Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Tajlandia - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Na powitanie nie podaje się ręki, tylko wykonuje gest wai – złożonymi jak do modlitwy dłońmi dotykasz czoła, pochylając jednocześnie lekko głowę. Jeśli będziesz witać w ten sposób każdego napotkanego, będzie to śmieszne, więc z wyczuciem. (TM)

Przy witaniu się z dobrymi znajomymi lub z osobą w tym samym wieku wystarczy złożyć ręce na wysokości klatki piersiowej. Gdy witasz osobę starszą albo mnicha, złóż ręce przy twarzy. Tajowie witają swojego króla wznosząc złożone ręce ponad swoją głowę. (AG)

Salony tajskiego masażu nie mają nic wspólnego z erotycznymi usługami, są prawdziwymi punktami leczniczej pracy nad zmęczonym cielskiem. Niemniej jednak wiele z dziewczyn ma w swojej prywatnej ofercie „special massage” i zadowoli też inne potrzeby. Odbywa się to natomiast poza wiedzą właścicieli lokalu i nie należy tych dwóch spraw mylić. Jeśli złożysz taką propozycję niewłaściwej masażystce, możesz się liczyć z nieprzyjemnościami. Lokale „full service” są reklamowane bez żenady przez naganiaczy w dzielnicach rozrywki, wraz ze zdjęciami wnętrz i personelu, nie da się ich pomylić z niczym innym.

Na targach sprzedawcy często stosują manewr „fixed price”, czyli „cena nie do negocjacji”. To oczywiście tylko chwyt taktyczny. Na wszystkich bazarach wszystkie ceny są umowne i targować się trzeba ostro. Jednocześnie należy pamiętać, że to nie arabskie bazary, gdzie od ceny wywoławczej schodzi się o 98%. Sprzedawcy w Tajlandii zawyżają ceny zazwyczaj o 30-40% i o tyle można zejść.

Z jednej strony Tajowie dość surowo podchodzą do jakichkolwiek form kontaktu fizycznego między osobami tej samej płci, ale z drugiej dość często mężczyźni chodzą objęci, co jest wyrazem przyjaźni, a nie publicznego homoerotyzmu.

Obowiązują zasady etykiety buddyjskiej (przeczytaj w naszym Poradniku) – nie można dotykać niczyjej głowy, dotykać niczego stopami lub zwracać ich w kierunku posągów Buddy. Przed wejściem do świątyni, czyjegoś domu (a często i sklepu) zdejmuje się buty. W świątyniach należy nosić skromne ubrania. Kobiety nie mogą dotykać mnichów ani nic im podawać. (TM)

Tajowie bardzo poważnie traktują swojego króla (rodzinę królewską również). Pod żadnym pozorem nie wolno się z niego naśmiewać lub go krytykować. (TM) Wielbią swojego króla do tego stopnia, że należy również traktować z szacunkiem banknoty pieniężne czy znaczki pocztowe z wizerunkiem króla. Usłyszysz też wszędzie krotki hymn poświęcony królewskiej rodzinie, więc nie zdziw się, gdy puszczą go przed seansem filmowym w kinie czy nawet w supermarkecie lub na targu o godzinie 18:00.

Zwyczaj nakazuje wstać i zachować ciszę podczas grania hymnu. Tajowie podchodzą do tego raczej poważnie i wszelka obraza króla może skończyć się dla ciebie nieprzyjemnie. (AG)

W języku tajskim dla formy czasownika bardziej istotna jest osoba mówiącego, niż adresata. Naucz się dobrze konwencjonalnych powitań i podziękowań w odpowiedniej formie, bo inaczej zakwestionujesz własną płeć.

Nie daj się zwieść wyluzowanej opinii, jaką ma Tajlandia. Stroje kąpielowe, gołe klaty i kuse szorty można nosić tylko na plaży i jest to bardzo przestrzegane.

