Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Laos - Informacje praktyczne

Ceny. Laos, jak na warunki indochińskie sytuuje się gdzieś pośrodku: na pewno tańszy niż Tajlandia, ale już droższy niż Kambodża. Należy pamiętać, że generalnie Indochiny choć jak na warunki azjatyckie są wciąż tanie, to już w porównaniu z Indiami (i szerzej – całym indyjskim subkontynentem) wychodzą dużo drożej.

Tak więc za pokój dwuosobowy zapłacicie średnio 60 tys. kipów (1 USD – niecałe 8500 kipów), za wstępy do zabytków 20-30 tys., za tuk-tuki po mieście 10-20 tys., godzinę internetu 6 tys., za obiad – 40-50 tys., za wynajęcie przewodnika 40 tys., za speedboat koło 50 USD, za transport tradycyjny (autobusy) 30-40 tys. na mniejszych trasach (tak do 3 godzin), 60-70 za 5-6 godzin, 80-120 za powyżej 6 godzin jazdy.

Budżet na dzień, w zależności od tego, co się będzie robiło, powinien się wahać od 15 USD (wersja b. oszczędna) do 30 USD. 

 

Geografia kraju. Większość Laosu to góry i lasy. Obszary górskie stanowią 70% kraju, co jest szczególnie widoczne na północy. Tam, szczególnie przy granicy z Birmą i Chinami, możecie podziwiać typowe indochińskie pejzaże: niekończące się malutkie poletka ryżu ciągnące się po horyzont wzdłuż poszatkowanych przez lasy gór. Dobrze tu widać, jak człowiek walczy z naturą, jak wyrywa dżungli każdy możliwy kawałek ziemi, by zacząć ją uprawiać.

Tam, gdzie góry trochę opadają tworząc niewielkie doliny, znajdują się najciekawsze miejsca Północnego Laosu – jak Luang Prabang, czy Dolina Dzbanów. Do tego dochodzi jeszcze jeden dominujący czynnik: Mekong - 5 największa rzeka Azji.

Zupełnie inne jest południe kraju, z dominującą Doliną Bolaven i tworzącymi ją naprzemiennie plantacjami kawy, herbaty, polami ryżowymi z jednej strony, a dżunglami z drugiej.

Całkiem odmienne od reszty kraju i naprawdę unikatowe w skali półwyspu jest pogranicze z Kambodżą. To miejsce, gdzie Mekong rozszerza się, tworząc tysiące maleńkich, poukrywanych w szuwarach wysp, zatok i mokradeł, a także – zupełnie nieoczekiwanie – przełomów i wodospadów.

Geografia rzecz jasna wpływa na transport i poruszanie się po tym kraju znacząco, szczególnie na północy. Na południu jest znacznie lepiej.

 

Pieniądze. Miejscową walutą jest kip. Chociaż operuje się tysiącami (1 USD – ok. 8500), to liczy się dość prosto i nie ma problemu z „zerami”.

W miastach turystycznych typu Vang Vieng czy Luang Prabang wymiana pieniędzy nie będzie żadnym problemem przy zastrzeżeniu, że punktów wymiany nie jest wiele (ale zawsze się jakiś znajdzie).

Wymienia się w bankach, choć ostatnio w Luang Prabang pojawił się pierwszy kantor, więc pewnie się to rozwinie. Różnicy nie ma żadnej – bo i tu, i tam trzeba wypełnić formularz (albo i dwa, a czasem jeszcze do kilku okienek podejść po pieczątki – wszak w społeczeństwie socjalistycznym wszyscy muszą mieć jakąś pracę; ale to rzadko i głównie na prowincji).

W każdym większym mieście (jeśli w Laosie można w ogóle o czymś takim mówić) wymieni się pieniądze bez kłopotów, ale na prowincji może już być trudniej, a na pograniczu z Chinami i Birmą jest to wręcz niemożliwe. Za to wszędzie na pograniczu z Tajlandią można płacić bahtami – a czasem wręcz trzeba. Jest to dość wygodne, szczególnie jeśli się akurat z Syjamu przyjechało, ale trzeba bardzo uważać, bo miejscowi również zakładają, że dopiero co wjechaliście i nie znacie cen.

