Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Namibia - Transport i poruszanie się po kraju

Autobus. Najpewniejsza firma autobusowa to InterCape www.intercape.co.za

Kursuje pomiędzy Windhoek–Cape Town, Windhoek–Walvis Bay oraz Windhoek–Victoria Falls. Cena to 180 N$ (52 zł) za kurs 400km z Windhoek do Walvis Bay

Istnieje jeszcze Ekonolux - podobny standard jak InterCape, kursuje między Windhoek i Cape Town oraz Windhoek i Walvis Bay.

To jedyne autobusy, które kursują według rozkładu. Pamiętać należy, że kursy z Windhoek do Walvis Bay to poniedziałek, środa i piątek o 7.00 rano. Kursy z Walvis Bay i dalej do Cape Town to wtorki, czwartki i soboty. (JM)

 

Minibusy/shared taxi. Najpopularniejszy środek transportu między miastami to minibusy. Kursują codziennie na zasadzie „jak się bus napełni to jedziemy”. Koszt - 400km to 110 N$ (32zł). Np. z Walvis Bay do Oshakati jest 900 km, a bilet kosztuje 200 N$ czyli 57 zł.

Są to zazwyczaj nowe minibusy, typu Iveco lub VW. (JM)

 

Samochód. Wynajęcie auta – od ok. 55 euro/dzień. 4x4 – od 80 euro/dzień – ze sprzętem biwakowym (najtaniej znaleźliśmy 58 euro/dzień). Średnia prędkość - 80-100 km/h. Drogi w północnym Kaokoveld są złe. (AU)

Self driving – czyli podróżowanie wypożyczonym samochodem. Tutaj należy sobie wybić z głowy oszczędności - nie kuście się na wypożyczenie Opla Corsy czy VW Polo. Wiem, że krążą opinie, że Namibię można zjeździć osobowym samochodem. Owszem, można, ale...
Większość wypożyczalni zastrzega sobie, że nie można wjeżdżać na szutry osobowymi samochodami. Po drugie kurz, po trzecie strasznie niewygodnie. Można też zgubić zawieszenie, no i niezliczona ilość opon do wymiany.

Czyli w grę wchodzą pick-upy, zwane tutaj bakkie (bakie). Jeśli jest was dwójka, to tylko Single Cab, bo nie ma sensu płacić za czterodrzwiowy Double Cab. Jeśli jest was dwójka z dziećmi, to Double Cab, Z tyłu jest OK dla dzieci, ale nie dla dorosłych. Dlatego jeśli jest was więcej niż dwoje dorosłych - albo wypożyczacie drugi samochód, albo Land Rover Defender 110 lub Toyota Land Cruiser 70.

Wypożyczać należy w dużych znanych wypożyczalniach, co by uniknąć zbędnych problemów. Jest dużo prościej i wszystko zostaje wliczone w cenę. Często można się skusić na lepszą ofertę z mniejszych firm, ale na koniec może się okazać, że należy zapłacić za kilometry lub niby wgięty błotnik.

Ceny na dwa tygodnie to około 100 Euro za dzień, jeśli się wypożycza na dłużej - można negocjować.

Na głównych drogach asfaltowych jeździ się bardzo szybko - średnia wychodzi 120km/h.

Na drogach drugiej jakości, czyli dobrych suchych szutrach też można jeździć szybko, ale nie przekraczać prędkości 100km/h. Najbezpieczniej jest 80km/h i 4x4 ON.

Na drogach trzeciej kategorii, szutrach w porze deszczowej na północy, średnia wam wyjdzie 60km/h. (JM)

 

Pociągi. Jest ekspres pustynny na linii Windhoek – Swakopmund http://www.desertexpress.com.na/
Ceny: w jedną stronę – 1850 N$ (sharing) i 2400 N$. Dzieci poniżej 12 lat - 910 N$, samochody - 450 N$. (AU)

Sieć kolejowa w Namibii jest bardzo słabo rozbudowana, a czas podróży na przykład między Windhoek a Walvis Bay w porównaniu z samochodem czy busem jest kilkakrotnie dłuższy. Niemniej dla wielbicieli kolei jazda przez surowe namibijskie pustkowia może być atrakcją, podobnie jak znajdujące się w Windhoek w pobliżu dworca głównego Muzeum Kolei. (AM)

 

Autostop. Za darmo, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Ludzie uczynni, ale na wielu obszarach ruch jest znikomy. (AU)

To najlepsza, najtańsza i najprzyjemniejsza formą poruszania się po Namibii. Jeśli dysponujecie czasem, można zwiedzić w ten sposób cały kraj nie wydając ani grosza. Ale trzeba rzeczywiście ten czas mieć, bo na niektórych drogach samochody jeżdżą z częstotliwością kilku na tydzień, nawet w sezonie. Na bardziej popularnych trasach nie ma żadnych problemów z łapaniem samochodów.

