Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki.


Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.

Encyklopedia kraju

Malezja - Czego nie warto

Johor Bahru – miasteczko przy granicy z Singapurem, przez które trzeba przejechać, przekraczając granicę. Drogie, brudne, nie ma w nim absolutnie nic ciekawego – jeśli tylko masz możliwość, nie zatrzymuj się w nim. (TM)

Penang – jeśli wszechobecne wesołe backpackerskie grono już cię nie podnieca, nie masz po co jechać na Penang. Z każdego innego względu wyspa jest po prostu bardzo przeciętna. Butterfly Farm - drogo i nic ciekawego. Batu Ferringi - plaża jak plaża, w Malezji jest sto ładniejszych. Snake Temple – podobno fantazja, ale od jakiegoś czasu w remoncie, a wtedy szkoda zachodu. Świątynia Kek Lok Si – strasznie turystyczne miejsce. Trudno dojrzeć świątynię w lesie straganów z pamiątkami. (TM)

Perak Tong w Ipoh - świątynie wykute w skałach. Potężne rozczarowanie. Opis rozpalający wyobraźnię. Rzeczywistość niestety szara. Nic, ale to nic ciekawego tam nie ma. (TM)

Nocny spacer po Taman Negara, organizowany przez każdą agencję turystyczną. Jeśli liczysz na nocną przygodę w dżungli, srogo się rozczarujesz. Ten spacer to dosłownie spacer, wygląda jak szkolna wycieczka w dużej, głośnej i wesołej grupie. (TM)

Borneo – Można by się spodziewać, że miejsce o tak owianej legendą nazwie przywita was lawiną przygód i pożegna kopiąc tyłki. Pamiętam książki o wyprawach antropologów do serca dżungli, opisy dzikich plemion i przygód na miarę Indiany Jonesa... I wszystko to tam nadal jest do obejrzenia, lecz za odpowiednią opłatą i z odpowiednio wcześniejszą rezerwacją, najlepiej 6 miesięcy. Tak więc, jak nie trudno się domyślić, towarzystwo oscyluje w obrębie żądnych przygód mieszkańców resortów, poszukujących miejsc, w których mogliby się poczuć jak kowboj z reklamy Marlboro.

Turystyczne dolary płynące szerokim strumieniem zapewniają wysoki standard usług i niestety wysokie ceny. Dżungla, niestety już nie dziewicza lecz zorganizowana w ramy parków narodowych, wstęp do lasu przez furtkę i za opłatą, noclegi w wypełnionych po brzegi weekendowymi globtroterami resortach. Podobna sytuacja na słynnej górze Mt. Kinabalu – wstęp przez furtkę i z rezerwacją... (ŁS-N)

Na pewno nie warto korzystać z wycieczek organizowanych przez biura podroży z Malezji. Kosztują ogromne pieniądze.

Inne atrakcje opisywane w przewodnikach (wesołe miasteczko, rezerwat leśny) są mocno naciągane. Szkoda czasu i pieniędzy. Można sobie darować: Bintulu, Miri, Sabah, Kota Kinabalu i źródła.


Wycieczki, żeby zobaczyć orangutany tylko z Orangutan Center.

Wyspa Palau Labuan, no chyba że ktoś jest 50 -letnim Amerykaninem uwielbiającym kiepskie steki, karaoke, country i przyjeżdża w celach  uciech seksualnych. (AB)

Najtańsze bilety lotnicze w sieci
+/- 3dni
+/- 3dni


Autor

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.


Łukasz Szolc-Nartowski - właśnie dochodzi do siebie po czternasto miesięcznej tułaczce po Azji. Fascynat leniwej egzystencji oraz poznawania życia poprzez doświadczania go na własnej skórze i we własnej osobie.



Dodaj swoje informacje o tym kraju

18-03-09 22:51

Poniewaz ja mieszkalem 2 miesiace w stanie Johor (w miejscowosci Masai niedaleko Pasir Gudang), napisze moje refleksje nad tym miejscem.

