Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Chiny - Transport i poruszanie się po kraju

Autobus. Autobus to dobry pomysł na krótkie dystanse (do 12h). Drogi we wschodnich Chinach są całkiem przyzwoite poza tymi prowadzącymi do granic kraju. Średnio można przyjąć, że godzina jazdy zwykłym autobusem bez wygód kosztuje 15-20Y.

Na dłuższych trasach można spotkać się z autobusami nocnymi, które mają albo rozkładane fotele, albo leżanki. Bilet jest ponad dwa razy droższy, jednak komfort jazdy wcale nie większy.  (AB)

Są tu autobusy miejskie z charakterystycznym silnikiem usytuowanym koło kierowcy. Dalekobieżne autobusy tego typu mają ten mankament, że są dla białego (czytaj: dużego) człowieka stanowczo za małe. Wielkim plusem tych autobusów jest to, że są dość tanie.

Droższe i coraz częściej pojawiające się są nowoczesne autobusy, zazwyczaj z klimatyzacją. Jeżdżą nie tylko po trasach turystycznych. Jazda takim autobusem to prawdziwa przyjemność, swoje też kosztująca.

Osobną kategorię stanowią autobusy sleepery. Wygląda to tak, że autobus jest podzielony na 3 rzędy dwupiętrowych łóżek. Wyspać się zazwyczaj można dość dobrze, w zależności od stanu drogi i samego autobusu.  Trzeba tylko uważać na złodziei, bo lubią w takich miejscach grasować. (ML)

 

Samochód. Obcokrajowcy z wizą kategorii L, czyli turystyczną, nie mogą sami prowadzić samochodu, ani ubiegać się o chińskie prawo jazdy. Europejskie prawo jazdy nie jest respektowane, więc tak naprawdę całkowicie odpada poruszanie się samochodem na własną rękę. (AB)

Promy/łodzie. Wybierając się na spływ rzeką Jangcy z Chongqing w stronę Wuhan warto zabrać ze sobą duży zapas czystej wody. Najlepiej 5-6 baniaków 5-litrowych. Płynąc 3-4 dni na łodzi pełnej chińskiego narodu czysta woda w zbiornikach kończy się po pół dnia, a potem zbiorniki  statku napełniane są koszmarnie brudną wodą z rzeki (pływają w niej tony śmieci oraz wszelkiego rodzaju padlina). Co za tym idzie zdarzają się uczulenia skórne, a dalece niestosowne jest mycie taką wodą części intymnych waszego ciała. Dotyczy to wszystkich dłuższych niż jeden dzień spływów po chińskich rzekach. (AB)

Pociągi. Pociągi to najlepszy środek komunikacji w Chinach dla backpackera. To właśnie podczas długodystansowych tras, można nawiązać bardzo ciekawe znajomości i dowiedzieć się sporo o ludziach i ich zwyczajach.

Siatka połączeń kolejowych jest bardzo dobrze rozwinięta, ale tylko we wschodnich Chinach. Na zachodzie kraju są dwie główne trasy: do Lhasy i pod granicę z Kazachstanem przez Urumczi.

Jest kilka klas pociągów oraz wagonów, o czym warto wiedzieć przed wylądowaniem na chińskim dworcu kolejowym. Wszystkie pociągi mają swoje specjalne oznaczenia, które obowiązkowo składają się z cyfry (od 1 do 9999) i w niektórych przypadkach także z litery, która jest stawiana przed liczbą. To właśnie ta litera lub jej brak sygnalizuje, jakiej klasy jest dany pociąg. A do dyspozycji są następujące klasy:

Txxxx - szybki, klimatyzowany pociąg o najwyższym standardzie, mający pierwszeństwo na mijankach przed każdym innym pociągiem, TV i DVD jest standardem;

Nxxxx - także szybki i klimatyzowany pociąg, jednak ustępujący na mijankach temu powyżej (TV+DVD)

Kxxxx - klimatyzowany, już nie tak szybki jak dwa powyższe pociągi (można wypożyczyć sobie laptopa i obejrzeć jakąś chińską telenowelę)

xxxx - tzw. klasa bez literki - najwolniejsze, nieklimatyzowane pociągi, nie ma w nich zakazu palenia w wagonie - po prostu rozpacz! Podczas mijanek zawsze ustępują szybszym pociągom - nieraz stoją po 2-3 godziny bez ruchu w 40-stopniowym upale. Dodam, że okna nie są otwierane, no z wyjątkiem ubikacji.

