Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Namibia - Co warto

Miasta. Swakopmund, Kolmanskop, Luderitz. (AU)

Numer 1 – Opuwo. Najdziwniejszy miks kulturowy jaki w życiu widziałem. Półnagie Himbki stojące w kolejce do umiejscowionego we wraku autobusu bankomatu. Tęgie kobiety Herero w szerokich, kwiecistych sukniach i rogatych czapkach, rozmawiające z najnowszych modeli komórek. Kozy i kury pasące się obok siedzących na szutrowej drodze biznesmenów z laptopami i pod krawatem, którzy, jak się chwilę później okazuje, mieszkają w pobliskim szałasie. Ogólnie barwny chaos, a w pobliżu mnóstwo wiosek Himbów.

Windhoek – czyste, schludne, przyjemne miasto. Dobre na początek i koniec w Namibii.

Swakopmund – postkolonialna perełka, niemieckie dzienniki w każdej kafejce, ciekawa zabudowa, muzea, sklepy z pamiątkami, piaszczysta plaża, ocean. Woda potrafi być ciepła i spokojnie można się wtedy kąpać. Wokoło dużo atrakcji. (AM)

 

Przyroda. Pustynie Namib i Kalahari, Fish River Canyon, Sesriem, Sossusvlej, Dolina Śmierci, Cape Cross z fokami, Etosha, Khaudom NP., Okavango, Brandberg, Spitzkoppe, Waterberg. (AU)

Spitzkoppe – samotna góra przy trasie pomiędzy Karibib a Swakopmund. Warto trochę zjechać  z głównej drogi –  autentycznie powala.

Wydmy pustyni Namib w pobliżu Sossusvlei – po prostu trzeba to zobaczyć. Najwyższe wydmy na świecie, pomarańczowy kolor piasku, ogrom przestrzeni, szaleństwo piasku.

Moon Landscape – księżycowy krajobraz w pobliżu Swakopmund. Przyjechać, rozbić namiot, wdrapać się na górę żeby zobaczyć zachód słońca, zejść, rozpalić ognisko, poczuć wolność.

Etosha National Park. Jeden z największych powierzchniowo parków narodowych na świecie, pełen zwierząt z wszystkich spotykanych w południowej Afryce gatunków. Sercem parku jest Etosha Pan – olbrzymie wyschnięte słone jezioro, pokryte białym nalotem przypominającym śnieg, i spękaną, twardą skorupą błota. Teoretycznie możliwy do zwiedzania jedynie z własnym samochodem, ale jak się pokombinuje to w jednym z wejściowych campingów (Okaukuejo od południa albo Namutoni od wschodu), można wynająć samochód z nieformalnym przewodnikiem. Warunek jest jednak taki, że na teren parku trzeba wjechać jakimś samochodem (polecam autostop).

Wybrzeże Szkieletów. Wielkie fale Atlantyku spotykające się z piaskami jednej z najsuchszych pustyń na Ziemi. Foki, wraki statków i – gdzieś w głębi lądu – szkielety dawnych rozbitków. (AM)

 

Zwiedzanie. Swakopmund, Twyfelfontein, farma gepardów Otijtotongwe. (AU)

Kultura. To piszę niestety ze smutkiem – „zakłady” dla Buszmenów w Bushmanlandzie koło Tsumkwe i wioski Himba. (AU)

Warto pokręcić się po Kaokolandzie, żeby trafić do autentycznej, niekomercyjnej wioski, bez szopek dla turystów i „tradycyjnych tańców”. Chociaż tańce też są ciekawe. Na poszukiwania polecam okolice Ruacany, Epupa Falls i Opuwo.

