Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Kostaryka - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. (dodaj swoje informacje)

Mieszkańcy. W każdym kraju Ameryki Centralnej mieszkańcy mają zdrobniałe określenia dla siebie samych. Są one powszechnie używane tak przez mieszkańców, jak i turystów i nie są uznawane za obraźliwe.

Ticos – tak nazywają siebie i są nazywani w całym regionie Ameryki Centralnej mieszkańcy Kostaryki. Nicas to mieszkańcy Nikaragui; Guanacos – Salvadoru; Catrachos – Hondurasu; Chapines – Guatemali. 

Ticos to ludzie spokojni, uprzejmi, zawsze starają się pomóc zagubionemu turyście – niestety różnie z tym bywa, przede wszystkim dlatego, że w Kostaryce, jak w większości Ameryki Środkowej, nie ma adresów, nazw ulic, numerów domów. Zamiast tego używa się punktów orientacyjnych – drzewo mangowe, były sklepik z zabawkami, etc. O drogę pytają tu wszyscy łącznie z taksówkarzami.

Poza tym Ticos są bardzo dumni ze swojego kraju, są patriotami i nie lubią krytyki. Ticos nie lubią też konfliktów, więc raczej zgodzą się na twoje, czasami nienajlepsze rozwiązanie, niż spróbują podpowiedzieć inne alternatywy.

Ticos to generalnie ludzie bardzo spokojni i pogodni. Trudno ich nazywać latynosami – czasami mam wrażenie, że Polacy mają bardziej ogniste charaktery.

Kostarykańczycy są społeczeństwem „równościowym” – wszyscy są równi. Prawa człowieka są tu głęboko respektowane, a w Kostaryce zlokalizowane są między-amerykańskie instytucje zajmujące się obroną praw człowieka – Międzyamerykański Sąd Praw Człowieka i Instytut Praw Człowieka.

 

Przydatne języki. Hiszpański (cały kraj), angielski (odmiana karaibska) – jest językiem oficjalnym w prowincji Limon (wybrzeże Morza Karaibskiego).

W Mesecie Centralniej i w miejscach turystycznych zwykle można się porozumieć po angielsku. Ticos generalnie bardzo dobrze mówią po angielsku i z turystami (albo tymi, którzy na takich wyglądają) od pierwszego momentu próbują rozmawiać po angielsku.  Często można również bez problemu porozumieć się po angielsku poza miejscami turystycznymi.

 

Święta. Wielkanoc – Wielki Czwartek i Piątek – warto spędzić w San Jose, które w tych dniach pustoszeje, na ulicach nie ma samochodów, za to wylegają kolorowe procesje wielkanocne. Większość sklepów jest wtedy zamknięta, a plaże zapełnione są do ostatniego leżaka. W Wielki Czwartek po południu nie kursują autobusy. W wielki Czwartek i Piątek nie sprzedaje się również żadnego alkoholu. (tzw. Ley seca).

11 kwietnia - Dzień Juan Santamaria. Juan Santamaria to 16-letni bohater narodowy, który bohatersko walczył i zginął w pierwszej bitwie pod Rivas (11 kwietnia 1853) - dzięki jego poświęceniu Kostarykańczycy wygrali bitwę.

1 maja – Święto Pracy.

25 lipca – przyłączenie prowincji Guanacaste do Kostaryki. Guanacaste zostało przyłączone do Kostaryki w wyniku głosowania w 1824 roku.

2 sierpnia – Święto Matki Boskiej od Aniołów (Virgen de los Angeles). Tego dnia pielgrzymi z całej Kostaryki idą do sanktuarium w Cartago.

15 sierpnia – Dzień Matki.
15 września – Dzień Niepodległości.
12 października – Dzień Kultury.
25 grudnia – Boże Narodzenie.

W Kostaryce większość dni wolnych (świąt) jest przenoszona z tygodnia na kolejny poniedziałek, np. w 2009 roku 15 września (Dzień niepodległości) wypada we wtorek, dzień wolny zostanie więc przeniesiony na poniedziałek 21 września. W dni świąteczne często nie kursują autobusy niektórych linii.

 

Jedzenie. Ticos lubią Gallo Pinto. Gallo Pinto (Malowany Kogut) to potrawa popularna w całym regionie Ameryki Środkowej, ale w każdym kraju przyrządza się ją w inny sposób. Tradycyjne kostarykańskie Gallo Pinto to ryż z fasolą, kolendrą, ale również karaibskie rice and beans – ryż z fasolą i mlekiem koksowym. Nie da się nie spróbować Gallo Pinto – Ticos jedzą Gallo Pinto na śniadanie, obiad i kolację. 