Lxxxx - pociągi specjalne. Klasa jak dla pociągów "xxxx", jednak z tą różnicą, że są jeszcze bardziej zapchane, bo dodatkowo się je dostawia, gdy jest bardzo duży popyt na pociąg klasy "xxxx". Tego, co się tam dzieje, nie da się opisać - to trzeba zobaczyć.

W różnych klasach pociągów i na różnych trasach są cztery klasy wagonów, od najdroższych poczynając, na najmniej wygodnych kończąc: soft sleeper, hard sleeper, soft seat i hard seat.

Bardzo przydatna wyszukiwarka połączeń kolejowych znajduje się na stronie: http://www.travelchinaguide.com/china-trains/

Podsumowując: tani chiński pociąg dalekobieżny to tzw. mus w tym kraju dla każdego, kto chce poznać choć namiastkę życia typowego Chińczyka. (AB)

Kasy biletowe usytuowane są zazwyczaj obok dworca, często, mają napis po angielsku „ticket office”: kas są dziesiątki, ludzi tysiące, do każdej stoi kolejka kilkudziesięcioosobowa. Na największych stacjach typu Pekin czy Szanghaj są osobne kasy dla obcokrajowców, ale z nich też korzystają Chińczycy. Na dużych stacjach w wielkich miastach pokroju Nankinu okienko dla obcokrajowców jest wielofunkcyjne: obsługuje również uczniów, studentów, czy emerytów.

Jeżeli rozumiecie trochę po chińsku, to na większych stacjach są tablice pokazujące ilość miejsc w danych pociągach. Jest tam zazwyczaj numer, godzina odjazdu, skąd i dokąd. Potem zaś: ilość biletów danej klasy.

Jeśli nie udało wam się kupić biletu na własną rękę, to da się go kupić przez hostel, bądź jakieś biuro podróży. Będzie to o jakieś 20 - 30 juanów drożej.

Kupując bilety na twarde siedzenia trzeba mieć świadomość, że w przedziale będzie mnóstwo Chińczyków, którzy mają bilety bez miejscówki, Chińczycy będą (jak wszędzie) jedli, a przy tym siorbali, pluli, bekali, charkali i syfili.  Poza tym w tych przedziałach nigdy nie gasi się światła i co chwilę ktoś chodzi.

Wybierając hard sleeper, czyli gdzieś o 30 procent droższe „twarde leżanki” możecie spać spokojnie. Otwarty przedział liczy sobie po trzy leżanki z każdej strony stolika. Najlepiej brać środkowe i górne, bo na dolnych siadają, w naturalny dla siebie sposób nie pytając o zgodę, Chińczycy i siedzą tak pół nocy (syfiąc). Pościel jest zazwyczaj czysta. O 22 zawsze gaszą światło. Stąd też ying wo jest najlepszym sposobem na podróżowanie po Chinach, ale też najtrudniejszym do dostania, bo wszyscy je chcą.

Soft sleeper, czyli „miękkie leżanki” – dostaniecie zamknięty przedział po dwa łóżka z każdej strony stolika, ale to już nie jest backpackerski standard cenowy. Na krótszych dystansach (na przykład Pekin – Tianjin, czasem Pekin – Szanghaj) są również „ruan zuo”, czyli „miękkie siedzenia”, które kosztują coś pomiędzy twardymi a miękkimi leżankami.

