Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Malezja - Co warto

Wyświetla nowości od 6 do 10 ze wszystkich 14

 

Jedzenie. Banana leaf – hinduskie restauracje, w których podaje się jedzenie na liściach bananowca, zamiast na talerzu. Roti canai – indyjski „naleśnik” podawany z dhalem (sosem z soczewicy). Tandoori chicken, również w knajpach indyjskich – kurczak o charakterystycznym czerwonym kolorze pieczony w glinianym piecu. Cokolwiek w knajpach malajskich. Satay i pisang goreng na hawker stalls.

(TM)

Laksa sarawak czyli zupa z krewetkami, specjalną mieszanką przypraw i mleczkiem kokosowym, dosyć ostra.
Danie z ryby z ziołami pieczone na ogniu w bambusie- niebiański smak.

Bardzo dobre są kupowane na lokalnych ryneczkach smażone na głębokim oleju "czakoj", wyglądem przypominające  połączenie pączka z faworkiem.

Kuih cincin -super ciasteczka, jak kwiatek.

(AB)

Sport i nurkowanie. Perhentian Kecil – Kilka centrów nurkowych, z których polecam Quiver Dive Team (mail: kin_voon[at]fm.net.my, tel: 00 6017 2965 055). 20–30 USD za nura, Open Water +/- 200 USD, Advanced +/- 150 USD.

Do zobaczenia: 2 wraki, kilka raf, nury płytkie do 25 m. Zatrzęsienie małych ryb, z większych napoleon i jeśli dopisze szczęście - żarłacz czarnopłetwy. Świetne miejsce dla początkujących i by zrobić kurs.

Sipadan (Borneo) – jedno z bardziej „kultowych” miejsc do dawania nurów które było, jak głosi plotka, jednym z ulubionych miejsc Jacquesa Cousteau. Rekiny, żółwie, barakudy i manty, wszystko w dużych ilościach, nie wiadomo w którą stronę patrzeć. Sipadan jest rezerwatem, ilość ludzi wpuszczanych na wyspę jest ograniczona. Warto zarezerwować z wyprzedzeniem. Dive Shop godny polecenia - Uncle Chang, młodzieżowy - Scuba Junkie i jedyny 5-cio gwiazdkowy North Borneo Dive.

(ŁS-N)

Trekking. Korzystając z informacji z  przewodnika, na miejscu może okazać się, że nie będziecie przygotowani na wyprawę na górę Kinnabalu. Niby warto, ale wyprawa robiona pod turystów, trzeba rezerwować miejsca  pół roku wcześniej i na każdym kroku słono płacić. W sumie około 1000 ringgit + opłaty. 

Jeśli wybieracie się w małej grupie, najlepiej pójść do oficjalnego biura parku narodowego i powiedzieć, że chcecie  dołączyć do jakiejś grupy i na miejsce dojedziecie sami.  No i cudownie cena maleje do 100 rinngit + opłaty. W cenę wliczony jest  lunch i śniadanie. Koniecznie trzeba zamówić, bo potem  nie ma  możliwości zjedzenia czegoś ciepłego.

Na miejscu nie ma bankomatów, toteż  możliwość wymiany pieniędzy jest ograniczona.  Nie ma sklepów, trzeba więc zabrać ciepłe ciuchy i obowiązkowo dobre buty. Potrzebny jest tez śpiwór.

 Na górę nie można wejść bez przewodnika, którego usługa kosztuje 70 rinngit. Jeśli idzie się z grupą to cena dzieli się na ilość uczestników, można  spróbować podłączyć się do grupy. Dodatkowo na miejscu płaci się 15 rm za bilet wstępu do parku.

Wyprawę zaczyna się o 10.00 rano. Najpierw około pięciu godzin jedzie się busem (dodatkowo płatny), a potem rozpoczyna się przyjemna wspinaczka. Pierwszy etap  kończy sie wieczorem,  noc spędzacie w bazie, dlatego niezbędny jest śpiwór. W bazie można wykupić miejsca ogrzewane i nieogrzewane. Nieco kłopotliwe bywają wycieczki młodzieży chińskiej, które nie zawsze dają spać.

Wyjście na sam szczyt rozpoczyna sie o trzeciej nad ranem. Droga jest bardzo stroma, a ponieważ jest ciemno i wspina się trzymając się liny, przydadzą się grube rękawiczki i latarka – czołówka.   

Trasa na szczyt nie jest najłatwiejsza, a do tego mnóstwo turystów, jak na jakiejś autostradzie. Natomiast po dotarciu na szczyt widok rekompensuje wszelkie niedogodności.

Jak komuś jeszcze mało wydawania pieniędzy,  może sobie kupić dyplom, że był na szczycie.

Zaraz potem wycieczka do hot springs.  Gorące źródła to fantastyczny relaks, a dla tych którzy wracają z góry wejście jest za darmo. Koniecznie trzeba sobie zostawić plakietkę z numerkiem!

(AB)

Freak show. (dodaj swoje informacje)

Adventure. Taman Negara – gigantyczna dżungla, przez którą wiedzie kilka wyznaczonych szlaków (najkrótsze można pokonać nawet samemu), ale można też z przewodnikiem udać się na wyprawę „custom”, dowolną trasą na dowolnie długo. Przy podróży z Kuala Lumpur najłatwiej dostać się do Jerantut, przenocować i z rana ruszyć dalej, do przystani w Kuala Tembeling. Do kwatery głównej parku w Kuala Tahan warto dopłynąć łodzią (2 godziny), choć można też dojechać autobusem.

W samym parku koniecznie trzeba na rozgrzewkę zaliczyć spacer po „Canopy Walkway”, sznurowych mostach zawieszonych nad koronami drzew (20m), a potem na trek do dżungli (od półdniowych tras do oporu). Trzeba uważać na wszystko, mieć dobre buty i odpowiedni sprzęt na wszelki wypadek (kompas, światła chemiczne, latarka, linka etc.) – przy trasach wgłąb lasu naprawdę nie ma żartów. Można się też wybrać do pobliskiej wioski Orang Asli, choć są oni bardziej niż przyzwyczajeni do turystów, więc nie będzie to wstrząsające przeżycie.

(TM)
Wyświetla nowości od 6 do 10 ze wszystkich 14

Autor

Tomek Michniewicz - backpacker, dziennikarz, autor programu podróżniczego "Trójka Przekracza Granice". Przeciwnik kapeluszy a’la Indiana Jones i festiwalu w Opolu, miłośnik stanu na granicy wyczerpania. Redaktor naczelny serwisu KoniecŚwiata.net.

Łukasz Szolc-Nartowski - właśnie dochodzi do siebie po czternasto miesięcznej tułaczce po Azji. Fascynat leniwej egzystencji oraz poznawania życia poprzez doświadczania go na własnej skórze i we własnej osobie.

Obejrzyj więcej zdjęć z Malezji.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)