Biedny kraj afrykański, który boryka się z problemami. Mimo to jest bardzo przyjazny dla turystów. Może dlatego, że nie ma ich wielu.
Zambijczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców. W Lusace i na jej obrzeżach często na wasz widok będą mówić „bwana” co znaczy „biały pan” - pozostałość po kolonializmie. Często oferują też miejsce w autobusie, ustępują go itp., ale wyczuwa się że oczekują czegoś w zamian (pieniądze..?).
W hostelach prowadzonych przez Anglików serwowane są typowo angielskie śniadania, obiady i kolacje. Można spróbować jednak i lokalnych przysmaków: grillowanych larw robaków, dużo zielonych liści, papki z sorgo czy batatów, curry z krokodyla. (Małgośka i Dominik Wyrzykowscy)
Komu się spodoba: kiepska infrastruktura i bieda - raczej dla hardcorowów. Też dla poszukiwaczy miejsc off the beaten path i dzikiej przyrody (parki krajobrazowe). Na pewno nie dla wrażliwych na ludzką krzywdę.






