Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

brak nowości na liście.

Egipt - Ludzie i kultura

Etykieta i zwyczaje. Za każdą usługę Egipcjanin będzie liczył na napiwek – tzw. bakszysz. Jest wysoce niestosowne nie zostawić choćby dolara. Wprawdzie istnieje teoria, że jeśli nie jesteśmy zadowoleni z usług, nie powinniśmy zostawiać nic, jednak twierdzę – zostawmy mniej, ale zawsze symboliczne coś, zarówno kelnerowi, jak i komuś, kto wskaże nam jedynie drogę. 

Istnieje etykieta związana z ubiorem. W miejscach innych niż plaża nieodpowiedni jest strój kąpielowy. W miejscach świętych ogólnie nie powinno się nosić krótkich spodni, kobieta powinna mieć także zakryte ramiona i dekolt. Wchodząc do meczetu należy zdjąć buty. (ML) Wszystko to po to żeby uszanować lokalne obyczaje oraz nie narazić się na niemiłe zaczepki, ale nie trzeba przesadzać. Jeśli zapuszczacie się w głąb Egiptu, wtedy lepiej poważnie potraktować te zalecenia. (RA)

Warto pamiętać także o Ramadanie – w tym czasie Egipcjanom nie wolno jeść od wschodu do zachodu słońca, zatem niewskazane jest jawne spożywanie posiłku na ulicy. (ML)

Tak jak w Polsce całuje się w policzki dwukrotnie lub trzykrotnie, w Egipcie obowiązkowo cztery razy. Często można zobaczyć na ulicy mężczyzn trzymających się za ręce lub obejmujących się - to wyraz sympatii, czasem mylony z homoseksualizmem.

Mężczyźni i kobiety nie całują się na ulicy i nie okazują sobie uczuć inaczej niż poprzez trzymanie się za ręce. Jest to kwestia kultury i religii, ale nie wolno tego robić także ze względu na obowiązujące prawo. (RA)

 

Mieszkańcy. Egipt jest krajem muzułmańskim, zatem np. na Synaju może szokować brak obecności kobiet. Wszystkim zajmują się tu mężczyźni, od pracy w hotelu aż po sprzedaż kosmetyków. (ML)

W Egipcie mieszkają Arabowie oraz Nubijczycy (na południu). Muzułmanie i chrześcijanie (głównie Koptowie), mówi się ze Koptowie są najbardziej pokrewni starożytnym.

Egipcjanie to niesamowity naród, zawsze chętni do pomocy ludzie. Kraj, w którym każdy stara się pomagać biedniejszemu czy słabszemu, nawet ci, którzy sami są potrzebujący. Olbrzymi patrioci, kochają swój kraj ponad wszystko. Turyści raczej spotykają się z osobami pracującymi w hotelach, którzy marzą o wyjeździe za granicę. Są to zazwyczaj osoby z niższej lub najniższej warstwy społecznej, którzy nie mają obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość. Myślą, że jeśli np. w Niemczech można zarobić 1000 euro to będą żyli jak bogowie, ale nie są w stanie pojąć innych kosztów życia i innej mentalności.

O ile z Arabami trzeba targować się o wszystko i na każdym kroku, to z Nubijczykami nie warto, gdyż oferują oni od początku ceny bardzo korzystne. Kiedy można spotkać Nubijczyków? Głównie decydując się na rejs po Nilu, w Asuanie. (RA)

Zachęcam do tego, by pozwolić egipskim handlarzom na prezentację swoich towarów. Są przyzwyczajeni, że klient może nie kupić nic i nikomu za to nie robią krzywdy, a jeśli nawiążesz już z nimi dialog, zaproszą na do niczego nie zobowiązującą herbatę, dadzą skosztować przypraw czy powąchać egzotyczne perfumy. Nie są kanciarzami czy agresorami, nawoływanie na ulicy, zachęcanie do kupna i targowanie to element ich kultury. Są otwarci i sympatyczni. (ML)

