Koniec Świata powie Ci dokąd warto pojechać i jak to zrobić tanio. Co więcej, powiedzą Ci o tym ludzie, którzy znają dany kraj na wylot, bo mieszkają w nim lub byli w nim wielokrotnie. Dowiesz się co zobaczyć, co zjeść, na co się szczepić, obejrzyjsz zdjęcia i posłuchasz muzyki. Jeśli jedziesz gdzieś z plecakiem, znajdziesz tu wszystko czego szukasz.


Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Boliwia - Co warto

Miasta. La Paz – miasto położone na dnie i zboczach kanionu. Koniecznie trzeba pojechać na zbocze kanionu do El Alto, najlepiej w dzień i w nocy, by podziwiać panoramę miasta – rewelacja. Poza tym to dość gwarna metropolia, wysoko położona - dla osób bez aklimatyzacji dłuższy pobyt może być problematyczny. Warto iść na Mercado de Hechiceria (Targ Przedmiotów Magicznych) – można zobaczyć i kupić suszone płody lam, różne zioła, liście koki itp.

Sucre – stolica konstytucyjna, nazywana „białym miastem Ameryki”. Ciche, spokojne miasteczko wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ma do zaoferowania wiele ciekawych zabytków, głównie sakralnych (koniecznie trzeba wejść na dachy klasztoru San Felipe Neri), ale też wąskie uliczki z niską zabudową o niezapomnianym klimacie – białe domy, kryte pomarańczową dachówką. Warto wspiąć się na wzgórze Iglesia de la Recoleta, skąd rozpościera się piękna panorama miasta. (Sz)

Cochabamba.
Nie ma w Cochabambie dużo obiektów turystycznych, ale miasto jest doskonałe na krótki relaks między intensywnym zwiedzaniem. Nazywane kulinarną stolicą Boliwii, cały rok cieszy się świeżym wiosennym klimatem. Jest to także doskonałe miejsce na zrobienie zakupów na największym targu w Ameryce Południowej, La Cancha. Miasto ma dobrze rozwinięte mercado, na którym nie można przegapić sałatki owocowej. (P-B)

Miasta boliwijskie nie są specjalnie urocze. Najbardziej kosmopolityczna jest Cochabamba. Z mniejszych miasteczek wrażenie robi Copacabana. Rewelacyjne ukształtowanie terenu, biały klasztor widoczny z okolicznych gór i niesamowity widok na jezioro Titicaca i ośnieżone szczyty Kordyliery. (MM)

 

Przyroda.

Salar Uyuni.
Do Boliwii warto przyjechać chodźby na 5 dni, by zobaczyć samą Salar Uyuni. Największa na świecie pustynia solna, położona w najbardziej surowej i nieprzyjazne południowej części Altiplano robi wrażenie, którego nie zapomina się do końca życia. Niezmierzone przestrzenie białej powierzchni pokrytej warstwą przezroczystej wody, w której odbija się niebo, czerwone i niebieskie laguny, wulkany, i tysiące flamingów to tylko niektóre atrakcje Salar.

Miejscem wypadowym na pustynię jest miasteczko Uyuni, gdzie znajduje kilkadziesiąt agencji, organizujących 3-, 4-, lub 5-dniowe wyprawy na Salar. Koszt 4-dniowej wyprawy, którą polecamy, wynosi około 100 USD i pokrywa jeepa, zakwaterowanie i wyżywienie. Najlepiej taką wycieczkę zarezerwować wcześniej, aby po przyjeździe do miasta nie musieć czekać na zapełnienie się jeepa. (P-B)

Można odwiedzić cmentarzysko pociągów, które jeździły jakieś sto lat wcześniej oraz odkrywkową kopalnie soli. Koniecznie trzeba zobaczyć kopczyki usypane z soli, które wyglądają irracjonalnie na białej powierzchni po horyzont. (Sz)

 

Isla de Pescado – wyspa na salarze, porośnięta gigantycznymi kaktusami. Najstarsze mają po tysiąc lat i dorastają do 12 metrów wysokości. Niestety dojeżdżają tu wszyscy turyści odwiedzający salar, ale mimo to warto, widoki niesamowite. Można się przejść na wycieczkę po wyspie, a w głębi innych turystów będzie już niewielu.