Ceremonia przygotowań kobiet Himba do intymnej wizyty u swojego partnera. Zobaczyć to można w wioskach w pobliżu Opuwo (pytajcie o Queen Elisabeth). Kobiety te prawie nigdy nie myją ciała ze względu na groźbę zmycia ochronnej substancji, którą się smarują. (AM)

 

Jedzenie. Biltong i braai. Szczegóły w części „jedzenie” w sekcji "Ludzie i kultura". (AU)

Sport i nurkowanie. Kajaki na Orange River, skoki spadochronowe w Swakopmund, loty balonem w Sesriem (koszt – 3500 N$), rafting na Ugab i Kunene. (AU)

Obsługa Kuene River Lodge organizuje rafting po kataraktach rzeki Kuene. Godzina raftingu, a potem godziny pławienia się w pędzącej wodzie, picia wliczonych w cenę napoi i wysłuchiwanie opowieści przewodników. Dodatkową atrakcją są polujące w rzece krokodyle, ale jeśli ma się szczęście, to płynący w eskorcie dodatkowy przewodnik zdąży wyciągnąć na ponton szybciej, niż gad ugryzie. Emocje gwarantowane. (AM)

 

Trekking. Trekking w Fish River Canyon - łączna długość: 160 kilometrów.

Niezwykła przygoda sam na sam z namibijską przyrodą – kilka dni marszu przez zupełne pustkowie z pełnym ekwipunkiem, gorące źródła, zapierające dech w piersiach widoki, dzikie konie i pamiątki po przemierzających te tereny niemal sto lat temu niemieckich oddziałach, oraz naprawdę spory wysiłek z solidną dawką ryzyka i adrenaliny. Przed wyjazdem trzeba się zorientować, czy kanion nie jest aktualnie zamknięty (w normalnym trybie udostępnia się go od 15 kwietnia do 15 września).

Dojazd
Z miejscowości Grunau (dojazd autobusem InterCape) można łapać stopa w kierunku Hobas. Jest to ciekawe miejsce, ni to wioska, ni camping, będące punktem startowym dla pięciodniowego trekkingu wzdłuż meandrów rzeki Fish. Trasa wiedzie przez skalistą pustynię, niemal zupełnie pozbawioną roślinności. Wokół coraz gęściej wyrastają charakterystyczne dla tej części świata góry o długich i płaskich grzbietach.

Zejście do kanionu
W Hobas należy uiścić wszystkie niezbędne opłaty, czyli (według stanu na sierpień 2008), 100 dolarów namibijskich za wstęp na teren Parku Narodowego Ais-Ais i kolejne 150 dolarów namibijskich za sam trekking oraz zaopatrzyć się w szczegółową mapę trasy (50 dolarów namibijskich, bardzo przydatna). Trzeba tu też obowiązkowo przedstawić opieczętowane i podpisane przez lekarza zaświadczenie o stanie kondycji fizycznej i braku przeciwwskazań do przejścia kanionu. Zaświadczenie można pobrać między innymi ze strony www.namibweb.com/medcertificate.doc. Z Hobas do zejścia do kanionu jest około dziesięć kilometrów. Od tego punktu zejście do wody zajmuje około 4 godziny.

Uwaga! Warto wziąć pod uwagę, że kilkudniowy marsz z pełnym ekwipunkiem jest zawsze dużym obciążeniem dla organizmu, więc na podobne przedsięwzięcia powinny decydować się jedynie osoby, które są pewne swojej dobrej kondycji fizycznej i psychicznej wytrzymałości.

Na całej trasie wzdłuż kanionu nie ma żadnej bazy turystycznej, a tak zwane ścieżki awaryjne, umożliwiające wyjście ponad otaczające rzekę góry, są rozmieszczone dość rzadko i ze względu na swoją długość i stromość raczej nie rokują na dotarcie do Hobas czy Ais-Ais (końcowy punkt trasy) w czasie krótszym niż 24 godziny. W razie wypadku pozostają telefony komórkowe, chociaż z zasięgiem w samym kanionie jest zdecydowanie kiepsko. Właściwie można powiedzieć, że go nie ma. Przed wyjazdem do Grunau warto więc zaopatrzyć się w telefon satelitarny.


