Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Tajlandia - Ludzie i kultura

Wyświetla nowości od 13 do 18 ze wszystkich 18
Jedzenie

Cały rok dostępne są świeże owoce. Latem – rambutan, czyli słodka, soczysta czerwona kulka z włosami. Zjada się to co jest środku oprócz pestki. Koszt - 20 bahtów za kilogram w szczycie sezonu.

Inny letni przysmak to mangosteen, czyli fioletowa kulka z białym jadalnym miąższem - 30 baht za kilogram w szczycie sezonu.

Durian, król owoców południowo-wschodniej Azji, ma wielkość arbuza i charakterystyczne grube kolce. Inną bardziej rozpoznawalną cechą tego owocu jest jego zapach. Dla jednych śmierdzi, innym przypomina zapach słodkawej mieszanki cebuli czy skarpetek backpackera i zgniłych owoców. Jeśli będziecie w stanie zignorować jego zapach i skosztujecie owocu, będziecie mile zaskoczeni słodkawym, cebulowo-masłowym smakiem. Ceny za durian w sezonie letnim to 40 - 60 baht za kilogram. Za najlepsze gatunki tego owocu trzeba zapłacić nawet do 6000 baht!

Cały rok są dostępne arbuzy (żółte lub czerwone), mango, ananasy, papaja, guawa (zielone jabłko) czy rose apple – wyglądem przypomina różę, stąd nazwa. Ten owoc można spotkać w kolorze czerwonym lub zielonym, ma dużo soku i doskonale gasi pragnienie.

Sezonowo, głównie jesienią można także kupić truskawki.
 
Polecam Som Tam - sałatkę z zielonej papai. Są dwie główne odmiany tej sałatki – thai, słodkawa z orzeszkami i suszonymi krewetkami, mniej ostra i som tam pu albo pra ra z solonymi małymi krabami lub fermentowaną rybą. Ostra jak diabli i śmierdzi zgniłą rybą. Tylko dla hardcorowców.

Wegetarianie nie powinni mieć problemów ze znalezieniem jarskich potraw.

Można odwiedzić też restauracje serwujące dania z całego świata. Polecam żydowskie restauracje w okolicach Khao San. W menu znajdziecie kiszone ogórki, wątróbkę z cebulą czy pierś z kurczaka z ziemniakami (ceny to około 120 baht za danie). Nie są to miejsca, gdzie backpacker chciałby się żywić codziennie, ale jest to dobra odmiana, by poczuć się na chwilę jak na obiedzie w domu zwłaszcza, kiedy długo jest się w podróży.

Idealnym miejscem do próbowania różnych tajskich specjałów są targi, otwarte od popołudnia do późna w nocy. Innym fajnym miejscem jest chinatown, zwłaszcza główna ulica Yaowarat, gdzie można skosztować owoców morza.
W Tajlandii można też tanio (w porównaniu z Europą) zjeść japońskie sushi i inne japońskie przysmaki. Polecam zwłaszcza sieć restauracji Shabusi by Oishi. Za 1,5 godzinny bufet płaci się około 400 baht. Ma się swój kociołek z zupą, którą samemu się przyprawia i w której gotuje się co przychodzi na taśmie, tj. warzywa, mięso itd. Oczywiście jest też sushi, są  smażone ryby i gyoza (coś a’la nasze pierogi, pycha!) i desery.

Jadąc na północ kraju, można wzdłuż drogi natknąć się na stoiska, na których sprzedaje się grillowane szczury. Cena - 50 baht za sztukę. Smak ... gdyby nie wiedzieć, że to szczur, nie ma problemu.

(PD)
Religia

Buddyzm (Theravada), na południu islam.

(TM)

W tajskiej religii jest sporo naleciałości z czasów przedbuddyskich, jak wiara w duchy. Obok siebie żyją w pokoju buddyści, muzułmanie i wyznawcy innych religii.

(PD)
Co warto przywieźć na pamiątkę

Tajlandia nie jest rajem zakupowym, większość towarów na targach to chińszczyzna udająca lokalną ofertę. Jeśli już coś kupować, to po prostu ciuchy – tajskie bawełniane spodnie o szerokim pasie, lniane i bawełniane koszule, szorty, spodnie ¾.

(TM)

Jedwab, antyki i biżuteria - po to przyjeżdżają tu masowi turyści. Ja natomiast polecam na pamiątkę mocno kolorowe kocyki, torebki, czapki, portfele, skarpety - innymi słowy produkty robione ręcznie przez kobiety z plemion górskich. Rozpoznasz je bez problemu, da się wynegocjować dobrą cenę, pomożesz tym, którzy tego potrzebują i możesz być pewny, że masz autentyczną pamiątkę z Tajlandii. Kobiety te pracują czasem kilka godzin nad jedną bransoletka i sprzedają ją później za 10 bahtów (!).

(AG)

Smażone koniki polne, szarańczę i inne insekty dla znajomych i rodziny. Można pozbierać muszle na plaży i zrobić z nich naszyjnik czy bransoletę.

(PD)
Wyświetla nowości od 13 do 18 ze wszystkich 18

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Obejrzyj więcej zdjęć.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)