Burundi jest jednym z tych krajów, gdzie można się poczuć niczym odkrywcy sprzed lat.
Burundi funkcjonuje w świadomości Europejczyków jako kraj niebezpieczny i dziki. Są nawet tacy, którzy uważają, że nadal je się tam ludzi. Turystyka ledwie raczkuje, biały człowiek na prowincji wzbudza zdziwienie i poruszenie, a nawet sensację. Dzieci pokazują palcami i krzyczą, a matki straszą, że jak będą niegrzeczne to przyjdzie Biały Człowiek i je zje.
Po dłuższym pobycie w tym kraju ma się wrażenie, że ludzie chcą wymazać z pamięci obraz krwawej wojny. Za wszelką cenę starają się być serdeczni, gościnni i życzliwi. Burundi polecam wszystkim tym, którym nie przeszkadza brak wygód, tym, którzy doceniają i szukają kontaktów z lokalną kulturą, zwyczajami. (Konrad Goszczyński)
Komu się spodoba: hardcorowcom, poszukiwaczom kultury, antropologom.

