Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Hong Kong - Co warto

Miasta.

Przyroda. W mieście jest mnóstwo parków, skwerów i innych zielonych terenów, rozległe tereny prawie dziewiczej przyrody ciągną się w środku wyspy Hong Kong, na większości wysp i sporej części Nowych Terytoriów. Można w nich odpocząć od zgiełku miasta i skwaru.

Bardzo fajnym rozwiązaniem są bezpłatne miejsca typu Ogród Botaniczny i minizoo na Mid Levels, Park Kowloon, czy Aviarium z ptakami w Parku Hong Kong. Można tam w każdej chwili wejść i podpatrzeć a to wielkie ary, a to kolibry, a to sumatryjskie małpy wrzeszczące wniebogłosy.

 

Zwiedzanie. Widok z Peak (Góry Victorii) i tramwaj na Peak. To, z czym się kojarzy Hong Kong: widok z Peaku na Zatokę, wielkie wieżowce Central i Kowloonu, setki drapaczy chmur za dnia, a pulsujących świateł w nocy. To jedna z najpiękniejszych panoram na świecie, spektakularna, wciągająca, magiczna. Punkt absolutnie obowiązkowy. Atrakcja ta łączona jest zazwyczaj z wyjazdem na górę starodawnym tramwajem – Peak Tram. Jazda tramwajem, mimo hiperpopularności wśród wycieczek, jest naprawdę fajna, przede wszystkim dlatego, że jego trasa jest bardzo stroma, prawie pionowa. Lepiej kupić bilet w jedną stronę, a wrócić miejskim autobusem. Będzie taniej, szybciej i przyjemniej.

Biletu na platformę kupować w ogóle nie warto, bo choć rzeczywiście widok z niej jest piękny, to obok jest lepszy. Wystarczy wyjść z kolejki tramwaju na placyk przed platformą, a tam znaleźć strzałki wskazujące trasę pieszą prowadzącą wokół samego szczytu, czyli Peaku. Platforma jest trochę pod.

Nowoczesna architektura Central. W Central warto zobaczyć najciekawsze przykłady nowoczesnej architektury. Drapacze chmur są naprawdę ciekawe. Zacząć trzeba od Mandarin hotel, kiedyś wizytówki miasta, dziś zbudowanego na nowo. Dalej budynki Bank of China, Lippo Center, a przede wszystkim: siedziby HSBC, mającej ponoć najlepsze feng shui na wyspie. Do tego obowiązkowo Hong Kong Convention and Exhibiotion Center, gdzie odbyło się przejęcie Hong Kongu przez Chińczyków i wiele innych. 

Wielki Budda w Lantau. To jeden z niewielu „zabytków” w ścisłym tego słowa rozumieniu. Jest to największy na świecie siedzący Budda na wolnym powietrzu. Do Buddy prowadzi efektowna promenada, a sam pomnik jest estetycznie udany (choć młody). Do tego jest to na wyspie Lantau, tej na której jest lotnisko, więc jeśli macie przesiadkę w Hong Kongu i wolne pół dnia, to najlepiej wsiąść do kolejki linowej ciągnącej się od samego lotniska do Buddy. Tańszą opcją dotarcia jest podpłynięcie łódką z wyspy Hong Kong, a następnie przejazd autobusem.

Chińskie świątynie (szczególnie na Wyspie Hong Kong). Są autentyczne, panuje w nich atmosfera pobożności i powagi. A do tego zadymione wnętrza, pulsujące okrągłe spirale i ciemne figurki bóstw. A przede wszystkim – sale pamięci przodków, pełne klimatu zadumy i przemijania. 

Pozostałości kolonialne. Nie ma ich zbyt wiele, ale jak się już trafią, to są efektowne i bardzo w duchu dawnego Hongkongu. Do najlepszych należą kościół św. Jana, Flagstaff House, czy budynek Legislatury. 

Muzea
Heritage Museum. Płożone jest na Nowych Terytoriach. Było prekursorem nowego stylu i po dziś dzień jest liderem. Zobaczyć tam można między innymi wystawę o Operze Kantońskiej, gdzie nie tylko pokazywane są filmiki z przedstawieniami, wywiady z gwiazdami, ale także zrobią wam zdjęcie, a następnie ucharakteryzują tak, że będziecie wyglądali jak któraś z postaci Opery. Obok jest wystawa kaligrafii, do tego dochodzi ekspozycja o Nowych Terytoriach, też pełna nowoczesnych gadżetów oraz świetna wystawa sztuki buddyjskiej. A na koniec – szokująco, ale i zniewalająco kiczowata wystawa gwiazdy Hong Kongu, Lidii Sum.

Muzeum Historii. Spaceruje się uliczką w dawnym Hongkongu, która prowadzi w kolejne stadia. Są dawne sklepy, pierwsze stacje telegraficzne, wielki tramwaj z początku ubiegłego wieku. Załapać się też można na filmy o wojnie opiumowej, propagandówkę brytyjską z lat trzydziestych, czy o okupacji japońskiej. A na koniec, przy nowoczesności, nie tylko zobaczycie takie rzeczy jak historia turystyki, bo codziennie w cenie jest pokaz filmu z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a więc złotych lat miejscowej kinematografii.

Muzeum Nauki czy Kosmosu (Space Museum) też są warte odwiedzenia.