Altiplano – niesamowite krajobrazy na końcu świata. Można tu zobaczyć dymiące, czynne wulkany, a pod nimi ślady ich aktywności – lawę, która zastygła w fantazyjnych kształtach, przypominających fale morskie. Na Altiplano znajduje się kilka malowniczych jezior, nazywanych tu lagunami. Warto zobaczyć:

- Lagunę Canapa, którą okalają ją rude andyjskie trawy, a w nich żerujące ptactwo. Nad jeziorami i przy ich brzegach często spotyka się grupy flamingów z różowymi piórami.

- Lagunę Colrado - jezioro to przyjmuje nierzeczywiste barwy, od krwistej czerwieni przez fiolet po głęboką czerń. Wokół nie ma roślinności, gdyż brzegi pokrywają solne wykwity. Temperatury są bardzo niskie i często wieją huraganowe wiatry – nocleg w tym miejscu to prawdziwe wyzwanie.

- Koniecznie trzeba odwiedzić Lagunę Celeste, gdyż dociera tam niewielu turystów. Będziemy tu samotnie podziwiać sześciotysięczne szczyty odbijające się w błękitnej tafli wody.

- Skały La Piedra to piękne formacje skalne powstałe w wyniku rzeźbotwórczej działalności wiatru. Swym wyglądem przypominają grzyby i maczugi. Dociera tam wielu turystów, ale powinno się zobaczyć to miejsce, szczególnie o zachodzie słońca.

- Polecamy też błotne wulkany Sol de Maniana. Krajobraz suchy, kamienisty, jak na księżycu. A w tym wszystkim gotujące się błoto, wokół którego można łazić do woli. Ziemia paruje, wulkany syczą i bulgocą, wrażenia iście piekielne.

- Południowo-zachodnie skrawki Altiplano to początek pustyni Atacama. Warto tam się zatrzymać by zobaczyć skały dryfujące w żółto-pomarańczowym piasku – tzw. „Pustynię Salwadora Dali”. Niedaleko od tego miejsca koniecznie trzeba zobaczyć pogranicze boliwijsko-chilijskie. Znajdują się tam dwa przepiękne jeziora Laguna Verde i Blanca oraz strzeliste wulkany Licancabur i Ollague. Zimą można spacerować po skutym lodem Laguna Verde. W pobliży Laguna Blanca znajdują się gorące źródła, w których można zażywać kąpieli. Jest to niesamowite przeżycie, gdy temperatura powietrza sięga -10°C – -15°C, a woda jest gorąca. (Sz)

 

Titicaca – tzw. „Błękitne Oko Ameryki Południowej”. Warto wybrać się na Isla del Sol – piękne widoki na jezioro, szczególnie o zachodzie słońca, brak turystów i można zdobyć kilka czterotysięczników. (Sz) Jezioro Titacaca jest drugim co do wielkości w Ameryce Południowej i stanowi granice między Boliwią i Peru. Przez oba narody uważane jest za święte jezioro, które dało początek cywilizacji Inków. Bazą turystyczną jeziora jest Copacabana, niewielkie urocze miasteczko o hippisowskim klimacie, które kusi niskimi cenami. Atrakcją turystyczną jest rejs na Wyspę Słońca, całodniowy spacer oraz obiad składający się pstrąga (trucha) oraz quinoa. (P-B)

Sajama – najwyższy szczyt Boliwii o wysokości 6542 m n.p.m. Jeśli ktoś nie planuje wspinaczki, warto chociaż przyjechać pod ten wielki wulkan. W pobliżu znajdują się gorące źródła, w których kąpiel umila widok przykrytej lodową czapą Sajamy. Naprzeciwko tego szczytu znajdują się dwa malownicze wulkany Paninocota i Pomerape. W płaskiej kotlinie pomiędzy wulkanami pasą się stada lam, alpak i wikuni, które chętnie pozują do zdjęć. W pobliżu Sajamy, można też zobaczyć najwyżej na świecie położony las, który co prawda wygląda jak wyrośnięte krzewy, ale to kolejne Boliwijskie „naj”. (Sz)

