Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Bangladesz - Czego nie warto

Miejsca rozbiórki statków pod Chittagongiem (Chip-Breaking Yards). Wśród części backpackerów wykształciła się swoista, dziwna moda na zwiedzanie miejsc rozbiórki statków. W niektórych miejscach – w Bangladeszu jest to koło Chittagongu (a np. w Indiach w Gudżaracie) – są odpowiednie stocznie, do których zwijają stare statki, gotowe do rozbiórki. Tam się je niszczy na części – metodami dostępnymi miejscowym, czyli czasem można się poczuć jak w powieściach Zoli – a następnie sprzedaje z zyskiem.

Wszystko brzmi dobrze, tyle tylko, że jest to szemrany interes, nikt tu się nie przejmuje żadnymi normami, a prawa pracownicze możnaby uznać za żart. Co więcej, na skutek kilku wścibskich kolesi z Greenpeace i innych organizacji, właściciele takich stocznie stali się szczególnie mało gościnni dla kogokolwiek, kto przybywa „popatrzeć”. Stąd też nawet jeżeli dojedziecie do tego miejsca pod Chittagongiem i znajdziecie kilka stoczni, to szansę na wejście macie marne.

Oczywiście, można ponegocjować (sukces szybciej zagwarantuje dar przekonywania niż pieniądze), ale nawet gdy się uda, to i tak nie warto (a bardziej prawdopodobne, że się nie uda). Ta swoista fascynacja dekonstruktywizmem jest o tyle zaskakująca, że tu naprawdę nie ma nic ciekawego. Chodzi człowiek po jednym wielkim placu budowy, gdzie mnóstwo zardzewiałego żelastwa się wala, a ludzie na wszelkie sposoby próbują to odłamać, to ułamać, a to wykręcić. By takie coś zobaczyć nie trzeba jechać do Bangladeszu, wystarczy pojechać na skład złomu.


Zabytki w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To znaczy meczety, stare budynki i tak dalej. Lepiej od razu zapomnieć i wrócić do Indii. Tu nie ma nic ciekawego. Meczety są prowincjonalne i jedynie Sitara w Dhace jakoś się broni, a i to tylko dzięki dekoracji. Po za tym – tragedia. Fort w Dhace to jakaś kpina z Mogolskich Fortów, karykatura tych z Delhi i Agry, a nawet tego z Lahore. Jeżeli w przewodniku LP jest napisane, że warto jechać do któregoś z meczetów, to nie należy słuchać. Nie warto. Podobnie jak z bazarami. Można od razu zapomnieć o orientalnym bogactwie i całej gamie zapachów i smaków. Tu jest szaro, buro i brudno.

Kaukata. Reklamowana jako malownicza wioska nad Zatoką Bengalską, gdzie można popływać, poopalać się i poplażować, a dla odmiany pójść do świątyni buddyjskiej. Może i można, ale w mulistej wodzie, na czarnym piasku, na plaży utworzonej poprzez wycięcie dżungli, gdzie wciąż wystają pnie drzew, przy Bengalczykach, z których nikt się nie kąpie ani nie opala – za to wszyscy wlepiają oczy w przybyszów. A świątynia buddyjska to zwykły blaszany barak, który – sądząc po stosunku miejscowych do tego przybytku – wciąż tu stoi tylko i wyłącznie dzięki wstawiennictwu jakiegoś Bhoddisathwy. I nawet nie ma tu – rzecz jasna – alkoholu. Dramat.

Przystań w Chittagong. Jeśli w Dhace Sonorghat to najciekawsze miejsce, tak jego odpowiednik w Chittagong to nędzna nora, gdzie jedynym ciekawym zjawiskiem będziemy my – dla miejscowych. I to aż za bardzo.

Przewodnicy

Znasz dobrze Bangladesz?

Uzupełnij jego opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Michał Lubina - doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, zapalony podróżnik i zadeklarowany backpacker - z plecakiem zjeździł pół Azji, subkontynent indyjski wspomina najmilej. Autor przewodnika "Litwa, Łotwa, Estonia. Bałtycki łańcuch" (wyd. Bezdroża 2006), a także części praktycznej przewodnika "Rosja 2007" (wyd. Pascal). Na co dzien. przewodnik, współpracuje m.in. z Klubem Laurazja (www.laurazja.pl).

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)