Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Nepal - Co warto

Miasta. Kathmandu – w stolicy Nepalu można spędzić dwa tygodnie i się nie nudzić. Sam Thamel, dzielnica targowo-turystyczna, wciąga na tydzień tak, że nie można się zmusić do wyjazdu. W okolicy sporo rzeczy do zobaczenia/zrobienia – świątynia Kali, dzielnica tybetańska Bodhnath, słynna Monkey Temple, krótki trek do Nagarkot z widokiem na Everest. (TM)

Przyroda. (dodaj swoje informacje)

Zwiedzanie. Świątynia małp to obowiązkowy punkt programu dla turystów wybierających się do Kathmandu. (EN)

Kathmandu. Bodhnath – dzielnica tybetańska. Wielka stupa, dziesiątki tysięcy Tybetańczyków, wszechobecni mantrujący mnisi, dzwonki, młynki modlitewne. Warto porozmawiać z Tybetańczykami i na własne oczy przekonać się o co chodzi w konflikcie z Chinami. (TM)

Bhaktapur. Średniowieczne miasto, które nie wpuszcza samochodów (no, może okazjonalnie). W środku panuje naprawdę klimat jak sprzed wieków, zarówno jeśli chodzi o architekturę, jak i mieszkańców i ich stroje. Obejrzyj zdjęcia. (TM)

 

Kultura. Dzielnica Thamel w Kathmandu – obowiązkowo. Należy przejść ją wzdłuż i wszerz, z obowiązkowymi zakupami i targowaniem się ze straganiarzami. Zakupy w sklepach z szalami z wełny jaka. Polecam, tanie i naprawdę super. W ogóle cały Thamel ma niesamowity klimat i trzeba tam spróbować wszystkiego. Z wizytą w klubie z tańcem go-go na czele. (EN)

Thamel jest faktycznie kapitalnym miejscem, zwłaszcza nocą albo podczas wyciemnień, gdy wszędzie płoną świeczki, lampy naftowe i ogniska. Kolacja w lokalnym barze przy świecach i opowieściach o górach zostawia ślad na całe życie. (TM)

Dolina Kathmandu. Dakshinkali – świątynia bogini Kali, krwawej manifestacji Sziwy. Dwa razy w tygodniu (we wtorki i soboty) odbywają się tu rytuały składania ofiar. Koguty i barany tracą głowy, a krew spływa rynsztokami. Jest to bardzo mocne przeżycie, na pewno nie dla każdego. Podczas takiego święta z całej okolicy zjeżdżają tłumy, można spotkać mnóstwo sadhu i mnichów, przyjąć błogosławieństwa. Poza krwawym rytuałem panuje prawdziwie odpustowa atmosfera wesołego jarmarku. (TM)

 

Jedzenie. Do rzeczy obowiązkowych należy wypicie butelki piwa Everest i spróbowanie lokalnych potraw w restauracjach (polecam momo - to jest coś, oraz dal bhat). (EN)

Polecam jedzenie nie w restauracjach dla turystów (można je poznać po cenach – obiad za kilka dolarów), a w nieco obskurnych barach dla localsów, gdzie śniadanie kosztuje 2 zł i  nie ma ani jednego białego (malutkie dziury z niskim ciasnym wejściem, zazwyczaj na obrzeżach Thamelu, a nie w jego środku). Herbata i drobne przegryzki (jerri, sil, roti z dhalem) w towarzystwie Raiów są kapitalne, choć stanowią pewne wyzwanie dla systemu odpornościowego. (TM)

 

Sport. (dodaj swoje informacje)

 

Trekking. Oczywiście z przewodnikiem, jeżeli planujemy dalszy wypad. Trekking do bazy pod Annapurną albo Everestem to coś ciekawego przede wszystkim dla początkujących (co nie znaczy niedoświadczonych) alpinistów. Dla bardziej zaawansowanych jest dość spora grupa szczytów trekkingowych. (EN)

Nie można ominąć trekkingu po Himalajach. Mimo popularności niektórych tras, takich jak wokół masywu Annapurny, na których czasem robi się tłoczno, warto spróbować. Gwarantuję, że dotarcie na wysokość powyżej 5000 m. n.p.m. (dla osoby nie związanej szczególnie z górami) pozostawi niezapomniane wrażenia. Ponadto wizyty w mijanych wioskach również są wyjątkowe. Polecam spędzenie w co urokliwszych więcej niż tylko jednej nocy. Można  spotkać lokalnych mieszkańców (nam się to przydarzyło), znających przed laty i goszczących u siebie Jerzego Kukuczkę. (KC)

Najkrótszy trek z Kathmandu to trasa do Nagarkot. Jest obliczona na dwa dni, ale przy szybkim tempie można ja zrobić i w jeden dzień. Celem jest punkt widokowy na pasmo ośmiotysięczników, które robi nieprawdopodobne wrażenie nawet z tak dużej odległości. Po drodze mija się lokalne wioski i kilka naprawdę zacnych widoków na dolinę. (TM)

 

Freak show. (dodaj swoje informacje)

Adventure. Praktycznie wszystkie poważniejsze aktywności (treki, rafting, paralotnie) wymagają systy agencji. Na Thamelu są ich setki, ja polecam bardzo Whitewater Nepal. Robią głównie spływy i treki, właściciel - Bidur - mówi świetnie po angielsku i bardzo poważnie i odpowiedzialnie podchodzą do wszystkiego. Ceny raczej takie jak wszędzie indziej. Możecie się na mnie powołać. www.raftnepal.com (TM)

Chitwan. Warto odbyć marsz po dżungli w Chitwanie - świadomość tego, że z niedalekiej odległości może obserwować cię tygrys jest niesamowite (my usłyszeliśmy tylko warknięcie takiego osobnika, który spożywał akurat śniadanie i w ten sposób ostrzegł nas, byśmy mu nie przeszkadzali). (KC)

 

Plaże i wyspy. (dodaj swoje informacje)

Kluby i imprezy. (dodaj swoje informacje)

Odpoczynek. (dodaj swoje informacje)

Zakupy. (dodaj swoje informacje)

 

Autor

Kasia Czupryńska - Ślązaczka nad morzem i dziennikarz-inżynier. Zawsze tęskni za podróżami i żeglowaniem już po pierwszej porcji pierogów i kęsie pieczonej gęsi po powrocie skądkolwiek.

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)