Orchidee – region Concepcion (od września kwitną)

Koniecznie odwiedzić któryś z górskich parków narodowych – lamy, wikunie, krajobrazy. (MM)

 

Zwiedzanie. Tarabuco - Warto odwiedzić katedrę Iglesia de San Lorenzo i klasztor Karmelitanek, z którego przepięknych dachów rozpościera się rozległy widok na miasto. (Sz)

Kopalnie Potosi. To także jedna z ciekawszych atrakcji boliwijskich. Kopalnie w Potosi są ciekawe nie tylko same w sobie, ale dlatego, że ich powstanie i późniejsze funkcjonowanie silnie łączy się z kulturą górniczą regionu. Kiedy mowa o kopalniach w Potosi, ma się na myśli kopalnie w górze Cierra Rico, której srebro i cynk zaczęli wydobywać na szeroką skalę Hiszpanie w XVI wieku. Mówi się, że z góry wydobyli tyle złota, że można byłoby z niego zbudować most z Ameryki Południowej do Hiszpanii.

Obecnie praca w kopalniach prawie ustała. Skończyły się złote czasy Potosi oraz górników, którzy jeszcze kilkanaście lat temu zapewnione mieli mieszkania, szkoły dla dzieci, opiekę zdrowotną i państwowe pensje. Zwiedzając kopalnie od czasu do czasu można zobaczyć pojedynczych górników, którzy przeżuwając kokę samodzielnie pracują w kopalniach, zarabiając tyle, za ile uda im się sprzedać wydobyte minerały.

Większość z nich umiera w młodym wieku z powodu pylicy lub raka płuc. Kopalnie można zwiedzać w czasie półdniowych wycieczek, których większość organizowana jest przez byłych górników. Przed wizytą w kopalni należy zaopatrzyć się w porcje koki, alkoholu, papierosów i dynamitu, które prezentuje się potem pracującym górnikom. (P-B)

Przynajmniej San Javier i Concepcion z całej pętli Redukcji Jezuickich. Puebla są przeurocze, a świątynie zapierają dech. W Concepcion polecam Muzeum Restauracji Nut i Muzeum Regionalne. W tym drugim można zobaczyć prace restaurowania całego kompleksu kościołów jezuickich w Boliwii. Bardzo ciekawe.

Sucre – spacer na Recolete wieczorem
Potosi – Casa de Moneda, restauracja naprzeciwko
Cochabamba – klasztor Św. Teresy (wstęp 20 boliwiano)
Isla del Sol – ciekawe ruiny inkaskie (na wycieczce po Jeziorze Titicaca). (MM)

 

Kultura. Tarabuco – warto pojechać na targ, który odbywa się w każdą niedzielę. Przyjeżdżają tam handlować Indianie – sprzedają wyroby z wełny lam i alpak, wielobarwne chusty, torby, woreczki na kokę, kapelusze. Można zobaczyć Indian w tradycyjnych strojach.

Copacabana – warto odwiedzić sanktuarium Matki Boskiej Gromnicznej z cenną figurą, do której odbywają się pielgrzymki katolików z całej Ameryki Południowej. Dodatkową atrakcją może być święcenie pojazdów przed katedrą. (Sz)

Karnawał w Oruro. Karnawał jest tym, co Oruro ma najlepszego do zaoferowania. Odbywa się zwykle w ostatni tydzień stycznia i przyciąga turystów z całego świata, którzy chcą obejrzeć diabladę, czyli typowy taniec karnawałowy. Świętowanie karnawału w Ruro przypomina karnawał w Rio de Janeiro. Wiele agencji turystycznych oferuje pakiety, które zawierają dojazd, nocleg oraz miejsce do oglądania parady. Rezerwacji należy dokonać dużo wcześniej.

