatu. Naganiacze na erotyczne shows („ping pong show, banana show”) zaprowadzą cię do kabaretonu, gdzie za niewielkie pieniądze można się pośmiać z różnych sztuczek wykonywanych na scenie. Potem jednak kelnerki i same „artystki” zaczną wywierać olbrzymią presję na napiwki i będą wymagać dużych sum.
Tajlandia jest krajem nastawionym na turystykę, co oznacza że zbyt dobre oferty nie mogą być prawdziwe. W tego typu oszustwach celują agencje na Khao San Rd – lansują tour-packi „bus&boat”, które są dwa razy droższe niż taka sama trasa pokonana samodzielnie (oczywiście będą cię przekonywać, że prom nie chodzi albo nie ma już biletów).
Innym trikiem jest sprzedaż biletów na luksusowy autobus za pół darmo (promocja, ostatnie bilety, cokolwiek), ale z płatnością z góry. Potem okaże się że to stary rzęch, albo nawet i podjedzie nowy autobus, tyle że „zepsuje się” na obrzeżach miasta, a wtedy – no niestety – wspomniany stary rzęch pokona resztę trasy (dziesięć godzin na przykład). (TM)
Uwaga przy wyciąganiu pieniędzy z bankomatów! Zasłaniajcie ręką kod i patrzcie czy nikt was nie obserwuje. Zdarzały się przypadki wmontowania kamer gdzieś przy bankomacie i potem kradzieży pieniędzy z konta. Płacąc kartą w restauracji czy sklepie zwłaszcza w turystycznych miejscach, idźcie ze sprzedawcą do kasy, żeby dokonywał transakcji w waszej obecności.
Jeśli sprzedawca na ulicy długo myśli nad ceną towaru, który sprzedaje codziennie od 20 lat, oznacza to, że kalkuluje na ile by cię naciągnąć.
Niektóre taksówki jadą do żądanego miejsca okrężną drogą. Jak tego uniknąć? Szczerze mówiąc - nie wiem.
Zdarza się, że torebki wieszane na oparciu krzesła znikają.
Rzadko, ale zdarzają się akcje dodania czegoś do drinka. Nie pij zatem koktajli od kogoś, kogo dopiero poznałeś i jest bardzo miły oraz nie spuszczaj swojego drinka z oka. (PD)
Woda. Z kranu piją tylko samobójcy. W sklepach można kupić Nestle lub wodę Coca-Coli, ale obie smakują strasznie chemią. O połowę tańsza lokalna Thapetch (w miękkich butelkach 1 l, z granatowym nadrukiem i logiem diamentu) jest dużo lepsza. (TM)
Ciemne miejsca. Ciemne są wszystkie dzielnice czerwonych latarni w Bangkoku (Soi Cowboy, Patpong). Tego typu miejsca zawsze niosą ze sobą spore ryzyko. Jeśli spróbujesz robić zdjęcia dziewczynom, nawet z ulicy przez drzwi, prawie na pewno będzie bolało.
Mimo że Bangkok ma opinię imprezowego miasta, większa jego część po zmroku się wyludnia i ciemnieje. Nie ma więc sensu spacerować bez celu w poszukiwaniu atrakcji, lepiej od razu jechać tam, gdzie wiadomo że coś się dzieje (czyli w praktyce do rozrywkowych dzielnic albo na Khao San Rd, albo do Chinatown). (TM)
Trzy najbardziej południowe prowincje: Yala, Pattan i Narathiwat. Jest tam niespokojnie ze względu na konflikt ludności muzułmańskiej i rządu. (PD)
Jedzenie. Trzeba się dobrze przyglądać, co wkładają ci na talerz, jeśli nie chcesz wkąsić kurzych łap lub dziobów, albo suszonych rybich oczu. (TM) Tajskie potrawy mogą okazać się dla Europejczyków bardzo pikantne, więc jeśli nie jesteś miłośnikiem ostrych potraw przy zamówieniu powiedz „maj pet” (nieostre). (AG)
Ze względu na zapach owocu durianu nie można wnosić do autobusów czy pomieszczeń.
