Dżungla, góry, grasujący partyzanci, wytwórnie narkotyków, kartele, ruiny indiańskich miast... Kraj dla łowców przygód.
Kolumbia dla podróżnika jest niedroga, a Kolumbijczycy to ludzie niezwykle otwarci i ciepli. Bardzo pomocni w każdej sytuacji, jaka może spotkać przeciętnego podróżnika. Na wsi doświadczysz gościnności, o jakiej w Polsce już się tylko mówi.
Kolumbijczycy sami mówią, że ich kraj skupia najlepszych i najgorszych ludzi na świecie. Przy odrobinie szczęścia spotkasz tylko tych pierwszych. Nie warto natomiast zgrywać chojraka i nalezy przyjąć do wiadomości, że w Kolumbii jest bardziej niebezpiecznie niż w innych krajach Ameryki Południowej.
Tam, gdzie homo turisticus występuje, nie da się przed nim uciec. Tam gdzie nie dociera, nie ma go o żadnej porze roku. Najlepsze miesiące na wyjazd to nasza zima, bo wtedy docenicie tamtejsze ciepełko i nie przepłacicie za bilety lotnicze. A najgorsze to lato, ponieważ liczba osób mających w tym czasie urlop na pewno wzrasta. (Aga Bińkowska)
Komu się spodoba: łowcom skarbów spod znaku Indiany Jones (zaginione miasta, ruiny cywilizacji Indian odkryte dopiero w XX w.), pragnącym ucieczki od tłumów turystów (prawie cały kraj), amatorom górskich wypraw na całego (Sierra Nevada de Santa Marta, Sierra Nevada de Cocuy), osobom otwartym na inną kulturę (bez tej otwartości łatwiej tu się zgubić niż w krajach turystycznych), poszukującym pięknych plenerów (szczególnie góry), miłośnikom plaż (północ). Również chcącym podszkolić hiszpański (kolumbijska jego wersja jest bardzo przystępna i klarowna).