Johor Bahru to rzeczywiscie wielka betonowa pustynia, moznaby powiedziec - ubozsza kopia Singapuru znajdujacego sie doslownie na wyciagniecie reki, niemniej jednak jest to bardzo wazne miejsce w Malezji chociazby z racji tego, ze jest to najwieksze miasto w okolicy (oddalone az o 4 godziny jazdy samochodem od Kuala Lumpur). Nalezy pamietac o tym, ze z racji tego, ze Singapur jest nabardziej rozwinietym miejscem w tym regionie, to wlasnie z Johoru najprosciej i najszybciej mozna sie tam przedostac pokonujac tzw Causeway, czyli most dzielacy oba miasta. Johor Bahru (czyli jak nazywaja je miejscowi ludzie skrotem JB) na pewno jest miejscem wartym do odwiedzenia dla tych, ktorzy przebywaja w Singapurze i z braku czasu chcieliby zobaczyc chociaz kawalek Malezji.

Sam Johor ma tez kilka ciekawych miejsc - np. ogromny Meczet Sultana Abu Bakara - wzniesiony na niewielkim wzgorzu w poblizu palacu sultana. Nalezy do najpiekniejszych w kraju. Poswiecony zostal w 1900 roku po osmiu latach budowy i może pomiescic okolo 2000 wiernych.

Miejscem wartym zrobienia zakupow w JB jest Galeria City Square - pamiatki, elektronika czy markowe ubrania - wszystko w bardzo atrakcyjnych cenach. Znajduja sie ona zaraz przy wyjezdzie z Causeway.

Dla tych, ktorzy zainteresowani sa sprzetem komputerowym proponuje odwiedzenie innej pobliskiej galerii - Landmark. Sa w niej 4 pietra, gdzie sa tylko sklepy komputerowe. Ceny oczywiscie bija te w Europie.

Chociaz sam stan Johor tak naprawde pod wzgledem turystycznym rzeczywiscie do najciekawszych nie nalezy, ma kilka miejsc o ktorych warto napisac:

- Johor Lama - bardzo interesujace miejsce dla turystow lubiacych historie. Wioska oddalona jest od Johor Bahru o okolo 30 km. Do roku 1587 była stolica krolestwa Johoru i cierniem drazniącym imperium portugalskie. Tego pamietnego roku Portugalczycy zaatakowali miasto i twierdze silami 500 mezczyzn i trzech galeonow, obracając krolewska rezydencje w ruine. Krolestwo Johoru nigdy już nie podnioslo sie z upadku, a Johor Lama nigdy nie została odbudowana. Dzisiaj poza wielkim nasypem, muzeum poswieconym historii tego miejsca i licznymi chatkami rybackimi, nie ma tam nic.

- Kota Tinggi 56 km na polnocny wschod od Johor Bahru. Woda splywa ze zboczy wysokiej na 620 metrow gory Muntahak. Ten pieniacy się wodospad, opadajacy na skały z wysokości ponad 32 metrow, stanowi cel wycieczek zarowno Malezyjczykow, jak i turystow z zagranicy. W okolicy można wynajac bungalowy, jest też pole namiotowe z sanitariatami.

- Desaru - piekna nadmorska miejscowosc polozona okolo 90 km na wschod od Johor Bahru nad morzem Poludniowochinskim - idealne miejsce dla tych, ktorym marzy sie plaza, wypoczynek i szum fal cieplego morza.
08-10-08 06:00

Absolutnie nie zgadzam sie z tym, ze Penang nie jest wart odwiedzenia. To cudowna wyspa. Co prawda nie taka, na ktora jedzie sie po to, aby lezec na plazy, ale jechac tam trzeba bedac w Malezji. Penang to pierwsze miejsce w Malezji, do ktorego dotarli brytyjscy kolonizatorzy, stad wiele tam kolonialnej architektury. Do tego Penang to jedyne miejsce w Malezji, gdzie chinczykow jest wiecej niz malajow, a wiec klimat tego miejsca jest inny. Georgetown, glowne miasto wyspy, pelne jest pieknych swiatyn i starytch rezydencji chinskich rodzin. Poza tym Penang oferuje najlepsze w calym kraju jedzienie. Goraco polecam odwiedzenie wyspy.

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

zaloguj się: