Bieda i gigantyczne problemy, a obok niesamowita architektura - to pierwszy plan podróży przez Kambodżę.
Ofiary min przeciwpiechotnych, dzieci śpiące na ulicach, rozgrabione zabytki, koszmarne pamiątki po Czerwonych Khmerach. Organizacje charytatywne pompujące w kraj pieniądze, śródmieście stolicy wyglądające jak po wojnie, ludzie desperacko łapiący każdej możliwości zarobku. Podróż po Kambodży to nie wycieczka, to bolesna przeprawa przez bardzo trudną rzeczywistość i konfrontacja z samym sobą.
W tym smutnym otoczeniu płynie normalne życie. Kambodża to nadal Azja – gwar, tłum i rzeka skuterów musi być. Khmerowie mają wspaniałą kulturę, którą ostatnio na nowo odkrywają. W dżungli czekają porośnięte lianami świątynie z XII w. i trasy trekkingowe, na jeziorze Tonle Sap wioski na palach, a w miastach – salony masażu tajskiego, kilka klubów i bazary ze wszystkim, co można chcieć (lub nie chcieć) kupić.
Komu się spodoba: Poza głównymi miastami prawie nie ma infrastruktury turystycznej, do tego straszna bieda, brud i problemy – taka Afryka w Azji. Spodoba się tylko hardcorowcom i tym, którzy mentalnie potrafią sobie poradzić w takich warunkach.