Trekking między Kunene River Lodge a Wodospadami Epupa

Około cztery dni marszu wzdłuż rzeki Kunene, oddzielającej północną Namibię od Angoli. Po drodze wioski Himbów, którzy turystów widują naprawdę bardzo rzadko. Żadnych szopek – egzotyka w najczystszej, nieskażonej formie.

Dojazd
Pierwszy punkt na trasie to wioska Ruacana. Stamtąd można śmignąć bez żadnych formalności na krótki wypad na terytorium Angoli, żeby zobaczyć wspaniały i mało znany wodospad o tej samej nazwie, co miejscowość. Na terenie biwaku można też pytać o przewodnika, który zorganizuje wypad do pobliskich wiosek Himbów. Wioski w okolicach Ruacany, mimo że trochę skomercjalizowane, robią kolosalne wrażenie.

Stamtąd trasa wiedzie na zachód, do Kunene River Lodge.

Marsz
Z Kunene River Lodge do Epupa Falls nie ma już wyjścia – trzeba iść z buta. Zasięgu brak, ostatni sklep na szlaku jest jakieś trzy kilometry za Kunene River Lodge, a potem już tylko dzicz, dzicz i dzicz. Wodę braliśmy z rzeki, po dwóch dniach nawet bez tabletek, bo się nam skończyły. Całe jedzenie trzeba brać ze sobą, oprócz tego repelenty (na północy Namibii jest zagrożenie malarią) i wszystkie akcesoria do ochrony przed słońcem. Buty – najlepiej porządne wędrowne sandały.

Wodospady Epupa – zupełnie inne niż Ruacana, ale też robią spore wrażenie. Tu można się oprać, porządnie zjeść i wypocząć, oraz złapać stopa na południe, na przykład do Opuwo.

Czas przejścia całej trasy – w zależności od tempa trzy, cztery dni. Stopień trudności bardzo wysoki (upał, brak opcji wycofania się i zero infrastruktury). (AM)

 

Freak show. (dodaj swoje informacje)

 

Adventure. Skoki spadochronowe w Swakopmund, loty balonem w Sesriem (koszt – 3500 N$), rafting na Ugab i Kunene. (AU)

4x4. Namibia jest rajem dla miłośników wypraw 4x4. Jest tu niezliczona ilość szlaków, na których można wypróbować swoje umiejętności offroadowca.

Najlepsze szlaki: przejazd z Walvis Bay do Luderitz przez pustynię Namib. Bardzo trudny szlak, na którym zmierzyć się można z najwyższymi wydmami na świecie. Wyjazdy organizowane są przez wyspecjalizowane grupy 4x4. Nie jest to tania wyprawa, kosztuje około 5000 N$ za samochód, 5 dni. Polecam Uri Adventure z Walvis Bay www.uriadventures.com

Balony. Najpiękniejsze przeżycie, jakiego można doświadczyć na pustyni Namibii. Przygoda trwa około godziny i niestety nie należy do najtańszych. Jednak taki lot jest tylko jeden na świecie. Koszt to 3500N$ czyli 1000zł.

Kajaki na otwartym Atlantyku. Wyprawa morska kajakami jest prowadzona przez doświadczonych i licencjonowanych przewodników. Środki bezpieczeństwa (UKF, GPS i pirotechnika) zawsze są pod ręką. Największymi atrakcjami tych wypraw są kolonia fok i skaczące delfiny. Cena kilkugodzinnej wyprawy to 200-400 N$ od osoby.

Quady na pustyni. Niesamowita zabawa, podczas której oprócz satysfakcji wariackiej jazdy po wydmach, macie możliwość zobaczenia żyjątek pustyni Namib. Wymagany jest permit, jeśli chcecie jeździć sami. Można go wykupić w wypożyczalniach. Najlepiej jednak skorzystać z przewodnika, który wliczony jest w cenę. Cena za 2,5 godziny to wydatek 450 N$ (130 zł).