Jedynym utrudnieniem w wymianie pieniędzy jest to, że Laos jest wciąż państwem socjalistycznym (a przynajmniej tak funkcjonuje), a że wszystko co związane z operacjami walutowymi jest – rzecz jasna! – państwowe, to jak jest święto, pieniędzy nie wymienicie (chyba że w jakimś hotelu po bandyckim kursie), bo wszystko będzie na głucho zamknięte.

Bankomaty są w głównych miastach, ale zatrzęsienia to ich nie ma (podobnie jak samych banków).

 

Dostęp do internetu. Z internetem jest dwojako: w popularnych miejscowościach typu Vang Vieng jest go dużo i jest w miarę szybki, choć czasem dość drogi (Don Det). W miastach typu Pakse – dużych, ale nie turystycznych – kawiarenkę się znajdzie, choć trzeba trochę jej poszukać.

W pozostałych wypadkach, czyli w zdecydowanej większości, na internet nie macie najmniejszych szans i lepiej od razu o nim zapomnieć. Średnia cena za godzinę to ok. 6 tys. kipów.

 

Telefony. Na południu zasięg jest w zasadzie wszędzie – z wyjątkiem miejsc typu gęsta dżungla. Z tym, że często sieć jest tajska bądź wietnamska, co – zważywszy na stawki – wcale nie jest takie złe.

Na północy, poza Luang Prabang i linią Mekongu z zasięgiem jest ciężko, na pograniczu birmańskim nie ma nic – echo. Jak będziecie mieli szczęście, złapiecie sieć chińską. Roaming bardzo drogi, około 10 PLN za minutę.

 

Wtyczki elektryczne i napięcie. Takie jak u nas.

Wiza. Z Wizami do Laosu nie ma najmniejszego problemu. Można je sobie wyrobić w Warszawie, na Ochocie (czynna od poniedziałku do piątku 9-15). Jest to nowy adres, od jesieni 2008, wcześniej Ambasada Laosu była na ul. Rejtana – w tym samym budynku, co indyjska – ale się przeniosła. Warto to wiedzieć, bo nie zawsze w necie czy w informacjach turystycznych są tego świadomi.

Ambasada znajduje się w cichej części, ludzi w niej mało, a obsługa miła. Dostać wizę można od ręki – zajmuje to 20–30 minut (rzecz jasna, jak jest więcej paszportów, to czekać trzeba dłużej) i kosztuje 70 PLN.

Wizę dostaniecie też na większości przejść z Tajlandią (na Moście Przyjaźni koło Vientiane i w Huay Xia jest to bardzo sprawnie i dobrze zorganizowane) za tę samą cenę, co w W-wie, tyle, że w USD.

Wizę dostaniecie też na głównych przejściach z Wietnamem, a także na jedynym z Chinami: w Mohan. Nie można za to dostać wizy do Laosu na jedynym przejściu z Kambodżą, w Voen Kham (co jest o tyle zaskakujące, że kambodżańską tam dają), więc trzeba ją sobie wcześniej wyrobić, np. w Phnom Penh. W zależności od granicy są opłaty wyjazdowe rzędu dolara – dwóch. Nie są one księgowane.

Wizy otrzymacie również na międzynarodowych lotniskach w Vientiane, Luang Prabang i Pakse. Cena wiz jest zawsze, bez względu na przejście, taka sama. 

 

Ambasada i placówki dyplomatyczne.

W Polsce nie ma Laoskiej ambasady. Najbliższa - w Berlinie.

W Laosie nie ma polskiej ambasady. Najbliższa - w Tajlandii.

Ambasada RP w Bangkoku
100/81-82, Vongvanij Building B, 25th Floor
Rama 9 Road, Huaykwang District, Bangkok 10310, Thailand
Telefon: (00-662) 645 03 67, 645 03 68, 645 03 69
Faks: (00-662) 645 03 65
E-mail: bangkok.amb.sekretariat[at]msz.gov.pl

Znasz dobrze Laos?

Uzupełnij jego opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Michał Lubina - doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, zapalony podróżnik i zadeklarowany backpacker - z plecakiem zjeździł pół Azji, subkontynent indyjski wspomina najmilej. Autor przewodnika "Litwa, Łotwa, Estonia. Bałtycki łańcuch" (wyd. Bezdroża 2006), a także części praktycznej przewodnika "Rosja 2007" (wyd. Pascal). Na co dzien. przewodnik, współpracuje m.in. z Klubem Laurazja (www.laurazja.pl).

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)