Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Tajlandia - Na co uważać

Wyświetla nowości od 1 do 7 ze wszystkich 19
Mieszkańcy

Tajlandia jest popularnym seksturystycznym kierunkiem. W związku z tym wielu białych zachowuje się, jakby mogli kupić każdą spotkaną kobietę, i to tanio. Bez żenady komentują, rzucają niedwuznaczne propozycje, patrzą z lekka lekceważąco.

Tymczasem wiele dziewczyn, które faktycznie oferują seksusługi, przyjeżdża z Kambodży lub Laosu, ewentualnie z głębokiej tajskiej prowincji, bo w tydzień zarabiają więcej niż ich ojciec w pół roku. Warto pamiętać, że są one często praktycznie zmuszane przez rodzinę lub sytuację materialną do takiej pracy i tylko dla ciebie jest to zabawa.

W związku z powyższym wiele Tajek patrzy na białych facetów z obrzydzeniem albo omija ich z pogardliwą wyższością. Należy bardzo uważać z uśmieszkami, strzelaniem oczami itd. – nie wpadniecie w kłopoty, ale na pewno obrazicie dziewczynę, która właśnie wyskoczyła na lunch z biura maklerskiego, w którym pracuje.

Tajlandia ma w sobie coś, co sprawa że turyści robią sobie tatuaże. Jest to przedziwne zjawisko. Nawet ci, którzy wcześniej nigdy nie myśleli o wzorach na ciele, nagle decydują się na tribale. Higiena w salonach tatuażu to jedno, nieodwołalność tej decyzji to drugie. Tak tylko uczulam, bo nie raz widziałem ludzi, którzy po miesiącu nie mogli uwierzyć w to, co zrobili pod wpływem chwili.

(TM)

Nie należy pod żadnym względem krytykować króla czy rodziny królewskiej. Odradzałabym wszelkie tematy polityczne, które przedstawiają króla w nie najlepszym świetle. Książka pod tytułem „King never smiles” oraz film „Anna i król” są tutaj ocenzurowane.

Jeśli masz skłonności do używek, mocno zastanów się zanim ulegniesz pokusie spróbowania miejscowych nielegalnych specjałów. Tajlandia to nie sąsiedzka Kambodża czy Laos, gdzie podają herbatkę halucynogenną i „wesołą pizzę” z zielem marihuany. Mimo że kraj dawno temu zyskał reputacje miejsca, gdzie wszystko wolno, tajski rząd dokłada wszelkich starań, żeby to zmienić.

Akcje tajskiej policji są często radykalne i nie najmilsze jeśli chodzi o narkotyki. Mimo to, spotkasz ludzi, którzy będą ci oferowali jointy i grzybki halucynogenne. Raz spróbujesz i nic się nie stanie, ale innym razem twój dealer okaże się miejscowym policjantem (często podczas full-moon party in Ko Pha-Ngan) i aż do rozprawy sadowej czekać cię będzie tajskie wiezienie, którego warunki różnią się od więzień w Europie. A możliwości pomocy polskiej ambasady są raczej ograniczone...

(AG)

Unikaj trzech wysuniętych najbardziej na południe prowincji kraju: Yala, Pattani i Narathiwat. Trwa konflikt między mieszkającą tam ludnością muzułmańską a rządem. Muzułmanie żądają autonomii i oddzielenia się od reszty kraju. Zamachy są niemal na porządku dziennym.

(PD)
Kanty i oszustwa

Pod Wielkim Pałacem już chyba etatowo czatują naganiacze, którzy informują wszem i wobec, że dziś pałac jest nieczynny i że w zamian warto się udać do innej świątyni nieopodal, do której wejście kosztuje słono, a w środku nic ciekawego nie ma. Pałac oczywiście jest otwarty.