Sandboard. Snowboard na piasku. Dzięki pięknym i stromym wydmom można się bawić na desce. Wypożyczalnie stają się coraz bardziej popularne i można łatwo doświadczyć tej przygody. Cena: instruktor+lunch = 300 N$ za pół dnia, czyli 85 zł.

Loty spadochronowe. Również dość popularne na wybrzeżu są loty spadochronowe nad wydmami. Istnieją dwa kluby specjalizujące się w tej dziedzinie. Ceny i dodatkowe info: http://www.skydiveswakop.com.na/price.html

Kite’y. Laguna w walvis Bay ma jedne z lepszych warunków do nauki kite’ów. Istnieje klub, który umożliwi wam naukę i wypożyczenie sprzętu. (JM)

 

Plaże i wyspy. Wzdłuż wybrzeża płynie bardzo zimny Prąd Benguelski, więc woda w Atlantyku ma rzadko powyżej 10 stopni. Tym niemniej widziałem kąpiących się w Swkopmund. Praktycznie wzdłuż całego wybrzeża ciągną się plaże. (AU)

Kluby i imprezy. (dodaj swoje informacje)

Odpoczynek. (dodaj swoje informacje)

Zakupy. Tanio. Można zrobić super zakupy, bardzo dobry sprzęt campingowy dobrej jakości. Ciuchy bardzo dobrej jakości i dużo taniej niż w Polsce. Najlepsze sklepy to:
Cymot – sprzęt campingowy.
Cape Union – ciuchy, buty trekkingowe etc.
Jeep – ubrania marki jeep, super jakość.
Due South – coś jak Cape Union. (JM)

Komu się spodoba. Ostrzegam:

1. Namibia nie jest tania
2. Namibia nie jest dla tych, którzy kochają wylegiwać się na plaży na Majorce czy w Międzyzdrojach.
3. Namibia nie jest dla tych, którzy kochają zatłoczone miasta, shopping malls, etc.

Namibia to:
1. Otwarte przestrzenie.
2. Piękny i niepowtarzalny krajobraz.
3. Bardzo bliski kontakt z naturą.
4. Kraj prawdziwy, taki jaki jest, a nie robiony pod turystów jak np. Kenia.
5. Niesamowici ludzie – Himba, Buszmeni, Herero czy Owambo. (JM)

Wszystkim poszukiwaczom – eksploratorom. Bardzo dużo można zrobić na własną rękę, ze względu na dobrze działający autostop również bez własnego samochodu. Wiele wiosek i innych ciekawych miejsc nie figuruje w żadnym przewodniku.

Wielbicielom egzotyki i dzikiej przyrody.

Podróżującym z dziećmi – działa wiele biur oferujących wycieczki rodzinne.

Rozpoczynającym przygodę z Afryką – Namibia jest bezpiecznym, przyjaznym krajem, który daje jednak pojęcie o tym, jak może wyglądać afrykański upał czy prawdziwa pustynia. (AM)

 

Autor

Artur Urbański- szef serwisu globtroterskiego www.torre.pl, historyk, specjalista dziejów Afryki i Bliskiego Wschodu, organizator ekspedycji afrykańskich i wyjazdów do Ameryki Łacińskiej.

Jerzy Mazgaj - kapitan żeglugi wielkiej. Obecnie dowodzi jednostką należącą do De Beers Marine Namibia. Czyli statkiem wiertniczym, wydobywającym diamenty z dna morskiego. Zakochany w loklanej dziewczynie, Helmi, osiedlił się na stałe w Namibii. Pasja podróżowania odzwierciedliła się w założeniu BocianSafaris, czyli propagowaniu „responsible tourism”. Prowadzi www.namibia.com.pl

Adam Miński - W Namibii dwa razy po miesiącu, za każdym razem autostopem i z namiotem. Na pewno jeszcze tam wróci. Backpacker, żeglarz, eksplorator bunkrów i ruin. Aktualnie w trakcie podróży dookoła świata – www.jaknajdalej.pl

Obejrzyj zdjęcia z innych krajów.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)