Z doświadczenia mam mieszane uczucia. Próbowano wygonić mnie ze sklepu, gdy nic nie kupiłem. Targowałem się, ale jak to w zwyczaju miejscowych, sprzedawca chciał nabrać białego, więc cena była, że tak powiem, zaporowa. Z kolei innym razem zostałem zaproszony ni w pięć, ni w dziewięć, na herbatkę do sklepu pewnego Araba. Naparzył ich sześć i każdą miałem wypić (kubki ok. 200ml). Nic nie zostawiłem poza uśmiechem. Zatem bywa różnie. W zasadzie Egipcjanie są mili, bowiem liczą na drobną zapłatę. Im więcej dostaną, tym będą milsi. (MS)

 

Przydatne języki. Arabowie znani są ze swoich umiejętności językowych. W sprawach handlowych „dogadają się” w każdym języku, powszechny jest angielski i rosyjski, często słychać tez francuski, niemiecki i włoski. (ML)

Arabski klasyczny, dialekt egipski. Uwaga na południu jest inny dialekt niż na północy. Kairski dialekt jest najbardziej popularnym i rozumianym dialektem wśród całej społeczności narodów arabskich, ze względu na ilość seriali i filmów produkowanych lokalnie. Warto nauczyć się kilku podstawowych zwrotów, aby wynegocjować lepsze ceny. (RA)

 

Święta. Ramadan (święto ruchome), trwa cały miesiąc. Rozpoczyna się już od sierpnia bądź też w połowie września. Należy sprawdzić, kiedy wypada w danym roku. (MS)

Polecam też Id El Fitr na koniec Ramadanu oraz Id ElAdha. Id ElAdha nazywane w języku polskim Wielkim Bajramem (z tureckiego) upamiętnia historię kiedy Abraham został poproszony o złożenie swojego syna w ofierze Bogu jako dowód wiary i zaufania. Interesująca różnica w tej przypowieści jest taka, że według chrześcijaństwa Abraham (tu Ibrahim) miał złożyć w ofierze Izaaka, a według islamu Izmaela.

Także święta bożego narodzenia, wypadają u Koptów 7 stycznia. (RA)

Bardzo gorąco polecam wybranie się na obchody Urodzin Proroka (Mulid el-Nabi, wypadają różnie, wedle kalendarza muzułmańskiego). Koniecznie, jeśli jesteście w Asuanie i w Kairze. W stolicy główne celebracje odbywają się na placu przy meczecie Al-Hussejna i Chan el-Chalili. przychodzi na nie mnóstwo ludzi. przemieszczają się z kolorowymi sztandarami pochwalnymi, śpiewają na cześć Proroka Muhammada (PzN). Generalnie jest bardzo wesoło. 

Uwaga, nie należy słuchać "doradców" hotelowych, którzy mogą odradzać udział w celebracjach, uważając je za zbyt niebezpieczne. Należy ich zignorować. Trzy razy brałem udział w tym święcie i nic złego się nie stało. W Asuanie, poza celebracjami w centrum i wzdłuż Corniche al-Nil, są występy derwiszy. Obecność obowiązkowa! W innych miastach obchody są mniej spektakularne. W Luksorze ludzie po prostu wychodzą na ulice a faceci szaleńczo jeżdżą na skuterach, trąbiąc ile wlezie.  (PG)

 

Jedzenie. Zdecydowanie najbardziej powszechną potrawą w całym Egipcie jest koszari. Sprzedawane w specjalnych barach (rozpoznawalnych zazwyczaj po wystawie, na której widać przyrządzającego posiłki kucharza, stojącego za misami z makaronem). Jest to bezmięsne danie, oparte na makaronie, ryżu, ciecierzycy i soczewicy, polane ciepłym sosem pomidorowym. Można dostać do niego dwa dodatkowe sosy: czosnkowy (na bazie octu) i ostry (nie wiem z czego jest zrobiony, ale jest PIEKIELNIE ostry). Do takiego zestawu kelnerzy donoszą dzbanek z wodą. Średnia porcja, która może wystarczyć za cały obiad to koszt rzędu 4-7 LE, w zależności od baru.

Będąc w Kairze warto odwiedzić Abu Tarek Koshari, na Champollion Shari. Blisko centrum, w okolicy ulicy Talaat Harb (za placem, idąc od Tahriru). Lokal jest maksymalnie egipski. Ma trzy niskie piętra, na każdym akwaria z rybkami. Poza tym na ścianach pełno portretów Abu Tareka, kelnerzy są nonszalanccy, co dodaje uroku całej sprawie. Ceny standardowe (5 LE za średnią porcję). Można jeszcze kupić tam parę innych dań, jak również słodycze. Mają kasy fiskalne na każdym piętrze, jak i obowiązkowy take-away. Naprawdę polecam ten lokal. O dziwo, rzadko widywałem tam turystów.