Qhapaj Raymi - krwawe przywitanie wiosny w Incallacta, 20-21. XII.
To dwudniowe uroczystości przywitania lata w Incallacie (quechua: Inka llaqta Miasto Inków), ruinach inkaskich oddalonych 130 km od Cochabamby. Ruiny, chyba na wyrost, nazywane są boliwijskim Machu Picchu i zostały odkryte w 2001 roku przez amerykańskiego archeologa Lawrenca Cobena w łączonym projekcie Uniwersytetu w Pensylwanii i San Simon w Cochabambie.

Co roku odbywają się tam dwudniowe uroczystości powitania wiosny. Świętowanie rozpoczyna się wieczorem w sobotę, kiedy to pod wzgórze, na którym znajdują się ruiny, zaczynają przyjeżdżać ludzie z okolicznych wiosek oraz lokalne władze. Całą noc trwają śpiewy, można do woli próbować lokalnych przysmaków, takich jak antiquchos czy trias, posiedzieć przy ognisku i wsłuchiwać się w aymara, rzuć kokę i oraz uczestniczyć w licznych ch’alla z zarodków lamy. Punktem kulminacyjnym jest rytualne zabicie lamy o świcie. Rytuału dokonuje się na ołtarzu na wzgórzu, po tym jak słońce wzejdzie nad horyzont i wszyscy powitają go z wyciągniętymi rękami. Bijące serce lamy wrzucane jest w ogień na ofiarę dla Pachamamy.

Uwaga: dojazd do Incallacta jest dość trudny, należy złapać bezpośredni minibus około 6 rano z Cochabamba lub spróbować dojechać do Pocony i stamtąd wziąć taksówkę. Sama Incallacta to określenie na ruiny w górach, nie ma żadnej bazy turystycznej, noclegu czy sklepu. Dobrze więc wziąć zapas wody i jedzenia, śpiwory i karimaty. Mówi się, że takie wyprawy są dość niebezpieczne. Ludzie byli dla nas mili, ale nie polecamy tej wycieczki komuś, kto nie zna hiszpańskiego. Należy bardzo uważać na czarne wdowy, od których roi się na wzgórzu, na którym położone są ruiny. (P-B)

Kultura w Boliwii jest bardzo wyrazista, ludzie żyją tak, jak ich przodkowie. Trudno wybrać szczególne miejsca, gdzie sie człowiek nie ruszy, tam zobaczy kult Pachamamy, tradycyjne potrawy, tańce, instrumenty, stroje ludowe. Ciekawa jest bardzo kultura regionu Redukcji Jezuickich – ze względu na przemieszanie się baroku europejskiego i kultury Indian Chiquitos. (MM)

 

Jedzenie. Podczas terkkingu po selwie warto spróbować termitów – lekko kwaskowate oraz larw mieszkających w orzechach kokosowych, ponoć mają smak tego owocu i rozpływają się w ustach. Ciekawostką jest też liana, w której zbiera się woda. Można poprosić przewodnika o pokazanie tych ekstremalnych kulinariów. (Sz)

Sport i nurkowanie. Będąc w Boliwii, jeśli ktoś ma odpowiednie przygotowanie, warto zdobyć choć jeden sześciotysięcznik. Polecamy wspinaczkę w Cordillera Real na leżący niedaleko La Paz – Huyana Potosi. To dość prosta góra do wejścia (oczywiście po odpowiedniej aklimatyzacji i ze sprzętem w postaci lin, raków i czekana oraz pewnym doświadczeniem we wspinaczce po lodzie). Pod wierzchołkiem znajdują się gromady penitentów, czyli tak zwanych „śniegów pokutujących”, które swoim kształtem przypominają pielgrzymujących, zakapturzonych mnichów. (Sz)

Pocona, miasto położone niedaleko Cochabamby słynie z koni. Można tu pożyczyć konie i wybrać się na wycieczkę. (P-B)

 

