Chiny to rowery, herbata oraz długie kolejki, do których z każdej strony ktoś próbuje się wepchnąć. Komercyjny komunizm, masowe wszystko, jedzenie wymagające wiele i praktycznie zero angielskiego. Klasyczny kierunek backpackerski.
Podróżując po Chinach nie można zapominać, że w tym kraju nie ma demokracji i wolności słowa, za to łamane są prawa człowieka. O ile na zagranicznego turystę ma to mniejszy wpływ, o tyle kolosalnie odbija się na biednych Chińczykach.
Chiny są przede wszystkim bardzo zróżnicowane. Nie można tego kraju „zaszufladkować”, czego głównym powodem jest powierzchnia, jaką zajmuje. Zupełnie inne wrażenie z pobytu w Chinach będzie mieć ktoś, kto był w Pekinie, Szanghaju i Xi’an, a zupełnie inne ktoś, komu udało się pojeździć głębiej po prowincjach i choćby dojechać lądem do Chengdu. Ten kraj zamieszkuje ponad 50 różnych narodowości, które mają niemarginalny wpływ na to, jak różnią się od siebie Chiny północno-wschodnie od południowo-wschodnich czy zachodnie od wschodnich.
Coś, co z pewnością odczuje każdy podróżujący po wschodnich Chinach to tłok. Wszechobecny. Na ulicy, w autobusie, nie mówiąc o pociągu. Raczej dziwić nie powinien, bo Chiny to najbardziej ludny kraj naszego globu. Dziwić nie dziwi, ale nieraz przytłacza. (Andrzej Budnik)
Komu się spodoba: (dodaj swoje informacje)