W Bangkoku klasycznym kantem jest numer z wyprzedażą biżuterii. Za każdym razem wygląda tak samo: dowiesz się, że w małym sklepiku za rogiem jest dziś super promocja / wyprzedaż / sklep się zamyka i musi się pozbyć towaru, i warto się obkupić w drogie kamienie za pół darmo, żeby potem wrócić z nimi do Polski i sprzedać z wielkim zyskiem. Przychodzisz, oglądasz, kupujesz, wracasz do Polski i okazuje się że to bezwartościowe szkiełka. Modyfikacją tego numeru jest wciągnięcie klienta do spółki („mamy stałego kontrahenta w Polsce, on od ciebie odkupi te kamienie po normalnych hurtowych cenach, a my zaoszczędzimy na transporcie”). Wielu już straciło w ten sposób majątek.

Również w Bangkoku łatwo się nadziać na któryś z confidence tricks, zwłaszcza w dzielnicach rozrywki. Może się okazać, że drink postawiony dziewczynie kosztuje 100 USD, a goryle odprowadzą cię w razie czego do najbliższego bankomatu. Naganiacze na erotyczne shows („ping pong show, banana show”) zaprowadzą cię do kabaretonu, gdzie za niewielkie pieniądze można się pośmiać z różnych sztuczek wykonywanych na scenie. Potem jednak kelnerki i same „artystki” zaczną wywierać olbrzymią presję na napiwki i będą wymagać dużych sum.

Tajlandia jest krajem nastawionym na turystykę, co oznacza że zbyt dobre oferty nie mogą być prawdziwe. W tego typu oszustwach celują agencje na Khao San Rd – lansują tour-packi „bus&boat”, które są dwa razy droższe niż taka sama trasa pokonana samodzielnie (oczywiście będą cię przekonywać, że prom nie chodzi albo nie ma już biletów).

Innym trikiem jest sprzedaż biletów na luksusowy autobus za pół darmo (promocja, ostatnie bilety, cokolwiek), ale z płatnością z góry. Potem okaże się że to stary rzęch, albo nawet i podjedzie nowy autobus, tyle że „zepsuje się” na obrzeżach miasta, a wtedy – no niestety – wspomniany stary rzęch pokona resztę trasy (dziesięć godzin na przykład).

 (TM)

Uwaga przy wyciąganiu pieniędzy z bankomatów! Zasłaniajcie ręką kod i patrzcie czy nikt was nie obserwuje. Zdarzały się przypadki wmontowania kamer gdzieś przy bankomacie i potem kradzieży pieniędzy z konta. Płacąc kartą w restauracji czy sklepie zwłaszcza w turystycznych miejscach, idźcie ze sprzedawcą do kasy, żeby dokonywał transakcji w waszej obecności.

Jeśli sprzedawca na ulicy długo myśli nad ceną towaru, który sprzedaje codziennie od 20 lat, oznacza to, że kalkuluje na ile by cię naciągnąć.

Niektóre taksówki jadą do żądanego miejsca okrężną drogą. Jak tego uniknąć? Szczerze mówiąc - nie wiem.
 
Zdarza się, że torebki wieszane na oparciu krzesła znikają.

Rzadko, ale zdarzają się akcje dodania czegoś do drinka. Nie pij zatem koktajli od kogoś, kogo dopiero poznałeś i jest bardzo miły oraz nie spuszczaj swojego drinka z oka.

(PD)
Woda

Z kranu piją tylko samobójcy. W sklepach można kupić Nestle lub wodę Coca-Coli, ale obie smakują strasznie chemią. O połowę tańsza lokalna Thapetch (w miękkich butelkach 1 l, z granatowym nadrukiem i logiem diamentu) jest dużo lepsza.

(TM)
Ciemne miejsca

Ciemne są wszystkie dzielnice czerwonych latarni w Bangkoku (Soi Cowboy, Patpong). Tego typu miejsca zawsze niosą ze sobą spore ryzyko. Jeśli spróbujesz robić zdjęcia dziewczynom, nawet z ulicy przez drzwi, prawie na pewno będzie bolało.

Mimo że Bangkok ma opinię imprezowego miasta, większa jego część po zmroku się wyludnia i ciemnieje. Nie ma więc sensu spacerować bez celu w poszukiwaniu atrakcji, lepiej od razu jechać tam, gdzie wiadomo że coś się dzieje (czyli w praktyce do rozrywkowych dzielnic albo na Khao San Rd, albo do Chinatown).

(TM)
Wyświetla nowości od 1 do 7 ze wszystkich 19

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)