Trekking. Polecamy trekking w górach Cordillera Apolobamba. Bardzo rzadko uczęszczane szlaki, dzikie piękne góry, lodowce, zielone łąki i pasące się na halach lamy i alpaki. To góry jeszcze nie odkryte przez przybyszów z Europy, położone z dala od uczęszczanych szlaków. Wędruje się starymi indiańskimi ścieżkami od czasu do czasu odwiedzając tylko pasterskie wioski. Warto na trekking wziąć konie, gdyż niektóre przełęcze przekraczają wysokość 5000 m n.p.m. Polecamy trekking z Curva do Pelechuco. Będą w rejonie tego pasma górskiego można wstąpić do spokojnej i sennej Soraty, by odetchnąć. ()

Trekkingi w Parku Narodowym Sajama – zdobycie góry to tylko jedna z opcji (możliwa w czerwiec – sierpień); park jest przepiękny.

Tunari – 5034 m n.p.m. – łatwe podejście, ciekawa przygoda

Sorata – rozmaite wycieczki na lodowiec (koszt zależy od ilości osób, długości drogi i sprzętu, który trzeba pożyczyć). Wspinaczka na Illiampu. Można też wybrać się do Gruty San Pedro – trzy godziny marszu w jedną stronę, w grocie jest jezioro, można pożyczyć rowerki wodne. Mieszkają tu nietoperze. (MM)

 

Freak show. Najbardziej dziwią tu „magiczne” części targowisk i kostiumy do tańców niczym z horroru. (MM)

Adventure. Potosi – najwyżej położone miasto na świecie – 4070 m n.p.m. Koniecznie trzeba wejść z lokalnym przewodnikiem do starej kopalni srebra (obecnie wydobywa się w niej rudy niklu, cynku i ołowiu). Taka wycieczka podnosi poziom adrenaliny we krwi, zwłaszcza że kopalnia ciągle funkcjonuje – co chwila słychać wybuchy dynamitu, pył sypie się na głowę, wędruje się słabo zabezpieczonymi korytarzami i drabinami. Górnicy pracują w bardzo ciężkich warunkach, mając do dyspozycji prymitywny sprzęt – taki powrót do XIX-wiecznej Europy.

Polecamy zjazd rowerami z przełęczy La Cumbre nad La Paz około 4700 m n.p.m. do miasta Coroico na wysokości 1000 m n.p.m. Najlepiej z biurem El Solario (dają na koniec ładne koszulki i CD ze zdjęciami ze zjazdu). Mają dość dobre rowery, głównie firmy Trek. Zjazd wiedzie tzw. „drogą śmierci”, po lewej stronie towarzyszyć nam będzie osiemsetmetrowa przepaść. Droga przez spory odcinek jest nieutwardzona, mocno pylasta. Mija się na niej duże ciężarówki, które lawirują nad przepaścią. Warto zobaczyć mijankę dwóch wielkich samochodów na drodze o szerokości około trzech metrów. Dodatkową atrakcją będzie zmieniający się jak w kalejdoskopie krajobraz: od lodowców i wysokogórskiej tundry do wilgotnych lasów Amazonii.

Koniecznie trzeba pojechać na boliwijską pampę. Rejsu płytkim czółnem po mętnej, brązowej rzecze, w której pływają krokodyle i piranie, nie zapomina się do końca życia. Można zażyć kąpieli w tej wodzie i popływać z różowymi rzecznymi delfinami. Nocne polowanie na krokodyle to przygoda z dużym dreszczykiem emocji. Na pampie zobaczymy mnóstwo ciekawych ptaków: czaple, warzęchy, rajskie ptaki, marabuty i wiele innych. Gdy znudzi nam się pływanie i łowienie piranii, przewodnik zabierze nas na wędrówkę przez pampę. Najczęściej wśród wysokich traw, mokradeł i błota szuka się anakondy, czyli jednego z największych niejadowitych węży na świecie. Spotkanie z tym gadem dusicielem jest niezwykle ekscytujące.