Równie częste są bary kanapkowe, w których za od 0,5-2 LE można zamówić kanapkę (w „berecie”) z dowolnym wystawionym na ladzie wkładem (mięsa, warzywa gotowane i surowe, frytki, świeżo prażone czipsy oraz krewetki). Szczególnie polecam kanapki ze smażonymi krewetkami, polane sosem z tahiny i posypane curry – palce lizać!

Spragnieni mogą śmiało uderzyć do tzw. soczkarni. Są to bary, w których soki sporządzane są ze świeżych owoców. Można zazwyczaj je rozpoznać po wiszących nad wejściem siatkach z pomarańczami. Soki sporządzane są z pomarańczy, truskawek, trzciny cukrowej, gauawy, bananów (dolewane jest mleko), melona. Kufel 0,5l kosztuje 2 LE. Można wziąć na wynos, wówczas soczek podawany jest w woreczku ze słomką.

Na promenadzie w Dahab z kolei, nie sposób nie natknąć się na restauracje nadmorskie oferujące cały wachlarz ryb i owoców morza. Potrawy wyglądają obłędnie, ale i ceny mają obłędne. Koniecznie trzeba się potargować. Naganiacze niezwykle uprzejmie i delikatnie nakłaniają do odwiedzenia poszczególnych lokali. UWAGA! Na wystawach są świeże ryby, natomiast na naszym talerzu może wylądować kilkudniowa „podeszwa”, więc koniecznie trzeba zwrócić uwagę kelnerowi, że rybka musi być świeża.

Za 60LE można dostać posiłek za dwojga, lecz trzeba na to sposobu. Warto kilka razy pogadać z naganiaczem i kilka razy się rozmyślić. Zazwyczaj za 3-4 podejściem zgodzi się na i tak wygórowaną cenę 60 LE. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że w Dahab jest sporo turystów, dla których wydatek 60 LE to niewielki uszczerbek w portfelu. Dla Polaka to już poważna suma, zwłaszcza na wyprawie. Dlatego naganiacze nieczęsto dadzą się na to namówić. Poza sezonem taki sam obiad spokojnie pójdzie za 30-40 LE. (PG)

Zjeść w lokalnych fast foodach można nawet za 2 funty i się dobrze najeść – zamawiacie foul (ichniejszy bob) i falafel (lub taameja - inna nazwa). Można zamówić w chlebkach (zwanych przez Polaków lokalnie uroczo beretami) jako sandwicze albo zapakować sobie na wynos do woreczków. Super smaczne, super tanie, dostępne na każdym rogu.

O dziwo zemsty faraona częściej można nabawić się z jedzenia hotelowego niż lokalnego, sprzedawanego w wątpliwych warunkach na ulicy. Najlepiej iść tam, gdzie widać wielu lokalnych. (RA)

 

Religia. 90 % ludności to muzułmanie, sunnici. Szyitow praktycznie brak. Na północy garstka Bahai. Chrześcijanie–Koptowie ortodoksyjni i Koptowie katoliccy. Żadni z nich nie podlegają Watykanowi. W Kairze czy Aleksandrii można znaleźć kościoły rzymsko-katolickie. (RA)

Co warto przywieźć na pamiątkę. Jakby obowiązkiem jest kupienie sziszy – fajki wodnej, w której pali się mieszankę tytoniu, suszonych owoców oraz miodu. Papirusy lub strój arabski. Rozmaite figurki.

