Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Ghana - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. W Ghanie obowiązuje „reguła prawej ręki”. Wszystko co dobre, o czym mówisz z szacunkiem, lubisz, chcesz wyrazić zgodę, chcesz wyrazić aprobatę, akceptujesz - wskazuj prawą ręką. Jeśli jesz - jedz tylko prawą ręką. Wskazując na swój dom - pokazuj prawą ręką. Witając się - używaj prawej ręki. Używając prawej ręki oznajmiasz rozmówcy, że szanujesz go.

Jeśli więc chcesz komuś dać do zrozumienia, że masz go gdzieś - użyj ręki lewej. Lewa ręka służy jedynie do mycia się, jest uważana za rękę, powiedzmy, do brudnej roboty. Jeśli Ktoś jest leworęczny to ma problem, bo nie zwalnia go to z tych obowiązków. Może za to pisać lewą ręką i nie będzie to źle odczytywane.

W Ghanie oprócz prawa państwowego dużą rolę odgrywa prawo zwyczajowe. Zwyczaje te wiążą się często z tradycją rdzennych ludów. Przykład: gdy młody człowiek chce się spotykać z córką rodziny X, wówczas powinien zapytać o zgodę na to. Jeśli nie zapyta lub będzie się spotykał z tą dziewczyną mimo braku zgody rodziny, wówczas może na niego zostać nałożona kara finansowa, za znieważenie rodziny i tradycji.

W Europie, gdy przychodzisz do kogoś w gości, najpierw pytasz czy możesz wejść. W Ghanie goście, którzy przyszli w odwiedziny, nie zapukali do drzwi, ale za to przed opuszczeniem nas – gospodarzy miejsca, poprosili o zgodę na wyjście. Więc można spotkać się z sytuacją, w której nieśmiały gość, obawiając się zapytać czy może wyjść, będzie przebywał z nami tak długo, aż sami go wyprosimy. Na szczęście ten zwyczaj nie jest utrzymywany przez wszystkich. (KJ)

Ghańczycy wierzą, że są niewidzialni podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych. W miastach i wsiach wzdłuż chodników biegną 15-centymetrowej szerokości rowy, do których mieszkańcy wyrzucają śmieci. Często zdarza się, że załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne do tych rowów (niezależnie od płci). Nie należy się temu dziwić.

Ghańczycy bardzo zwracają uwagę na ubiór. Przychodzenie do kościoła w króciutkich szortach jest niedopuszczalne, będą na was patrzeć nieprzychylnym okiem. (JZ)

 

Mieszkańcy. Ghanijczycy to ludzie bardzo otwarci i gościnni. Zwykle wyglądają na bardzo zadowolonych z faktu, że ktoś ich odwiedza. W mniejszych miejscowościach, w których turyści oraz wolontariusze nie są częstym zjawiskiem, gromadki dzieci lubią biegać za przybyszem i wypytywać go, jak się ma?

Ludzie często się uśmiechają, nie boją się zaczepić cię i na przykład poprosić o kilka łyków wody, którą niesiesz. Czasem zapytanie o coś brzmi początkowo jak rozkaz, np: give me water! – to dlatego, że duża część ludności ciągle nie mówi, lub dopiero uczy się angielskiego i mimo, że chcą być grzeczni, nie potrafią jeszcze zastosować odpowiedniej formy.

Taką otwartość Ghanijczyków możecie czasem odczytywać jako natarczywość lub przesadę, jednak pamiętajcie, że to wy jesteście w ich kraju, a w Ghanie otwartość to rzecz priorytetowa.

Ludzie przynależą do wielu grup etnicznych, plemiennych, które niegdyś wyraźnie występowały na terenach dzisiejszej Ghany. Najbardziej rozpowszechnioną grupą był i jest lud Akan, który kiedyś władał terenami położonymi na północ od CapeCoast, w okolicach dzisiejszego Kumasi. Wówczas istniało tam Królestwo Aszanti.

Na południu kraju żyje zaś odłam tego ludu zwany Fante. Dzięki licznym grupom społecznościowym w Ghanie używa się ponad 27 języków plemiennych, które jednak są do siebie dość podobne. Osoby mówiące w Fanti potrafią się porozumiewać z ludźmi mówiącymi w Akan itd. (KJ)

Ghańczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów. Dzieci wołają „obruni, obruni” co oznacza „biały człowiek”. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od reguły, gdy ktoś będzie bardzo natarczywy, żeby wyłudzić pieniądze.