Dla lubiących upał i wyciskanie siódmych potów dobrym treningiem będzie wędrówka przez amazońską selvę. Jeśli ktoś ma szczęście może spotkać pancernika, mrówkojada lub pumę, ale zazwyczaj trzeba trochę dłużej pobyć w dżungli by to się udało. Nocleg w prymitywnych namiotach, tylko pod moskitierą, na cienkiej karimacie. (Sz)

Wycieczki po okolicach Salar de Uyuni (może być, trekking na wulkany, kąpiel o brzasku w gorących źródłach prawie 5000 n.p.m.)

Chipiriri (10 km od Villa Tunari)– park o nazwie Jungla (czytamy „hungla”)  - atrakcje jak z filmu o Tarzanie (np. huśtawki na drzewach zawieszone 3,8 i 18 metrów nad ziemią, mostki z lin etc.) wstęp – 20 boliwiano
http://www.knowbolivia.com/detalle.php?l=3&cod=20 (MM)

 

Plaże i wyspy. Boliwia nie ma nadmorskich plaż, bo nie ma dostępu do mórz i oceanów. Możliwość plażowania będzie u wybrzeży Titicaca np. na Isla del Sol, ale plaże są raczej kamieniste.

Kluby i imprezy. Wiele klubów i dyskotek jest zamkniętych w powszednie dni tygodnia. W Boliwii sobota wieczór jest dniem największych imprez, ponieważ zajęcia na uniwersytetach trwają 6 dni w tygodniu. Na dyskotece najlepsza zabawa zaczyna się około 1, lokale zamykają o 5, czasami 6.

Jeżeli chcecie być jedynymi, albo jednymi z niewielu gringo w danym lokalu, unikajmy miejsc polecanych przez Lonely Planet - często są najsłabsze i pełne turystów. (P-B)

W Cochabamba:
Cafe Paris –  na rogu España i Bolivar; można spotkać tu gringos, pyszna kawa
Casablanca –  klub z dobrą muzyka, pyszne jedzenie (raczej kuchnia europejska), również popularny wśród gringos; Calle 25 de Mayo
Oruro – karnawał koniecznie (ostatni weekend przed Wielkim Postem). (MM)

 

Odpoczynek. Polecamy senne miasteczko Sorata. Można tu odetchnąć po trekkingu w Cordillera Real. Miejscem w którym można odpocząć jest Coroico, a szczególnie hotel Don Quijote z basenem (nad którym lepiej tylko poleżeć, bo dużo w nim chloru) oraz Isla del Sol, z której rozpościera się niesamowity widok na jezioro Titicaca i górującą nad nią Cordillerę Real. (Sz)

Angostura koło Cochabamby – można popływać łódką i zjeść pyszną rybę
Tropiki – gdziekolwiek rozwiesić hamak. (MM)

 

Zakupy. Warto przywieźć mate de coca (herbata z liści koki, którą można legalnie przywieźć do Polski), wyroby z wełny alpak np. swetry z indiańskimi wzorami, ciepłe barwne szale i czapki. Dla lubiących gorące rytmy płyty z boliwijską muzyką np. zespół Lo Mejor. (Sz)

Cancha – Cochabamba – największe i najtańsze miejsce zakupów w Boliwii. (MM)

 

Komu się spodoba. Kraj spodoba się prawdziwym backpackerom. Jest mało przewidywalny, miejscami niebezpieczny (prowincja, Amazonia), piękny i malowniczy. Jak na Amerykę Południową bardzo tani. Zachwyca swoją przyrodą i rejonami, do których dotarcie bywa czasem niezłym wyzwanie logistycznym.

Warto zadać sobie trochę więcej trudu by tam dojechać, bo do Boliwii z reguły nie jeżdżą biura turystyczne. Nie spotkamy tu masowych turystów, co w porównaniu z Peru lub Chile będzie miłą odmianą. Dlatego zdecydowanie polecamy odkrywcom i łowcom przygód. Wyczynowcy znajdą tu dla siebie: ośnieżone sześciotysięczniki, dziką Amazonię, rwące rzeki w porze deszczowej, bezdroża Altiplano, najniebezpieczniejszą drogę świata, a wszystko za niewielkie pieniądze.