Nie warto kupować „lepszych” ubrań, torebek, butów. Mają krótką „datę przydatności”, ich jakość pozostawia wiele do życzenia, choć na oko wyglądają w porządku. Nie warto też kupować „róży pustyni”. Jest to sucha kulka zwiniętych patyków, która po umieszczeniu w wodzie „rozkwita” i wydziela rzekomo przyjemny zapach. W rzeczywistości nie wydziela żadnej woni, a zaczyna gnić. Wydaje się, że do wody arabowie wkrapiają parę kropel perfum, co powoduje przyjemny aromat. (MS)

Złoto (tanie, ale uwaga na podróbki w miejscowościach turystycznych) - lokalne kobiety noszą złoto 21k. Przyprawy, ubrania z bawełny egipskiej, ręczniki świetnej jakości. (RA)

Zdecydowanie polecam udać się do lokalnego krawca, na przykład przy suku w Asuanie, i dać sobie skroić na miarę prawdziwą galabiję. Nie polecam produktów z suku, gdyż wiele z nich jest robionych z kiepskiej jakości materiału i byle jak. Często się zdarza, że rzeczy farbują nawet od potu. Krawiec uszyje wam dobrej jakości ubiór (galabija + szalik) za 80-100 LE. Czasami dorzuci jeszcze czapeczkę, a odpowiednio zmotywowany dołączy jeszcze specjalną bieliznę pod galabiję.

Niestety, i tu trzeba się trochę potargować, najlepiej po arabsku. Za tę samą, a niekiedy wyższą cenę możecie dostać na suku niezły bubel.

W przypadku damskich ciuszków, galabije polecam kupić w sklepach, ale cały czas trzymając się z dala od turystycznych bazarów. Warto jednak odwiedzić bazary z odzieżą (np. przy Bab Zwajli, tzw. Bramie Południowej w Kairze). Można tam nabyć dobre jakościowo towary, a przy okazji zwiedzić ciekawą część miasta.

Dobrą pamiątką będzie też fikuśne damskie obuwie w stylu arabskim. Tutaj także polecam bazar odzieżowy. Uwaga jednak na kiepskiej jakości chińskie podróbki! Warto spytać sprzedawcę czy buty są „masri” (egipskie).

Szisza – bez tego nie warto wracać z Egiptu. Prawdziwy symbol kultury arabskiej. Sziszę polecam kupić w Kairze, niedaleko jednej z bram północnych (polecam targowisko przed Bab al-Futuh, na terenie Starego Kairu). Zdecydowanie odradzam zakup tego sprzętu w turystycznej części Chan al-Chalili. Sklepy z sziszami dają możliwość skompletowania całego urządzenia z „podzespołów”. Koszt całego urządzenia (flasza, fajka, wąż, ustnik, cybuch, koszyk oraz szczypce) nie powinien być wyższy niż 60 LE. Typowo egipskie szisze to te z długą rączką na wężu, najlepiej obwiniętą w plusz. (PG)

Autorzy

Roqaya Abdelkawy - marketingowiec, któy niespodziewanie znalazł się w Egipcie i tak już zostało, od 5 lat. Najpierw Hurghada, teraz Kair. Pracowała jako rezydentka oraz pilot wycieczek. Oprowadzała grupy po piramidach, muzeum egipskim, robiła rejsy po Nilu. W czasie wolnym chętnie jeździ do Alexandrii i Fajum. Chwilowo siedzi w domu i wychowuje kilkumiesięczną córeczkę Kaję.

Paweł Gajowiecki - z wykształcenia archeolog. Obecnie pilot wycieczek i organizator wypraw na własnej działalności. W Egipcie spędził ok. 6 miesięcy, jako turysta i archeolog. Egipt i kultura arabska to jego pasja. Jest także miłośnikiem gier wideo. W wolnym czasie lubi się zrelaksować przed telewizorem z padem w rękach.

Marek Lisowski - Absolwent Lingwistyki Stosowanej UW, lektor, tłumacz, krótko mówiąc: językowiec, który swoje umiejętności postanowił połączyć z branżą turystyczną. Jako student dorabiał i jeździł głównie po Francji, jako absolwent dwa sezony pracował jako rezydent. Kompozytor elektronicznej muzyki bardziej dla ducha i przyjemności niż ciała i kasy, wielbiciel szeroko rozumianej muzyki Trip Hop oraz kina ogólnie (a szczególnie: filmów braci Coen i tych według scenariuszy genialnego Charliego Kaufmanna).

Michał Sakowicz - ekonomista, podróżnik-amator, miłośnik ciepłych krajów oraz Orientu. W Egipcie spędził łącznie kilka miesięcy. Bywa tam średnio co dwa miesiące, za każdym razem od tygodnia do trzech.

Obejrzyj zdjęcia z Egiptu.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)