Na każdej tajskiej łodzi jest tzw. Buddha point – miejsce na dziobie przewiązane flagą. Tajowie wierzą, że dzięki temu łódź nie zatonie. Nie wolno tam siadać, kierować podeszew stóp  kierunku tego miejsca itp. (TM)

Tajowie lubią hazard i grają na maksa, dlatego w Tajlandii jest oficjalny zakaz jego uprawiania. Dotyczy to też grania w karty. Natomiast pod kontrolą rządu jest loteria i tam Tajowie mogą się wyżyć. Oprócz trafienia szóstki, trzeba jeszcze trafić numer fabryczny kuponu. Jeśli więc przyśnicie się jakiemuś Tajowi to bądźcie przygotowani na pytanie o datę urodzenia czy numer rejestracji waszego samochodu. Te numery znajdą się na kuponie. (PD)

 

Mieszkańcy. Tajowie są niezwykle uśmiechnięci i weseli, ale tylko do momentu gdy „stracą twarz”, czyli zostaną ośmieszeni lub upokorzeni publicznie. Wtedy zamieniają się w mściwych i bezwzględnych zapaleńców, którzy za wszelką cenę będą dążyć do wyrównania rachunków. Koncepcja „straty twarzy” jest bardzo istotnym punktem tajskiej kultury. (TM)

Czy dobrze jest, czy źle, Tajom towarzyszy nieustanny uśmiech. Według tajskiej kultury złość, grymasy czy zniecierpliwienie są oznaką złych manier. Nie należy obwiniać nikogo za błędy i nawet gdy jest jakiś problem, nie mówi się o nim głośno. Uśmiech więc jest nie tylko oznaką sympatii, ale również przykrywką dla złego humoru.

Okazywanie „mocnych” uczuć, takich jak złość, pasja czy rozczarowanie, nie jest mile widziane. Jesteś gościem w Tajlandii, więc nawet gdy nie wszystko idzie po twojej myśli, radzę wziąć głęboki oddech i ugryźć się w język, bo krzykiem w tym kraju dużo nie osiągniesz.

Jeśli podroż do Tajlandii jest twoją pierwszą wizytą w Azji, warto wiedzieć, że koncepcja czasu jest troszkę inna niż w Europie. Tak więc nie zdziw się, jeśli Taj powie, że zaraz wróci, a pojawi się dopiero po godzinie, albo gdy rozkład jazdy czy godziny otwarcia sklepów nie zawsze są dokładne. To nie lenistwo, po prostu aspekt kultury. Tak więc uczulam, żeby nie planować niczego dokładnie co do godziny, bo może się nie udać.  Wyluzuj, a zaoszczędzisz sobie nerwów i złego humoru na wakacjach. (AG)

Prawdziwi Tajowie to nie okolice Kao San Rd czy innych enklaw turystycznych, ale prowincja kraju.

Można powiedzieć, że ludność północy jest spokojniejsza, wolniejsza niż ludność południa. Przejawia się to między innymi w tajskim masażu. Styl północny jest delikatny, powolny, a południowy mocny i szybszy.

W Tajlandii jest sporo transwestytów, często trudnych do odróżnienia na pierwszy rzut oka. Oto kilka rzeczy, na które należy zwrócić uwagę, żeby nie mieć potem kaca moralnego: duże ręce, stopy, duża szczęka, niski głos, duże piersi, przesadnie żeńskie gesty i chód, seksowne ubranie.

Tajowie bardzo często zapytani o drogę, pomimo, że nie wiedzą, albo nie są pewni, gdzie coś jest, nie przyznają się do tego. Wskażą kierunek, który im się wydaje prawidłowy.

Białych obcokrajowców określa się mianem „farang”, jest to też nazwa owocu. Nie ma ono negatywnego znaczenia. (PD)

 

Przydatne języki. Angielski. (TM)

Święta. W każdym miesiącu Tajowie znajda powód do świętowania. Większość uroczystości jest poświęcona ich religii oraz żniwom. Do najważniejszych oraz najciekawszych świąt narodowych zaliczyłabym:

Urodziny króla i królowej (sierpień i grudzień),

Loi Krathong (w listopadzie) – wtedy to Tajowie wznoszą swoje przeprosiny do „bogów rzek” za zanieczyszczanie ich wód przez cały rok. Tradycyjnie wykonują ręcznie malutkie lampiony z liści bananowych, zapalają na nich świeczkę i puszczają z prądem rzeki. Widok niezapomniany, ale najpiękniejsza część tego festynu odbywa się dopiero po zmierzchu, kiedy Tajowie puszczają w niebo tysiące wielkich lampionów. Lampiony te zrobione są z papieru typu serwetka, kawałka druta i tekturki zatopionej w wosku. Tekturkę się podpala, co wypełnia lampion ciepłym powietrzem i powoduje, że wznosi się on naprawdę wysoko i jest widoczny nawet pół godziny. To najpiękniejszy widok z jakim się spotkałam w Tajlandii.