Jeśli ktoś szuka zabawy i mocnych wrażeń, może poimprezować, szczególnie w Rurrenabaque, gdzie są kluby i knajpki. Pikanterii mogą dodać – dostępne w każdym miejscu Boliwii – liście koki. (Sz)

Boliwia to kraj, który spodoba się przede wszystkim poszukiwaczom przygód, którzy lubią znosić niedogodności (brak ciepłej wody, asfaltowej drogi itp.) oraz nie przeszkadza im spontaniczność podróżowania (czasami możecie nie dotrzeć na czas tam, gdzie zamierzaliście lub utknąć w jakimś miejscu, przez zalaną drogę).

Polecamy Boliwię tym, którzy chcą zasmakować prawdziwej, nie-komercyjnej Ameryki Południowej. To kraj idealny dla lubiących wspinaczki górskie oraz podróżujących w grupie (bezpieczniej, łatwiej też np. wykupić wycieczkę, wynająć przewodnika). Ponad wszystko, Boliwia jest rajem dla fotografów! Wysokość nad poziomem morze, warunki klimatyczne i ukształtowanie terenu sprawiły, że można w tym kraju oglądać niesamowite formy skalne i zjawiskowe kolory. (P-B)

Zdecydowanie ludziom, którzy potrafią wyłączyć europejska logikę i oczekiwania. Turystom, którzy spodziewają się, że wszystko pójdzie jak w zegarku odradzam, to tylko stres. Łowcy przygód na pewno będą zadowoleni, nawet niczego specjalnie nie musza łowić... tutaj na każdym kroku ma się przygody.

Jeśli chodzi o naturę i tradycje, kraj jest przepiękny. Fotograficy będą zachwyceni ponieważ duża część kraju jest położona wysoko – można liczyć niemalże przez cała porę suchą na rewelacyjne warunki fotograficzne.

Polecam Boliwię osobom z zacięciem antropologicznym - masa zwyczajów, tradycji, czasem niezwykle osobliwych do opisania, poznania, zbadania. (MM)

Autor

Anna i Marcin Szymczakowie - Wspinali się w Ałtaju, górach Elburs, Alpach Japońskich, Himalajach i Pamirze. W boliwijskich Andach zdobyli sześciotysięcznik, a w Tien-Szanie przemierzyli pieszo jeden z dłuższych lodowców górskich. Zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w Zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Autorzy albumów: „Boliwia – Tybet Ameryki” oraz „Japonia – od tropików Okinawy po zabytki Kioto”. Prowadzą serwis www.fotografiapodroznicza.pl.

Michał Braun i Aneta Popiel - zwiedzają świat, poznając ludzi, pracując, uczestnicząc w konferencjach i szkoleniach. Michał pracował w więzieniu w Boliwii i z dziećmi w Indiach, uczył się pracować z młodzieżą w Stanach, Kanadzie i na Węgrzech. Aneta opiekowała się młodymi bezdomnymi w Boliwii, uczestniczyła w szkoleniach z pracy z młodzieżą w Austrii, Macedonii i Słowacji oraz koordynowała liczne projekty młodzieżowe w Polsce. Obradowała na Harwardzkich symulacjach obrad ONZ w Meksyku.

Magda Moll - Podróżniczka, psycholożka, autorka tekstów literackich. Zafascynowana miejscami, w których jeszcze nie była i ludźmi, których jeszcze nie zrozumiała. Dziesięć miesięcy mieszkała w Boliwii, pracując z dziećmi w Domu Dziecka w Cochabambie.

Obejrzyj zdjęcia z Boliwii.

Dodaj swoje informacje o tym kraju

Aby dodać swoją opinię, zaloguj się korzystając z poniższego formularza. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

TypoScript object not found (lib.small_login)
Ostatnie postyAmeryka PołudniowaO AM. PŁD. / INNE KRAJE
Temat Ostatni post
Kolumbia 2011 - moja relacja + mini poradnik
Ameryka Południowa / O AM. PŁD. / INNE KRAJE
2012-08-30 21:03
przeztossa66
Skocz do ostatniego tematu