Jeśli jesteś samotnie podróżującą białą kobietą, również nastaw się na zaczepki mężczyzn, warto mieć ubranie zakrywające kolana i pierścionek lub obrączkę na palcu. Pokazujecie pierścionek i idziecie dalej, ignorując delikwenta. (JZ)

 

Przydatne języki. Język angielski – urzędowy. Oprócz tego Akan, nieoficjalnie uznawany za drugi język kraju. Francuski - sporadycznie. (KJ)

W regionie Ashanti (Kumasi) mówi się w Twi. Mile widziane jest nauczenie się kilku podstawowych zwrotów. Ete sej - jak się masz. Eje - dobrze. Obibini - czarny człowiek. (JZ)

 

Święta. Rodzajem święta jest pogrzeb. Taki „funeral” odbywa się z wielką pompą i trwa nawet trzy do czterech dni i nocy. Ma to postać imprezy tanecznej, na placu rozstawione są głośniki, płynie z nich skoczna muzyka i nie ma ciszy nocnej po 22. Goście dają datki dla rodziny w żałobie. (KJ)

Jedzenie. Dominują potrawy bardzo ostre i zazwyczaj składają się z elementu stałego (ciasto, jam, słodki ziemniak czy inna bulwa) oraz zupy albo sosu, w których smakołyk się zanurza by nabrał pikantnego smaku. Na południu kraju oraz w okolicach jeziora, podstawowym produktem jest też ryba, może być ona dodawana do każdego niemal dania - w zupie, w sosie, wędzona, smażona, jakkolwiek.

Jeżeli znudzą wam się lokalne potrawy lub wasz organizm przestanie je dobrze przyjmować, możecie kupić jakieś bardziej europejskie składniki diety. W miastach na ogół można dostać takie rzeczy jak tuńczyk w puszcze, dżem, kawę w puszce, kawę rozpuszczalną, kakao. Można także znaleźć, jeśli się dobrze poszuka, ser żółty w foliowanych plastrach lub serki topione. (KJ)

 

Religia. Społeczeństwo w większości jest chrześcijańskie, natomiast małą, kilkunastoprocentową grupę stanowią wyznawcy islamu. Chrześcijanie zaś stanowią zlepek wielu kościołów: katolickiego, metodystów, 12 apostołów, baptystów i prezbiterian a także innych, których nazw nie sposób zapamiętać. 

Wiele osób wierzy także w tradycyjne afrykańskie bóstwa, są piewcami starych lokalnych wierzeń. Łatwo daje się zauważyć wzajemne przenikanie się tych tradycji z wiarą chrześcijańską. Czasem po ulicach miasteczek spacerują kaznodzieje, którzy błogosławią ich mieszkańcom. Również rzekomo „prorocy”, którzy modlą się w środku nocy w niezrozumiałych nawet dla rdzennych mieszkańców językach. (KJ)

Warto iść do kościoła w niedzielę. Msze są zupełnie inne niż w Europie, w kościele ludzie tańczą i śpiewają. Turyści są bardzo mile widziani. Ghańczycy uważają, że biały człowiek wstępując do ich kościoła przynosi ze sobą pomyślność i szczęście (taki dar od Boga). Zdarza się, że trzeba wyjść na środek, przed ołtarz i powiedzieć skąd się przyjechało. Czasami próbują też posadzić na honorowym miejscu, blisko ołtarza. Na północy dominuje wiara muzułmańska. (JZ)

 

Co warto przywieźć na pamiątkę. W bardzo dobrych cenach można dostać bębny „djembe” – trzeba jednak negocjować ceny. Za około 30 GHC można kupić dobry bęben, jednak pierwsza cena jaką się słyszy to zazwyczaj około 60 GHC.
 
Doskonałą, a i przydatną pamiątką, jest ubiór np. bawełniana koszula w afrykańskie wzory (zresztą dobrze się ją nosi w takim upale), lub obrazy wykonane techniką batikową. Warto pomyśleć też o rzeźbie w drewnie, z której Ghanijczycy także słyną, nie są to jednak tanie przedmioty (dla przykładu: słonik, hipopotam wielkości korka z butelki wina – około 2 GHC ), a zwykle im większa rzeźba tym większa cena. (KJ)

Materiały, batiki, kente - do powieszenia na ścianie, wszelkiego rodzaju figurki drewniane, maski, torby skórzane, poduszki skórzane do siedzenia, drewniana biżuteria, biżuteria z beads. Warto uszyć sobie spódnicę, spodnie, sukienkę albo koszulę. Materiał 10 zł., uszycie 15 zł. (JZ)

Znasz dobrze Ghanę?

Uzupełnij jej opis:
dołącz do Przewodników.

 

Autor

Krzysztof Jurusik - ma 27 lat, kiedyś studiował „dziennikarstwo i komunikację społeczną”, z czego jest bardzo zadowolony. Od małego jednak zakochany jest w Afryce. Być może tę dziwną miłość przejął z serii programów telewizyjnych „Pieprz i wanilia”, ale dzięki niej odważył się zrealizować jedno z marzeń; odwiedził „czarny” kontynent i zaangażował się w pracę na rzecz dzieci.

Joanna Zalewska - jest lekarzem, mieszka w Bydgoszczy. W 2003 r. była w Ghanie na trwających 6 tygodni praktykach z uczelni.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)