Sonkran, czyli Tajski Nowy rok (w kwietniu) - świętowany jak nasz Lany Poniedziałek, tylko że tutaj trwa przez cały tydzień. Nie zdziw się na widok Tajów w każdym wieku stających na ulicy z wielkimi beczkami wody i oblewających każdego przechodnia. Nie robią tego na złość, a raczej w celu pobłogosławienia.

Święto, które poleciłabym wszystkim poszukującym przygód, to tzw. festyn materiałów wybuchowych (!). Odbywa się na początku maja w południowej części kraju (Yasothon jest - według mnie - najlepszym miejscem do świętowania). Podczas tego festynu odbywa się pokaz robionych domowo fajerwerków. Jeśli czyjeś fajerwerki nie wystrzelą, właściciel zostaje wrzucony do błota. „Bung Ban Fai”, jak to święto nazywają Tajowie, to niezapomniane doświadczenie - spotkasz tu mało turystów i będziesz miał okazję zaobserwować, jak świetnie bawią się Tajowie. Nie muszę chyba dodawać, że naprawdę należy na siebie uważać podczas pokazów. (AG)

 

Jedzenie. Bardzo dobre, zwłaszcza zupy z mlekiem kokosowym i smażony makaron lub ryż z dodatkami. Mniej dobre są chińskie propozycje, ale to łatwo ocenić na oko. Posiłek kosztuje jakieś 40-70 baht.

Je się łyżką i widelcem. Widelcem rozdrabnia się pożywienie i nakłada na łyżkę, a łyżką wkłada jedzenie do ust. Otwarte przyuliczne bary i hawker stalls rozstawiane nocą nie są może najczystsze, ale za to tanie i smaczne. Obowiązuje stara backpackerska zasada – im więcej localsów w jadłodajni, tym lepsza to knajpa. Pusta sala nie świadczy o lokalu dobrze i należy go ominąć. (TM)

Ryż we wszystkich możliwych formach jest podstawą tajskiej kuchni. Tajski zwyczaj nakazuje, że w restauracji każda osoba zamawia jedno danie, które później wszyscy będą dzielić. Porcja ryżu dla każdego jest obowiązkowa. Tradycja ta nie jest powszechnie kultywowana przez turystów i prawie zanikła ona w popularnych miejscach turystycznych, więc nikt się nie obrazi jeśli zamówisz jednoporcjowe danie dla siebie.

Bardzo dobre są też makarony i rożnego rodzaju curry. Przekąski takie jak koniki polne, smażone robale bambusowe oraz żaby można kupić na ulicznych straganach - smakują jak normalne smażone mięsko.

Z ulubionych smakołyków polecam czerwoną curry z ziemniakami oraz mango z ryżem w mleku kokosowym na deser. (AG)

Cały rok dostępne są świeże owoce. Latem – rambutan, czyli słodka, soczysta czerwona kulka z włosami. Zjada się to co jest środku oprócz pestki. Koszt - 20 bahtów za kilogram w szczycie sezonu.

Inny letni przysmak to mangosteen, czyli fioletowa kulka z białym jadalnym miąższem - 30 baht za kilogram w szczycie sezonu.

Durian, król owoców południowo-wschodniej Azji, ma wielkość arbuza i charakterystyczne grube kolce. Inną bardziej rozpoznawalną cechą tego owocu jest jego zapach. Dla jednych śmierdzi, innym przypomina zapach słodkawej mieszanki cebuli czy skarpetek backpackera i zgniłych owoców. Jeśli będziecie w stanie zignorować jego zapach i skosztujecie owocu, będziecie mile zaskoczeni słodkawym, cebulowo-masłowym smakiem. Ceny za durian w sezonie letnim to 40 - 60 baht za kilogram. Za najlepsze gatunki tego owocu trzeba zapłacić nawet do 6000 baht!

Cały rok są dostępne arbuzy (żółte lub czerwone), mango, ananasy, papaja, guawa (zielone jabłko) czy rose apple – wyglądem przypomina różę, stąd nazwa. Ten owoc można spotkać w kolorze czerwonym lub zielonym, ma dużo soku i doskonale gasi pragnienie.

Sezonowo, głównie jesienią można także kupić truskawki.
 
Polecam Som Tam - sałatkę z zielonej papai. Są dwie główne odmiany tej sałatki – thai, słodkawa z orzeszkami i suszonymi krewetkami, mniej ostra i som tam pu albo pra ra z solonymi małymi krabami lub fermentowaną rybą. Ostra jak diabli i śmierdzi zgniłą rybą. Tylko dla hardcorowców.