 

Kultura. Wróżbici. Koło głównej świątyni taoistycznej Nowych Terytoriów, Sik Sik Yuen Tai Sin, znajduje się najsłynniejsze w Hong Kongu skupisko przepowiadaczy przyszłości. To świetne miejsce, by poobserwować chińską kulturę, w której próba odgadnięcia przyszłości jest bardzo ważna, a wróżbici to szanowane społecznie persony. Klientów jest sporo, więc praca idzie taśmowo. Całość zadowoli zapewne fanów ezoteryki: mnóstwo tu dziwnych figur, tajemnych symboli, znaków, kombinacji liczb i cyfr.

Domy z metalu w wiosce Tai O na wyspie Lantau. Rozłożone są nad rzeką, wyglądają jak zwykłe domki rybackie na palach, tyle, że są z metalu. Wygląda to trochę malowniczo, a trochę slumsowato, ale jest bardzo ciekawe (Tai O to popularna sceneria wielu hongkongijskich filmów). 

 

Jedzenie. Dim Sum. Jest to ogólna nazwa na lekkie przekąski, które można zjeść na śniadanie, podjeść pijąc herbatę, bądź przekąsić za dnia. Najczęściej są to wszelakie odmiany naszych pierogów/klusek, ciasto z czymś w środku (mięso, krewetki, wszelakie odmiany wegetariańskie - wybór olbrzymi), do tego dochodzą lepkie słodycze, smakołyki a la Sajgonki i tysiące innych.

Sport i nurkowanie. (dodaj swoje informacje)

Trekking. (dodaj swoje informacje)

Freak show. Filipińskie niedziele w Central. W każdą niedzielę Filipińczycy zajmują Hong Kong - biorą szturmem parki, odcinają ulice. Centrum (plac Statuy w Central) jest ich. Przychodzą całymi rodzinami, z przyjaciółmi, znajomymi, sąsiadami. Wszyscy. Przybywają i siadają, piknikują, rozmawiają, jedzą, piją, tańczą, koncertują, bawią się. Po prostu przychodzą, by pobyć razem w samym sercu miasta. Wygląda to z zewnątrz niczym obóz uchodźców – ulice są odcięte dla ruchu, wszędzie pełno rodzin z małymi dziećmi siedzących na ziemi, a na chodnikach wala się mnóstwo mat, koców i wszelkiego pożywienia. Ale każdy może wejść, popatrzeć, ma też sporą szansę, że ktoś go zaprosi, by razem pogadać i się pobawić. W otoczeniu nobliwych murów i hipernowoczesnych budynków, z których na co dzień wychodzą tylko tacy sami ludzie w garniturach, wygląda to niczym wyjęte z innej bajki.
 
Największe na świecie schody ruchome (Escalator to Mid-Levels albo Central Escalator). Trochę na północ od środkowego odcinka ulicy Des Veuxa, trochę poniżej hongkongijskiego Soho, znajdziecie ruchome schody, mające 800 metrów. Schody te, jedne z pierwszych na świecie. Dziś schody służą temu samemu, co dawniej: rano jadą w dół, z tysiącem ludzi zmierzającym do pracy, a od południa – w górę. Nie jest to jeden długi ciąg – co 50 metrów można zejść i wrócić na ulicę. Tym niemniej prawie półgodzinny przejazd ruchomymi schodami jest czymś unikatowym dla Hong Kongu.

 

Adventure. (dodaj swoje informacje)

Plaże i wyspy. (dodaj swoje informacje)

Kluby i imprezy. Bary przy Soho na Wyspie Hong Kong. W samym środku Azji można się poczuć, jak w Londynie: te same bary angielskie, ta sama estetyka ulic i małych przecznic. Wielokulturowość z dominantą angielskości. Niestety – ceny też londyńskie.

Wan Chai na Wyspie Hong Kong. Okolice Nathan Road na Kowloonie są popularne wśród miejscowych i całej gamy przyjezdnych.

 

Odpoczynek. (dodaj swoje informacje)

Zakupy. Dobre miejsce na zakup elektroniki, a także lepszych ciuchów (na przykład garnitury, szczególnie szyte na miarę). To też dobre miejsce na zakup antyków, choć tradycyjnie przy takich zakupach trzeba bardzo uważać.

Komu się spodoba. Lubiącym klimat wielkomiejskości, zmęczonym Azją (szczególnie Chinami), sympatykom klimatu pogranicza kultur, fanom nowoczesności, tym, którzy chcą mieć dogodną bazę wypadową do Azji, gdzie wszystko jest sprawnie zorganizowane i z każdym da się porozumieć.

Przewodnicy

Znasz dobrze Hong Kong?

Uzupełnij jego opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Michał Lubina - jest doktorantem Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Zjeździł z plecakiem większość krajów Azji, docierając lądem najdalszych zakątków Rosji, Chin, a także Indii, Pakistanu, Iranu czy Bangladeszu. Autor przewodników po Litwie i Rosji oraz licznych wystaw fotograficznych – m.in. z Rosji, Chin czy Armenii. Przewodnik i autor programów po Chinach w Klubie Laurazja (www.laurazja.pl). Fascynuje się Dalekim Wschodem, a Chinami w szczególności, o których związkach z Rosją pisze doktorat. W latach 2009/10 stypendysta Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Pekinie. Właśnie powrócił z półtorarocznego pobytu w Azji.

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)