Gdy uda wam się dotrzeć na stację docelową, pamiętajcie o tym, by nie wyrzucać biletu. Przy wyjściu z dworca stoją kolejni mundurowi, odbierający bilety. (ML)

 

Autostop. Autostop w Chinach jest płatny. Kierowca oczekuje napiwków od pasażera, który niejednokrotnie jest wyższy niż cena biletu autobusowego na danej trasie. Raczej nie polecany środek transportu, ale jeśli ktoś się zdecyduje, musi ustalić stawkę przed wyruszeniem w drogę. W przeciwnym razie cena na pewno nie okaże się przystępna. Zdarza się, że kierowcy podnoszą ustaloną cenę lub żądają zapłacenia w połowie drogi. (AB)

Taksówki. Taksówki w Chinach są wszędzie, i to w ogromnych ilościach. Ogólnie są tanie. W niektórych miastach nie da się targować, gdyż jest odgórnie ustalony taryfikator, którego szofer musi się trzymać pod groźbą utraty licencji. Jednak w przeważającej liczbie miast przed wejściem do taksówki trzeba ustalić cenę, targując się. Bywa, że taksówkarze potrafią zrobić 5-10 kilometrów wywijasów po mieście, aby zawieźć klienta o dwie przecznice dalej. Głównie dotyczy to miast, w których działa taryfikator. (AB)

W zależności od miasta stawki są różne. W Pekinie zaczynają się od dziesięciu juanów za pierwsze cztery kilometry, w Szanghaju od dwunastu juanów, w Nankinie od ośmiu, w Chengdu od siedmiu, w Xi’anie od czterech juanów. Generalnie im dalej na prowincje, tym taniej, ale trudniej wymóc na taksiarzu jazdę na licznik. W nocy stawka rośnie (w Szanghaju 14 juanów za pierwsze dwa kilometry).

W Pekinie i Chengdu problemem może być nie tyle cena, ile brak taksówki, gdyż jest ich za mało. (ML)

 

Riksze. Riksze powoli są wypierane przez taksówki. Proces ten jest dość szybki. Im bardziej na zachód kraju, tym większe prawdopodobieństwo, że na ulicach miasta spotkasz riksze. We wschodnich Chinach są one już raczej rzadkością. (AB)

Rower. Rower to jedno z pierwszych skojarzeń, jakie mamy myśląc o Chinach. I słusznie. Rowery można spotkać wszędzie, w miastach są specjalne ścieżki dla rowerów. Turysta może łatwo wypożyczyć rower (ok. 15Y/dzień) lub go kupić już nawet za 250-300Y. Rower to środek komunikacji, którym można dotrzeć do mało popularnych miejsc, które pokazują prawdziwą chińską prowincję. Można się przyjrzeć jak wygląda życie w wioskach lub w miejscach, które nie są wizytówkami Chin i „biurokracji” zależy, aby turysta tam nie docierał. (AB)

Samolot. Dobrze rozwinięta siatka połączeń wewnętrznych między większymi miastami. Niejednokrotnie kilka lotów dziennie na tej samej trasie. Główne linie lotnicze to Air China, które latają z Pekinu do ponad 140 miast w Chinach. Koszt biletów w jedną stronę w klasie ekonomicznej zaczyna się od 400-500Y. (AB)

Metro. Bardzo dobrze rozwinięte metro jest w Pekinie. Od 2005 roku do Igrzysk Olimpijskich Chińczycy oddali do użytku łącznie 8 linii metra! Jest to bardzo dobry sposób na przemieszczanie się po wiecznie zakorkowanej stolicy. Metro też funkcjonuje w kilku innych największych miastach Chin jak np. Szanghaj, Nanjing czy Guangzhou. Bilet kosztuje 1-5Y w zależności od miasta i od długości trasy, którą mamy do przejechania. (AB)

Pekin i Szanghaj są doskonale skomunikowane dzięki metrom (pozostałe typu Nankin czy Kanton - też nieźle). Ponadto partia zadekretowała w kolejnym planie pięcioletnim budowę kolejnych 16 metr w największych miastach Chin (typu Xi’an, Shenyang czy Harbin). W metrach zawsze wszystko jest dwujęzyczne i dość dobrze rozwiązane. Jedyna różnica, że każde ma swój własny system, idealnie sprzeczny z pozostałymi, na przykład Szanghaj ma kilka rodzajów biletów w zależności od trasy i odcinka, zaś w Pekinie bilety kupić można tylko na stacji, z której się jedzie.
 