Na północy drobna opłata za autostop jest raczej regułą i kilkanaście namibijskich dolarów na opłacenie przejażdżki jedynym samochodem, który mija nas w ciągu trzech dni, może mieć wartość złota. Chociaż najprawdopodobniej nikt nie zostawi nas w trudnej sytuacji pośrodku niczego, nawet jeśli będziemy bez grosza przy duszy. Jednak na północy autostop może też być niebezpieczny – ludzie są raczej biedni i nie uśmiechają się już tak często jak w innych częściach kraju. (AM)

 

Taksówki. W większych miastach. Kursy kosztują parę USD. Najczęściej taksówkarze jeżdżą z kolegami, więc chociaż widzicie, że ktoś siedzi obok kierowcy, zatrzymujcie je. (AU) Taksówki krążą po mieście bez przerwy, nie stoją na postojach. (JM)

Rower. Nie polecam, tylko dla wyczynowców. Duże odległości, kiepskie drogi, bardzo małe zaludnienie, co wiąże się z koniecznością zabierania dużej ilości zapasów i wody. (AU)

Niestety rower musicie przywieść sami, wypożyczalni brak.

Bardzo dobra sieć dróg szutrowych to niespotykana możliwość przemierzenia Afryki na rowerze. Zalecam jednak, żeby to robić w asyście samochodu i obsługi. Dobrze by było, żeby ktoś wam przygotował obozowisko w miejscu noclegu, gdybyście musieli spędzić noc w otwartym terenie. (JM)

Samolot. Wszystkie większe namibijskie miasta mają lotniska. Co więcej – szanujące się farmy mają pasy startowe przystosowane dla awionetek.

Air Nambia lata do: Luderitz, Valvis Bay, Oranjemund (to miasto zamknięte), Ondangwa, Katima Mulilo. W rejonie Air Namibia lata do Victoria Falls, Luandy, Maun, Cape Town, Johannesburga. (AU)

 

Wycieczki zorganizowane. Overlander – Ciężarówka przerobiona do przewozu większej ilości pasażerów. Grupy podróżujące to zazwyczaj 20–30 osób. Wyprawy te to niskobudżetowe wycieczki, do dyspozycji jest kucharz/kierowca i przewodnik. Sami rozbijamy obozy, pomagamy we wszystkim. Najpopularniejsza trasa to Cape Town – Victoria Falls. Ceny takich wycieczek są różne, ale średnio trzeba zapłacić 2000USD za samą wycieczkę, czyli opłaty w kraju i lot nie są wliczone.

Zaletą takiej wycieczki jest na pewno cena, możliwość poznania ludzi, fajna przygoda. Wady: jesteście w dużej grupie, brak wpływu na program „proszę wycieczki”. Na domiar złego nie jesteście w stanie dotrzeć do miejsc mniej odkrytych ze względu na możliwości takiego pojazdu, czyli poruszacie się głównymi szlakami.

Land Rover Tours – Land Rover Defender, jedyny w swoim rodzaju tutejszy wynalazek. Skonstruowany z myślą o podróżowaniu po Afryce. Ilość pasażerów - od 4 do 8 a nawet 10 osób, zależy od grupy. Ma otwierany dach, który ułatwia fotografowanie dzikich zwierząt. Tego typu wyprawy przeznaczone są dla rodzin, grupy przyjaciół, małych, młodych i emerytów. Na ogół klienci mają wpływ na standard noclegów, trasy i wiele innych czynników. Wyprawy są organizowane na zasadzie krawieckiej, czyli szyte na miarę. (JM)

 

Kraje, do których łatwo się przedostać. Łatwo można się przedostać do wszystkich krajów sąsiednich: RPA, Botswany, Zambii i Angoli. Niektóre przejścia są czynne tylko za dnia.

Nie ma przejścia granicznego do Zimbabwe, choć granice Namibii i Zimbabwe stykają się w jednym punkcie (jedyny na świecie punkt, gdzie stykają się granice czterech państw: Namibii, Botswany, Zambii i Zimbabwe). (AU)

Przejazd stopem do Botswany – bez żadnych problemów. Do samego przejścia granicznego można wziąć busa na przykład z Katima Mulilo, przejście pokonać pieszo, a po drugiej stronie znów złapać autostop do Kasane. Wiza do Botswany – udało nam się ją zdobyć w jeden dzień w Windhoek, ale trzeba się było trochę naprosić. Z Kasane z kolei łatwy przejazd do Zambii (wiza na granicy, 50 dolarów amerykańskich). (AM)  

Autor

Artur Urbański- szef serwisu globtroterskiego www.torre.pl, historyk, specjalista dziejów Afryki i Bliskiego Wschodu, organizator ekspedycji afrykańskich i wyjazdów do Ameryki Łacińskiej.

Jerzy Mazgaj - kapitan żeglugi wielkiej. Obecnie dowodzi jednostką należącą do De Beers Marine Namibia. Czyli statkiem wiertniczym, wydobywającym diamenty z dna morskiego. Zakochany w loklanej dziewczynie, Helmi, osiedlił się na stałe w Namibii. Pasja podróżowania odzwierciedliła się w założeniu BocianSafaris, czyli propagowaniu „responsible tourism”. Prowadzi www.namibia.com.pl

Adam Miński - W Namibii dwa razy po miesiącu, za każdym razem autostopem i z namiotem. Na pewno jeszcze tam wróci. Backpacker, żeglarz, eksplorator bunkrów i ruin. Aktualnie w trakcie podróży dookoła świata – www.jaknajdalej.pl

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)