Sopa de Pejibaye. Pejibaye to owoc o okropnym zapachu i lekko orzechowym, aromatycznym smaku. Zawsze gotowany, jedzony zwykle z majonezem, z powodu suchego miąższu. Dla Polaków w wersji z majonezem raczej niejadalny, natomiast zupa z pejibaye jest przepyszna, kremowa, świetna z dodatkiem odrobiny gałki muszkatołowej. Najbliżej jej do zupy dyniowej, albo tureckiej zupy z soczewicy.
 
Casado, wszystko na jednym talerzu – kostarykański bigos. Smażone banany, ryż, fasola, jakaś sałatka, kawałek mięsa lub ryby i może jeszcze surówka ze świeżej białej kapusty.  Według mnie najlepszy obiad w bardzo rozsądnej cenie. Casado po hiszpańsku znaczy również „żonaty”, „zamężna” – więc czasami możemy przez przypadek zamówić „żonatego kurczaka” lub „rybę mężatkę”.

Ser Turrialba – biały twardy ser. Zwykle słony. Jest pyszny, ale nie kupuj go na zapas – szybko się psuje.

Truskawki z Poasito – jeśli zdecydujesz się na odwiedzenie wulkanu Poas, koniecznie musisz spróbować truskawek lub wyrobów z truskawek sprzedawanych po drodze. Wyglądają jak truskawki, smakują prawie jak poziomki – przez cały rok.

Cebiche – w zależności od tego czy rozmawiasz z Gwatemalczykiem, Peruwiańczykiem czy nawet Meksykaninem, każdy opisze „cebiche” w inny sposób – każdy napisze „cebiche” inaczej. Jedno jest zawsze takie samo: zaczynamy od świeżo złowionej ryby, później wszystko może się zmieniać. W Kostaryce znajdziesz najpewniej dwie wersje cebiche – kostarykańskie, dłużej marynowane, drobniej pokrojone kawałki świeżej, zawsze białej ryby obficie przyprawione „salsa lisano” i serwowane z krakersami. Drugie to tradycyjne peruwiańskie cebiche – droższe, bardziej „japońskie” w stylu, podawane z indiańską kukurydzą i słodkimi ziemniakami. Obie wersje zasmakują miłośnikom owoców morza. Dla reszty może stanowić wyzwanie, które mimo wszystko warto podjąć. Ważne – ryby w Kostaryce zawsze serwuje się bez ości.

Cas – to owoc przypominający agrest, bardzo kwaśny i właściwie gdy świeży jest niejadalny. Natomiast sok z Cas to orzeźwiający raj dla podniebienia w gorące popołudnie.

Banany – żółte, pomarańczowe, czerwone, zielone, wielkie, malusieńkie, każde. Zwykle można spotkać więcej niż jedną odmianę. Eksperymentuj, warto. Pamiętaj tylko, że te największe, niezależnie od koloru, je się tylko smażone.

Ananasy – najlepsze na świecie. Najpopularniejsze są złote – niebiańsko słodkie. Można również spotkać (rzadko) zielone, które Ticos jedzą z solą. Ananasów nie można zjeść jednak zbyt dużo – po więcej niż 3 plastrach możesz poczuć nieprzyjemny efekt „pociętego języka”.

 

Religia. 95% Katolicy (wyznanie rzymsko-katolickie).

Co warto przywieźć na pamiątkę. Kawa, kawa, kawa – nie tylko ta ze sklepu. Plantacje kawy można znaleźć dosłownie wszędzie.

Rękodzieło z drewna – najbardziej znanym miejscem produkcji i zakupu typowych wyrobów z drewna jest Saarchi, ale można je kupić właściwie wszędzie.

Często można również spotkać ładną ceramikę – zwykle ta sprzedawana przez Nicas na ulicach czy w restauracjach jest tańsza i zazwyczaj tej samej jakości co sprzedawana na bazarach i w sklepach.

Autor

Katarzyna Cichecka - w Kostaryce od 3 lat. Zaczarowana przez „100 lat samotności”. Miłośniczka peruwiańskiej kuchni, kolibrów i długich podróży.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)
Brak forum dla danego kraju oraz regionu.