Ze względu na kaloryczność durianu nie należy się nim objadać i łączyć z alkoholem, bo można wylądować w szpitalu. (PD)
Ruch drogowy. Jak w całej SE Azji ruch uliczny należy do tych kreatywnych. W Tajlandii jeszcze nie jest najgorzej, choć przechodząc prze ulicę (nawet na pasach!) trzeba mieć oczy dookoła głowy. Niebezpieczni są gówniarze w tuningowanych brykach, którzy szaleją po ulicach Bangkoku i rikszarze, dla których czas jest ważniejszy niż zdrowie. Obowiązuje ruch lewostronny. (TM)
Trudności w poruszaniu się po kraju. Tajlandia co jakiś czas przy wjeździe wymaga „onward travel proof”, czyli w praktyce biletu powrotnego lub biletu do następnego kraju, nie biorąc pod uwagę, że kraj można opuścić też np. autobusem. Jest na to sposób: kup drogi, w pełni refundowany bilet lotniczy, wjedź do kraju i zwróć go jeszcze na lotnisku, odzyskując pieniądze i spokój. Więcej takich patentów znajdziesz w naszym Poradniku. (TM)
Na północy kraju, podróżując miejscowymi środkami transportu, możesz zostać zatrzymany przez policję szukającą nielegalnych imigrantów z Birmy i dealerów narkotyków. Wygląda to tak, że policja zatrzymuje cały autobus i sprawdza dokumenty każdego pasażera - jeśli wszystko jest w porządku, autobus jedzie dalej. Czyli nic groźnego, a jako że jesteś obcokrajowcem, policjant często tylko się do ciebie uśmiechnie i nawet nie poprosi o paszport. (AG)
W nocy klimatyzacja w autobusach bywa tak podkręcona, że nie da się spać z zimna, dlatego dobrze jest zabrać ze sobą skarpetki i polar. Autobusy zaopatrzone są w toalety, więc miejscówek w ich pobliżu warto unikach. (PD)
Przyroda. W Tajlandii jest ponad 170 gatunków jadowitych węży. Jak sobie radzić z wężami – w naszym Poradniku. Przy wybrzeżach pływają rekiny i meduzy (parzą, ale nie są śmiertelne). (TM)
Choroby. (dodaj swoje informacje)
Szczepienia.
WZW A (wirusowe zapalenie wątroby typu A) - zalecane
WZW B (wirusowe zapalenie wątroby typu B) - zalecane
Żółta gorączka (żółta febra) - niekonieczne
BTP (błonnica, tężec, polio) - zalecane
Dur brzuszny (tyfus) - niekonieczne
Wścieklizna - zalecane (w zależności od charakteru pobytu)
Japońskie zapalenie mózgu - zalecane (w zależności od charakteru pobytu)
Meningo-koki (a+c) - niekonieczne
Malaria. Śladowa ilość przy granicach kraju. Leki: Lariam lub Malarone.


Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.
Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.
Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.
Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.
| Ostatnie postyTajlandia | ||||
|---|---|---|---|---|
| Temat | Ostatni post | |||
|
Porady użytkowników: Informacje praktyczne
Tajlandia / Informacje praktyczne
|
2012-02-02 11:25 przezmon_ja |
|||
|
WYLOT 1go Marca.... jezeli ktoś chętny żeby dołączyć do mnie... zapraszam. Lecę prawdopodobnie sam.
Tajlandia / Informacje praktyczne
|
2012-02-02 11:11 przezemino33 |
|||
|
Porady użytkowników: Transport i poruszanie się po kraju
Tajlandia / Informacje praktyczne
|
2012-01-21 21:21 przezchefmarek |
|||
|
Porady użytkowników: Co warto
Tajlandia / Co warto
|
2011-03-03 09:01 przezbecker |
|||
|
Porady użytkowników: Na co uważać
Tajlandia / Informacje praktyczne
|
2011-03-03 08:54 przezbecker |
|||
|
Porady użytkowników: Czego nie warto
Tajlandia / Informacje praktyczne
|
2010-08-17 13:20 przezmarcinwojtasik |
|||