Jest to kraj wielu kontrastów, egzystujących obok siebie – bogactwa i przepychu, przez miedzę ze skrajnym ubóstwem i życiem na ulicy.
Na każdym kroku zetkniecie się z pozostałościami amerykańskiej wizyty na Wyspach. Jeepy używane ongiś przez wojska USA, teraz nazywają się Jeepneys, zostały przedłużone do rozmiaru autobusu i stanowią główny środek komunikacji na całym archipelagu.
Często spotkacie miejscowych wołających za wami „Hey Joe!”, rikszarze dodają czasem „Hey Joe, let's go!”, i wiele innych wariacji. Generalnie każdy biały facet to Joe i już. Nie należy się o to obrażać – oni tak po prostu starają się zagaić rozmowę i może zwerbować klienta, choć nie zdarzyło mi się żeby kiedykolwiek byli natarczywi. Filipińczycy to bardzo sympatyczny, gościnny i przyjazny naród. (Maciej Kuźnicki)
Komu się spodoba: Filipiny nastawione są raczej na zorganizowany wypoczynek w kurorcie z kelnerami, leniuchowaniem i bez niespodzianek, ale i amator mocnych wrażeń, dziczy i zespolenia z natura odnajdzie swoją niszę.