Idąc do metra zawsze warto mieć ze sobą kilka drobnych juanów, bo wszędzie następuje przejście ze sprzedawczyń biletów do automatycznych machin, które nie przyjmują drobnych papierowych juanów, a tylko monety. (ML)

 

Kraje, do których łatwo się przedostać. Chiny graniczą z 14 krajami. Granice lądowe z trzema z nich są całkowicie zamknięte – należą do nich Afganistan, Indie oraz Bhutan. Praktycznie to samo dotyczy Korei Północnej z racji tego, że bardzo ciężko dostać indywidualną wizę na wjazd do tego kraju. Jednak istnieje kolejowe przejście graniczne i kursują regularnie pociągi na trasie Phenian – Pekin. (AB)

Rosja: Do Rosji możecie wjechać przez kilka przejściach granicznych. Wszystkie są otwarte tylko i wyłącznie dla ruchu autobusowego i czasem kolejowego (Suifenhe, Manzhouli). Pieszo się nie da.

Główne przejścia to Manzhouli (po rosyjsku: Mandżuria, nie mylić z regionem) / Zabajkalsk w chińskiej Mongolii Wewnętrznej, Xiahe / Błagowieszczeńsk w prowincji Heilongjiang oraz Suifenhe / Pogranicznyj w tej samej prowincji.

Do Manzhouli jedzie bezpośredni pociąg z Pekinu (około 30 godzin), kursują tu również pociągi jadące do Moskwy a omijające Ułan Bator w Mongolii (Zewnętrznej). Po stronie rosyjskiej z Zabajkalska jeżdżą pociągi do Czyty, Ułan Ude, Irkucka i te jadące Magistralą Transsyberyjską. Jedzie też jeden autobus dziennie (około 10 godzin). W drugą stronę podobnie, autobus odjeżdża spod dworca kolejowego w Czycie koło siódmej rano. Ta opcja jest korzystna dla tych, którzy chcą być w Chinach / Rosji jak najszybciej.

Jeżeli ktoś z chce przejechać całą trasą Kolei Transsyberyjskiej to powinien wybrać przejście Suifenhe / Pogranicznyj. Stamtąd można się bez problemu dostać do Ussuryjska, a potem do Władywostoku. Wyjeżdżając rano z Suifenhe będziecie we Władywostoku wieczorem. Do Suifenhe dojedziecie z Mudanjiang autobusem (a tam z Harbinu i z Pekinu pociągiem).

Stosunkowo najmniej atrakcyjnym przejściem jest Xiahe / Błagowieszczeńsk. dojazd jest tam trudny (z Harbinu pociąg 12 godzin), a Błagowieszczeńsk to dziura w połowie drogi między Władywostokiem a Czytą. (ML)

Mongolia: drogowe oraz kolejowe przejścia graniczne w Erenhot/Erlian.

Wietnam: dwa drogowe przejścia graniczne. Najpopularniejsze znajduje się w miejscowości Youyu Guan, ok. 10 kilometrów od większego miasto o nazwie Pingxiang. (AB)

Laos: Do Laosu wiedzie jedno przejście graniczne Mohan/Boten. Dostać się tam nie tyle trudno, ile długo: z Kunmingu autobusem do Jinghongu, stolicy tego regionu. Stamtąd złapać poranny autobus na granicę. Przejście jest piesze, można na nim uzyskać wizę laotańską (około 30 dolarów, vice versa nie). (ML)

Nepal z Chinami łączy ponad 900-kilometrowa Autostrada Przyjaźni – bardzo malownicza droga biegnąca przez Wyżynę Tybetańską. Ponieważ trasa ta wiedzie przez przełęcz na ponad 5200m npm. możliwe są objawy choroby wysokościowej.

Pakistan: granica połączona najwyżej na świecie położoną autostradą międzynarodową, tzw. Karakorum Highway. Tą trasą można przejechać tylko pomiędzy majem a końcem października.

Tadżykistan: (dodaj swoje informacje)

Kirgistan z Chinami łączy droga przez przełęcz Torugart. Przejście graniczne jest otwarte tylko pomiędzy czerwcem a wrześniem.

Kazachstan: drogowe przejście graniczne w Khorgos otwarte jest cały rok. Możliwy jest także tamtędy przejazd pociągiem na trasie Urumczi - Ałma-Ata. Ze względów bezpieczeństwa należy unikać dwóch pozostałych przejść granicznych między Chinami a Kazachstanem, w Tachengu oraz Jeminay.