Wegetarianie nie powinni mieć problemów ze znalezieniem jarskich potraw.

Można odwiedzić też restauracje serwujące dania z całego świata. Polecam żydowskie restauracje w okolicach Khao San. W menu znajdziecie kiszone ogórki, wątróbkę z cebulą czy pierś z kurczaka z ziemniakami (ceny to około 120 baht za danie). Nie są to miejsca, gdzie backpacker chciałby się żywić codziennie, ale jest to dobra odmiana, by poczuć się na chwilę jak na obiedzie w domu zwłaszcza, kiedy długo jest się w podróży.

Idealnym miejscem do próbowania różnych tajskich specjałów są targi, otwarte od popołudnia do późna w nocy. Innym fajnym miejscem jest chinatown, zwłaszcza główna ulica Yaowarat, gdzie można skosztować owoców morza.
W Tajlandii można też tanio (w porównaniu z Europą) zjeść japońskie sushi i inne japońskie przysmaki. Polecam zwłaszcza sieć restauracji Shabusi by Oishi. Za 1,5 godzinny bufet płaci się około 400 baht. Ma się swój kociołek z zupą, którą samemu się przyprawia i w której gotuje się co przychodzi na taśmie, tj. warzywa, mięso itd. Oczywiście jest też sushi, są  smażone ryby i gyoza (coś a’la nasze pierogi, pycha!) i desery.

Jadąc na północ kraju, można wzdłuż drogi natknąć się na stoiska, na których sprzedaje się grillowane szczury. Cena - 50 baht za sztukę. Smak ... gdyby nie wiedzieć, że to szczur, nie ma problemu. (PD)

 

Religia. Buddyzm (Theravada), na południu islam. (TM)

W tajskiej religii jest sporo naleciałości z czasów przedbuddyskich, jak wiara w duchy. Obok siebie żyją w pokoju buddyści, muzułmanie i wyznawcy innych religii. (PD)

 

Co warto przywieźć na pamiątkę. Tajlandia nie jest rajem zakupowym, większość towarów na targach to chińszczyzna udająca lokalną ofertę. Jeśli już coś kupować, to po prostu ciuchy – tajskie bawełniane spodnie o szerokim pasie, lniane i bawełniane koszule, szorty, spodnie ¾. (TM)

Jedwab, antyki i biżuteria - po to przyjeżdżają tu masowi turyści. Ja natomiast polecam na pamiątkę mocno kolorowe kocyki, torebki, czapki, portfele, skarpety - innymi słowy produkty robione ręcznie przez kobiety z plemion górskich. Rozpoznasz je bez problemu, da się wynegocjować dobrą cenę, pomożesz tym, którzy tego potrzebują i możesz być pewny, że masz autentyczną pamiątkę z Tajlandii. Kobiety te pracują czasem kilka godzin nad jedną bransoletka i sprzedają ją później za 10 bahtów (!). (AG)

Smażone koniki polne, szarańczę i inne insekty dla znajomych i rodziny. Można pozbierać muszle na plaży i zrobić z nich naszyjnik czy bransoletę. (PD)

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Obejrzyj więcej zdjęć.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)
Ostatnie postyTajlandia
Temat Ostatni post
zamieszki w Bangkoku
Tajlandia / Informacje praktyczne
2014-02-25 22:42 Skocz do ostatniego tematu
lot przez abu dhabi
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-09-25 11:19
przezaustin
Skocz do ostatniego tematu
Ktoś może sie wybieta w pazdzierniku?
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-09-25 06:24 Skocz do ostatniego tematu
TAJLANDIA - pazdziernik, prosze o pomoc :)
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-09-17 20:58 Skocz do ostatniego tematu
Bangkok airways
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-08-09 16:06 Skocz do ostatniego tematu
pogoda w Pazdzierniku ?
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-07-28 11:55 Skocz do ostatniego tematu
pytanie dot wizy
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-06-07 21:49 Skocz do ostatniego tematu
Porady użytkowników: Informacje praktyczne
Tajlandia / Informacje praktyczne
2012-04-15 15:17 Skocz do ostatniego tematu
2012-02-02 11:11
przezemino33
Skocz do ostatniego tematu
2012-01-21 21:21 Skocz do ostatniego tematu