Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Tajlandia - Czego nie warto

Wycieczka kanałami Bangkoku – łodzie są koszmarnie drogie i głośne, wycieczka trwa godzinę i nie widzi się nic ciekawego. Służy wyłącznie temu, by dostarczyć klienteli pływającym sprzedawcom pamiątek i nabić kabzę kilku świątyniom, które kasują za wejście.

Tiger Temple w Kanchanaburi. Największe rozczarowanie Tajlandii. Nie ma to nic wspólnego z mnichami, którzy opiekują się w samotni podrzuconymi tygryskami (jest taka legenda). Dziś to fabryka zdjęć dla turystów – tygrysy są przykute do ziemi łańcuchami, a tłum odwiedzających w klapkach i szortach robi sobie fotki. A płaci się 500 baht za bilet, 400 za dojazd z miasta, a za foty bodajże 1000. Nie polecam nikomu, obojętnie jak bardzo chce zobaczyć tygrysa.

Nakhon Si Thamarat. Nie bardzo jest co robić. Jeśli nie chcecie zobaczyć teatru cieni, nie warto.

Wyspy na zachodnim wybrzeżu – są strasznie komercyjne. Wysepka Ko Phi Phi Leh, na której kręcili „The Beach” może i była kiedyś rajem, ale dziś miliony ludzi rocznie też chce pobiegać sobie na bosaka jak Leo. Generalnie w rejonie Krabi jest mnóstwo ludzi.

Ko Lanta – hasło reklamowe tej wyspy to „best kept secret”. Buahahahahaha! Fatalne, komercyjne miejsce dla wycieczek z biurami podróży. Drogo, brudno i tłok, a dojazd czasochłonny. Nawet nie ma tam co robić, bo wszystkie atrakcje są typowo pod rodzinę z dziećmi – trek na słoniu, oglądanie jaskini, do której można dojechać samochodem, szkółka małp itp.

Sukhumvit w Bangkoku – nic ciekawego.

(TM)

Zanim skorzystasz z pomocy tutejszych biur podroży zastanów się dobrze czy naprawdę tego potrzebujesz. Oferty i usługi takie jak załatwianie wcześniejszych wiz do Kambodży, bilety „autobus + prom” czy rezerwacja zakwaterowania na Ko Samui są dla ludzi, którzy lubią dokładnie planować każdy moment swojej podróży, nie chcą się martwic gdzie będą jutro spać i za często używają „tak na wszelki wypadek”.

Całe szczęście, takie cechy nie charakteryzują, nas - backpackerów, więc bilety możesz kupić sobie sam, nie płacąc ekstra, wizę do Kambodży możesz dostać na granicy, a rezerwacja hostelu gdziekolwiek w Tajlandii jest bardzo rzadko konieczna (chyba że podczas świąt narodowych).

Jeśli jednak masz potrzebę skorzystania z lokalnego biura podroży, znajdź biuro należące do TAT (Tourism Authority of Thailand). Możesz być pewny, że oferta będzie uczciwa, bo biura te należą do krajowej organizacji turystycznej. Owszem, opłatę za usługę (czasem słoną) sobie policzą, ale przynajmniej wiesz, że wydajesz pieniądze na ludzi, którzy nie próbują cię oszukać i wyjedziesz z Tajlandii z myślą, ze dołożyłeś się do lokalnej ekonomii.

(AG)

Nie warto zwiedzać wszystkich świątyń, po pewnym czasie wszystko zlewa się w jedną całość.

Uwaga na niektóre parki narodowe zwłaszcza na wyspach. Nieraz jedzie się pół dnia po wertepach, płaci 400 baht za wstęp, by się przekonać jak ładnie wyglądają nasadzone tydzień wcześniej drzewa na tle betonowych dinozaurów.

Kobiety-żyrafy Padaung, trzymane często wbrew ich woli po to, żeby wyciągnąć kasę. Ich plemię jako jedno z niewielu nie zostało przez tajski rząd wypędzone z powrotem do Birmy. W zamian rozkręcają ruch turystyczny na północy kraju. Nie było by w tym nic złego, układ wydaje się nienajgorszy, ale młode pokolenie nie chce już mieszkać w wioskach. Chcą się kształcić i rozwijać, a nie zawsze mają ku temu stworzone możliwości.

Ping Pong Show - zero erotyzmu, cyrk do tego prymitywny i chamski. Pozostawia po sobie niesmak.

Świątynia Preah Vihear, o którą toczy się spór miedzy Kambodżą i Tajlandią – kupa kamieni.

(PD)

Autorzy

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Ania Grebosz - rok w Tajlandii jako instruktorka sportów ekstremalnych. Miłośniczka życia na krawędzi, podroży nieudeptanymi szlakami, helikopterów Merlin oraz pierogów ruskich; pasjonatka obcych kultur; studentka zarządzania turystyką ekstremalną na uniwersytecie w Birmingham.

Piotr Druzgała - Od ponad siedmiu lat w Azji. Z wykształcenia fizjoterapeuta, obecnie nauczyciel języka angielskiego i wolontariusz w domu dziecka pod Bangkokiem. Niespokojny duch, ciągle szukający swojego miejsca na ziemi.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)