Ciekawa sytuacja jest z Hongkongiem i Makau. Pomimo, iż należą one do Chin, zostanie wam wbita do paszportu pieczątka wyjazdowa z ChRL, a chińska wiza straci ważność.

Warto także pamiętać, że może zdarzyć się tak, iż granica zostanie zamknięta do odwołania. Może być związane np. z opadami śniegu (płd-zach. granice) lub po prostu z niewyjaśnionych przyczyn, które dla chińskiej biurokracji są jednak wystarczająco ważne – np. zamieszki w Tybecie i zamknięte przejście graniczne z Nepalem.

Specjalnym obszarem na terenie Chin jest Tybet. Żeby do niego wjechać, należy mieć odpowiednie pozwolenie. Ogólna zasada mówi, że do Tybetu można wjechać tylko w zorganizowanej grupie minimum czterech osób i z biurem podróży, ale można to prawo ominąć, wjeżdżając do Chin z Kazachstanu lub Kirgistanu. Chińska prowincja granicząca z tymi krajami to Xinjiang, a do niej pozwoleń nie potrzeba, poza wizą chińską oczywiście. W Xinjiangu łapiecie autobus lub ciężarówkę i jedziecie w stronę Tybetu. Tam granica Tybetu nie jest tak dobrze pilnowana, albo czasem w ogóle nie jest pilnowana i wjeżdżacie do Tybetu bez koniecznego pozwolenia. Poruszając się po Tybecie należy uważać na patrole wojskowe (szczególnie na odludziach), ale nawet jeśli takowy was zatrzyma, zwykle prosi o pokazanie wizy. Nie przychodzi im do głowy, że nie macie pozwolenia. Natomiast, jeśli trafi się nadgorliwiec, zawsze można powiedzieć, że wjeżdżaliście do Tybetu od Kaszgaru i nikt nie mówił nic o pozwoleniu. Zostaniecie zawiezieni na posterunek w celu wyrobienia pozwolenia na pobyt w Tybecie oraz uiszczenia opłaty i kary, która wynosiła w 2007 roku 200Y. Wtedy też ten patent był ostatnio sprawdzony. Po Igrzyskach Olimpijskich temat mógł się nieco skomplikować. (AB)

Birma: Od strony Chin wiedzie jedyne otwarte lądowe przejście do Birmy. Granica nazywa się Ruili. Dojeżdża się tam bądź z Kunmingu, bądź z Xiaguan. By dostać się do Birmy trzeba mieć wizę (można uzyskać w Pekinie bądź Kunmingu) oraz voucher wystawiany przez chińskie biuro (jest kilka w Kunmingu i w Ruilli). Taki voucher kosztuje około 1300 juanów (ceny się zmieniają, czytaj: rosną) i obejmuje transport z Kunmingu bądź Ruili do Hsipo w Birmie po sławnym szlaku birmańskim. Z powrotem do Chin nie wjedziecie. (ML)
Władze birmańskie okresowo zamykają przejście w Ruili, zazwyczaj jak się coś dzieje w Myanmarze. Warto sprawdzić dokładnie, czy jest na pewno otwarte. (ML)

Autor

Andrzej Budnik - absolwent turystyki na krakowskim AWF, z zawodu pilot wycieczek. Azjofil spoglądający z entuzjazmem w stronę Ameryki Łacińskiej. Uwielbia niskobudżetowe wyprawy z kategorii „hardcore”. Prowadzi dziennik z podróży www.LosWiaheros.pl. Podróżuje, aby się rozwijać i zabijać monotonię szarego życia.

Michał Lubina - jest doktorantem Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Zjeździł z plecakiem większość krajów Azji, docierając lądem najdalszych zakątków Rosji, Chin, a także Indii, Pakistanu, Iranu czy Bangladeszu. Autor przewodników po Litwie i Rosji oraz licznych wystaw fotograficznych – m.in. z Rosji, Chin czy Armenii. Przewodnik i autor programów po Chinach w Klubie Laurazja (www.laurazja.pl). Fascynuje się Dalekim Wschodem, a Chinami w szczególności, o których związkach z Rosją pisze doktorat. W latach 2009/10 stypendysta Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Pekinie. Właśnie powrócił z półtorarocznego pobytu w Azji.

Obejrzyj zdjęcia z Chin.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)